czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 14 czerwca 2025

Podążanie ku Chrystusowi

W naszej Cerkwi święty nie jest uważany za bezgrzesznego lub moralnie doskonałego. To ktoś, kto nawiązał relację z Bogiem, umiłował Boga, przylgnął do Niego i dla kogo Bóg stał się centrum życia.

0 czytelników poleca

Nasza Cerkiew kultywuje i objawia istnienie świętości. Święty – jest to fakt historyczny – to dar i owoc Ducha Świętego. Jest to ktoś, kto ogarnięty łaską Najświętszego Boga dobrowolnie przyjmuje swój krzyż.

W naszej Cerkwi święty nie jest uważany za bezgrzesznego lub moralnie doskonałego. To ktoś, kto nawiązał relację z Bogiem, umiłował Boga, przylgnął do Niego i dla kogo Bóg stał się centrum życia.
Cerkiew nie istnieje po to, by pocieszać człowieka w jego codziennych problemach. Nie jest również miejscem potwierdzania naszych cnót. Nie istnieje po to, by zaspokajać nasze pragnienie pokazania się światu czy zdobywania społecznego uznania. Jej celem jest być miejscem życia, miejscem wolności, miejscem miłości, miejscem więzi z Bogiem, a poprzez Boga - z każdym człowiekiem.

Świętość jest wyzwaniem i powołaniem dla każdego z nas. Nie przyszliśmy na świat tylko po to, by założyć rodzinę, a potem umrzeć, niewiele o czymkolwiek wiedząc. Tajemnica życia, które dał nam Bóg, jest okazją do świętości, powołaniem do świętości, czyli powołaniem do zjednoczenia z Bogiem. Jest to dla nas wezwanie do refleksji nad tym, po co żyjemy. Jest to wezwanie do uświadomienia sobie, że życie jest największym darem Bożej miłości. Dlatego głównym zadaniem jest dla nas udzielenie odpowiedzi na sam fakt biologicznej egzystencji i odnalezienie prawdziwego życia, którym jest sam Bóg.

Dlatego musimy się zrekonstruować, całkowicie przemodelować nasze życie, nie tylko w Cerkwi, ale także poza nią - w rodzinie, w pracy, w życiu codziennym: jak je organizujemy, w jakim celu, z jaką perspektywą, jaka jest jego natura, jego znaczenie i co jest jego centrum. To są podstawowe kwestie, które musimy sobie wyjaśnić.

Jeśli bowiem chodzimy do Cerkwi mechanicznie, aby formalnie wypełnić jakieś zasady, być może po to, aby przebłagać Boga, aby lepiej pomagał nam w naszych codziennych planach, to oszukujemy samych siebie. Nie takie jest przeznaczenie Cerkwi.

W Cerkwi mogę znaleźć radość - radość, której nikt nie zdoła mi ukraść. Kościół istnieje po to, by przezwyciężyć i pokonać śmierć, abyśmy dotarli do miejsca wieczności, które możemy już obserwować jak „w zwierciadle, niewyraźnie” (1 Kor 13,12). W ten sposób znajdujemy pocieszenie, że śmierć została pokonana. W takiej perspektywie wszystko, co dzieje się na ziemskiej płaszczyźnie, schodzi na dalszy plan. Przytrafiające się nam utrapienia pomagają nam w drodze do wieczności. Ponieważ za każdym smutkiem kryje się strach przed śmiercią, strach przed efemeryczną i tymczasową egzystencją, który zawsze sprzyja skrusze.

Dlatego musimy nawiązać tego pokroju relację z Bogiem, aby stać się uczestnikami zmartwychwstania Chrystusa. Musimy zdać sobie sprawę, że śmierć nie króluje, a zatem nie powinien nas smucić żaden smutek ani nieszczęście, z wyjątkiem jednego: rozłąki z Chrystusem.

Jak nawiązać relację z Bogiem? Jak możemy uniknąć odseparowania od Niego? Przede wszystkim musimy traktować nasze życie poważnie. Nasze życie nie powinno skupiać się na tym, co ulotne, co nie ma celu ani znaczenia. Powinniśmy szukać prawdy, szukać Chrystusa i kochać Go.

Kochać Chrystusa to także poszukiwać Go. Miłość do Chrystusa to tęsknota za Chrystusem, nawet jeśli Go nie znamy, oczekiwanie na Niego, gdy nie ma Go w naszym życiu, pragnienie, by stał się centrum naszego życia. Tym właśnie jest miłość do Chrystusa.

Nie dajmy się zwieść: jest w nas bardzo mało czynnej miłości do Chrystusa, nie ma w nas szczerego pragnienia Go. Jednak oczekiwanie prawdy i nadziei w Chrystusie jest znakiem miłości do Niego. Dlatego organizujmy nasze życie w taki sposób, aby było ukierunkowane na oczekiwanie Chrystusa.

Należałoby również uświadomić sobie, że nadzieja pokładana w Chrystusie jest przywilejem wszystkich ludzi. Nie tylko sprawiedliwych, ale także grzeszników. Zwłaszcza, że stopień grzeszności nie jest mierzony zewnętrznymi kryteriami, które są jedynie symptomami, ale siłą naszego dążenia do prawdy, do Chrystusa. Kiedy nie ma prawdziwego dążenia do Chrystusa, wtedy pojawiają się i bezwzględnie zaczynają panować objawy, tj. grzechy.

Kiedy pojawia się dążenie do Chrystusa, wówczas człowiek zaczyna organizować swoje życie w taki sposób, aby nie zawieść swojej nadziei na relację z Nim. Dlatego stopień naszej grzeszności jest również określany przez stopień, w jakim nie mamy nadziei i nie liczymy na prawdę i na Chrystusa.

Drugim kryterium jest usposobienie serca. Nawet największy grzesznik ma prawo poszukiwać Chrystusa. Dopóki ktoś nie odejdzie z życia, jego serce jest zawsze pełne nadziei. A trzecim i najważniejszym kryterium jest unikanie rozpaczy. Stan rozpaczy nie jest dla nas. To, co jest dla nas, to płonące serce, które pragnie Chrystusa.

Niektórzy mogą powiedzieć: "Ale ja mam rodzinę, jestem żonaty.” I właśnie poprzez małżeństwo musimy znaleźć okazję, aby poczuć, spotkać i odnaleźć Chrystusa, to znaczy żyć ze względu na Chrystusa, a nie dla naszej „godności” czy „sprawiedliwości”. Musimy być hojni, pobłażliwi, łagodni, abyśmy mogli usłyszeć naszą ukochaną i nasze dzieci, żyć, nie marnując czasu, ale ważąc każdy czyn i słowo, aby nie zranić drugiej osoby. A wszystko to w imię Chrystusa.

Nie wymaga to wiele czasu ani długich modlitw, a jedynie usposobienia duszy. Dusza może mieć dodatkową siłę w zależności od tego, w kim pokładamy nadzieję – w Nim, czy w sobie.

Dążenie ku Chrystusowi nie powinno być zastępowane bezsensowną codzienną krzątaniną, która ostatecznie przeradza się w namiętność. Oczywiście, jesteśmy stale zajęci sprawami rodziny i codziennymi troskami. Z pewnością będziemy robić to wszystko, ale w taki sposób, aby Chrystus był obecny w naszym życiu. Codzienne troski nie powinny konkurować z Chrystusem, ale powinny być okazją do zbliżenia się ku Niemu, w zależności od naszego serca. Bardzo niemądrze jest mówić: „Mam wiele codziennych trosk, nie mam czasu myśleć o Chrystusie”.

Żadnego obszaru naszego życia nie możemy oddzielić od Chrystusa, nawet tych najbardziej materialnych, namacalnych rzeczy. Bóg uświęcił wszystko i dlatego we wszystkim należy szukać Jego obecności. Nie powinniśmy rozpaczać, ale mieć nadzieję w Nim, aby służyć jedności, pojednaniu i miłości, najpierw w rodzinie, wśród naszych domowników, a następnie, gdy zdobędziemy już pewne doświadczenie, wśród innych.

Jest to walka na całe życie, ponieważ wymaga modlitwy, pokory i uległości. Uleganie, bez modlitwy i pokory Chrystusa, prowadzi do poczucia niesprawiedliwości, do psychicznej traumy, która z kolei prowadzi człowieka do wielu problemów psychicznych.

Dlatego koniecznie musimy się modlić. W końcu pierwszą oznaką naszej doczesności jest to, że my, ludzie wierzący, tylko głosimy i angażujemy się w działalność społeczną, nie praktykując modlitwy; filozoficznie, ideologicznie i politycznie dyskutujemy o sensie życia, tak jakbyśmy byli zwykłymi ludźmi.

Bez modlitwy wszystko jest daremnym trudem. Tak jak modlitwa bez aktów miłości jest stratą czasu. To, czego nam brakuje, to nie przestrzeń, ale czas na ciszę, czas na krótką, ale prawdziwą i gorliwą modlitwę, aby ożywić to wszystko, co zostało wspomniane powyżej, a przede wszystkim nasze serce w stosunku do Chrystusa i bliźniego.

hieromnich Barnaba (tłum. Justyna Pikutin)

za: pravoslavie.ru

fotografia: jarek /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →