śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 26 stycznia 2021

W świecie, ale nie ze świata

Jesteśmy wezwani, aby być ludem pielgrzymującym, aby przejść z miasta człowieka do miasta Bożego. Na zewnątrz jest miejsce, gdzie ukrzyżowano Pana, więc powinniśmy wyjść, aby być z Nim.

0 czytelników poleca

Czytałem badania opisujące, że jeśli cierpisz na bezsenność, najlepiej jest spędzić tydzień na kempingu. Jedynym warunkiem jest to, że nie może tam być żadnej elektroniki, sztucznych świateł ani zegarów. Pod koniec tygodnia twoje biorytmy zostaną przywrócone do rytmu wschodu i zachodu słońca. Będziesz spał jak dziecko. (Cóż, lepiej niż moje wnuki!)

Kiedy byliśmy młodzi, zaczęliśmy biwakować. Jechaliśmy do lasu. Mieliśmy tylko mały namiot i śpiwory. Spaliśmy na ziemi i naprawdę nam się to podobało. Następnie, gdy staliśmy się trochę starsi, podnieśliśmy poziom. Kupiliśmy dmuchany materac i latarnie Coleman oraz kuchenki. Potem kupiliśmy duży, luksusowy namiot i zaczęliśmy biwakować w KOA (sieć prywatnych kempingów w USA i Kanadzie – przyp. tłum.). Na kempingu były gorące prysznice, basen, a nawet jacuzzi. Spacerując po kempingu, widzieliśmy niesamowite przyczepy mieszkalne. Czując się lepsi, śmialiśmy się i komentowaliśmy, że tacy ludzie tak naprawdę nie obozują. Potem wracaliśmy do naszego dużego namiotu, żeby zdrzemnąć się na naszym luksusowym, dmuchanym materacu, a później szliśmy do jacuzzi! Jednak nawet w KOA czuliśmy się bardziej spokojni i bliżej Boga.

Obozowiczami byli Izraelici. Obozowali wokół góry i tam mieli bezpośrednie spotkanie z Bogiem (Wj 19), który zstąpił na górę w ogniu i dymie. Podczas obozowania ustanowiono kapłaństwo, stworzono Przybytek i zaczęto składać ofiary ze zwierząt. Części zwierząt, które nie zostały skonsumowane w ofierze, wyniesiono poza obóz, wrzucono do dołu i spalono. Kiedy budowano świątynię Salomona, praktyka ta była kontynuowana. Części zwierzęce miały być wyniesione z miasta, wrzucone do dużego dołu i spalone. Jedynie część mięsa zwierzęcego była spożywana, więc w jamie było dużo robaków. Ten dół miał swoją nazwę - Gehenna.

W rozdziale 13 Listu do Hebrajczyków czytamy: „Dlatego i Jezus, aby krwią swoją uświęcić lud, poniósł mękę poza miastem. Również i my wyjdźmy do Niego poza obóz, dzieląc z Nim Jego urągania. Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść”.

Błogosławiony Augustyn podjął ten temat, pisząc „Miasto Boga”. Skoro my, chrześcijanie, nie mamy „trwałego miasta”, dokąd mamy się udać? Jak mamy żyć? Jak mamy być „w świecie, ale nie ze świata”, jak nakazał Pan? Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w Ameryce i na świecie, pytania te są pilne. Może nadszedł czas, aby znowu wybrać się na kemping, poza miasto ludzi.

Mnisi opuszczają miasto, ale niewielu z nas ma to błogosławione powołanie. Mam przyjaciela, który przeszedł na prawosławie i przeniósł się z rodziną do raczej odizolowanej części stanu Maine. Patrząc na zdjęcia ich życia rodzinnego, wydaje mi się, że obozują poza miastem. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu z nas nie byłoby to opcją, ale wciąż musimy znaleźć sposób, aby pójść za Jezusem i wyjść na zewnątrz, nawet jeśli oznacza to znoszenie hańby świata. Jak możemy obozować?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zrozumieć, co składa się na „miasto ludzi”. Pomocny jest ten werset: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata” (1 J 2, 15-16)
Świat, którego mamy nienawidzić, jest najpierw wewnętrznym światem namiętności i pragnień. Ten wewnętrzny świat ma swój zewnętrzny wyraz. Kiedy dołączam mój świat do twojego świata, tworzymy miasto ludzi. Tworzymy kulturę, społeczeństwo, które odzwierciedla nasz upadły wewnętrzny świat. Więc to jest ten świat, ta kultura, to miasto, które musimy opuścić, a nie traktować je jak nasz stały dom.

Mam kilka pomysłów, jak możemy opuścić miasto i zacząć biwakować.
Czy nie byłoby wspaniale, gdybym przestał cenić siebie i osądzać innych na podstawie tego, ile zarabiają, jak się ubierają lub co posiadają? W mieście człowieka te rzeczy mają znaczenie, ale nie w mieście Boga. Możesz zapytać kogoś, czy ma romans, a poczuje się mniej obrażony, niż gdybyś zapytał go, ile zarabia. Nasze życie finansowe jest ukryte, ponieważ myślimy, że bycie biednym jest haniebne. „Bóg błogosławi dziecku, które ma coś swojego”. Samochód, którym jeździmy i ubrania, które nosimy, odzwierciedlają nasze miejsce w społeczeństwie. Gdyby te rzeczy nie były dla nas tak ważne, zachęcalibyśmy nasze dzieci do dążenia do świętości bardziej niż do szczęścia, stanu opartego na sukcesie i bogactwie. To pycha tego życia.

Czy nie byłoby wspaniale, gdybym usunął tego, „kto mówi nieprawości” (Ps 100, 7) z mojego domu - telewizję i radio? Nie jestem przeciwnikiem rozrywki, potrafię docenić wielkie dzieła sztuki i dramaty, nawet jeśli wiem, że pochodzą z miasta człowieka. Muszę jednak powiedzieć, że znudziłem się wszystkim, co pochodzi z mediów. Tyle kłamstw, półprawd, kulturowych i osobistych uprzedzeń, programów politycznych i materializmu przechodzi przez media. To nieustanny mówca nieprawości. Z pewnością wykonałbym znaczący ruch w kierunku wyjścia z miasta ludzi, gdybym je po prostu wyłączył. To pożądliwość oczu.

Czy nie byłoby wspaniale, gdyby jedynym, którego aprobaty i potwierdzenia potrzebuję, był Pan? Tak bardzo potrzebuję aprobaty innych, zwłaszcza płci przeciwnej, że ubieram się szukając ich uznania i zachowuję się w określony sposób. Będę robić niestosowne żarty i komentarze, byle uzyskać ich akceptację. Jestem jej niewolnikiem i przeżywam wiele niespokojnych chwil, kiedy wydaje mi się, że nie osiągnąłem aprobaty, której szukałem. Pamiętam, że św. Efrem pisał, co czynił, by być chwalonym i podziwianym. Kiedy kobieta wchodziła do pokoju, wpadał w zachwyt i robił, co w jego mocy, by zaimponować jej, nawet swoją pobożnością. Jedyne potwierdzenie, jakiego potrzebuję, należy do Pana. Tylko od Niego potrzebuję usłyszeć „dobra robota”. To pożądliwość ciała.

Lista św. Jana nie jest pełna, ale wskazuje na to, co oznacza miłość do świata. Zasugeruję kilka innych rzeczy.

Czy nie byłoby wspaniale, gdybym przestał oczekiwać czegoś od ludzi? Moje oczekiwania są oparte na moich potrzebach i pragnieniach mojego ego. Denerwuje mnie, gdy ludzie nie zachowują się lub nie robią tego, czego oczekuję. Cóż, kto uczynił mnie Bogiem, żebym miał takie oczekiwania?

Wiele lat temu zacząłem się wyprowadzać z tego miasta. To była walka, ale im mniej mam oczekiwań, tym bardziej jestem spokojny. Jestem mniej zły i osądzający. Dowiedziałem się też, że muszę porzucić swoje oczekiwania wobec Boga. Nauczyłem się od świętych, że każdego dnia, kiedy się budzę, powinienem powiedzieć: „To jest dzień, który uczynił Pan”. Cokolwiek przychodzi do mnie lub cokolwiek się dzieje, przychodzi do mnie dla mojego własnego dobra. Może to być błogosławieństwo lub walka, która nadejdzie, więc to, jak odpowiadam, jest miarą tego, gdzie mieszkam. Tak wielu ludzi jest rozczarowanych Bogiem, ponieważ On po prostu nie spełnił ich oczekiwań. My, Amerykanie, oczekujemy dobrego życia i oczekujemy, że Bóg je zapewni.

Jesteśmy wezwani, aby być ludem pielgrzymującym, aby przejść z miasta człowieka do miasta Bożego. Na zewnątrz jest miejsce, gdzie ukrzyżowano Pana, więc powinniśmy wyjść, aby być z Nim. To nie jest łatwe. Jest to pielgrzymka na całe życie, ale zaczyna się od małych kroków. Urodziliśmy się w mieście człowieka i ukształtowała nas jego kultura, wartości i oczekiwania. Zmiana tego jest prawdziwym wyzwaniem. Podobnie jak pielgrzymujący Izraelici, będziemy potrzebować słupa dymu i słupa ognia, które nas poprowadzą - Ducha Świętego.

Nadszedł czas, abyśmy opuścili miasto ludzi, które teraz stacza się w stronę wojującego pogaństwa. Podróż zaczyna się od porzucenia go w naszych sercach i umysłach. Oznacza to pozbycie się oczekiwań i wartościowania według światowej kultury. Następnie będziemy musieli określić, gdzie powinniśmy fizycznie mieszkać.
I usłyszałem inny głos z nieba, mówiący: Ludu mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli: bo grzechy jej narosły – aż do nieba, i wspomniał Bóg na jej zbrodnie” (Obj 18 ,4).

o. John Moses

za: Ramblings of a Redneck Priest

fotografia: Aimilianos /orthphoto.net/

— tłum. Gabriel Szymczak

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →