Na całym świecie rogaty i słudzy jego walczą z Kościołem. Siły wrogie Bogu i ludzkości uderzają z wielu stron, różnymi metodami, wykorzystując różne narzędzia. Zarówno w sferze spraw doczesnych, jak i duchowych. Rogate zastępy dysponują wielkim wsparciem i wszystkim co daje im "ten świat", oraz ci, którym się wydaje, iż są panami "tego świata". W Polsce atak na Kościół przybiera histeryczno - demoniczne ataki zasadniczo na Kościoła w Tradycji rzymskiej. Hordy rozhisteryzowanych osobników niszczą, profanują, dokonują wszelkich podłości wprost wymierzonych w Tradycję rzymską. Jakoś omijają Cerkiew Prawosławną, synagogi religijnych Żydów, czy meczety. Wyznaczenie takiego celu jak " bić katolików" to jedynie sprawa polityczna, czy owa wybiórczość ma również inne cechy ? Nie wyobrażam sobie, by szeroko pojmowana "lewica" moralna, mentalna "pozwoliła sobie " na bezczeszczenie cerkwi, meczetów, synagog...jednak z obiektami i kościołami rzymsko-katolickimi nie mają żadnego problemu, jak i skrupułów. Dlaczego nienawiść do Kościoła objawia się w Polsce głównie jako "nienawiść do katolików" ? Raczej nie jedynie z powodu powszechności kościołów rzymskich...Czy w Cerkwi Prawosławnej porusza się podobne problemy ? Czy raczej przemilcza dla tak zwanego "świętego spokoju"...? Jak siły wrogie Kościołowi działają w krajach tradycyjnie prawosławnych? Krzysztof
Na początku pozwolę sobie zwrócić uwagę na pewne niepokojące, bo daleko idące uogólnienia, wyolbrzymienia, utożsamienia i osądzenia. „Na całym świecie rogaty i słudzy jego walczą z Kościołem” – to fakt, „licho nie śpi” i ciągle próbuje przeszkadzać nam w drodze do zbawienia. Osobiści nie mam jednak wrażenia, że „w Polsce atak na Kościół w Tradycji rzymskiej przybiera histeryczno-demoniczne” wymiary, a „hordy rozhisteryzowanych osobników niszczą, profanują, dokonują wszelkich podłości”. Ataki, przypadki zniszczenia czy profanacji zdarzały się zawsze, zdarzają się dzisiaj i, niestety, będą się zdarzały w przyszłości, ale nie widzę podstaw do twierdzenia, że to zjawisko jest obecnie aż tak masowe (choć bywało i bywa, że ‘z igły robi się widły’, a ktoś wskazał nawet na snopowiązałkę…). Zapewne dużo może zależeć od tego, których wiadomości się słucha czy ogląda. W kolejnym zdaniu pojawia się stwierdzenie, jakoby zaistniało jakieś wezwanie do "bicia katolików" i miałoby to być sprawą polityczną, a „nienawiść do Kościoła objawia się w Polsce głównie jako "nienawiść do katolików". Nie wiem (śmiem wątpić), że coś takiego miało miejsce, ale słyszałem bardzo niepokojące, bo nie uspokajające, a jątrzące wezwanie do „obrony”. Chrystus nawołuje: „zło dobrem zwyciężaj”. Jego wezwanie, aby po doznaniu uderzenia w lewy policzek, nadstawić prawy, to nade wszystko zalecenie, aby na jakąkolwiek agresję nie odpowiadać agresją, lecz powstrzymywaniem się od niej – inaczej mówiąc, miłością. Mądrości ludowe parafrazuje ewangeliczne nauczanie słowami: „Jak ty komu, tak on tobie”… Dlaczego rzeczone ataki i prześladowania „jakoś omijają Cerkiew Prawosławną”? Odpowiedź kryje się w bizantyńskiej, kultywowanej w Prawosławiu regule ‘symfonii’, która ustala zasady działania patriarchy (‘władzy’ duchowej) i cesarza (władzy świeckiej) we wspólnym państwie. Każda z tych władz ma swoje sfery działania - jedna to życie duchowe wiernych, a druga to ziemski, doczesny dobrostan i bezpieczeństwo tychże obywateli. Każda ma swoje własne zadania i obowiązki, każda dysponuje i posługuje się swoimi odrębnymi, ‘zarezerwowanymi’ sposobami czy ‘narzędziami’, jedna nie ingeruje w sfery działania drugiej i nie posługuje się jej ‘narzędziami’! Cerkiew może nauczać doradzać, wskazywać drogę ku Bogu i ku zbawieniu, ale nie nakazuje i nie zmusza; może nakłaniać, przekonywać, ale nie narzuca czy egzekwuje… Innymi słowy: Cerkiew nie powinna ingerować w politykę państwa, a państwo nie powinno wtrącać się w sprawy Cerkwi. Naruszanie zasad tej „symfonii” prowadzi do cezaropapizmu albo papocezaryzmu. Gdy Kościół próbuje posługiwać się ‘narzędziami’ państwa – szczególnie tymi w sferze przymusu – zaczyna być traktowany jak państwo, a nie jak Kościół. „Czy w Cerkwi Prawosławnej porusza się podobne problemy ? Czy raczej przemilcza dla tak zwanego "świętego spokoju"...?” W 1938 roku miały miejsce bezprecedensowe prześladowania Cerkwi w Polsce. W ciągu kilku miesięcy prawosławni utracili kilkaset swoich cerkwi – zostały zburzone, spalone, zamknięte albo przekazane Kościołowi „Tradycji rzymskiej”. Wszystko działo się pod nadzorem wojska i policji… Nie przemilczamy tego bynajmniej. Dwa lata temu obchodziliśmy kolejną okrągłą, smutną rocznicę tych wydarzeń, pojawiły się nowe publikacje na ten temat, modliliśmy się za wszystkich, którzy wówczas ucierpieli, ale też dziękowaliśmy Bogu, że dzisiaj żyje nam się dużo lepiej i nie jesteśmy już tak prześladowani.
— Ksiądz Włodzimierz Misijuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.