śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 28 czerwca 2023

Prawdziwa miłość

W Kościele miłość musi być czymś prawdziwym. Prawosławie zawsze było i zawsze będzie najbardziej fundamentalną sprawą serca. Możemy próbować zastąpić miłość religią, a nawet pobożnością, ale to nigdy nie zadziała.

0 czytelników poleca

Czytając niedzielne fragmenty Pisma Świętego, możesz znaleźć w nich wyrażenie, które jest często używane. W Liście do Rzymian 12 św. Paweł mówi: „Miłością braterską siebie nawzajem serdecznie umiłujcie”, a także „miłość niech będzie nieobłudna”. W 2 Liście do Koryntian 6 pisze, że swoją posługę potwierdza między innymi „miłością nieobłudną”. Zaczynasz już rozumieć, o co chodzi. Chociaż praktykowanie w świecie może być dla nas trudne, w Kościele miłość musi być czymś prawdziwym. Prawosławie zawsze było i zawsze będzie najbardziej fundamentalną sprawą serca. Możemy próbować zastąpić miłość religią, a nawet pobożnością, ale to nigdy nie zadziała. Nie zrozum mnie źle, religia i pobożność odgrywają swoją rolę, ale muszą być wyrazem miłości, a nie jej substytutem. Posłuchaj słów proroka Izajasza: „Nie składajcie już więcej daremnych ofiar; kadzidło wzbudza we Mnie odrazę; nowiów i szabatów, zgromadzeń nie mogę znieść”.

Cóż, na litość boską, wygląda to na bezpośrednie obalenie wiary prawosławnej. Dlaczego Bóg to mówi? Oto odpowiedź: „… ten lud zbliża się do Mnie swymi ustami i czci Mnie swymi wargami, a jego serce jest daleko ode Mnie i jego bojaźń wobec Mnie jest wyuczoną przez nakazy ludzi...”.

To brzmi ostro, wydaje się nawet być groźbą. Będąc grzesznikiem, wiem, że przez większość czasu moja miłość do Boga i bliźniego nie jest szczera. Robię wystarczająco dużo i mówię wystarczająco dużo, aby ludzie dali mi spokój, bym mógł robić rzeczy, które chcę robić. Nie oznacza to, że czasami szczerze nie czuję miłości, ale wiem, że miłość przejawia się nie w tym, co czuję, ale w tym, co robię.

Historia zapisana przez św. Łukasza w 7 rozdziale jego Ewangelii wyjaśnia sprawę. Szymonie, mam ci coś do powiedzenia. Gdy wszedłem do twojego domu, nic dla mnie nie zrobiłeś. Gospodarz powinien dopilnować, aby jego goście mieli nogi umyte. Nic nie zrobiłeś, a ta kobieta nieustannie myła mi stopy. Nie dałeś mi pocałunku na powitanie, jak powinni robić gospodarze, a ona nieustannie całuje moje stopy. Nie namaściłeś mi głowy olejkiem, jak to czynią gospodarze, a ta kobieta uczyniła jeszcze więcej i namaściła olejem moje stopy. Mówię ci, Szymonie, jej liczne grzechy są odpuszczone.

Dzięki tej historii zaczynamy rozumieć, dlaczego tak ważne jest, aby miłość była szczera i nieudawana oraz by była okazywana przez to, co robimy. To bardzo wielka i ważna prawda – przebaczenie bardziej niż cokolwiek innego zależy od miłości, miłości okazywanej czynami.

Jezus tworzy to połączenie. Przebaczenie i miłość są ze sobą związane i nie można ich rozdzielić. Grzechy kobiety, których było wiele, zostały przebaczone. Dlaczego? Bo bardzo kochała. Ale dlaczego tak bardzo kochała? Ponieważ wiele jej wybaczono. Jezus opowiada również przypowieść o człowieku, który był winien dużo pieniędzy, i o innym, który był winien niewiele. Oba długi zostały darowane, ale który z nich najbardziej kochał bankiera? Oczywiście ten, który miał większe zadłużenie.

Dochodzę więc do tego, dlaczego moja miłość jest tak płytka. Wiem, że Kościół stara się pomóc mi zrozumieć, jak wielki jest mój dług. Jeśli w pełni to pojmę, moja miłość będzie wielka. Ponieważ moja miłość nie jest tak wielka, naprawdę nie mam pojęcia, ile mi wybaczono. Och, mogę uchwycić tę koncepcję w moim umyśle, ale moje serce to inna sprawa. Tak więc po prostu łatwiej jest palić kadzidła i uczestniczyć w nabożeństwach oraz schlebiać Bogu ustami, śpiewając o tym, jak bardzo Go kocham. Czy uwierzy w to bardziej, jeśli zaśpiewam to po grecku lub po słowiańsku? Może ton 6 byłby lepszy niż ton 2?

Widzisz, jestem dobrym faryzeuszem. Wszystko robię dobrze. Jezus zapukał do drzwi mojego serca, a ja je otworzyłem i zaprosiłem Go do środka. Jednak jakie to smutne, że Jezus wszedł do mojego domu, a ja tak mało dla Niego zrobiłem. Jakim żałosnym gospodarzem jestem... Gdybym naprawdę Go kochał, całowałbym Jego stopy i namaszczał głowę, a moja miłość do Boga i moich braci i sióstr byłaby szczera.

Obym poznał, jak wielki dług został mi darowany, aby moja miłość była wielka, i aby ta miłość i przywiązanie były szczere i potwierdzone stopami, które myję i głowami, które namaszczam.

o. John Moses (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Ramblings of a Redneck Priest

fotografia: athosa /orthphoto.net/

— o. John Moses (tłum. Gabriel Szymczak)

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →