Mam do Ojca Archimadryty bardzo osobliwe pytanie. Mianowicie: Kiedy otcze poczuliscie chęc bycia mnichem, czyli zaiskrzyło w Was powołanie? U mnie jest taki problem, że raz chciałbym wstapić do klasztoru a raz nie... Wielokrotnie byłem w monasterze w Jabłecznej,i jest mi trudno stwierdzić czy mógłbym zostać. Jak otcze było w Waszym przypadku? Serdecznie dziekuje za odpowiedź.
Pozdrawiam, i przepraszam za kłopot. Jarek
To bardzo trudne pytanie. Mnichem chciałem zostać od dziecka, a konkretnie od 13 roku życia. Z woli Bożej zostałem przyjęty rok później do monasteru w Supraślu, który wtedy był na początkach swojego odrodzenia. Wszystko wyglądało inaczej niż dzisiaj (chodzi tutaj oczywiście o zewnętrzny wygląd tego klasztoru) a mimo wszystko to miejsce przyciągało. Nie da się konkretnie opisać tego, co człowiek czuje kiedy decyduje się na życie mnisze. Wątpliwości mogą dręczyć nawet w dniu postrzyżyn, ale zawsze jest to działanie naszej upadłej natury ludzkiej skłonnej do grzechu. Życie weryfikuje słuszność wyboru i prawdziwość powołania, ponieważ monastycyzm to nie gwaranacja zbawienia zawarta w samym wyborze, ale ciężka praca i sposób życia, które mają pomóc człowiekowi dostąpić tego zbawienia. Na pewno nie można podejmować pochopnych decyzji, zresztą jak i we wszystkim. Stąd też istnieje okres próbny w monasterach, aby człowiek mógł się sprawdzić i wybrać, co dla niego jest dobre. Taki wybór musi być świadomy, ale jest on zawsze inny w każdym człowieku. Potrzebny jest również ojciec duchowy i modlitwa, aby Bóg okazał co jest Jego wolą.
Pozdrawiam
— o. Jerzy Pańkowski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.