Przejście od człowieka tego świata do prawdziwego naśladowcy Chrystusa jest sporą zmianą w życiu, zakładającą coś więcej niż tylko wczesne wstawanie w niedzielę. Wymaga nie tylko chodzenia do cerkwi, ale także miłości do niej.
W Liście do Galatów (1, 11-19) czytamy, jak św. Paweł omawia ważność swojego nawrócenia i apostolstwa. Z Dziejów Apostolskich wiemy, że nie był on typowym nawróconym z judaizmu na chrześcijaństwo. Jego nawrócenie było bardziej znaczące i kompletne niż zwykła zamiana synagogi na kościół. Potrzeba było spotkania z Chrystusem na drodze do Damaszku (Dz 9, 1-6), aby zmienić św. Pawła z prześladowcy wiary chrześcijańskiej w jednego z największych uczniów Chrystusa, odpowiedzialnego za szerzenie orędzia Ewangelii po najdalszych zakątkach Imperium Rzymskiego.
Podobnie jak wielu z nas, którzy przeszli na prawosławie z innej tradycji religijnej, św. Paweł spotkał tych, którzy mieli wątpliwości co do ważności jego nawrócenia. Przypomnij sobie moment, w którym powiedziałeś swojej rodzinie i przyjaciołom, że wstąpiłeś do Kościoła prawosławnego - jaka była ich reakcja? Czy była to całkowita akceptacja, całkowity sceptycyzm czy coś pomiędzy? Udowodnienie siły swojego nawrócenia było prawdopodobnie jeszcze trudniejsze, jeśli nie pochodziłeś z żadnego „religijnego” środowiska. Przejście od człowieka tego świata do prawdziwego naśladowcy Chrystusa jest sporą zmianą w życiu, zakładającą coś więcej niż tylko wczesne wstawanie w niedzielę. Wymaga nie tylko chodzenia do cerkwi, ale także miłości do niej. Wymaga całkowitej zmiany sposobu, w jaki układamy nasze życie i priorytety. Może to nawet oznaczać konieczność zaprzestania podejmowania pewnych zajęć lub opuszczenia przyjaciół, jeśli są przyczyną konfliktu z naszą nowo odkrytą wiarą; może prowadzić do konieczności przeciwstawienia się wpływowi naszego poprzedniego życia.
A co z twoją nowo założoną rodziną cerkiewną? Jakiej reakcji oczekujesz? Gdybyś swoje dotychczasowe życie spędzał nie tylko na zaprzeczaniu, ale wręcz na prześladowaniu Kościoła i jego członków, usprawiedliwiona byłaby ich podejrzliwość wobec twojej dramatycznej zmiany nastawienia. Przypomnijmy sobie z Dziejów Apostolskich, że był to ten sam Paweł (wówczas znany jako Szaweł z Tarsu), który jako młody człowiek aprobował ukamienowanie św. Stefana, pierwszego świętego męczennika Kościoła (Dz 7, 58 -8, 1). Co więcej, to podczas podróży do Damaszku, której celem było prześladowanie chrześcijan w tym mieście, Szaweł został oślepiony i przeżył zmieniające życie spotkanie z Chrystusem.
Aby potwierdzić swoją bona fides (dobrą wiarę), św. Paweł wyznaje swoje grzechy, które popełnił przeciwko pierwotnemu Kościołowi. Zwróć uwagę, jak opisuje swoje czyny, że „z niezwykłą gorliwością zwalczał Kościół Boży i próbował go zniszczyć” (Gal 1, 13). Chociaż wielu z nas mogło nie być w przyjaznych stosunkach z ludem chrześcijańskim przed naszym nawróceniem, trudno byłoby naprawdę powiedzieć, że podjęliśmy te same skrajne środki, aby wykorzenić Kościół i jego wyznawców. A tutaj widzimy człowieka, który uczynił swoją życiową misją zapewnienie, że ta raczkująca wiara nigdy nie zostanie przyjęta w społecznościach żydowskich.
Interesujące jest rozważenie łańcucha wydarzeń, które spowodowały, że ścieżki św. Stefana i Szawła z Tarsu skrzyżowały się tego pamiętnego dnia w Jerozolimie w I wieku. Dzieje Apostolskie mówią nam, że św. Stefan był jednym z siedmiu pierwszych diakonów, wybranych przez apostołów do pomocy w opiece i karmieniu wdów we wspólnocie kościelnej (Dz 6, 3-4). Relacja z Dziejów Apostolskich przekazuje, że św. Stefan był „pełen łaski i mocy” i „działał cuda i znaki wielkie wśród ludu” (w. 8). Swoją świętością i oddaniem Kościołowi św. Stefan przyciągnął uwagę żydowskich przywódców religijnych, którzy w końcu fałszywie oskarżyli go o bluźnierstwo przeciwko Mojżeszowi i Bogu (w. 11). Św. Stefan stanął przed Sanhedrynem i wygłosił jedno z najpotężniejszych świadectw o chwale Bożej, opowiadając historię Izraela od czasów Abrahama, wyzwolenia Bożego za pośrednictwem Mojżesza i kończąc na ukrzyżowaniu Chrystusa. Św. Stefan wskazał, że przez te wszystkie lata lud Izraela buntował się zarówno przeciwko Bogu, jak i Jego prorokom, nie przestrzegając Prawa, otrzymanego za pośrednictwem aniołów, woląc zamiast tego prześladować proroków i przeciwstawiać się Świętemu Duchowi.
Jak wszyscy wiemy, w tym dniu św. Stefan nie pozyskał żadnego nawróconego na chrześcijaństwo. Chociaż mówił prawdę i odważnie głosił swoją wiarę w Chrystusa, stracił życie ze względu na Ewangelię. Jeśli spojrzymy na misyjne dzieło św. Pawła, widzimy, że on również często spotykał się z opozycją wobec przesłania Ewangelii. Św. Paweł w swoim drugim liście do kościoła w Koryncie opowie o próbach i udrękach, jakie napotkał podczas swoich podróży misyjnych:
„Bardziej przez trudy, bardziej przez więzienia; daleko bardziej przez chłosty, przez częste niebezpieczeństwa śmierci. Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu, w głodzie i pragnieniu, w licznych postach, w zimnie i nagości” (2 Kor 11, 23-27).
Ile musieliśmy my wycierpieć za Ewangelię? Jestem pewien, że większość z nas nigdy nie musiała znosić tak wielkiego bólu fizycznego i niebezpieczeństwa, jakie przecierpiał św. Paweł. A jednak jego kwalifikacje jako apostoła zostały zakwestionowane przez jego współbraci w wierze. Jak napisał św. Paweł do Galatów, nie głosił Ewangelii, która została mu przekazana przez człowieka, ale przez objawienie Jezusa Chrystusa (Gal. 1, 11). Bez tego objawienia - ujawnienia czegoś, co rozciąga się i rozszerza poza ten świat - nie mógłby znieść i pokonać wyzwań, przed którymi stanął.
Bez objawienia, które otrzymujemy od Świętego Ducha, my także nie zwyciężymy. Nasze przekonania są definiowane i wzmacniane przez głębię relacji, jaką mamy z Chrystusem. Jak widzimy z życia zarówno św. Stefana, jak i św. Pawła, bez Boskiego objawienia nie możemy stawić czoła nieustannie narastającej fali sekularyzmu, która wciąż przejmuje kontrolę nad światem. Będziemy jak dom zbudowany na piasku, który upada, gdy podnosi się poziom wody. Tylko ci, którzy są silni w wierze, będą podobni do mędrca, który buduje swój dom na litej skale (Mt 7, 24-27). Jezus mówi nam, że ten solidny fundament jest zbudowany na słuchaniu i posłuszeństwie Jego naukom. Kiedy pozwolimy się prowadzić Świętemu Duchowi, zobaczymy Chrystusa objawionego w naszym życiu, a także w życiu ludzi wokół nas.
Okres Narodzenia Chrystusa to czas autorefleksji i osobistego odkrywania. Co to znaczy, że „Bóg jest z nami?” Co Chrystus objawił każdemu z nas w minionym roku - czy nasza wiara została wzmocniona, czy osłabiona? Czy możemy uważać się za młodego Szawła z Tarsu, prześladującego wiarę chrześcijańską, czy za „nowego człowieka”, św. Pawła Apostoła, gotowego cierpieć za Ewangelię Chrystusa? Czy jesteśmy gotowi umrzeć za naszą wiarę jak św. Stefan? Aby nasze nawrócenie było pełne, musimy chcieć szukać Boga we wszystkim, wszędzie i zawsze. To, czego szukamy, znajdziemy (Łk 11, 9). W ten sposób Chrystus objawia się nam i daje nam siłę do odważnego wytrwania w obliczu sprzeciwu, abyśmy mogli zdobyć siłę potrzebną na naszej chrześcijańskiej drodze, czerpiąc z wiary tych mężczyzn i kobiet, którzy cierpieli za nas, jak męczeńscy święci Stefan i Paweł.
diakon Michael Schlaack
za: St. Mary Magdalene Orthodox Church
fotografia: palavos /orthphoto.net/
— tłum. Gabriel Szymczak
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.