Historia prawosławia rozwijała się pod wpływem szeregu nagłych przełomowych wydarzeń: zdobycia Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimy przez arabskich muzułmanów, zniszczenia Kijowa przez Tatarów, dwóch łupieży Konstantynopola, rewolucji październikowej w Rosji.
Historia prawosławia rozwijała się pod wpływem szeregu nagłych przełomowych wydarzeń: zdobycia Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimy przez arabskich muzułmanów, zniszczenia Kijowa przez Tatarów, dwóch łupieży Konstantynopola, rewolucji październikowej w Rosji. Choć przeobraziły one zewnętrzne oblicze prawosławnego świata, tym, co w zetknięciu z prawosławiem uderza postronnego obserwatora już na samym początku jest zwykle atmosfera starożytności, jego pozorna niezmienność. Prawosławni ciągle udzielają Chrztu poprzez trzykrotne zanurzenie, tak jak odbywało się to w Kościele pierwszych wieków; do Komunii Świętej przynoszą ciągle niemowlęta i małe dzieci; podczas Liturgii ciągle powtarzane jest wezwanie diakona: „Drzwi! Drzwi!” – które przypomina o pierwszych wiekach Kościoła, kiedy to wejście do świątyni był pilnie strzeżone i nikt oprócz członków chrześcijańskiej rodziny nie mógł być obecny na modlitwie wspólnoty; Symbol Wiary ciągle głoszony jest bez żadnych dodatków.
To tylko nieliczne zewnętrzne przykłady tego, co przenika każdy przejaw prawosławnego życia. Gdy na współczesnych ekumenicznych zgromadzeniach prawosławni proszeni są o streszczenie tego, co ich zdaniem jest najbardziej wyróżniającą cechą ich Kościoła, często wskazują właśnie na jego niezmienność, jego zdecydowaną wolę pozostania wiernym wobec przeszłości, jego poczucie żywej ciągłości i łączności z Kościołem starożytności. Na początku XVIII w., używając słów, które przypominają język Soborów Powszechnych, dokładnie to samo prawosławni patriarchowie powiedzieli Nieposiadaczom:
Zachowujemy naukę naszego Pana nienaruszoną i zdecydowanie podtrzymujemy przekazaną nam przez nich wiarę oraz chronimy ją przed jakąkolwiek skazą i pomniejszeniem, jak królewski skarb i bezcenne świadectwo, ani niczego nie dodając, ani też niczego nie ujmując.
To pojęcie żywej ciągłości streszcza się dla prawosławnych jednym słowem Tradycja. Św. Jan Damasceński napisał: „Nie zmieniamy ustanowionych przez naszych Ojców wiekuistych granic, lecz zachowujemy Tradycję taką, jak ją otrzymaliśmy”.
Prawosławni ciągle mówią o Tradycji, ale co przez to słowo rozumieją? Tradycja pojmowana jest zwykle jako opinia, przekonanie czy zwyczaj przekazany potomności przez jej przodków. Chrześcijańska Tradycja oznacza w tym przypadku wiarę i jej praktyczne przejawy, których Chrystus nauczył apostołów i które od czasów apostolskich przekazywane są w Kościele z pokolenia na pokolenie. W pojmowaniu prawosławnych chrześcijan Tradycja to coś jeszcze bardziej konkretnego i szczególnego. Oznacza mianowicie: księgi Pisma Świętego, Symbol Wiary, postanowienia Soborów Powszechnych i pisma Ojców Kościoła, kanony, księgi liturgiczne i święte ikony – w rzeczywistości jest to cały system nauki, ustroju Kościoła, oddawania czci Bogu, duchowości i sztuki, którym prawosławie od wieków dawało swój wyraz. Współcześni prawosławni uważają się za spadkobierców i strażników bogatego dziedzictwa chrześcijańskiej przeszłości i wierzą, ze ich obowiązkiem jest przekazać tę spuściznę w nienaruszonym stanie przyszłym pokoleniom.
Zwróćmy uwagę, że część Tradycji stanowi również Pismo Święte. Tradycja definiowana jest niekiedy jako ustny przekaz nauczania Chrystusa, nie zapisany przez Jego najbliższych uczniów. Tego rodzaju pojmowanie przyjęło się nie tylko pośród nieprawosławnych, ale również pośród wielu prawosławnych autorów, którzy traktują Pismo Święte i Tradycję jako dwie różne rzeczy, dwa różne źródła chrześcijańskiej wiary. Jednak w rzeczywistości istnieje tylko jedno źródło, bowiem Pismo Święte zawiera się w Tradycji. Rozdzielanie i przeciwstawianie ich sobie prowadzi do zubożenia obu tych pojęć.
Oddając cześć dziedzictwu przeszłości, prawosławni dobrze zdają sobie również sprawę z tego, że nie wszystko przyjęte z przeszłości ma taką samą wartość. Pośród różnych części składowych Tradycji szczególnie ważne miejsce zajmują Pismo Święte, Symbol Wiary i dogmatyczne postanowienia Soborów Powszechnych – prawosławni przyjmują je jako nieodwołalne i niezmienne, jako elementy, których nie można unieważnić czy w jakikolwiek sposób poprawić. Inne części składowe Tradycji nie posiadają takiego samego znaczenia. Postanowienia soborów w Jassach czy w Jerozolimie nie dorównują ważnością nicejskiemu Symbolowi Wiary, ani też dzieła Atanazego czy Symeona Nowego Teologa nie zajmują pozycji równorzędnej Ewangelii św. Jana.
Nie wszystko przyjęte z przeszłości przedstawia taką samą wartość, ani też nie koniecznie wszystko przyjęte z przeszłości jest prawdą. Jak w 257 r. zauważył jeden z biskupów na soborze w Kartaginie: „Pan powiedział, jestem prawdą. Nie powiedział, jestem zwyczajem”. Istnieje różnica pomiędzy „Tradycją” a „tradycjami”, bowiem liczne tradycje odziedziczone z przeszłości są czysto ludzkie i przypadkowe – to pobożne przekonania (zdarzają się też gorsze przypadki), ale nie stanowią one prawdziwej części tej jedynej Tradycji, podstawowego chrześcijańskiego posłannictwa.
Bezwzględnie istotne jest badanie przeszłości. W bizantyńskich i postbizantyńskich czasach prawosławni często okazywali się bezkrytyczni w odniesieniu do przeszłości, czego następstwem był zastój. W naszych czasach tego rodzaju bezkrytyczna postawa nie może już być podtrzymywana. Wyższy poziom wykształcenia, rozszerzone kontakty z zachodnimi chrześcijanami, inwazja zeświecczenia i ateizmu zmusiły prawosławnych ubiegłego wieku do bliższego zapoznania się ze swych dziedzictwem i dokładniejszego rozróżnienia pomiędzy Tradycją i tradycjami. To zadanie rozróżnienia nigdy nie jest łatwe. W równym stopniu trzeba unikać błędu staroobrzędowców, jak też błędu „Żywego Kościoła” – jedna grupa popadła w skrajny konserwatyzm, który nie tolerował jakichkolwiek zmian tradycji, druga z kolei poddała się duchowym kompromisom, które naruszały podwaliny Tradycji. Jednak pomimo określonych oczywistych przeszkód, współcześni prawosławni są w lepszym położeniu i zapewne łatwiej niż przez długie wieki byli w stanie czynić to ich poprzednicy, przychodzi im dokonać właściwego rozróżnienia. Niejednokrotnie to właśnie kontakty z Zachodem pomagają im coraz wyraźniej dostrzegać to, co nieodzowne w ich własnym dziedzictwie.
Prawdziwie prawosławna wierność przeszłości musi być zawsze wiernością twórczą, bowiem prawdziwe prawosławie nigdy nie może zadowolić się jałową „teologią powtórzeń”, która jak papuga powtarza przyjęte wcześniej sformułowania nie usiłując dociekać skąd się wywodzą. Poprawnie pojmowana wierność Tradycji nie jest jakimś mechanicznym, biernym i automatycznym procesem przekazywania mądrości nagromadzonej w zamierzchłej przeszłości. Prawosławny myśliciel musi postrzegać Tradycję od wewnątrz, musi przeniknąć do głębi jej ducha, musi swoim własnym życiem ponownie zgłębiać jej znaczenie w pełny twórczej wyobraźni, odważny i odkrywczy sposób. Aby żyć w Tradycji nie wystarczy jedynie rozumowo uznać zespół dogmatów, bowiem Tradycja to coś o wiele więcej niż zbiór oderwanych twierdzeń – to życie, osobiste spotkanie z Chrystusem w Duchu Świętym. Tradycja nie jest przez Kościół jedynie podtrzymywana – ona żyje w Kościele, jest życiem Ducha Świętego w Kościele. Prawosławne pojmowanie Tradycji nie jest statyczne, lecz dynamiczne, nie jest ślepą akceptacją przeszłości, ale żywym odkrywaniem Ducha Świętego w teraźniejszości. Choć pozostaje wewnętrznie niezmienna (bowiem Bóg jest niezmienny), Tradycja ciągle przyjmuje nowe formy i postacie, które uzupełniają stare, nie usuwając ich. Prawosławni często wyrażają się tak, jak gdyby okres dogmatycznych sformułowań dobiegł już końca, ale tak jednak nie jest. Być może jeszcze za naszych czasów zbierze się Sobór Powszechny i Tradycja wzbogaci się o świeże wyrażenia wiary.
To pojęcie żywej Tradycji zostało dobrze wyrażone przez o. Georgesa Florovsky’ego:
Tradycja jest świadectwem Ducha, nieustannym objawieniem Ducha i głoszeniem Dobrej Nowiny [...] Aby przyjąć i zrozumieć Tradycję musimy żyć w Kościele, musimy być świadomi obdarzającej łaską obecności w niej Pana, musimy odczuwać w niej tchnienie Ducha Świętego [...] Tradycja jest nie tylko zachowawczą, konserwatywną zasadą – to przede wszystkim zasada duchowego wzrostu i odrodzenia [...] Tradycja jest ciągłym zamieszkiwaniem Ducha, a nie tylko pamięcią o słowach.
Tradycja jest świadectwem Ducha – wedle słów Chrystusa: „A gdy przyjdzie Duch prawdy, poprowadzi was do pełnej prawdy” (J 16,13). Podstawę prawosławnego oddania Tradycji stanowi ta właśnie Boska obietnica.
[Niniejszy tekst pochodzi książki biskupa Kallistosa Ware „Kościół prawosławny”, wydanej przez Bractwo Młodzieży Prawosławnej w Polsce, w grudniu 2002. Wszystkich zainteresowanych historią, nauczaniem i nabożeństwem Kościoła prawosławnego zachęcamy do lektury tej książki (dostępnej w sklepiku www.cerkiew.pl).]
— bp Kallistos (Ware), tłum. o. Włodzimierz Misijuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.