na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
12Umiłowani moi, jak zawsze byliście [mi] posłuszni, nie tylko, gdy jestem obecny, ale tym bardziej teraz, gdy jestem nieobecny, z bojaźnią i drżeniem pracujcie nad zbawieniem swoim.
12Бра́тїе, ꙗ҆́коже всегда̀ послꙋ́шасте менє̀, не ꙗ҆́коже въ прише́ствїи мое́мъ то́чїю, но нн҃ѣ мно́гѡ па́че во ѿше́ствїи мое́мъ, со стра́хомъ и҆ тре́петомъ своѐ спⷭ҇нїе содѣва́йте:
13Bóg bowiem jest Tym, który sprawia w was i pragnienie, i działanie na rzecz upodobania.
13бг҃ъ бо є҆́сть дѣ́йствꙋѧй въ ва́съ и҆ є҆́же хотѣ́ти и҆ є҆́же дѣ́ѧти ѡ҆ бл҃говоле́нїи.
14Wszystko czyńcie bez narzekania i rozmyślania,
14Всѧ̑ твори́те без̾ ропта́нїѧ и҆ размышле́нїѧ,
15abyście stali się nienaganni i bez skazy, niewinnymi dziećmi Bożymi pośród pokolenia zepsutego i rozpustnego, w którym jaśniejecie jak gwiazdy w świecie,
15да бꙋ́дете непови́нни и҆ цѣ́ли, ча̑да бж҃їѧ непорѡ́чна посредѣ̀ ро́да стропти́ва и҆ развраще́на, въ ни́хже ꙗ҆влѧ́етесѧ ꙗ҆́коже свѣти̑ла въ мі́рѣ,
16trzymając się Słowa życia na moją chlubę w Dniu Chrystusowym, albowiem nie na próżno biegłem i nie na próżno się trudziłem.
16сло́во живо́тно придержа́ще, въ похвалꙋ̀ мнѣ̀ въ де́нь хрⷭ҇то́въ, ꙗ҆́кѡ не вотщѐ теко́хъ, ни вотщѐ трꙋди́хсѧ.
36W owym czasie, prosił Jezusa jeden z faryzeuszy, aby spożył z nim posiłek. Wszedłszy do domu faryzeusza, spoczął przy stole.
36Во вре́мѧ ѻ҆́но, молѧ́ше і҆и҃са нѣ́кїй ѿ фарїсє́й, да бы̀ ꙗ҆́лъ съ ни́мъ: и҆ вше́дъ въ до́мъ фарїсе́овъ, возлежѐ.
37A oto kobieta, która była znana w mieście jako grzesznica, dowiedziawszy się, że spoczywa w domu faryzeusza, kupiwszy dzban wonności
37И҆ сѐ, жена̀ во гра́дѣ, ꙗ҆́же бѣ̀ грѣ́шница, и҆ ᲂу҆вѣ́дѣвши, ꙗ҆́кѡ возлежи́тъ во хра́минѣ фарїсе́овѣ, прине́сши а҆лава́стръ мѵ́ра,
38i stanąwszy za Nim u stóp Jego z płaczem, łzami zaczęła zraszać stopy Jego i włosami swej głowy wycierać, i okrywała pocałunkami stopy Jego, i namaszczała wonnościami.
38и҆ ста́вши при ногꙋ̀ є҆гѡ̀ созадѝ, пла́чꙋщисѧ, нача́тъ ᲂу҆мыва́ти но́зѣ є҆гѡ̀ слеза́ми, и҆ власы̑ главы̀ своеѧ̀ ѡ҆тира́ше, и҆ ѡ҆блобыза́ше но́зѣ є҆гѡ̀, и҆ ма́заше мѵ́ромъ.
39Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, rzekł sobie: – Gdyby ten był prorokiem, rozpoznałby, co to za jedna, ta kobieta, która go dotyka; że jest grzesznicą.
39Ви́дѣвъ же фарїсе́й воззва́вый є҆го̀, речѐ въ себѣ̀, глаго́лѧ: се́й а҆́ще бы бы́лъ прⷪ҇ро́къ, вѣ́дѣлъ бы, кто̀ и҆ какова̀ жена̀ прикаса́етсѧ є҆мꙋ̀: ꙗ҆́кѡ грѣ́шница є҆́сть.
40Jezus odpowiadając, rzekł do niego: – Szymonie, mam ci coś do powiedzenia. Ten zaś rzecze: – Nauczycielu, mów!
40И҆ ѿвѣща́въ і҆и҃съ речѐ къ немꙋ̀: сі́мѡне, и҆́мамъ тѝ нѣ́что рещѝ. Ѻ҆́нъ же речѐ: ᲂу҆чт҃лю, рцы̀.
41Jezus zaś rzekł: – Dwóch zadłużyło się u pewnego wierzyciela. Jeden był winien pięćset denarów, drugi zaś pięćdziesiąt.
41І҆и҃съ же речѐ: два̀ должника̑ бѣ́ста заимода́вцꙋ нѣ́коемꙋ: є҆ди́нъ бѣ̀ до́лженъ пѧтїю́сѡтъ дина̑рїй, дрꙋгі́й же пѧтїю́десѧтъ:
42Gdy nie mieli z czego oddać, obu darował. Powiedz więc, który z nich będzie go bardziej miłował?
42не и҆мꙋ́щема же и҆́ма возда́ти, ѻ҆бѣ́ма ѿда̀ {ѡ҆ста́ви}. Кото́рый ᲂу҆̀бо є҆ю̀, рцы̀, па́че возлю́битъ є҆го̀;
43Odpowiadając, Szymon rzekł: – Przyjmuję, że ten, któremu więcej darował. On zaś rzekł do niego: – Prawidłowo osądziłeś.
43Ѿвѣща́въ же сі́мѡнъ речѐ: мню̀, ꙗ҆́кѡ є҆мꙋ́же вѧ́щше ѿда̀ {ѡ҆ста́ви}. Ѻ҆́нъ же речѐ є҆мꙋ̀: пра́вѡ сꙋди́лъ є҆сѝ.
44I odwróciwszy się do kobiety, powiedział Szymonowi: – Czy widzisz tę kobietę? Gdy wszedłem do twojego domu, nie podałeś Mi wody do [obmycia] stóp, ona zaś łzami obmyła Moje stopy i wytarła je swoimi włosami.
44И҆ ѡ҆бра́щьсѧ къ женѣ̀, сі́мѡнови речѐ: ви́диши ли сїю̀ женꙋ̀; Внидо́хъ въ до́мъ тво́й, воды̀ на но́зѣ моѝ не да́лъ є҆сѝ: сїѧ́ же слеза́ми ѡ҆блїѧ́ ми но́зѣ и҆ власы̑ главы̀ своеѧ̀ ѡ҆трѐ.
45Pocałunku Mi nie dałeś, ona zaś, odkąd wszedłem, nie przestaje całować Moich stóp.
45Лобза́нїѧ мѝ не да́лъ є҆сѝ: сїѧ́ же, ѿне́лиже внидо́хъ, не преста̀ ѡ҆блобыза́ющи мѝ но́зѣ.
46Głowy Mojej olejkiem nie namaściłeś, ona zaś wonnościami namaściła stopy Moje.
46Ма́сломъ главы̀ моеѧ̀ не пома́залъ є҆сѝ: сїѧ́ же мѵ́ромъ пома́за мѝ но́зѣ.
47Ze względu na to powiadam ci: – Jej liczne grzechy są odpuszczone, skoro tak bardzo miłuje; komu zaś mało jest odpuszczone, mało miłuje.
47Є҆гѡ́же ра́ди, гл҃ю тѝ, ѿпꙋща́ютсѧ грѣсѝ є҆ѧ̀ мно́зи, ꙗ҆́кѡ возлюбѝ мно́гѡ: а҆ є҆мꙋ́же ма́лѡ ѡ҆ставлѧ́етсѧ, ме́ньше лю́битъ.
48Do niej zaś rzekł: – Odpuszczone są grzechy twoje.
48Рече́ же є҆́й: ѿпꙋща́ютсѧ тебѣ̀ грѣсѝ.
49A ci, którzy z Nim razem spoczywali, zaczęli mówić sobie: – Kim jest ten, który nawet grzechy odpuszcza?
49И҆ нача́ша возлежа́щїи съ ни́мъ глаго́лати въ себѣ̀: кто̀ се́й є҆́сть, и҆́же и҆ грѣхѝ ѿпꙋща́етъ;
50On zaś powiedział do kobiety: – Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.
50Рече́ же къ женѣ̀: вѣ́ра твоѧ̀ сп҃се́ тѧ: и҆дѝ въ ми́рѣ.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.