Chciałabym nauczyc sie modlic, jestem w kosciele prawoslawnym 2,5 roku, a wczesniej jako katoliczka nigdy nie modlilam sie sama. Teraz probuje, ale jest mi bardzo trudno i szybko sie zniechecam. Moja chec pojscia do monasteru zostala wystawiona na probe i jestem coraz to smutniejsza im bardziej oddalam sie od tej mysli, do tego dochodzi nieumiejetnosc modlenia sie, a moze raczej skupienia sie i zastanawiam sie, czy w takim razie wogole potrafilabym sluzyc Bogu, skoro nie moge skoncentrowac sie na tak podstawowej czynnosci.
Dziekuje.
Oczywiście, że tak. Proszę nie mysleć, że każdy kto jest w monasterze opanował tą wielką sztukę, jaką jest modlitwa. Starcy Pustyni Optinoj mówią że lżej jest przeżucać kamienienie z miejsca na miejsce niż się modlić. To zadanie na całe życie. Dobrze, że zauważamy swoją niekoncentrację w trakcie modlitwy, gorzej by było, gdybyśmy odczuwali zadowolenie ze swoich wyników pracy w tej sferze. Taki stan na pewno nie jest stanem błogosławionym i godnym pochwały. Naszym zadaniem jest nie odstępować od modlitwy, a jej dar leży w kompetencji Boga. Nie będziemy odpowiadać za to, że nie mieliśmy prawdziwej modlitwy, ale za to, że nie staralismy się jej osiągnąć, czego wszystkim i samemu sobie serdecznie życzę. Pozdrawiam.
— o. Jerzy Pańkowski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.