Ostatnio miałam sen, w którym rozmawiałam z Panem Bogiem. Byłam w ciemnym miejscu i szłam schodkami w górę do innego pomieszczenia. W tym pomieszczeniu na tronie siedział Pan Bóg, ale w pokoju było ciemno i oczywiście nie widziałam twarzy Pana Boga. Powiedział mi, abym przyszła do niego 10 września 2025 roku. W jaki sposób mogę interpretować taki sen? Niektórzy członkowie mojej rodziny mówią, że to może być zapowiedź mojej śmierci. Ewa
W odpowiedzi ciśnie się na usta 'mądrość ludowa': "Sen mara, Bóg wiara". Nocne widzenia senne są odzwierciedleniem tego, co przeżywa(liś)my za dnia na jawie. Wszelkie tłumaczenia/objaśnienia snów wypadałoby uznać za niebezpieczne, ponieważ "mogą się sprawdzić" - ale nie dlatego, że były zapowiedzią tego, co się miało stać/stało, ale przez to, że uwierzyliśmy w tę "zapowiedź". Tak samo jest z przeświadczeniem, że gdy czarny kot przebiegnie drogę, to spotka nas nieszczęście. Dzieci i dorośli twierdzą, że tak właśnie bywa, są na to "dowody", ale dzieje się tak nie prze kota, ale wiarę w to, że może nastąpić czy nastąpi nieszczęście. W ten sam sposób "sprawdza się" też 'przestroga', że 'nieszczęścia chodzą parami'. Trzeba uważać, w co się wierzy...!!!Ewentualny argument, że była to przecież senna rozmowa z samym Panem Bogiem potraktowałbym pytaniem: skąd pewność, że to Bóg? Czy wynika z tego, że go nie było widać, że siedział na tronie, w pomieszczeniu było ciemno...? Na jawie też to wszystko można podobnie albo i tak samo zainscenizować. Czy przez to, że było to we śnie, jest bardziej "wiarygodne"?
W prawosławiu wszelkiego rodzaju objawienia, widzenia i sny traktowane są ze skrajna wręcz nieufnością.
— Ksiądz Włodzimierz Misijuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.