śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 5 kwietnia 2023

Zanurzyć się w życie

Mimo tego, jak strasznie brzmi opis chrześcijańskiej drogi, jest to jedyny prawdziwy sposób na życie (wyobraź sobie, co by było, gdyby wszyscy żyli w ten sposób!). Dobra wiadomość jest taka, że Jezus jest z nami. On jest naszym ratownikiem.

0 czytelników poleca

Nauka pływania

Nauczyłem się pływać w młodym wieku. Pamiętam, że zanim zacząłem brać udział w szkoleniu pływackim, mój ojciec nauczył mnie podstaw pływania. Trzymał mnie na plecach i uczył utrzymywać się na wodzie. Z czasem nauczyłem się unosić na brzuchu i pływać „pieskiem”.

W pewnym momencie, prawdopodobnie kiedy rozpocząłem naukę w szkole podstawowej, moi rodzice zapisali mnie na zajęcia na pływalni w mieście. Wydawało mi się to wspaniałe. Nasi instruktorzy byli ratownikami i uczniami szkoły średniej. Dla mnie byli najfajniejszymi ludźmi, jakich kiedykolwiek spotkałem. Nauczyli nas, jak pracować nogami, jak wykonywać właściwe ruchy ramionami i jak oddychać. Wszystko szło dobrze... dopóki nie zechcieli, żebyśmy zanurkowali.

Na początku nie było tak źle. Staliśmy na brzegu basenu i uczyliśmy się trzymać dłonie nad głowami, nachylać się do nurkowania, a następnie - jak wskoczyć do wody. Ale bardzo szybko zmieniło się to w coś okropnego. Chcieli, żebyśmy skoczyli z trampoliny!

Skok na głęboką wodę

Czy to były żarty? Chcieli, żebym wspiął się po stromej drabinie, wszedł na chwiejną i wąską deskę i wskoczył do wody, która jest głębsza, niż mogłem sobie wyobrazić! I chcieli, abym im ufał, że mnie złapią, jeśli coś pójdzie nie tak! Jak mogłem to zrobić? W końcu byli to tylko licealiści...

Zdecydowanie brakowało mi zaufania. Nie ufałem temu, czego mnie nauczono, chociaż w tym momencie wiedziałem już, jak pływać. Nie ufałem także ratownikom. Miałem wszystko, czego potrzebowałem - za wyjątkiem zaufania.

Kazanie na równinie (Łk 6, 17-49)

Pod wieloma względami Chrystusowa wizja chrześcijańskiej drogi przypomina skok na głęboką wodę. Gdy w Cerkwi prawosławnej czytana jest Ewangelia według św. Łukasza, słyszymy Kazanie Jezusa na równinie (podobne do Kazania na Górze wg św. Mateusza), w którym Jezus prosi nas o wielki skok.

Jezus mówi nam, że bycie chrześcijaninem może oznaczać stanie się biednym. Może oznaczać głód. Możemy płakać. I, na domiar złego, ludzie nas znienawidzą, wykluczą i oszukają (Łk 6, 20-23).

Jednak pomimo tego, jak jesteśmy traktowani, powinniśmy kochać naszych wrogów - nawet czynić dla nich dobro! Mamy pozwolić ludziom uderzać nas, nadstawiając drugi policzek. Mamy oddać nasze ubrania tym, którzy błagają o naszą koszulę. A kiedy ludzie nas denerwują, mamy im wybaczać – ciągle i nieustannie (Łk 6, 27-31; 37-38).

Czy Jezus naprawdę prosi nas, abyśmy żyli w ten sposób? Wygląda na to, że prosi, abyśmy wskoczyli na głęboką wodę bez asekuracji.

Jezus jest naszym ratownikiem

Mimo tego, jak strasznie brzmi opis chrześcijańskiej drogi, jest to jedyny prawdziwy sposób na życie (wyobraź sobie, co by było, gdyby wszyscy żyli w ten sposób!). Dobra wiadomość jest taka, że Jezus jest z nami. On jest naszym ratownikiem. Takie jest znaczenie Ewangelii o wskrzeszeniu syna wdowy z Nain (Łk 7, 11-17).

Po Kazaniu na Równinie, w którym Jezus prosi nas, byśmy wskoczyli w głębię chrześcijańskiego życia, mówi nam też, że życie w ten sposób jest jak budowanie domu na solidnych fundamentach. Następnie pokazuje nam moc tego sposobu życia.

Po pierwsze, Jezus uzdrawia sługę setnika i czyni to, będąc daleko od niego. Wystarczyło jedynie zaufanie setnika. Następnie Jezus wskrzesza syna wdowy. Wchodząc do Nain, widzi kondukt pogrzebowy i mówi wdowie: "Nie płacz".

Pamiętajcie, że nasza chrześcijańska droga może powodować płacz. Ale Jezus obiecuje, że będziemy się śmiać. Możemy być biedni lub głodni, ale Jezus da nam królestwo i napełni nas. Miłość do naszych wrogów i przebaczenie innym może doprowadzić nas do śmierci, ale nasz Pan, Jezus Chrystus, ma moc aby wzbudzić nas z martwych. Pokazuje nam to, wskrzeszając syna wdowy. To jest moc Boga - Boga, który przyszedł do swego ludu.

Krzyż i zmartwychwstanie

Chrześcijańska droga jest trudna. Wymaga od nas dużej cierpliwości i ogromnego współczucia dla innych. Wymaga od nas zaufania i skoku w głębię. Być może utoniemy. Męczennicy z okresu ponad 2000 lat pokazali, że naśladowanie Chrystusa nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie, przynajmniej nie w tym życiu. To jest droga krzyża. Jezus, który zanurkował w najgłębszą wodę, jaką kiedykolwiek znała ludzkość, został ukrzyżowany.

Dobrą nowiną jest jednak to, że Jezus zmartwychwstał! Zmartwychwstanie Chrystusa jest potwierdzeniem, że chrześcijańska droga jest drogą prawdy. Jest to potwierdzenie, że miłość do naszych bliźnich, nawet jeśli nas nienawidzą, jest właściwą drogą do naśladowania. Pokazuje nam, że powinniśmy podnieść nasz krzyż i zeskoczyć z trampoliny.

Weź głęboki oddech, zaufaj Bogu i skacz. Jezus czeka, by cię złapać.

o. Dustin Lyon (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Rediscovering Christianity

fotografia: ursyi /orthphoto.net/

— o. Dustin Lyon (tłum. Gabriel Szymczak)

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →