na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
2Na wysokiej górze wznieście sztandar, podnieście na nich głos, machajcie ręką, aby weszli w bramy książąt.
2На горѣ̀ по́льнѣй воздви́гните зна́менїе, вознеси́те гла́съ и҆̀мъ, не бо́йтесѧ, поꙋща́йте рꙋко́ю, ѿве́рзите, кнѧ̑зи.
3Ja nakazałem swoim poświęconym, wezwałem też swoich mocarzy do okazywania mojego gniewu, tych, którzy radują się z mojego majestatu.
3А҆́зъ повелѣва́ю, ѡ҆свѧще́нни сꙋ́ть: и҆ а҆́зъ ведꙋ̀ и҆̀хъ, и҆споли́ни и҆́дꙋтъ и҆спо́лнити ꙗ҆́рость мою̀ ра́дꙋющесѧ, вкꙋ́пѣ и҆ ᲂу҆корѧ́юще.
4Odgłosy zgrai na górach jakby licznego ludu, odgłosy zgiełku królestw, zgromadzonych narodów. PAN zastępów gromadzi wojsko na wojnę.
4Гла́съ ꙗ҆зы́кѡвъ мно́гихъ на гора́хъ, подо́бенъ ꙗ҆зы́кѡвъ мно́гихъ, гла́съ царе́й и҆ ꙗ҆зы́кѡвъ собра́вшихсѧ: гдⷭ҇ь саваѡ́ѳъ заповѣ́да ꙗ҆зы́кꙋ ѻ҆рꙋжебо́рцꙋ
5Przybywają z dalekiej ziemi, z krańców nieba, PAN i narzędzia jego zapalczywości, aby spustoszyć całą ziemię.
5прїитѝ ѿ землѝ и҆здале́ча, ѿ кра́ѧ ѡ҆снова́нїѧ небесѐ, гдⷭ҇ь и҆ ѻ҆рꙋжебо́рцы є҆гѡ̀, растли́ти всю̀ вселе́ннꙋю.
6Zawódźcie, bo bliski jest dzień PANA; przyjdzie jak spustoszenie od Wszechmocnego.
6Рыда́йте: бли́з̾ бо де́нь гдⷭ҇ень, и҆ сокрꙋше́нїе ѿ бг҃а прїи́детъ:
7Dlatego wszelkie ręce opadną, a każde serce człowieka struchleje.
7сегѡ̀ ра́ди всѧ́ка рꙋка̀ разслабѣ́етъ, и҆ всѧ́ка дꙋша̀ человѣ́ча ᲂу҆бои́тсѧ,
8I będą przerażeni: ogarną ich skurcze i boleści, będą wić się z bólu jak rodząca kobieta. Jeden na drugiego spojrzy z osłupieniem, ich twarze będą podobne do płomieni.
8и҆ смѧтꙋ́тсѧ послы̀, и҆ бѡлѣ́зни прїи́мꙋтъ ѧ҆̀ ꙗ҆́кѡ жены̀ ражда́ющїѧ: и҆ поскорбѧ́тъ дрꙋ́гъ ко дрꙋ́гꙋ, и҆ ᲂу҆жа́снꙋтсѧ, и҆ лицѐ своѐ ꙗ҆́кѡ пла́мень и҆змѣнѧ́тъ.
9Oto dzień PANA nadchodzi, okrutny, w zapalczywości i srogim gniewie, aby zamienić tę ziemię w pustynię i wytępić z niej grzeszników.
9Се́ бо, де́нь гдⷭ҇ень грѧде́тъ неисцѣ́льный, ꙗ҆́рости и҆ гнѣ́ва, положи́ти вселе́ннꙋю (всю̀) пꙋ́стꙋ и҆ грѣ́шники погꙋби́ти ѿ неѧ̀.
10Gwiazdy nieba bowiem i ich konstelacje nie będą jaśniały swoim światłem. Słońce się zaćmi, gdy tylko wzejdzie, a księżyc nie zabłyśnie swoim światłem.
10Ѕвѣ́зды бо небє́сныѧ и҆ ѡ҆рі́ѡнъ и҆ всѐ ᲂу҆краше́нїе небе́сное свѣ́та своегѡ̀ не дадѧ́тъ, и҆ помрачи́тсѧ со́лнце возсїѧва́ющее, и҆ лꙋна̀ не да́стъ свѣ́та своегѡ̀.
11I ukarzę świat za jego zło i niegodziwych za ich nieprawość; położę kres pysze zuchwałych i poniżę wyniosłość okrutników.
11И҆ заповѣ́мъ все́й вселе́ннѣй ѕла̑ѧ и҆ нечести̑вымъ грѣхѝ и҆́хъ, и҆ погꙋблю̀ ᲂу҆кори́знꙋ беззако́нныхъ и҆ ᲂу҆кори́знꙋ го́рдыхъ смирю̀:
12Uczynię człowieka droższym niż czyste złoto, a nawet droższym niż złoto z Ofiru.
12и҆ бꙋ́дꙋтъ ѡ҆ста́вшїи честні́и па́че, не́жели зла́то нежже́ное, и҆ человѣ́къ че́стенъ бꙋ́детъ па́че, не́жели ка́мень, и҆́же ѿ сꙋфі́ра.
13Dlatego zatrząsnę niebem, a ziemia ruszy się ze swego miejsca pod zapalczywością PANA zastępów i w dniu jego srogiego gniewu.
13Раз̾ѧри́тсѧ бо не́бо, и҆ землѧ̀ потрѧсе́тсѧ ѿ ѡ҆снова́нїй свои́хъ, за ꙗ҆́рость гнѣ́ва гдⷭ҇а саваѡ́ѳа въ де́нь, во́ньже прїи́детъ ꙗ҆́рость є҆гѡ̀.
4I arka osiadła na górach Ararat w siódmym miesiącu, siedemnastego dnia tego miesiąca.
4И҆ сѣ́де ковче́гъ въ мцⷭ҇ъ седмы́й, въ два́десѧть седмы́й де́нь мцⷭ҇а, на гора́хъ а҆рара́тскихъ.
5A wody opadały nadal aż do dziesiątego miesiąca. I w dziesiątym miesiącu, pierwszego dnia, ukazały się szczyty gór.
5Вода́ же ᲂу҆ходѧ́щи ᲂу҆малѧ́шесѧ да́же до десѧ́тагѡ мцⷭ҇а: и҆ въ десѧ́тый мцⷭ҇ъ, въ пе́рвый де́нь мцⷭ҇а ꙗ҆ви́шасѧ версѝ го́ръ.
6Po upływie czterdziestu dni Noe otworzył okno arki, które zrobił.
6И҆ бы́сть по четы́редесѧтихъ дне́хъ ѿве́рзе нѡ́е ѻ҆ко́нце ковче́га, є҆́же сотворѝ,
7I wypuścił kruka, który wylatywał i wracał, aż wyschły wody na ziemi.
7и҆ посла̀ вра́на (꙳ви́дѣти, а҆́ще ᲂу҆стꙋпи́ла вода̀ ѿ лица̀ землѝ): и҆ и҆зше́дъ не возврати́сѧ, до́ндеже и҆зсѧ́че вода̀ ѿ землѝ.
8Potem wypuścił gołębicę, aby zobaczyć, czy wody opadły z powierzchni ziemi.
8И҆ посла̀ голꙋби́цꙋ по не́мъ ви́дѣти, а҆́ще ᲂу҆стꙋпи́ла вода̀ ѿ лица̀ землѝ:
9A gdy gołębica nie znalazła dla siebie miejsca spoczynku, wróciła do niego do arki, bo wody były jeszcze na całej powierzchni ziemi. Wyciągnął więc swoją rękę, pochwycił ją i wziął do siebie do arki.
9и҆ не ѡ҆брѣ́тши голꙋби́ца поко́ѧ нога́ма свои́ма, возврати́сѧ къ немꙋ̀ въ ковче́гъ, ꙗ҆́кѡ вода̀ бѧ́ше по всемꙋ̀ лицꙋ̀ всеѧ̀ землѝ: и҆ просте́ръ рꙋ́кꙋ свою̀, прїѧ́тъ ю҆̀ и҆ внесѐ ю҆̀ къ себѣ̀ въ ковче́гъ.
10A gdy odczekał jeszcze drugie siedem dni, ponownie wypuścił gołębicę z arki.
10И҆ преме́дливъ є҆щѐ се́дмь дні́й, па́ки посла̀ голꙋби́цꙋ и҆з̾ ковче́га.
11I gołębica wróciła do niego pod wieczór, a oto w dziobie zerwany liść oliwny. Tak Noe poznał, że wody opadły z powierzchni ziemi.
11И҆ возврати́сѧ къ немꙋ̀ голꙋби́ца къ ве́черꙋ, и҆ и҆мѣ́ѧше сꙋче́цъ ма́сличенъ съ ли́ствїемъ во ᲂу҆стѣ́хъ свои́хъ: и҆ позна̀ нѡ́е, ꙗ҆́кѡ ᲂу҆стꙋпѝ вода̀ ѿ лица̀ землѝ.
12Odczekał jeszcze drugie siedem dni i wypuścił gołębicę, ale już do niego nie wróciła.
12И҆ преме́дливъ є҆щѐ се́дмь дні́й дрꙋги́хъ, па́ки посла̀ голꙋби́цꙋ, и҆ не приложѝ возврати́тисѧ къ немꙋ̀ пото́мъ.
13W sześćset pierwszym roku, w pierwszym miesiącu, pierwszego dnia, wyschły wody na ziemi. Wtedy Noe zdjął przykrycie arki i zobaczył, że powierzchnia ziemi była sucha.
13И҆ бы́сть въ пе́рвое и҆ шестьсо́тное лѣ́то житїѧ̀ нѡ́ева, въ пе́рвый де́нь пе́рвагѡ мцⷭ҇а, и҆зсѧ́че вода̀ ѿ лица̀ землѝ: и҆ ѿкры̀ нѡ́е покро́въ ковче́га, є҆го́же сотворѝ, и҆ ви́дѣ, ꙗ҆́кѡ и҆зсѧ́че вода̀ ѿ лица̀ землѝ.
14A w drugim miesiącu, dwudziestego siódmego dnia tego miesiąca, wyschła ziemia.
14Въ мцⷭ҇ъ же вторы́й, въ два́десѧть седмы́й де́нь мцⷭ҇а и҆́зсше землѧ̀.
15I Bóg powiedział do Noego:
15И҆ речѐ гдⷭ҇ь бг҃ъ нѡ́еви, гл҃ѧ:
16Wyjdź z arki, ty i z tobą twoja żona, twoi synowie i żony twoich synów.
16и҆зы́ди и҆з̾ ковче́га ты̀ и҆ жена̀ твоѧ̀, и҆ сы́нове твоѝ и҆ жєны̀ сынѡ́въ твои́хъ съ тобо́ю:
17Wyprowadź ze sobą wszystkie zwierzęta, które są z tobą, z wszelkiego ciała, ptactwa, bydła i wszelkich zwierząt pełzających, które pełzają po ziemi, i niech się rozrodzą na ziemi, niech będą płodne i niech się rozmnażają na ziemi.
17и҆ всѧ̑ ѕвѣ̑ри, є҆ли́цы сꙋ́ть съ тобо́ю, и҆ всѧ́кꙋ пло́ть ѿ пти́цъ да́же до скотѡ́въ, и҆ всѧ́къ га́дъ дви́жꙋщїйсѧ по землѝ и҆зведѝ съ собо́ю: и҆ расти́тесѧ и҆ мно́житесѧ на землѝ.
18Wyszedł więc Noe i z nim jego synowie, jego żona i żony jego synów.
18И҆ и҆зы́де нѡ́е и҆ жена̀ є҆гѡ̀, и҆ сы́нове є҆гѡ̀ и҆ жєны̀ сынѡ́въ є҆гѡ̀ съ ни́мъ,
19Wyszły także z arki wszelkie bydlęta, wszelkie zwierzęta pełzające, wszelkie ptactwo oraz wszystko, co pełza po ziemi, według swoich rodzajów.
19и҆ всѝ ѕвѣ́рїе, и҆ всѝ ско́ти, и҆ всѧ̑ пти̑цы и҆ всѝ га́ди дви́жꙋщїисѧ по ро́дꙋ своемꙋ̀ на землѝ и҆зыдо́ша и҆з̾ ковче́га.
20Potem Noe zbudował ołtarz dla PANA i wziął z każdego czystego zwierzęcia i z każdego czystego ptactwa, i złożył całopalenia na tym ołtarzu.
20И҆ созда̀ нѡ́е же́ртвенникъ гдⷭ҇еви: и҆ взѧ̀ ѿ всѣ́хъ скотѡ́въ чи́стыхъ и҆ ѿ всѣ́хъ пти́цъ чи́стыхъ и҆ вознесѐ во всесожже́нїе на же́ртвенникъ.
21I PAN poczuł miłą woń, i PAN powiedział w swoim sercu: Nie będę więcej przeklinał ziemi z powodu człowieka, bo myśl serca człowieka jest zła od jego młodości. Nie wytracę więcej wszystkiego, co żyje, jak teraz uczyniłem.
21И҆ ѡ҆бонѧ̀ гдⷭ҇ь воню̀ благоꙋха́нїѧ. И҆ речѐ гдⷭ҇ь бг҃ъ размы́сливъ: не приложꙋ̀ ктомꙋ̀ проклѧ́ти зе́млю за дѣла̀ человѣ́чєскаѧ, занѐ прилежи́тъ помышле́нїе человѣ́кꙋ прилѣ́жнѡ на ѕла̑ѧ ѿ ю҆́ности є҆гѡ̀: не приложꙋ̀ ᲂу҆̀бо ктомꙋ̀ порази́ти всѧ́кꙋю пло́ть живꙋ́щꙋю, ꙗ҆́коже сотвори́хъ:
31Usta sprawiedliwego wydają mądrość, a język przewrotny będzie wycięty.
31Оу҆ста̀ првⷣнагѡ ка́плютъ премꙋ́дрость, ѧ҆зы́къ же непра́веднагѡ поги́бнетъ:
32Wargi sprawiedliwego wiedzą, co wypada, a usta niegodziwych są przewrotne.
32ᲂу҆стнѣ̀ мꙋже́й првⷣныхъ ка́плютъ бл҃года̑ти, ᲂу҆ста́ же нечести́выхъ развраща́ютсѧ.
1Fałszywa waga budzi odrazę w PANU, ale podobają mu się uczciwe odważniki.
1Мѣ̑рила льсти̑ваѧ ме́рзость пред̾ гдⷭ҇емъ, вѣ́съ же првⷣный прїѧ́тенъ є҆мꙋ̀.
2Za pychą przychodzi hańba, a u pokornych jest mądrość.
2И҆дѣ́же а҆́ще вни́детъ досажде́нїе, та́мѡ и҆ безче́стїе: ᲂу҆ста́ же смире́нныхъ поꙋча́ютсѧ премꙋ́дрости.
3Uczciwość prawych poprowadzi ich, lecz grzeszników zgubi ich przewrotność.
3Оу҆мира́ѧй првⷣникъ ѡ҆ста́ви раска́ѧнїе, ᲂу҆до́бна же быва́етъ и҆ посмѣѧ́тельна нечести́выхъ поги́бель.
4Bogactwa nie pomogą w dniu gniewu, ale sprawiedliwość ocala od śmierci.
4Соверше́нство пра́выхъ наста́витъ и҆̀хъ, и҆ поползнове́нїе ѿрица́ющихсѧ плѣни́тъ и҆̀хъ. Не ᲂу҆по́льзꙋютъ и҆мѣ̑нїѧ въ де́нь ꙗ҆́рости: пра́вда же и҆зба́витъ ѿ сме́рти.
5Sprawiedliwość nienagannego toruje mu drogę, a niegodziwy upadnie przez swoją niegodziwość.
5Пра́вда непоро́чнагѡ и҆справлѧ́етъ пꙋти̑, нече́стїе же впа́даетъ въ непра́вдꙋ.
6Sprawiedliwość prawych ocali ich, a przewrotni będą schwytani w swojej przewrotności.
6Пра́вда мꙋже́й пра́выхъ и҆зба́витъ и҆̀хъ, безсовѣ́тїемъ же ᲂу҆ловлѧ́ютсѧ беззако́ннїи.
7Gdy umiera niegodziwy, ginie jego nadzieja, a oczekiwanie niesprawiedliwych znika.
7Сконча́вшꙋсѧ мꙋ́жꙋ првⷣнꙋ, не поги́бнетъ наде́жда: похвала́ же нечести́выхъ поги́бнетъ.
8Sprawiedliwy bywa wybawiony z ucisku, a na jego miejsce przychodzi niegodziwy.
8Првⷣный ѿ ло́ва ᲂу҆бѣ́гнетъ, въ негѡ́же мѣ́сто предае́тсѧ нечести́вый.
9Obłudnik ustami niszczy swego bliźniego, a sprawiedliwi bywają wybawieni dzięki wiedzy.
9Во ᲂу҆стѣ́хъ нечести́выхъ сѣ́ть гра́жданѡмъ, чꙋ́вство же првⷣныхъ благопоспѣ́шно.
10Gdy sprawiedliwym się powodzi, miasto się cieszy, a gdy giną niegodziwi, panuje radość.
10Во бл҃ги́хъ првⷣныхъ и҆спра́витсѧ гра́дъ, и҆ въ поги́бели нечести́выхъ ра́дованїе.
11Dzięki błogosławieństwu prawych wznosi się miasto, a usta niegodziwych je burzą.
11Въ блгⷭ҇ве́нїи пра́выхъ возвы́ситсѧ гра́дъ, ᲂу҆сты̑ же нечести́выхъ раскопа́етсѧ.
12Nierozumny gardzi swym bliźnim, a człowiek roztropny milczy.
12Рꙋга́етсѧ гра́жданѡмъ лише́нный ра́зꙋма, мꙋ́жъ же мꙋ́дръ безмо́лвїе во́дитъ.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.