Z mężem posiadamy już chcianą i planowaną trójkę dzieci. Więcej dzieci nie chcemy mieć. Jak nauka Cerkwi tłumaczy współżycie między małżonkami, ale nie w celu prokreacyjnym? Należy, jak w KK, korzystać z tzw. kalendarzyka? Uważam, że seks w małżeństwie to ważna kwestia, nie tylko prokreacyjna, ale i utrzymania jedności, uczucia między dwojgiem. Emilia
Zgadzam się z twierdzeniem, że "seks w małżeństwie to ważna kwestia", a nawet bardzo ważna nie tylko przez wzgląd na potrzebę realizacji zalecenia Boga Stwórcy do kontynuacji dziełą tworzenia - "Rozradzajcie sie i rozmnażajcie się i napełniajcie ziemię..." (Rdz 1,28). Wyraźnie i przekonywująco mówi o tym prawosławny (żonaty?) duchowny o. Michel P. Laroche w swej książce pt. "Mały Kościół. Mistyczna przygoda małżeństwa" (dostępna w: http://sklep.cerkiew.pl/product_info.php?cPath=39_65_192&products_id=1279) Jeden z rozdziałów mówi o życiu intymnym, jako istotnym czynniku budującym relacje w rodzinie.
Gratuluję "chcianej i planowanej trójki dzieci" ("Boh trojcu lubit"). Prawosławie dopuszcza możliwości decydowania małżonków o ilości potomstwa i "częstotliwości" narodzin dzieci, ale zaleca też "otwartość" małżonków na niespodziewane/nieplanowane potomstwo. Planujemy 'po swojemu', ale nasze ludzkie plany wypadałoby uzgadniać z Bożymi planami (trzeba tu wspomnieć o 'oikonomia' - Bożym planie zbawienia) w odniesieniu do każdego z nas i do całego człowieczeństwa. Z jednej strony trzeba rozważnie dobierać metody antykoncepcji (w żadnym wypadku nie mogą to być środki wczesnoporonne), z drugiej zaś, ewentualne 'niespodziewane/nieplanowane' dziecko powinno być powitane z taką samą (jeśli nie większą) radością, jak każde poprzednie...
— Ksiądz Włodzimierz Misijuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.