Antiocheński Kościół Prawosławny w Stanach Zjednoczonych, co roku powiększa się o nowych wiernych.
Antiocheński Kościół Prawosławny w Stanach Zjednoczonych, co roku powiększa się o nowych wiernych. Nie mówimy o przyprowadzonych przez rodziców dzieciach, ale o dorosłych, którzy wybrali prawosławie przed protestantyzmem i katolicyzmem. Dlaczego dla nich prawosławna świątynia stała się bardziej interesująca, niż protestancka wspólnota?
Kalifornia, wyspa Santa Cruz. Kel Oren jedzie do domu samochodem, razem z żoną, dziećmi i swoim bratem. Wjeżdżają do małego miasteczka Ben Lomond i tutaj - wspomina Kel Oren - jego brat wskazuje na znajdującą się nieopodal, cerkiew i mówi: Byłem w środku, jest tam bardzo przyjemnie.
Zatrzymują się naprzeciw świątyni, dzieci śpią w samochodzie, a dorośli ostrożnie wchodzą do cerkwi św.św. Piotra i Pawła należącej do patriarchatu antiocheńskiego. Kel całe swoje życie był wyznawcą kalwinizmu i praktycznie nic nie wiedział o prawosławiu. Zaś miasteczko Ben Lomond kojarzyło mu się jedynie z hipisami i polami zasianymi marihuaną. Kel wszedł do świątyni podczas trwania nabożeństwa, około dwudziestu wiernych stało i śpiewało psalmy i hymny. W ciemnościach świątyni dymił się ładan. Ascetyzm i historyczność dosłownie przenosiła w inny czas, w inną realność, w odróżnieniu od kościołów ewangelickich, do których chodził Kel i które były takie przyziemne.
Nigdy wcześniej nie widziałem takiego chrześcijaństwa - mówił Kel Orel, 55-letni specjalista ds. sprzedaży w dużym przedsiębiorstwie – Moja dusza zamarła. Wydawało mi się, że sam Bóg znajduje się koło mnie, że znalazłem się w raju. A ja raczej nie jestem jednym z tych, którzy łatwo się zachwycają.
To niedające się opisać odkrycie, ta piętnastominutowa podróż do Bizancjum, wywarła wpływ na całe w życie Kela. Wraz ze swoja rodziną wciąż był wiernym Kościoła kalwińskiego, ale już odmówił pełnienia funkcji starszyzny wśród swych współwyznawców. W 1995 roku po raz pierwszy uczestniczył w nabożeństwie w antiocheńskiej cerkwi pw. Podwyższenia Krzyża Pańskiego, która znajdowała się kilka kilometrów od jego domu w Baltimore. Pod koniec 1996 roku już regularnie uczęszczał do tej świątyni, a pół roku później Kel i jego rodzina przeszli na prawosławie.
Przynależność do tego, czy innego Kościoła to głęboko indywidualna i unikalna droga poznania i odbioru świata. Oczywistym jest, że Kela Orena prawosławie przyciągnęło nie tylko swoimi obrzędami, które „chronią tradycję”, ale i swoją teologią, włączając udzielanie Komunii Świętej dzieciom, co nie cieszy się uznaniem u przedstawicieli innych religii.
Jeżeli przyjrzeć się temu przypadkowi szerzej, to przejście z protestantyzmu na prawosławie, tym bardziej do Cerkwi antiocheńskiej, jest świetnym przykładem „religijnej migracji”. W ciągu ostatnich dwudziestu lat Antiocheński Kościół Prawosławny, który w Ameryce tworzyli głównie przybysze z Bliskiego Wschodu i ich dzieci, wypełniła się setkami byłych protestantów, których przodkowie przyjechali do Ameryki z Europy Zachodniej.
W 1997 roku do tej Cerkwi wstąpiło około dwóch tysięcy chrześcijan-ewangelików, na czele z Peter’em Gillquist’em, wraz z kilkoma alumnami Seminarium w Dallas (Dallas Theological Seminary). Niedawno do Cerkwi antiocheńskiej przeszli ludzie, wcześniej związani z najbardziej znanymi odmianami protestanckimi, takimi jak anglikanizm i luteranizm.
Bradley Nassif, profesor teologii Uniwersytetu North Park w Chicago i czołowy specjalista do spraw badań nad religiami, podaje, że około 70% kapłanów Antiocheńskiego Kościoła Prawosławnego w USA to konwertyci. Około 30 lat temu Nassif zapewniał, że w tym Kościele, wśród kleru, jest trochę ponad 10% konwertytów.
Profesor Nassif w artykule opublikowanym w czasopiśmie „Christianity Today” (2007), przypuszcza, że XXI wiek, będzie „wiekiem prawosławia”, jeżeli wypaleni protestanci wciąż bardziej i bardziej będą dochodzić do historycznych korzeni teologicznej ortodoksji i społecznego konserwatyzmu wschodniego chrześcijaństwa.
Spełnią się, czy nie, te przepowiednie nie wiadomo, ale można z pewnością powiedzieć, że konwertyci do Cerkwi antiocheńskiej nie przyszli, dlatego że tak jest im łatwiej i wygodniej. Nassif zbadał, że w dniu dzisiejszym Cerkiew antiocheńska w USA liczy około 250 tys. wiernych i 250 cerkwi. Każdej niedzieli wierni przychodzą na Świętą Liturgię, na której stoją dwie godziny i praktycznie pół roku powinni się powstrzymywać od jedzenia mięsa, produktów mlecznych, jaj i niektórych rodzajów ryb.
Kiedy Kel Oren i jego rodzina zostali wiernymi cerkwi pw. Podwyższenia Krzyża Pańskiego, poczuli niezwykłą duchową bliskość i pokrewieństwo. Proboszcz - ks. Gregory Mathewes-Green był anglikaninem, jego żona Frederica Mathewes-Green napisała książkę, w której chyba najpełniej wyjaśnia, co się z nimi działo. Książka nosi tytuł „Spotkanie ze Wschodem: podróż do tajemnic Prawosławia” (wydana w 2006 roku).
Ksiądz Gregory mając 62 lata wybudował świątynię. Wiernych było tylko dwudziestu, w tym pięcioro z rodziny kapłana. W momencie odejścia od anglikanizmu zrezygnował nie tylko z wynagrodzenia i z domu, w którym mieszkał z całą swoją rodziną. Wówczas odwrócił się od tego, co sam nazwał „duchowym i teologicznym chaosem i niepokojem”.
Niedawno w wywiadzie wspominał: Wiele razy bywało tak źle, ze myślałem, że nadszedł dzień, kiedy będę zmuszony umieszczać ogłoszenia w gazecie z prośbą o pomoc.
Jednak już w ciągu kilku lat parafia liczyła 120 osób, dwie trzecie z nich to konwertyci. Kupiono budynek za 265 tysięcy dolarów, który wcześniej należał do Kościoła metodystów, a potem do zielonoświątkowców z koreańskiego Kościoła ewangelickiego.
Promienie słońca wpadają do świątyni poprzez witraż z wizerunkiem Chrystusa, który pozostał jeszcze po poprzednich gospodarzach, lecz wszystkie ikony zostały napisane w ciągu ostatnich 10 lat przez konwertytkę Carolyn Shuey. Ostatnimi czasy ks. Mathewes-Green rozmawia z potencjalnym konwertytą, katolikiem – imigrantem z Kongo.
Taki nieoczekiwany rozkwit Cerkwi antiocheńskiej, posiada jeden niedostatek, w szczególności w parafii Podwyższenia Krzyża Pańskiego. Kilka lat temu ks. Mathewes-Green zorganizował poczęstunek. Ludzie przyszli z nadzieją, że spróbują oryginalnych potraw pochodzących z Bliskiego Wschodu ale na stole znajdowały się: kanapki i ciasteczka czekoladowe (pozostałość po latach spędzonych w Kościele anglikańskim).
Tłumaczenie z bułgarskiego. Artykuł opublikowany w New York Times , 3.10. 2009r. http://www.globalorthodoxy.com/index.php?option=com_content&view=article&id=24316:new-york-times-&catid=205:2009-08-13-09-35-38
— tłum. Tomasz Tarasiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.