pon, 17(4) sie poniedziałek, 17(4) sie 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Czytania

Czytania Liturgiczne na 17(4) grudzień 2020 roku

na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu

Mt 25,1-13

1Rzecze Pan taką przypowieść: z Królestwem Niebios będzie podobnie jak i z dziesięcioma pannami, które wziąwszy lampy swoje wyszły na spotkanie oblubieńca.

1Речѐ гдⷭ҇ь при́тчꙋ сїю̀: ᲂу҆подо́бисѧ црⷭ҇твїе нбⷭ҇ное десѧти́мъ дѣ́вамъ, ꙗ҆̀же прїѧ́ша свѣти́льники своѧ̀, и҆ и҆зыдо́ша въ срѣ́тенїе женихꙋ̀.

2Pięć z nich było mądrych i pięć głupich.

2пѧ́ть же бѣ̀ ѿ ни́хъ мꙋдры̀ и҆ пѧ́ть ю҆рѡ́дивы.

3Głupie bowiem, wziąwszy lampy swoje, nie wzięły ze sobą oliwy.

3Ю҆рѡ́дивыѧ же, прїе́мшѧ свѣти́льники своѧ̑, не взѧ́ша съ собо́ю є҆ле́а:

4Mądre zaś wraz ze swymi lampami wzięły w naczyniach oliwę.

4мꙋ̑дрыѧ же прїѧ́ша є҆ле́й въ сосꙋ́дѣхъ со свѣти̑льники свои́ми:

5Gdy spóźniał się oblubieniec, wszystkie się zdrzemnęły i spały.

5коснѧ́щꙋ же женихꙋ̀, воздрема́шасѧ всѧ̑ и҆ спа́хꙋ.

6Pośród nocy rozległo się wołanie: – Oto oblubieniec idzie, wyjdźcie Mu na spotkanie.

6Полꙋ́нощи же во́пль бы́сть: сѐ, жени́хъ грѧде́тъ, и҆сходи́те въ срѣ́тенїе є҆гѡ̀.

7Wówczas powstały wszystkie owe panny i poprawiły swoje lampy.

7Тогда̀ воста́ша всѧ̑ дѣ̑вы ты̑ѧ и҆ ᲂу҆краси́ша свѣти́льники своѧ̑.

8Głupie zaś powiedziały mądrym: – Dajcie nam waszej oliwy, bo nasze lampy gasną.

8Ю҆рѡ́дивыѧ же мꙋ̑дрымъ рѣ́ша: дади́те на́мъ ѿ є҆ле́а ва́шегѡ, ꙗ҆́кѡ свѣти́льницы на́ши ᲂу҆гаса́ютъ.

9Mądre odpowiedziały [głupim]: – Żeby nie zabrakło nam i wam, idźcie lepiej do sprzedawców i kupcie sobie.

9Ѿвѣща́ша же мꙋ̑дрыѧ, глаго́лющѧ: є҆да̀ ка́кѡ не доста́нетъ на́мъ и҆ ва́мъ: и҆ди́те же па́че къ продаю́щымъ и҆ кꙋпи́те себѣ̀.

10Gdy one poszły kupić, przyszedł oblubieniec i te gotowe weszły z nim na wesele, i zamknięte zostały drzwi.

10И҆дꙋ́щымъ же и҆̀мъ кꙋпи́ти, прїи́де жени́хъ: и҆ готѡ́выѧ внидо́ша съ ни́мъ на бра́ки, и҆ затворє́ны бы́ша двє́ри.

11Później zaś przychodzą i pozostałe panny, mówiąc: – Panie, panie, otwórz nam.

11Послѣди́ же прїидо́ша и҆ про́чыѧ дѣ̑вы, глаго́лющѧ: го́споди, го́споди, ѿве́рзи на́мъ.

12On zaś odpowiadając, rzekł im: – Amen, mówię wam, nie znam was.

12Ѻ҆́нъ же ѿвѣща́въ речѐ и҆̀мъ: а҆ми́нь глаго́лю ва́мъ, не вѣ́мъ ва́съ.

13Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie.

13Бди́те ᲂу҆̀бо, ꙗ҆́кѡ не вѣ́сте днѐ ни часа̀, во́ньже сн҃ъ чл҃вѣ́ческїй прїи́детъ.

Tt 1,5 - 2,1

5Po to zostawiłem cię na Krecie, abyś uporządkował resztę niedokończonych spraw i ustanowił po wszystkich miastach prezbiterów, tak jak ci poleciłem.

5Ча́до ті́те, сегѡ̀ ра́ди ѡ҆ста́вихъ тѧ̀ въ кри́тѣ, да недоконча̑ннаѧ и҆спра́виши, и҆ ᲂу҆стро́иши по всѣ́мъ градѡ́мъ пресвѵ́теры, ꙗ҆́коже тебѣ̀ а҆́зъ повелѣ́хъ.

6Tylko tego, który jest bez zarzutu, jednej kobiety mąż, mający dzieci wierzące, nieoskarżane o rozwiązłość albo niepodporządkowanie.

6а҆́ще кто̀ є҆́сть непоро́ченъ, є҆ди́ныѧ жены̀ мꙋ́жъ, ча̑да и҆мы́й вѣ̑рна, не во ᲂу҆коре́нїи блꙋда̀, и҆лѝ непокори̑ва.

7Trzeba bowiem, aby biskup był bez zarzutu jako włodarz Boży, który sobie nie dogadza: [niezuchwały, nierozwiązły], niegniewliwy, nieskory do picia i nieporywczy, nieżądny haniebnego zysku,

7Подоба́етъ бо є҆пі́скопꙋ без̾ поро́ка бы́ти, ꙗ҆́коже бж҃їю строи́телю: не себѣ̀ ᲂу҆гожда́ющꙋ, (не де́рзꙋ, не напра́сливꙋ,) не гнѣвли́вꙋ, не пїѧ́ницѣ, не бі́йцѣ, не скверностѧжа́тельнꙋ,

8ale okazujący gościnność, miłujący dobro, rozsądny, sprawiedliwy, świątobliwy, wstrzemięźliwy,

8но страннолюби́вꙋ, бл҃голю́бцꙋ, цѣломⷣреннꙋ, првⷣнꙋ, прпⷣбнꙋ, воздержа́тельнꙋ,

9trzymający się słowa wiary zgodnie z nauczaniem, aby był w stanie zachęcać przez nauczanie i zawstydzać tych, którzy się jej przeciwstawiają.

9держа́щемꙋсѧ вѣ́рнагѡ словесѐ по ᲂу҆че́нїю, да си́ленъ бꙋ́детъ и҆ ᲂу҆тѣша́ти во здра́вѣмъ ᲂу҆че́нїи, и҆ проти́вѧщыѧсѧ ѡ҆блича́ти.

10Wielu jest bowiem niepodporządkowanych, czczo mówiących i zwodzicieli umysłu, zwłaszcza tych z obrzezania,

10Сꙋ́ть бо мно́зи непокори́ви, сꙋесло́вцы и҆ ᲂу҆мо́мъ прельще́ни, наипа́че же сꙋ́щїи ѿ ѡ҆брѣ́занїѧ,

11którym trzeba zamknąć usta, którzy całe domy wywracają, nauczając, czego nie trzeba, dla haniebnego zysku.

11и҆́хже подоба́етъ ᲂу҆ста̀ загражда́ти: и҆̀же всѧ̑ до́мы развраща́ютъ, ᲂу҆ча́ще ꙗ҆́же не подоба́етъ, скве́рнагѡ ра́ди прибы́тка.

12Powiedział któryś z nich, ich wieszcz: Kreteńczycy zawsze łgarze, dzikie bestie, brzuchy bezczynne.

12Рече́ же нѣ́кто ѿ ни́хъ, сво́й и҆̀мъ проро́къ: кри́тѧне при́снѡ лжи́ви, ѕлі́и ѕвѣ́рїе, ᲂу҆трѡ́бы пра̑здныѧ.

13To świadectwo jest prawdziwe. Z tego też powodu zawstydzaj ich surowo, aby doznali uzdrowienia w wierze,

13Свидѣ́тельство сїѐ и҆́стинно є҆́сть: є҆ѧ́же ра́ди вины̀ ѡ҆блича́й и҆̀хъ неща́днѡ, да здра́ви бꙋ́дꙋтъ въ вѣ́рѣ,

14nie zważali na żydowskie baśnie i przykazania ludzi odwracających się od prawdy.

14не внима́юще і҆ꙋдє́йскимъ ба́снемъ, ни за́повѣдемъ человѣ̑къ ѿвраща́ющихсѧ ѿ и҆́стины.

15Wszystko więc czyste dla czystych, a dla zbrukanych i niewiernych nic nie jest czyste, lecz zbrukane są zarówno umysł, jak i sumienie.

15Всѧ̑ ᲂу҆́бѡ чи̑ста чи̑стымъ: ѡ҆сквернє́нымъ же и҆ невѣ̑рнымъ ничто́же чи́сто, но ѡ҆скверни́сѧ и҆́хъ и҆ ᲂу҆́мъ и҆ со́вѣсть.

16Wyznają, że znają Boga, ale czynami [Go] odrzucają; są wstrętni i nieposłuszni, i niezdatni do żadnego dobrego dzieła.

16Бг҃а и҆сповѣ́дꙋютъ вѣ́дѣти, а҆ дѣ́лы ѿме́щꙋтсѧ є҆гѡ̀, ме́рзцы сꙋ́ще и҆ непокори́ви и҆ на всѧ́кое дѣ́ло бл҃го́е неискꙋ́сни.

1A ty mów to, co odpowiada zdrowej nauce.

1Ты́ же глаго́ли, ꙗ҆̀же подоба́етъ здра́вомꙋ ᲂу҆че́нїю:

męczennicy Ga 3,23-29

23Przed nadejściem wiary byliśmy uwięzieni i trzymani pod strażą Prawa, aż do czasu objawienia się wiary.

23Бра́тїе, пре́жде прише́ствїѧ вѣ́ры, под̾ зако́номъ стрего́ми бѣ́хомъ, затворе́ни въ хотѧ́щꙋю вѣ́рꙋ ѿкры́тисѧ.

24Tak zatem Prawo stało się naszym pedagogiem, prowadzącym do Chrystusa, abyśmy dzięki wierze zostali usprawiedliwieni.

24Тѣ́мже зако́нъ пѣ́стꙋнъ на́мъ бы́сть во хрⷭ҇та̀, да ѿ вѣ́ры ѡ҆правди́мсѧ:

25A kiedy wiara nadeszła, nie jesteśmy już poddani pedagogowi.

25прише́дшей же вѣ́рѣ, ᲂу҆жѐ не под̾ пѣ́стꙋномъ є҆смы̀.

26Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Chrystusie Jezusie.

26Вси́ бо вы̀ сн҃ове бж҃їи є҆стѐ вѣ́рою ѡ҆ хрⷭ҇тѣ̀ і҆и҃сѣ:

27Bo wy, którzy w Chrystusa zostaliście ochrzczeni, w Chrystusa oblekliście się.

27є҆ли́цы бо во хрⷭ҇та̀ крести́стесѧ, во хрⷭ҇та̀ ѡ҆блеко́стесѧ.

28Nie ma już Żyda ani Hellena, nie ma niewolnika ani wolnego, nie ma płci męskiej ani żeńskiej; bo wszyscy jednym jesteście w Chrystusie Jezusie.

28Нѣ́сть і҆ꙋде́й, ни є҆́ллинъ: нѣ́сть ра́бъ, ни свобо́дь: нѣ́сть мꙋ́жескїй по́лъ, ни же́нскїй: вси́ бо вы̀ є҆ди́но є҆стѐ ѡ҆ хрⷭ҇тѣ̀ і҆и҃сѣ.

29A jeśli Chrystusowi jesteście, to potomstwem Abrahamowym jesteście i wedle obietnicy – dziedzicami.

29А҆́ще ли вы̀ хрⷭ҇тѡ́вы, ᲂу҆̀бо а҆враа́мле сѣ́мѧ є҆стѐ, и҆ по ѡ҆бѣтова́нїю наслѣ̑дницы.

Łk 20,9-18

9Rzecze Pan taką przypowieść: – Człowiek pewien zasadził winnicę, przekazał ją rolnikom i wyjechał na dłuższy czas.

9Речѐ гдⷭ҇ь при́тчꙋ сїю̀: человѣ́къ нѣ́кїй насадѝ вїногра́дъ, и҆ вдадѐ є҆го̀ дѣ́лателємъ, и҆ ѿи́де на лѣ́та мнѡ́га.

10We właściwym czasie posłał sługę do rolników, aby mu dali część owoców winnicy. Rolnicy zaś, pobiwszy go, odesłali go z pustymi rękoma.

10и҆ во вре́мѧ посла̀ къ дѣ́лателємъ раба̀, да ѿ плода̀ вїногра́да дадꙋ́тъ є҆мꙋ̀: дѣ́латєли же би́вше є҆го̀, посла́ша тща̀.

11I ponownie posłał drugiego sługę, oni zaś i tego pobiwszy i znieważywszy, odesłali z pustymi rękoma.

11И҆ приложѝ посла́ти дрꙋга́го раба̀: ѻ҆ни́ же и҆ того̀ би́вше и҆ досади́вше (є҆мꙋ̀), посла́ша тща̀.

12Jeszcze raz posłał, już trzeciego, oni zaś i tego poraniwszy, wyrzucili.

12И҆ приложѝ посла́ти тре́тїѧго: ѻ҆ни́ же и҆ того̀ ᲂу҆ѧ́звльше и҆згна́ша.

13Wtedy pan winnicy powiedział: – Cóż uczynię? Syna mego umiłowanego poślę, może gdy jego zobaczą, to się zawstydzą.

13Рече́ же господи́нъ вїногра́да: что̀ сотворю̀; послю̀ сы́на моего̀ возлю́бленнаго, є҆да̀ ка́кѡ, є҆го̀ ви́дѣвше, ᲂу҆срамѧ́тсѧ.

14Widząc go zaś, rolnicy rozważali między sobą, mówiąc: – To jest dziedzic, chodźcie, zabijmy go, aby dziedzictwo nasze było.

14Ви́дѣвше же є҆го̀ дѣ́лателє, мы́шлѧхꙋ въ себѣ̀, глаго́люще: се́й є҆́сть наслѣ́дникъ: прїиди́те, ᲂу҆бїе́мъ є҆го̀, да на́ше бꙋ́детъ достоѧ́нїе.

15I wyrzuciwszy go poza winnicę, zabili. Co więc uczyni im pan winnicy?

15И҆ и҆зве́дше є҆го̀ во́нъ и҆з̾ вїногра́да, ᲂу҆би́ша. Что̀ ᲂу҆̀бо сотвори́тъ и҆̀мъ господи́нъ вїногра́да;

16Przyjdzie i wygubi tych rolników, a winnicę odda innym. I usłyszawszy to, rzekli: – Oby się tak nie stało!

16Прїи́детъ и҆ погꙋби́тъ дѣ́латєли сїѧ̑ и҆ вда́стъ вїногра́дъ и҆нѣ̑мъ. Слы́шавше же реко́ша: да не бꙋ́детъ.

17On zaś, spojrzawszy na nich, rzekł: – Co znaczy zatem to, co napisano: Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym?

17Ѻ҆́нъ же воззрѣ́въ на ни́хъ, речѐ: что̀ ᲂу҆̀бо пи́саное сїѐ: ка́мень, є҆гѡ́же небрего́ша зи́ждꙋщїи, се́й бы́сть во главꙋ̀ ᲂу҆́гла;

18Każdy, kto upadnie na ten kamień, będzie rozbity, na kogo zaś ten kamień spadnie, zmiażdży go.

18всѧ́къ пады́й на ка́мени то́мъ, сокрꙋши́тсѧ: а҆ на не́мже паде́тъ, стры́етъ є҆го̀.

męczennicy Mk 5,24-34

24W owym czasie, towarzyszył Jezusowi wielki tłum, który na Niego zewsząd napierał.

24Во вре́мѧ ѻ҆́но, по і҆и҃сѣ и҆дѧ́хꙋ наро́ди мно́зи, и҆ ᲂу҆гнѣта́хꙋ є҆го̀.

25A była tam pewna kobieta, która od dwunastu lat miała krwotoki

25И҆ жена̀ нѣ́каѧ сꙋ́щи въ точе́нїи кро́ве лѣ́тъ двана́десѧте,

26i wiele się nacierpiała, lecząc się u różnych lekarzy, i wydała na nich całe swoje mienie bez żadnego pożytku, wręcz ze szkodą dla zdrowia.

26и҆ мно́гѡ пострада́вши ѿ мнѡ́гъ врачє́въ, и҆ и҆зда́вши своѧ̑ всѧ̑, и҆ ни є҆ди́ныѧ по́льзы ѡ҆брѣ́тши, но па́че въ го́ршее прише́дши:

27Ona to, usłyszawszy o Jezusie, zbliżyła się do Niego w tłumie i z tyłu dotknęła Jego szaty.

27слы́шавши ѡ҆ і҆и҃сѣ, прише́дши въ наро́дѣ созадѝ, прикоснꙋ́сѧ ри́зѣ є҆гѡ̀:

28Myślała sobie bowiem: – Jeśli tylko zdołam dotknąć Jego szat, wyzdrowieję.

28глаго́лаше бо, ꙗ҆́кѡ, а҆́ще прикоснꙋ́сѧ ри́замъ є҆гѡ̀, спасе́на бꙋ́дꙋ.

29I natychmiast ustała przyczyna jej krwawienia: odczuła, że została uzdrowiona.

29И҆ а҆́бїе и҆зсѧ́кнꙋ и҆сто́чникъ кро́ве є҆ѧ̀: и҆ разꙋмѣ̀ {ѡ҆щꙋтѝ} тѣ́ломъ, ꙗ҆́кѡ и҆сцѣлѣ̀ ѿ ра́ны.

30W tej samej chwili poczuł Jezus, że wyszła z Niego moc, odwrócił się do tłumu, pytając: – Kto dotknął Moich szat?

30И҆ а҆́бїе і҆и҃съ разꙋмѣ̀ въ себѣ̀ си́лꙋ и҆зше́дшꙋю ѿ негѡ̀, (и҆) ѡ҆бра́щьсѧ въ наро́дѣ, гл҃аше: кто̀ прикоснꙋ́сѧ ри́замъ мои̑мъ;

31Tłumaczyli Mu uczniowie Jego: – Widzisz, jak tłum Cię popycha, i pytasz, kto Mnie dotknął?

31И҆ глаго́лахꙋ є҆мꙋ̀ ᲂу҆чн҃цы̀ є҆гѡ̀: ви́диши наро́дъ ᲂу҆гнета́ющь тѧ̀, и҆ гл҃еши: кто̀ прикоснꙋ́сѧ мнѣ̀;

32Ale On rozglądał się wokół, szukając tej, która to uczyniła.

32И҆ ѡ҆бглѧ́даше ви́дѣти сотво́ршꙋю сїѐ.

33Kobieta, strwożona i drżąca, wiedząc, co się z nią stało, podeszła, padła przed Nim i wyznała całą prawdę.

33Жена́ же ᲂу҆боѧ́вшисѧ и҆ трепе́щꙋщи, вѣ́дѧщи, є҆́же бы́сть є҆́й, прїи́де и҆ припадѐ къ немꙋ̀ и҆ речѐ є҆мꙋ̀ всю̀ и҆́стинꙋ.

34Jezus zaś rzekł do niej: – Córko, twoja wiara cię uratowała. Idź w pokoju i bądź wolna od twego cierpienia.

34Ѻ҆́нъ же речѐ є҆́й: дщѝ, вѣ́ра твоѧ̀ спасе́ тѧ: и҆дѝ въ ми́рѣ и҆ бꙋ́ди цѣла̀ ѿ ра́ны твоеѧ̀.

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Święci najbliższego tygodnia

wszyscy →

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →