śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Pytania i odpowiedzi 21 lipca 2020

Masz pytanie?

Prześlij je do nas.

Mam 17 lat i staram się poprawić jakość mojej relacji z Bogiem. Nie jestem pewna w kwestii postów w środy i piątki. Mianowicie - miałam operację kolana i by procesy gojenia dobrze działały powinnam dobrze się odżywiać i boję się na te dni rezygnować z produktów mięsnych i mlecznych. Staram się natomiast rezygnować wtedy z wszystkiego co słodkie i zabaw. I czy w środy i piątki można spożywać tylko jeden posiłek o 15 czy można mieć kilka mniejszych posiłków? Aleksandra

Przepraszam za opóźnioną odpowiedź. Mądrości ludowe mawiają: "Im prędzej, tym lepiej", ale pocieszam się twierdzeniem, że "lepiej później, niż wcale". W złożonej na swój sposób kwestii postów w prawosławnym chrześcijaństwie trzeba wskazać na pewne reguły, którymi można się kierować. Jedna z nich mówi, że w okresie choroby, ciąży, karmienia piersią, podczas podróży czy w podeszłym wieku post nie obowiązuje albo reguły postu można nieco albo znacznie zredukować. Gwoli ścisłości trzeba stwierdzić, że posty jednodniowe, czyli środy i piątki oraz niektóre dni kalendarza cerkiewnego (np. wigilia Narodzenia Chrystusa. wigilia Chrztu Pańskiego, dzień Ścięcia Głowy św, Jana Chrzciciela) to dni całkowitego powstrzymywania się od jedzenia. Różnie bywa z ustaleniami długości tego jednodniowego postu. W cerkiewnej rachubie czasu "dzień zaczyna się z wieczora", więc post wypadałoby rozpocząć od czasu sprawowania wieczerni, czyli ok. 17-18. To samo dotyczy końca dnia liturgicznego. We współczesnej praktyce wielu (większość?) prawosławnych (i nie tylko prawosławnych) za początek kolejnego dnia uważa jednak zegarową północ. Jeśli zatem rozpoczynamy post o północy, wypadałoby kończyć go również o północy dnia następnego, nieprawdaż?. Jeśli zdecydowaliśmy, że rozpoczynamy "z wieczora", niech trwa do wieczora. Jeśli natomiast kończymy ok 15:00, czy nie wypadałoby rozpoczynać o tej samej porze? Nie chodzi tu jednak o rygorystyczną dokładność w przestrzeganiu długości postu, ale o jego "prawdziwego ducha". Post jest dla nas, a nie my dla postu. Posty wielodniowe polegają na powstrzymywaniu się głównie od mięsa i nabiału, ale też od rozrywek i przyjemności. W jadłospisie pojawiają się wówczas owoce i warzywa. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że można też (a nawet wypadałoby) powstrzymywać się wówczas nawet od czegoś, co jest "postne", ale jest to nasza ulubiona potrawa. Przykład z moich studenckich czasów: gdy rozpoczynał się okres postu, na stołach jadalni seminarium teologicznego pojawiały się duże pojemniki z masłem orzechowym, wszyscy zaczynali się nim postnie "delektować", ale pewien student pościł, powstrzymując się od niego, bo to była jego ulubiona codzienna potrawa... Trzeba nam wiedzieć i pamiętać, że w poście powstrzymujemy się od tego co dobre, po to, aby podtrzymywać w sobie zdolność powstrzymywania się od grzechu. W poście najważniejszy jest zatem człowiek, nasz bliźni. Post to narzędzie, które pomaga nam podtrzymywać i doskonalić relacje z innymi ludźmi. Jeśli nie mogę powstrzymać się od zjedzenia odrobiny jakiegoś smakołyka, czy będę w stanie powstrzymać się od jakiejś perfidnej demonicznej pokusy? We współczesnej praktyce wielu (większość?) prawosławnych (i nie tylko prawosławnych) zapomniała o podstawowej zasadzie postów jednodniowych (nie jemy nic) i do śród i piątków stosuje reguły postów wielodniowych (to jemy, a tego nie). Myślę, że warto wracać do tej zapomnianej praktyki, ale nie koniecznie od razu, z dnia na dzień. Można rozłożyć to na raty i stopniowo redukować środowy i piątkowy jadłospis aż do zera. Słuszność praktykowania tego rodzaju postu zdaje się potwierdzać współczesna medycyna. Okazuje się że tzw. małe komórki macierzyste obecne w organizmie dorosłego człowieka, "budzą się" i rozglądają się za "dziurami do załatania" pod wpływem poczucia głodu (czytaj "rzetelnego postu"). W odpowiedzi na Twoje pytanie powtarzam raz jeszcze: "post jest dla nas, a nie my dla postu" - post jest swego rodzaju narzędziem, którym powinniśmy się sprawnie posługiwać, ale to każdy z nas indywidualnie decyduje, jak i w jakim stopniu go stosuje. Zróżnicowane praktykowanie postu można porównać do teleskopowo składanej wędki albo do żaluzji w oknie. Wędka w swym potencjale ma 5 m długości, ale gdy jest złożona, mieści się w bagażniku samochodu, albo nawet większej torbie. Mogę złapać rybę gdy jest maksymalnie długa, ale mogę też łowić ryby gdy jest rozłożona tylko częściowo i ma tylko 2 czy 3 metry długości. Żaluzje przesłaniają całą powierzchnię okna - mogę je zwinąć i cieszyć się całym świat(ł)em, który przez nie wpada, ale też mogę rozświetlić pokój tylko częściowo. Wszystko w zależności od okoliczności. Twoje reguły postnego postępowania są tymczasem "na miejscu". Sama zdecyduj(esz) kiedy i jak je zmodyfikować.

— Ksiądz Włodzimierz Misijuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →