Szczęść Boże.
Apropos artykułu o. Makala w Przeglądzie Prawosławnym 8/2002
„ O małżeństwach mieszanych” ...
Jeżeli małżeństwo pomiędzy dwojgiem kochających się chrześcijan jest PATOLOGIĄ -to ja pytam - na podstawie której ewangelii o. Makal konstruował ów wnioski?
W Kościele Katolickim istnieje możliwość przyrzeczenia- podczas przysięgi ślubnej – że dzieci z małżeństwa mieszanego będą wychowywane na chrześcijan, a nie na katolików. W związku z czym jest możliwy jakiś kompromis i wcale nie trzeba „kłamać”.
Ja wiem, iż to nie są słowa księdza ale proszę o skomentowanie.
Chciałbym aby ks. dr wyjaśnił mi i czytelnikom te dwie kwestie.
Drogi Arturze!
Problem małżeństw mieszanych, nie jest problem nowym, ale obecnie chyba szczególnie ważnym dla Kościołów stanowiących mniejszość w danym kraju, czy też danej społeczności. Małzeństwa mieszane w większości Kościołów postrzegane są jako zagrożenie dla czystości wiary, a nawet "dla substancji Kościoła i jego przyszłości". Już w pierwszych wiekach Kościół zabraniał łączenia się w małżeństwie z heretykami, czy inaczej wierzącymi, opierając się na nakazach zachowania czystości wiary. W okresie kiedy chrześcijanie stanowili mniejszość, Kościół nakazywał powstrzymywanie się od zawierania takich związków, ale nie stosował żadnych sankcji. W okresie, kiedy chrześcijanie stanowili zdecydowaną większość, mówiło się nawet o nieważności takiego małżeństwa, czy wręcz grożono ekskomuniką (zob. 72 kanon soboru trullańskiego).
Ks. Makal w swoim artykule poruszył ważną kwestię. Problem małżeństw mieszanych nie jest tylko problemem dyscypliny kościelnej, ale problemem dotyczącym istoty małżeństwa, jego wymiaru eklezjalnego i eschatologicznego. Małżeństwo wpisuje się w Kościoł, ponieważ zbudowane jest na tym samym fundamencie - miłości (Ef. 5) i ma służyć osiąganiu uczestnictwa w życiu samego Boga oraz urzeczywistnianiu obrazu Bożego. Charyzmatyczność małżeństwa, jego jedność i wieczność może stanowić problem właśnie w kontekście małżeństw mieszanych, ale nie tylko.
Małżeństwa mieszane są niewątpliwie problem i wyzwaniem, ponieważ nie da się zakwestionować ich rzeczywistości ani też zabronić zawierania takich związków. Trzeba znależć w sobie wiele troski, zrozumienia i miłości przy rozpatrywaniu zagadnień związanych z małżeństwami miesznymi. Troski i obawy ks. Makala są słuszne i zrozumiałe, natomiast trudno zgodzić się z wnioskami (jeśli tak można nazwać ostatnie sformułowania artykułu).
Nazwanie "małżeństw mieszanych" przez ks. Makala "patologią" może budzić sprzeciw, szczególnie jeżeli słowo "patologia" będziemy traktować tylko jednostronnie jako "stan chorobowy". Natomiast jeżeli patologią będziemy nazywać, z socjologicznego punktu widzenia, "zachowanie pewnych ludzi, czy też grup niezgodnie z wartościami czy też normami danej kultury, społeczności" to łatwiej je zaakceptować, i nie trzeba do tego żadnego sformułowania ewangelicznego.
Nie znam żadnego oficjalnego dokumentu Kościoła rzymskokatolickiego, dopuszczającego możliwość zamiany treści w przyrzeczeniu, składanym przez stronę katolicką, o uczynieniu wszystkiego aby dzieci były ochrzczone i wychowane w wierze chrześcijańskiej, a nie katolickiej.
Z poważaniem
— ks. Jerzy Tofiluk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.