Koptowie, jedna z najstarszych chrześcijańskich społeczności świata, uciskana w swej ojczyźnie – Egipcie, stopniowo zaczęli emigrować do Gruzji, bastionu prawosławnego chrześcijaństwa na południowym Kaukazie.
Koptowie, jedna z najstarszych chrześcijańskich społeczności świata, uciskana w swej ojczyźnie – Egipcie, stopniowo zaczęli emigrować do Gruzji, bastionu prawosławnego chrześcijaństwa na południowym Kaukazie. Ale cały proces nie przechodzi całkowicie bez zakłóceń.
W Egipcie gwałtowne starcia pomiędzy Koptami a muzułmanami zaczęły narastać w 2011 r., wraz z obaleniem prezydenta Hosniego Mubaraka, kiedy to wielu chrześcijan zdecydowało się na opuszczenie kraju, nie chcąc doświadczać ciągłej dyskryminacji i zastraszania. Wcześniej w tym miesiącu Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej USA ogłosiła, że Egipt „nie dopełnia międzynarodowych standardów wolności religijnej”.
Koptowie, którzy sami się określają jako część prawosławia, mówią, że silna gruzińska tradycja prawosławnego chrześcijaństwa - mająca tu korzenie już w IV wieku - zmotywowała ich do emigracji. Kolejne powody to relatywnie bliska odległość (Tbilisi leży ok. 2,5 godz. lotem od Kairu) oraz reputacja państwa przyjaznego dla biznesu i regulacje związane z wizami.
Według Ministerstwa spraw wewnętrznych i sprawiedliwości, które zbiera dane o rezydentach, w Gruzji żyje teraz około 2,500 egipskich chrześcijan. Większość przybyła w tym roku i mieszka w gruzińskiej stolicy – Tbilisi; kilkuset osiadło kilka godzin jazdy samochodem na zachód, w okręgu Kutaisi.
Punktem zebrań koptyjskiej społeczności stał się katolicki kościół w centrum Tbilisi, który zezwala Koptom używać świątyni. W każda środę rano, setki zbierają się na dwu i półgodzinnej Liturgii, przepełnionej zapachem kadzidła, dźwiękiem cymbałów i zawodzącym śpiewem po koptyjsku i arabsku.
Przybyliśmy tutaj, ponieważ w Egipcie było dużo reklam mówiących „zapraszamy do Gruzji” - tłumaczy Samir, młody ojciec dwójki dzieci, który przeniósł się do Tbilisi 4 miesiące temu z Alexandrii - Jest to także prawosławny kraj, myśleliśmy, że to będzie dobra decyzja, by przeprowadzić się tutaj.
O wiele więcej egipskich chrześcijan może przeprowadzić się do Gruzji w najbliższym czasie - przewiduje ojciec Johan z egipskiego monasteru świętego Antoniego, który przybył do Gruzji w maju. Po chwili dodaje, że już została zakupiona ziemia na obrzeżach Tbilisi pod budowę koptyjskiej cerkwi.
Ale nie wszystko okazuje się takie łatwe.
Po pierwsze, sprawy duchowe. Podczas gdy Koptowie sami się określają jako prawosławni, hierarchowie Prawosławnego Kościoła Gruzińskiego negują to. Teologiczne różnice dzielą te dwie grupy - wyjaśnia ojciec Jakub Tchitchilidze, profesor Gruzińskiej Prawosławnej Akademii Duchowej - To dlatego oni nie mogą nawet się modlić w naszych cerkwiach. I dodaje, że Cerkiew nie ma nic przeciwko Koptom jako takim. [Gruziński Kościół Prawosławny sceptycznie odnosi się do przywrócenia jedności z tzw. Kościołami Orientalnymi, czyli m.in. Koptami, ze względu na trudne relacje historyczne z sąsiednią Cerkwią ormiańską należącą do grupy prawosławia orientalnego, które nie zaakceptowało postanowień IV Soboru Powszechnego przyp. tłum.]
Bez wątpienia Koptowie są świadomi tej sytuacji, lecz, według o. Johana, pomimo to chcą, by gruziński patriarcha Eliasz II pobłogosławił budowie ich przyszłej cerkwi. Do tej pory sprawa nie została rozstrzygnięta - Kościół Gruziński generalnie nie dawał błogosławieństw innym chrześcijańskim odłamom; w 2011 r. ostro się sprzeciwiał rejestracji mniejszości religijnych jako legalnych stowarzyszeń.
Ojciec Johan przewiduje, że głowa Prawosławnego Kościoła Koptyjskiego - papież Aleksandrii Teodor II - może niedługo złożyć wizytę w Tblisi, by przedyskutować otwarcie cerkwi z lokalnym patriarchą.
Ale nawet jeśli dojdzie do porozumienia na doktrynalnym gruncie, pozostają jeszcze świeckie sprawy powodujące tarcia. Minister sprawiedliwości Tea Tsulukiani zapowiedział rządowy plany zmiany liberalnej polityki wizowej. Nie ma jasnej polityki imigracyjnej: Możemy pozwolić sobie na odmówienie wizy dla emigrantów z pewnych krajów - powiedział Levan Samadaszwilli, przedstawiciel agencji ds. rozwoju wewnętrznego. Minister spraw wewnętrznych, który rozpatruje ostrożnie wszelkie prośby o długoterminowe wizy, dodaje: poprzeczka standardów musi zostać podniesiona wyżej.
Jak dotąd, w 2013 r. Gruzja wydała ponad 1740 wiz dla egipskich obywateli; to ponad siedmiokrotny wzrost, porównując z 222 wizami wydanymi Egipcjanom w całym 2012 roku. Jak do tej pory, zostało przyznanych około 280 pozwoleń na stały pobyt, a 740 Egipcjan jest już w posiadaniu takowych.
Statystyka odmów także jest znaczna; na razie, 290 wiz i 300 pozwoleń na stały pobyt zostało odrzuconych w tym roku. Samir, właściciel małej restauracji w Tbilisi, mówi, że on i jego rodzina są pośród tych, których prośbę o przedłużenie jednorocznej wizy odrzucono. Czemu? Nie mam pojęcia – narzeka - Powiedzieli „witajcie w Gruzji”, a teraz nie mogę odnowić swojej wizy. Oni bawią się naszym życiem.
Cyryl, młody biznesmen z Aleksandrii, który prowadzi sklep z artykułami gospodarczymi w nowo modnej dzielnicy Tbilisi, Sololaki, mówi to samo: Zacząłem przeszukiwać Internet, by znaleźć inny kraj, gdzie możemy się udać. Co więcej, biznes nie przynosi zysków, ludzie tutaj są za biedni.
Wielu Koptów przyjeżdża do Gruzji tylko na kilka tygodni by rozeznać się, jak otworzyć tu biznes, czy będą mogli sprowadzić swoją rodzinę.
Wielu z nich to kupcy, którzy narzekają na wielkość rynku gruzińskiego. W przybliżeniu 4,6 miliona ludzi zamieszkuje Gruzję – to niewiele więcej, niż w drugim największym mieście Egiptu, Aleksandrii. Jakkolwiek roczny przychód na głowę w Gruzji i Egipcie jest podobny- 5900 dolarów w porównaniu z 6600 dolarami, według prowadzonej przez CIA The World Factbook.
Z wywiadów przeprowadzonych na Eurasia.net wynika, że Koptowie doceniają łatwość rozpoczęcia biznesu i brak korupcji, ale większość z nich nie osiąga zysków. Wielu traci tutaj swoje oszczędności, więc wtedy muszą wracać do Egiptu - komentuje młody mężczyzna z Kairu, który otworzył wypożyczalnię samochodów w Tbilisi.
Inni chętnie poczekają na Gruzję pomimo trudności. Widzę tutaj dla nas wiele problemów, ale to jest kraj chrześcijański, i mam nadzieję, że zawsze będziemy tu mile widziani - mówi Samuel, który prowadzi telekomunikacyjny biznes w rejonie Aleksandrii.
Angielski artykuł z pravoslavie.ru przetłumaczył Andrzej Sajewicz
— Andrzej Sajewicz
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.