Rumuński Kościół prawosławny suspendował duchownego, który doprowadził do śmierci nowicjuszki w wyniku odprawianych przez siebie „egzorcyzmów”.
Rumuński Kościół prawosławny suspendował duchownego, który doprowadził do śmierci nowicjuszki w wyniku odprawianych przez siebie „egzorcyzmów”. Rzecznik prasowy rumuńskiej Cerkwi, ojciec Costel Stoica, w ostrych słowach skrytykował byłego już, 29-letniego księdza, Daniela Petru Corogeanu: „Cerkiew zdecydowanie potępia ten barbarzyński akt dokonany przez niezrównoważoną i niewykształconą osobę”. Jednocześnie przypomniał, iż duchowny nie miał błogosławieństwa Cerkwi na odprawianie egzorcyzmów.
„Ten nieszczęsny mnich działał na własną rękę. Niestety bardzo trudno jest teraz wytłumaczyć mediom, iż tego typu działalność nie jest dozwolona w naszej Cerkwi. Nasz autorytet na tym ucierpiał”. Ojciec Costel Stoica wyjaśnił również mediom, że „takie praktyki nie mają nic wspólnego z Prawosławiem i nigdy nic podobnego nie wydarzyło się w historii rumuńskiego monastycyzmu”. W wywiadzie udzielonym ekumenicznej agencji prasowej ENI (Ecumenical News International) ojciec Stoica powiedział, iż „duchowny - egzorcysta” został wydalony z klasztoru już nazajutrz po ujawnieniu przestępstwa. Obecnie Corogeanu, wraz z 4 mniszkami, które mu pomagały, pozostaje w areszcie w oczekiwaniu na proces.
15 czerwca w klasztorze w Tanacu w północno - wschodniej Rumunii odnaleziono zmarłą z wycieńczenia i odwodnienia 23 - letnią nowicjuszkę Maricicę Irinę Cornici. Jak się okazało była ona ofiarą „egzorcyzmów” zorganizowanych przez opiekuna duchowego monasteru - Daniela Petru Corogeanu. Nowicjuszkę, która przed wstąpieniem do klasztoru leczyła się na schizofrenię, przywiązano do krzyża i zakneblowano jej usta. Następnie zamknięto ją na 3 dni w chłodnej celi bez jedzenia i picia. W ten sposób, jak twierdzi Corogeanu, próbował on wygnać z niej nieczyste siły.
Jak podaje serwis www.sedmitza.ru, monaster w którym doszło do tego smutnego wydarzenia został zamknięty przez władze cerkiewne. Biskup prowincji Vaslui powiedział, iż „klasztor zamknięto i już nigdy nie będzie otwarty”.
Egzorcyzmy w prawosławiu mają miejsce podczas chrztu. W specjalnej modlitwie kapłan, wzywając imienia Chrystusa, nakazuje szatanowi oraz wszystkim nieczystym duchom, by opuściły tego, kto ma zostać ochrzczony. Osoba mająca przystąpić do chrztu odrzuca szatana, by zmienić swe życie i zwrócić się ku Chrystusowi. Potem następuje wyznanie wiary i właściwy chrzest.
Egzorcyzmy nad osobami dorosłymi, opętanymi przez złe duchy, mają miejsce dość rzadko. Służą do tego specjalnie ułożone modlitwy. Praktyka ta nie może być sprawowana przez osoby niedoświadczone. Egzorcysta to najczęściej starzec (mnich), którego siła duchowa, jak i doświadczenie w modlitwie i poście pozwalają na podjęcie się takiego zadania. Wymagana jest również zgoda diecezjalnego biskupa.
Na podst. www.sedmitza.ru; ENI
— Michał Korch
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.