Przystępując do każdej Eucharystii, spożywamy żywy chleb, który jest Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa, bez którego nie można osiągnąć życia wiecznego. Mamy więc szukać tego, co wieczne, mamy szukać tego pokarmu, który daje nam życie wieczne, jak powiedział Jezus Chrystus.
W Imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha.
Drodzy Bracia i Siostry,
znany teolog Paweł Evdokimov w swojej książce zatytułowanej „Prawosławie”, w części dotyczącej czytania Pisma Świętego, podaje pewne zasady, według których należy czytać Biblię oraz analizować i komentować to, co w niej znajdujemy.
Pisze następująco: Każdy ustęp musi być czytany w kontekście danej księgi, a także w kontekście całej Biblii i Kościoła. Wszelki element musi być komentowany w świetle jego całości. Paralele pomagają uchwycić szczególny akcent danej perykopy.
Rzeczywiście – doskonale wiemy, że wyrwany z kontekstu fragment można zrozumieć niewłaściwie; można też go interpretować niezgodnie z tym, co autor chciał w tym fragmencie powiedzieć. Ta zasada, o której mówi Paweł Evdokimov, ma bardzo wyraźne odniesienie do tekstu, który dzisiaj słyszeliśmy. A był to fragment Ewangelii według świętego Mateusza (14, 14-22), w którym Ewangelista Mateusz opisał, jak Jezus Chrystus nakarmił w cudowny sposób pięcioma chlebami i dwiema rybami ponad pięć tysięcy osób.
O tym wydarzeniu piszą wszyscy ewangeliści – a wiemy, że jeśli o czymś pisze także ewangelista Jan (bowiem z reguły nie pisze o tym, o czym pisali już trzej poprzedni – Mateusz, Marek i Łukasz), to znaczy, że chce on coś ważnego dopowiedzieć. Musimy więc te wszystkie teksty przeczytać paralelnie, aby znaleźć to, co chcą nam przekazać w swej opowieści wszyscy ewangeliści.
Ma też tu swoje zastosowanie druga zasada wspomniana przez Evdokimova, że należy tekst interpretować w kontekście całej księgi, całej Biblii. Tego dzisiejszego fragmentu nie możemy więc próbować analizować w oderwaniu od jego kontynuacji – perykopy która będzie czytana w kolejną niedzielę.
Jezus Chrystus, jak dzisiaj usłyszeliśmy, kazał apostołom przeprawić się przez jezioro na drugą stronę, a sam został, aby rozesłać lud. Apostołowie nie byli więc świadkami tego, co tam się wydarzyło. W następnym tygodniu przeczytamy, iż Jezus Chrystus dołączył do apostołów, idąc po wodzie. Opisy ewangelistów będą się jednak nieco różniły w detalach. Mateusz napisze o tym, jak Piotr wyjdzie naprzeciw Jezusowi, ujrzawszy Go idącego po wodzie. Tego z kolei nie znajdziemy u ewangelisty Jana, on wspomni jedynie, że Jezus Chrystus dołączył do apostołów, przechodząc przez jezioro na drugą stronę.
Mateusz w całej swej opowieści chce przede wszystkim pokazać, iż Jezus nie jest zwykłym człowiekiem, ale Mesjaszem, którego obiecali prorocy. Jedynie Mesjasz może bowiem czynić takie cuda jak pomnożenie chleba i ryb. Jednak gdybyśmy czytali tylko to, co napisał ewangelista Mateusz, nie zrozumielibyśmy w pełni, jaka jest idea rozesłania ludzi przez Jezusa i wysłania apostołów na drugą stronę jeziora. Odpowiedzi udziela nam dopiero tekst apostoła i ewangelisty Jana. I ta opowieść ma głęboki sens.
Św. Jan zwraca bowiem uwagę na inny fakt. Pisze następująco: Ci ludzie więc (nakarmieni i odesłani przez Jezusa Chrystusa), którzy widzieli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: - Ten jest naprawdę prorokiem, który miał przyjść na świat. Poznawszy więc Jezus, że mają przyjść i Go porwać, aby Go uczynić królem, uszedł (J 6, 14-15). Już tu jest pierwsza sugestia, dlaczego Jezus odsyła tych ludzi. Zobaczywszy, że Jezus potrafi uczynić taki cud, pomnażając i karmiąc do syta dwiema rybami i pięcioma chlebami całe zgromadzenie ludzi, chcą oni uczynić Go królem. Dla nich najistotniejszy jest cud materialny – chcą więc, aby był ich ziemskim królem. Ewangelista Jan nieco dalej jeszcze bardziej uwypukli ten fakt, pisząc: Kiedy więc tłum ujrzał, że ani Jezusa tam nie ma, ani uczniów Jego, weszli sami do łódek i przypłynęli do Kafarnaum, szukając Jezusa. A znalazłszy Go po drugiej stronie morza, rzekli Mu: - Nauczycielu, kiedy tu przybyłeś? Odpowiedział im Jezus i rzekł: - Amen, amen, mówię wam: szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, lecz że spożywaliście chleb i najedliście się do syta. Pracujcie nie dla pokarmu, który ginie, lecz dla pokarmu, który pozostaje na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy. Jego właśnie zapieczętował Ojciec, Bóg (J 6, 24-27). I dalej wybrzmią słynne słowa Jezusa Chrystusa o chlebie żywym – o tym, że tym chlebem żywym jest On sam.
To dopowiedzenie Jana jakby tłumaczy całe wydarzenie. Jan w swoim opisie chce nam przekazać to, co jest najważniejsze – Jezus czyni cuda, bo jest Mesjaszem, ale Jezus przyszedł nie po to, żeby dać nam coś tu, w tym życiu, ale po to, aby stać się dla nas chlebem żywym. Przystępując do każdej Eucharystii, spożywamy właśnie ten żywy chleb, który jest Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa, i bez którego nie można osiągnąć życia wiecznego. Mamy więc szukać tego, co wieczne, mamy szukać tego pokarmu, który daje nam życie wieczne, jak powiedział sam Jezus Chrystus.
Z dzisiejszego fragmentu Ewangelii, jeśli czytamy go właśnie w kontekście całego Pisma Świętego, wszystkich Ewangelii, płynie bardzo głębokie przesłanie: nie możemy traktować Boga przedmiotowo. Nie możemy myśleć, że Bóg jest nam potrzebny po to, żebyśmy coś w tym życiu jeszcze otrzymali. I uczynki naszej wiary nie są po to, by polepszyć nasz byt na ziemi, lecz po to, byśmy otrzymali życie wieczne.
Nie gromadźmy więc skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą, lecz zgodnie ze słowami Chrystusa – skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą (Mt 6, 19-20). Bóg jest przecież naszym Ojcem, Który przygotował nam radość życia wiecznego w Królestwie Niebieskim.
Amen.
abp Jakub (Kostiuczuk)
Prawosławny Arcybiskup Białostocki i Gdański
fotografia: jarek /orthphoto.net/
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.