Mam pytanie odnośnie stanowiska Cerkwii Prawosławnej dotyczącej aborcji w sytuacji kiedy płód ma wady rozwojowe uniemożliwiające mu życie po urodzeniu np. bezmózgowie, niedorozwój - absolutnie nie mam na myśli aborcji zdrowych poczętych dzieci. Mam trudność w sformułowaniu drugiego pytania ale : czy matka która dokona decyzji o usunięciu takiej ciąży zostaje przez Cerkiew w jakimś stopniu odsunięta? Magdalena
Na pierwsze pytanie odpowiadałem tutaj już wcześniej. Teraz powtórzę tylko, że życie jest darem Bożym i skoro Bóg nam je dał, tylko On może je ‘odebrać’, tylko On może zdecydować, kiedy nastąpi jego koniec. To dlatego Cerkiew nie zgadza się na karę śmierci i na aborcję. Wyjątkiem może być jedynie zagrożenie dla życia matki. Każdy grzech, to nasze odwracanie się od Boga i ‘robienie/postępowanie po swojemu’, zgodnie z naszą, daną nam przez Boga wolną wolą, ale wbrew woli Boga. Dogłębna analiza naszych grzechów to ewangeliczna przypowieść o ‘synu marnotrawnym’. Jego grzechem nie było jedynie roztrwonienie majątku, który wyniósł z domu ojca, jak sugeruje potoczna nazwa tej przypowieści we współczesnych językach. Po cerkiewnosłowiańsku mowa tu o 'błudnym' synu, o jego zbłądzeniu albo nierządzie, tj. postępowaniu wbrew dobrym, ustalonym zasadom. Grzechem jego ‘zbłądzenia’ było nade wszystko to, że zerwał więź z ojcem – można powiedzieć, że ‘pochował’ go za życia, bo upomniał się o spadek przed jego śmiercią. Gdy wszystko roztrwonił, nie miał co jeść, wspomniał, że słudzy w domu ojca mają lepiej niż on w tej dalekiej krainie – dostąpił pokajania, ‘głębokiego zrozumienia’ nie tylko tego, jakim się stał przez to, że zgrzeszył, ale również tego, jaki powinien się stać, co powinien zrobić przez to, że jest synem ojca. Wrócił, aby prosić ojca by po tym, co uczynił, przyjął go z powrotem, ale jako sługę. Co bardzo dla nas ważne w tej przypowieści, to reakcja ojca – on ciągle wierzył, że syn się opamięta (dostąpi pokajania – głębokiego zrozumienia) i wróci, wyglądał go, wybiegł mu na spotkanie, kazał sługom umyć go, ubrać w jego najlepsze szaty, które zostały w domu i nałożył mu pierścień na palec – przyjął go z powrotem nie jak sługę, ale jak syna. Gdy grzeszymy, to my sami w mniejszym czy większym stopniu ‘odsuwamy się’ od Boga, odwracamy się od Niego i idąc ‘swoją drogą’, odchodzimy do dalekiej krainy samotności. Ale Bóg, jak ojciec i Cerkiew, jak matka czekają na nas z utęsknieniem, gotowi wybiec nam na spotkanie… Dobrze byłoby jednak pamiętać, że nasze miejsce jest w domu ojca i najlepiej nigdy stamtąd nie odchodzić… Święci ojcowie zostawili nam wskazówki, jak postępować w różnych trudnych przypadkach. Te wskazania nazywamy cerkiewnymi kanonami. Jednak każdy ‘przypadek’, tak jak każdy człowiek, jest inny i to dlatego przystępując do spowiedzi, trzeba opowiedzieć o wszystkim Bogu, a duchowny, który jest świadkiem naszej spowiedzi wskaże, jak trzeba będzie postępować, aby ‘wrócić/wracać do domu Ojca’. 'Komu w drogę, temu czas..."
— Ksiądz Włodzimierz Misijuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.