na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
1Wiemy przecież, że jeśli ten nasz ziemski, nietrwały dom zostanie zburzony, to budowlę od Boga mamy, dom nieuczyniony rękami, wieczny w niebie.
1Бра́тїе, вѣ́мы ꙗ҆́кѡ а҆́ще земна́ѧ на́ша хра́мина тѣ́ла разори́тсѧ, созда́нїе ѿ бг҃а и҆́мамы хра́минꙋ нерꙋкотворе́нꙋ, вѣ́чнꙋ на нб҃сѣ́хъ.
2Właśnie dlatego wzdychamy, pragnąc usilnie przyoblec się w to domostwo z nieba,
2И҆́бо ѡ҆ се́мъ воздыха́емъ, въ жили́ще на́ше нбⷭ҇ное ѡ҆блещи́сѧ жела́юще:
3obyśmy tylko sądząc, żeśmy obleczeni, nie okazali się nadzy.
3а҆́ще то́чїю и҆ ѡ҆бле́кшесѧ, не на́зи ѡ҆брѧ́щемсѧ.
4Przebywając więc w tym nietrwałym namiocie, wzdychamy pod brzemieniem, ponieważ nie chcemy zewlec go z siebie, lecz pozostać w nim, tak aby to, co śmiertelne, zostało pochłonięte przez życie.
4И҆́бо сꙋ́щїи въ тѣ́лѣ се́мъ воздыха́емъ ѡ҆тѧгча́еми, поне́же не хо́щемъ совлещи́сѧ, но поѡблещи́сѧ, да поже́рто бꙋ́детъ ме́ртвенное живото́мъ.
5A Bóg, który po to nas stworzył, dał nam zadatek Ducha.
5Сотвори́вый же на́съ въ сїѐ и҆́стое бг҃ъ, и҆́же и҆ дадѐ на́мъ ѡ҆брꙋче́нїе дх҃а.
6Mając zaś zawsze ufność i wiedząc, że gdy mieszkamy w ciele, oddalamy się od Pana,
6Дерза́юще ᲂу҆̀бо всегда̀ и҆ вѣ́дѧще, ꙗ҆́кѡ живꙋ́ще въ тѣ́лѣ ѿхо́димъ ѿ гдⷭ҇а:
7bo wiarą żyjemy, a nie widzeniem.
7вѣ́рою бо хо́димъ, а҆ не видѣ́нїемъ:
8Mamy więc odwagę i pragniemy raczej wyjść z ciała i zadomowić się u Pana.
8дерза́емъ же и҆ благоволи́мъ па́че ѿитѝ ѿ тѣ́ла и҆ вни́ти ко гдⷭ҇ꙋ:
9Dlatego za rzecz godną uważamy, czy to pozostając w ciele, czy poza nim, Jemu się podobać.
9тѣ́мже и҆ тщи́мсѧ, а҆́ще входѧ́ще, а҆́ще ѿходѧ́ще, бл҃гоꙋго́дни є҆мꙋ̀ бы́ти:
10Wszystkim bowiem nam trzeba zjawić się przed sądem Chrystusowym, aby każdy otrzymał zapłatę za to, co w ciele uczynił: czy to dobre, czy złe.
10всѣ̑мъ бо ꙗ҆ви́тисѧ на́мъ подоба́етъ пред̾ сꙋди́щемъ хрⷭ҇то́вымъ, да прїи́метъ кі́йждо, ꙗ҆̀же съ тѣ́ломъ содѣ́ла, и҆лѝ бла̑га, и҆лѝ ѕла̑.
37W owym czasie, gdy Jezus zszedł z góry, tłum wielki wyszedł Mu na spotkanie.
37Во вре́мѧ ѻ҆́но, соше́дшꙋ і҆и҃сꙋ съ горы̀, срѣ́те є҆го̀ наро́дъ мно́гъ.
38I oto pewien mężczyzna z tłumu zawołał, mówiąc: – Nauczycielu, błagam Cię, wejrzyj na syna mojego, bo to mój jedynak,
38И҆ сѐ, мꙋ́жъ и҆з̾ наро́да возопѝ, глаго́лѧ: ᲂу҆чт҃лю, молю́тисѧ, при́зри на сы́на моего̀, ꙗ҆́кѡ є҆диноро́денъ мѝ є҆́сть:
39a oto duch go chwyta i nagle krzyczy, trzęsie nim i toczy pianę, i odchodzi od niego dopiero, gdy go wymęczy.
39и҆ сѐ дꙋ́хъ є҆́млетъ є҆го̀, и҆ внеза́пꙋ вопїе́тъ, и҆ прꙋжа́етсѧ {терза́етъ є҆го̀} съ пѣ́нами, и҆ є҆два̀ ѿхо́дитъ ѿ негѡ̀, сокрꙋша́ѧ є҆го̀:
40Poprosiłem uczniów Twoich, aby wypędzili go, ale nie mogli.
40и҆ моли́хсѧ ᲂу҆чн҃кѡ́мъ твои̑мъ, да и҆жденꙋ́тъ є҆го̀: и҆ не возмого́ша.
41Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: – O, plemię niewierne i przewrotne, dokądże będę u was i będę was znosił? Przyprowadź tutaj twego syna.
41Ѿвѣща́въ же і҆и҃съ речѐ: ѽ, ро́де невѣ́рный и҆ развраще́нный, доко́лѣ бꙋ́дꙋ въ ва́съ и҆ терплю̀ вы̀; приведи́ (ми) сы́на твоего̀ сѣ́мѡ.
42A gdy jeszcze szedł, powalił go demon i potrząsnął nim. Jezus zaś zgromił ducha nieczystego i uleczył chłopca, i oddał go jego ojcu.
42Є҆ще́ же грѧдꙋ́щꙋ є҆мꙋ̀, пове́рже є҆го̀ бѣ́съ и҆ стрѧсѐ. Запрети́ же і҆и҃съ дꙋ́хови нечи́стомꙋ, и҆ и҆сцѣлѝ ѻ҆́трока, и҆ вдадѐ є҆го̀ ѻ҆тцꙋ̀ є҆гѡ̀.
43Wszyscy zaś zdumiewali się potęgą Boga. A gdy wszyscy dziwili się temu wszystkiemu, co uczynił Jezus, rzekł do Swych uczniów:
43Дивлѧ́хꙋсѧ же всѝ ѡ҆ вели́чїи бж҃їи. Всѣ̑мъ же чꙋдѧ́щымсѧ ѡ҆ всѣ́хъ, ꙗ҆̀же творѧ́ше і҆и҃съ, речѐ ко ᲂу҆чн҃кѡ́мъ свои̑мъ:
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.