śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 30 kwietnia 2004

Stworzenie człowieka

„Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”. Ludzie zostali stworzeni do wspólnoty z Bogiem – to pierwsze i podstawowe twierdzenie w chrześcijańskiej nauce o człowieku.

0 czytelników poleca

Brak zdjęć

„Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”. Ludzie zostali stworzeni do wspólnoty z Bogiem – to pierwsze i podstawowe twierdzenie w chrześcijańskiej nauce o człowieku. Jednak ludzie stworzeni do wspólnoty z Bogiem wszędzie się jej wypierają – to drugi fakt, który cała chrześcijańska antropologia bierze pod uwagę. Ludzie stworzeni byli do wspólnoty z Bogiem – w języku Kościoła oznacza to, że Bóg stworzył Adama na Swój obraz i podobieństwo, i umieścił go w Raju. Ludzie wszędzie wypierają się tej wspólnoty – mówiąc językiem Kościoła, stwierdzamy, iż Adam upadł i jego upadek, jego „grzech pierworodny”, dotknął całe człowieczeństwo.

Stworzenie człowieka. „I rzekł Bóg: uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnych do nas” (Rdz 1,26). Bóg wypowiada się w liczbie mnogiej: „Uczyńmy człowieka”. Stworzenie człowieka, jak greccy Ojcowie nieustannie podkreślali, było dziełem wszystkich trzech Osób Trójcy Świętej i dlatego też obraz i podobieństwo Boga muszą być zawsze pojmowane jako obraz i podobieństwo Trójcy Świętej. Przekonamy się wkrótce, że jest to zagadnienie o decydującym znaczeniu.

Obraz i podobieństwo. Zdaniem większości greckich Ojców terminy obraz i podobieństwo nie oznaczają dokładnie tego samego. Św. Jan Damasceński stwierdza: „Zwrot bowiem na obraz oznacza zdolność myślenia i stanowienia o sobie, a na podobieństwo – upodabnianie się [do Boga] w miarę sił przez cnotę”. Obraz Boży, lub też, używając greckiego terminu, ikona Boga oznacza naszą ludzką wolną wolę, nasz rozum, nasze poczucie moralnej odpowiedzialności – krótko mówiąc, wszystko co wyróżnia nas od stworzeń świata zwierząt i czyni każdego z nas osobą. Ten obraz ma jednak jeszcze szersze znaczenie, bowiem wskazuje na to, że jesteśmy z Bożego „rodu” (Dz 17,28), Jego potomstwem - oznacza to, że pomiędzy nami a Nim jest punkt styczności i podobieństwa. Przepaść pomiędzy stworzeniem i Stwórcą nie jest nie do przebycia, bowiem przez to, że zostaliśmy stworzeni na obraz Boga, jesteśmy w stanie poznać Boga i dostąpić łączności z Nim. Jeśli zaś właściwie wykorzystamy tę zdolność łączności z Bogiem, staniemy się wówczas „podobni” do Boga, osiągamy Boże podobieństwo. Jak ujął to św. Jan Damasceński, „upodobnimy się do Boga przez cnotę”. Osiągnąć podobieństwo Boże to zostać przebóstwionym, to stać się „drugim bogiem”, „bogiem poprzez łaskę”. „Rzekłem: bogami jesteście, wy wszyscy jesteście synami Najwyższego” (Ps 81[82],6; J 10,34-35).
Obraz oznacza zdolności, którymi każdy z nas obdarzany jest przez Boga już od pierwszej chwili naszego istnienia, podobieństwo zaś nie jest zdolnością, którą dysponujemy od początku, lecz celem, do którego musimy zdążać, czymś, co osiągnąć możemy jedynie stopniowo. Bez względu na to jak bardzo jesteśmy grzeszni, nigdy nie tracimy obrazu, jednakże podobieństwo uzależnione jest od naszego moralnego wyboru, od naszej „cnoty”, a przez to podlega ono zniszczeniu przez grzech.
Ludzie w ich pierwszym stworzeniu byli zatem doskonali nie tyle w aktualnym, co w potencjalnym znaczeniu. Obdarzeni od samego początku obrazem, powołani byli do osiągania podobieństwa swym własnym staraniem (wspomagani oczywiście łaską Boga). Adam zaistniał w stanie niewinności i prostoty. „Był dziecięciem, nie mającym jeszcze udoskonalonej zdolności pojmowania”, pisał św. Ireneusz. „Niezbędnym było, aby wzrastał i w ten sposób dochodził do swej doskonałości”. Bóg umieścił Adama na właściwej ścieżce, lecz rozciągająca się przed nim droga do celu, który miał osiągnąć była długa.
Ten obraz Adama przed upadkiem różni się nieco od tego, jaki przedstawił Augustyn i powszechnie przyjętego później na Zachodzie. Zdaniem Augustyna, ludzie w Raju obdarzeni byli wszelką możliwą mądrością i wiedzą – ich udziałem była urzeczywistniona już, a nie potencjalna doskonałość. Dynamiczne wyobrażenie Ireneusza bardziej niż statyczne pojęcie Augustyna odpowiada współczesnym teoriom ewolucji, jednak obaj wypowiadali się jako teolodzy a nie naukowcy, tak więc w żadnym przypadku ich poglądy ani nie sprawdzają się, ani nie upadają w konfrontacji z jakąkolwiek hipotezą naukową.
Zachód często kojarzył obraz Boży z ludzką duszą lub rozumem. Choć wielu prawosławnych czyni to samo, inni skłoni byliby twierdzić, że skoro osoba człowieka jest jedną zjednoczoną całością, obraz Boży ogarnia całą osobę, zarówno duszę, jak i ciało. Michał Choniates (zm. ok. 1222) napisał: „Gdy mówi się o tym, że Bóg stworzył człowieka na Swój obraz, słowo człowiek nie oznacza ani samej tylko duszy, ani też samego tylko ciała, ale jedno i drugie razem”. Jak dowodził Grzegorz Palamas, fakt, że ludzie mają ciało nie czyni ich mniejszymi, lecz wywyższa ich ponad aniołów. Aniołowie, co prawda, są „czystymi” duchami, a natura człowieka, będąc zarówno materialną, jak i duchową, jest „zmieszana”, jednak oznacza to, że w porównaniu do anielskiej jest ona bardziej pełna i obdarzona bogatszymi możliwościami. Osoba człowieka jest mikrokosmosem, mostem i zwieńczeniem całego stworzenia Bożego.
Prawosławna myśl religijna kładzie najwyższy nacisk na obraz Boży w człowieku. Każdy z nas jest „żywą teologią”, a ponieważ jesteśmy ikoną Boga, możemy odnaleźć Go zaglądając w głąb naszych własnych serc, „zwracając się ku swego wnętrzu” – „Królestwo Boże jest w was” (Łk 17,21). „Poznawajcie siebie samych” – powiedział św. Antoni Wielki – „[...] kto zna siebie, zna Boga”. Św. Izaak Syryjczyk (koniec VII w.) pisał: „Jeśli jesteś czysty, niebo jest w tobie: wówczas w swym wnętrzu ujrzysz aniołów i Pana aniołów”. O św. Abba Pachomiuszu powiedziano zaś: „W czystości swego serca oglądał niewidzialnego Boga jak w zwierciadle”.
Będąc ikoną Boga, on czy ona, każdy, nawet najbardziej grzeszny członek rodzaju ludzkiego jest dla Boga bezgranicznie wartościowy. „Ujrzałeś brata swego, ujrzałeś Boga swego”, powiedział św. Klemens Aleksandryjski. Ewagriusz nauczał zaś: „Szczęśliwy jest mnich, który uważa wszystkich ludzi za Boga, po Bogu”. To poszanowanie dla każdego człowieka widzialnie wyrażane jest w prawosławnym nabożeństwie, kiedy to kapłan okadza nie tylko ikony, ale również członków całego zgromadzenia, pozdrawiając obraz Boży w każdym człowieku. „Najlepszą ikoną Boga jest człowiek”.

Łaska i wolna wola. Jak już zauważyliśmy, stworzenie człowieka na obraz Boga oznacza między innymi, że posiadamy wolną wolę. Bóg chciał mieć synów i córki, a nie niewolników. Kościół prawosławny odrzuca wszelką naukę o łasce, która zdawałaby się naruszać wolność człowieka. Opisując relacje pomiędzy łaską Boga i ludzką wolnością, prawosławie używa terminów współpraca lub współdziałanie (gr. synergeia): zgodnie ze słowami św. Pawła, „Jesteśmy współpracownikami (gr. synergoi) Boga” (1 Kor 3,9). Chcąc osiągnąć pełną wspólnotę z Bogiem, nie możemy dostąpić jej bez pomocy Boga, niemniej jednak musimy również wypełnić swoją rolę – zarówno Bóg, jak również my, ludzie, musimy wnieść swój wkład we wspólne dzieło, choć to, co czyni Bóg ma bez porównania większe znaczenie niż nasze własne starania. „Wcielenie ludzi w Chrystusa i nasze zjednoczenie z Bogiem wymagają współpracy dwóch nierównych, ale równie niezbędnych sił – Bożej łaski i ludzkiej woli”. Doskonałym przykładem synergii jest Bogarodzica.
Od czasów Augustyna i sporów pelagiańskich Zachód rozpatrywał zagadnienia łaski i wolnej woli w nieco odmiennych kategoriach, co sprawiło, że wielu spośród wychowanych w tej augustyńskiej tradycji – szczególnie kalwiniści – odnosili się do prawosławnego pojęcia „synergii” z pewną podejrzliwością. Czy nie przypisuje ona nazbyt wiele ludzkiej wolnej woli, a zbyt mało Bogu? W rzeczywistości jednak prawosławna nauka jest zdecydowanie niedwuznaczna. „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto usłyszy mój głos i otworzy, wejdę” (Ap 3,20). Bóg kołacze do drzwi, ale ich nie wyłamuje - czeka na nas, aż je otworzymy. Łaska Boża zaprasza wszystkich, ale nikogo nie zmusza. Zgodnie ze słowami św. Jana Chryzostoma, „Bóg nigdy nikogo nie przyciąga do Siebie na siłę czy przemocą. Chce, aby wszyscy dostąpili zbawienia, ale nikogo nie zmusza”. „Bożą rzeczą jest udzielać łaski” – powiedział św. Cyryl Jerozolimski (zm. 386) – „twoim obowiązkiem jest ją brać i zachować”. Nie można jednak wyobrażać sobie, że poprzez przyjęcie i zachowanie łaski Bożej, człowiek gromadzi w ten sposób „zasługi”. Dary Boże zawsze są wolnymi darami, a my, ludzie wobec naszego Stwórcy nigdy nie możemy mieć jakichkolwiek roszczeń. Chociaż nie możemy „zasłużyć” sobie na zbawienie, musimy oczywiście nad nim pracować, bowiem „wiara nie przejawiająca się w czynach martwa jest sama w sobie” (Jkb 2,17).

[Niniejszy tekst (prezentowany tutaj bez przypisów) pochodzi książki biskupa Kallistosa Ware „Kościół prawosławny”, wydanej przez Bractwo Młodzieży Prawosławnej w Polsce, w grudniu 2002. Wszystkich zainteresowanych historią, nauczaniem i nabożeństwem Kościoła prawosławnego zachęcamy do lektury tej książki (dostępnej w sklepiku www.cerkiew.pl).]

— bp Kallistos (Ware), tłum. o. Włodzimierz Misijuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →