na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
12A mając aż taką nadzieję, z wielką odwagą działamy
12Бра́тїе, и҆мꙋ́ще таково̀ ᲂу҆пова́нїе, мно́гимъ дерзнове́нїемъ дѣ́йствꙋемъ:
13i nie tak jak Mojżesz, który nakładał na swoje oblicze zasłonę, aby synowie Izraela nie widzieli końca tego, co przemija.
13и҆ не ꙗ҆́коже мѡѷсе́й полага́ше покрыва́ло на лицы̀ свое́мъ, за є҆́же не мощѝ взира́ти сынѡ́мъ і҆и҃лєвымъ на коне́цъ престаю́щагѡ.
14Ale myśli ich stępiały. Bo aż do dzisiaj ta sama zasłona zostaje, gdy czytają Stare Przymierze; nie da się jej odsłonić, bo odsłaniana jest tylko w Chrystusie.
14Но ѡ҆слѣпи́шасѧ помышлє́нїѧ и҆́хъ: да́же бо до сегѡ̀ днѐ то́жде покрыва́ло во чте́нїи ве́тхагѡ завѣ́та пребыва́етъ не ѿкрове́но, занѐ ѡ҆ хрⷭ҇тѣ̀ престае́тъ.
15Aż do dzisiaj, ilekroć jest czytany Mojżesz, zasłona leży na ich sercu.
15Но да́же до дне́сь, внегда̀ чте́тсѧ мѡѷсе́й, покрыва́ло на се́рдцѣ и҆́хъ лежи́тъ:
16I gdyby tylko nawrócili się do Pana, zdjęta byłaby zasłona.
16внегда́ же ѡ҆братѧ́тсѧ ко гдⷭ҇ꙋ, взима́етсѧ покрыва́ло.
17Bo Pan jest Duchem, a gdzie Duch Pański, tam wolność.
17Гдⷭ҇ь же дх҃ъ є҆́сть: а҆ и҆дѣ́же дх҃ъ гдⷭ҇ень, тꙋ̀ свобо́да.
18A my wszyscy z odsłoniętą twarzą, oglądając jakby w zwierciadle chwałę Pańską, przemieniamy się w ten obraz od chwały do chwały, niczym od Pańskiego Ducha.
18Мы́ же всѝ ѿкрове́ннымъ лице́мъ сла́вꙋ гдⷭ҇ню взира́юще, въ то́йже ѡ҆́бразъ преѡбразꙋ́емсѧ ѿ сла́вы въ сла́вꙋ, ꙗ҆́коже ѿ гдⷭ҇нѧ дх҃а.
1W owym czasie, szedł Jezus w szabat przez zboże, a uczniowie Jego zrywali i jedli kłosy, rozcierając [je] rękoma,
1Во вре́мѧ ѻ҆́но, хожда́ше і҆и҃съ въ сꙋббѡ́тꙋ сквозѣ̀ сѣ̑ѧнїѧ: и҆ восторга́хꙋ ᲂу҆чн҃цы̀ є҆гѡ̀ кла́сы, и҆ ꙗ҆дѧ́хꙋ, стира́юще рꙋка́ми.
2że jacyś faryzeusze rzekli: – Cóż to czynicie, na co się nie pozwala w szabat?
2Нѣ́цыи же ѿ фарїсє́й рѣ́ша и҆̀мъ: что̀ творитѐ, є҆гѡ́же не досто́итъ твори́ти въ сꙋббѡ̑ты;
3I odpowiadając im, Jezus rzekł: – Czy o tym nie czytaliście, co Dawid uczynił, kiedy zgłodniał, on i ci, co z nim byli?
3И҆ ѿвѣща́въ і҆и҃съ речѐ къ ни̑мъ: ни лѝ сегѡ̀ члѝ є҆стѐ, є҆́же сотворѝ дв҃дъ, є҆гда̀ взалка́сѧ са́мъ и҆ и҆̀же съ ни́мъ бѧ́хꙋ;
4Jak wszedł do Domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, które godzi się jeść tylko kapłanom, jadł i dał tym, którzy z nim byli.
4ка́кѡ вни́де въ до́мъ бж҃їй, и҆ хлѣ́бы предложе́нїѧ взе́мъ, и҆ ꙗ҆дѐ, и҆ дадѐ и҆ сꙋ́щымъ съ ни́мъ, и҆́хже не досто́ѧше ꙗ҆́сти, то́кмѡ є҆ди̑нѣмъ і҆ере́ємъ;
5I mówił im: –Panem szabatu jest Syn Człowieczy.
5И҆ гл҃аше и҆̀мъ, ꙗ҆́кѡ госпо́дь є҆́сть сн҃ъ чл҃вѣ́ческїй и҆ сꙋббѡ́тѣ.
6W inny zaś szabat zdarzyło się, że wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek z prawą ręką uschłą.
6Бы́сть же и҆ въ дрꙋгꙋ́ю сꙋббѡ́тꙋ вни́ти є҆мꙋ̀ въ со́нмище и҆ ᲂу҆чи́ти: и҆ бѣ̀ та́мѡ человѣ́къ, и҆ рꙋка̀ є҆мꙋ̀ десна́ѧ бѣ̀ сꙋха̀.
7Podpatrywali Go znawcy Ksiąg i faryzeusze, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go.
7Назира́хꙋ же кни́жницы и҆ фарїсе́є, а҆́ще въ сꙋббѡ́тꙋ и҆сцѣли́тъ, да ѡ҆брѧ́щꙋтъ рѣ́чь на́нь.
8On zaś znając ich myśli, rzekł do mężczyzny, który miał uschłą rękę: – Podnieś się i stań pośrodku! I powstawszy, stanął.
8Ѻ҆́нъ же вѣ́дѧше помышлє́нїѧ и҆́хъ и҆ речѐ человѣ́кꙋ и҆мꙋ́щемꙋ сꙋ́хꙋ рꙋ́кꙋ: воста́ни и҆ ста́ни посредѣ̀. Ѻ҆́нъ же воста́въ ста̀.
9Do nich zaś Jezus rzekł: – Zapytam was: czy godzi się w szabat czynić dobrze, czy źle? Duszę zbawić czy zgubić? Oni zaś milczeli.
9Рече́ же і҆и҃съ къ ни̑мъ: вопрошꙋ̀ вы̀: что̀ досто́итъ въ сꙋббѡ̑ты, добро̀ твори́ти, и҆лѝ ѕло̀ твори́ти; дꙋ́шꙋ спⷭ҇тѝ, и҆лѝ погꙋби́ти; Ѻ҆ни́ же ᲂу҆молча́ша.
10I powiódłszy wzrokiem po nich wszystkich, rzekł mu: – Wyciągnij swą rękę. Uczynił to i ręka została mu przywrócona, i stała się ta ręka zdrowa, tak samo jak druga.
10И҆ воззрѣ́въ на всѣ́хъ и҆̀хъ, речѐ є҆мꙋ̀: прострѝ рꙋ́кꙋ твою̀. Ѻ҆́нъ же сотворѝ та́кѡ: и҆ ᲂу҆тверди́сѧ рꙋка̀ є҆гѡ̀ здра́ва ꙗ҆́кѡ дрꙋга́ѧ.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.