Ojcze Archimandryto!
Mialam przyjemnosc wysluchac kazania Ojca w sierpniu na Grabarce. Zastanowila mnie jedna rzecz. Przyjmuje, ze wiekszosc wyznawcow prawoslawia w Polsce, to ludzie mieszkajacy poza wielkimi miastami, czesto bez wyksztalcenia (oczywiscie nie uogolniam, ani zwlaszcza nie oceniam nikogo, ale fakty sa jakie sa), pojmujacy swoja wiare w prosty sposob. Nie moge zrozumiec, jaki sens mialo Ojca kazanie. Napisane bylo ono jezykiem na wyjatkowo wysokim poziomie i na mnie zrobilo ogromne wrazenie. Wiem jednak, ze bylam jedna z niewielu osob, ktora mogla zrozumiec slowa Ojca, odniesc je do swojego zycia i szerzej je rozwazyc. Wiekszosc wiernych nie rozumiala, jakie ma byc przeslania, albo wrecz, o czym Ojciec mowi. Domyslam sie, ze moje rady nie sa na miejscu, ale jednak wydaje mi sie, ze slowa kierowane do ludzi powinny byc dostosowane do ich poziomu i mozliwosci zrozumienia.
Bede bardzo wdzieczna za komentarz,
Nie jest Pani pierwszą osobą, która mi o tym mówi. Przygotowując kazanie na Grabarkę, wiedziałem że język może się okazać nieco trudny i to dla wielu ludzi, chociaż nie było w nim nic takiego, dlatego może nie całe, ale na pewno znaczna jego część była zrozumiała dla wszystkich. Proszę jednak sobię wyobrazić co by było, gdyby zaistniała sytuacja odwrotna, a było ono na żywo transmitowane. Być może zostalibyśmy posądzeni o prostactwo i analfabetyzm. Na pewno celem kazania jest jego przystępność. Nigdy nie czułem się dobrym kaznodzieją, a kazanie na Grabarce wygłosiłem tylko i wyłącznie w ramach "posłuszeństwa" moim zwierzchnikom. Przepraszam, że nie spełniło ono Pani i wielu innych oczekiwań. Pozdrawiam ze świętami i życzę wielu łask Bożych.
— o. Jerzy Pańkowski
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.