na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
10Weselcie się z Jerozolimą i radujcie się z nią wszyscy, którzy ją miłujecie. Cieszcie się z nią wielce wszyscy, którzy nad nią płaczecie;
10Весели́сѧ, і҆ерⷭ҇ли́ме, и҆ торжествꙋ́йте въ не́мъ, всѝ лю́бѧщїи є҆го̀ и҆ живꙋ́щїи въ не́мъ: ра́дꙋйтесѧ вкꙋ́пѣ съ ни́мъ ра́достїю, всѝ є҆ли́цы пла́касте ѡ҆ не́мъ,
11Aby ssać do syta z piersi jej pociech; abyście ssali i rozkoszowali się pełnią jej chwały.
11да ссе́те и҆ насы́титесѧ ѿ сосца̀ ᲂу҆тѣше́нїѧ є҆гѡ̀, да сса́вше насладите́сѧ ѿ вхо́да сла́вы є҆гѡ̀.
12Tak bowiem mówi PAN: Oto skieruję do niej pokój jak rzekę i chwałę narodów jak strumień wezbrany. Wtedy będziecie ssać, będziecie noszeni na rękach i pieszczeni na kolanach.
12Ꙗ҆́кѡ сїѧ̑ гл҃етъ гдⷭ҇ь: сѐ, а҆́зъ ᲂу҆кланѧ́ю на нѧ̀ а҆́ки рѣкꙋ̀ ми́ра, и҆ а҆́ки пото́къ наводнѧ́емый сла́вꙋ ꙗ҆зы́кѡвъ: дѣ́ти и҆́хъ на ра́мена взѧ̑ты бꙋ́дꙋтъ и҆ на колѣ̑нꙋ ᲂу҆тѣ́шатсѧ.
13Jak tego, którego pociesza matka, tak ja was będę pocieszał; i tak w Jerozolimie doznacie pociechy.
13Ꙗ҆́коже а҆́ще кого̀ ма́ти ᲂу҆тѣша́етъ, та́кѡ и҆ а҆́зъ ᲂу҆тѣ́шꙋ вы̀, и҆ во і҆ерⷭ҇ли́мѣ ᲂу҆тѣ́шитесѧ
14Ujrzycie to i rozraduje się wasze serce, a wasze kości zakwitną jak trawa. I będzie rozpoznana ręka PANA wobec jego sług, a jego gniew – wobec jego wrogów.
14и҆ ᲂу҆́зрите, и҆ возра́дꙋетсѧ се́рдце ва́ше, и҆ кѡ́сти ва́шѧ ꙗ҆́кѡ трава̀ прозѧ́бнꙋтъ: и҆ позна́етсѧ рꙋка̀ гдⷭ҇нѧ боѧ́щымсѧ є҆гѡ̀, и҆ запрети́тъ непокарѧ́ющымсѧ.
15Oto bowiem PAN przyjdzie w ogniu, a jego rydwany będą jak wicher, by wylać zapalczywość swego gniewu i ukazać swoją grozę w płomieniu ognia;
15Се́ бо, гдⷭ҇ь ꙗ҆́кѡ ѻ҆́гнь прїи́детъ, и҆ ꙗ҆́кѡ бꙋ́рѧ колєсни́цы є҆гѡ̀, возда́ти ꙗ҆́ростїю ѿмще́нїе своѐ и҆ преще́нїе во пла́мени ѻ҆́гненнѣ:
16Gdyż PAN będzie sądził ogniem i mieczem wszelkie ciało, a wielu będzie pobitych przez PANA.
16ѻ҆гне́мъ бо гдⷭ҇нимъ сꙋди́тисѧ бꙋ́детъ всѧ̀ землѧ̀, и҆ мече́мъ є҆гѡ̀ всѧ́ка пло́ть: мно́зи ꙗ҆́звени бꙋ́дꙋтъ ѿ гдⷭ҇а.
17I ci, którzy się uświęcają i oczyszczają w środku ogrodów, jeden za drugim, którzy jedzą mięso wieprzowe oraz inną obrzydliwość, a także myszy, wszyscy razem zginą – mówi PAN.
17Ѡ҆чища́ющїисѧ и҆ ѡ҆свѧща́ющїисѧ во вертогра́дѣхъ и҆ въ преддве́рїихъ ꙗ҆дꙋ́щїи мѧ́со свино́е и҆ ме́рзѡсти и҆ мы́шы вкꙋ́пѣ поги́бнꙋтъ, речѐ гдⷭ҇ь.
18Ja znam bowiem ich uczynki i myśli. I przyjdzie czas, że zgromadzę wszystkie narody i języki, a one przyjdą i ujrzą moją chwałę.
18И҆ а҆́зъ дѣла̀ и҆́хъ и҆ помышле́нїе и҆́хъ вѣ́мъ, и҆ грѧдꙋ̀ собра́ти всѧ̑ наро́ды и҆ ꙗ҆зы́ки, и҆ прїи́дꙋтъ и҆ ᲂу҆́зрѧтъ сла́вꙋ мою̀:
19I ustanowię wśród nich znak i wyślę ocalałych spośród nich do narodów do Tarszisz, Pul i Lud, a tych, którzy naciągają łuk – do Tubala i Jawan, do wysp dalekich, które nic o mnie nie słyszały i nie widziały mojej chwały; i będą głosić moją chwałę wśród narodów.
19и҆ ѡ҆ста́влю на ни́хъ зна́менїе, и҆ послю̀ ѿ ни́хъ спасе́ныхъ во ꙗ҆зы́ки, во ѳарсі́съ и҆ въ фꙋ́дъ, и҆ въ лꙋ́дъ и҆ въ мосо́хъ, и҆ въ ѳове́ль и҆ во є҆лла́дꙋ, и҆ во ѻ҆́стровы да̑льнїѧ, и҆̀же не слы́шаша и҆́мене моегѡ̀, нижѐ ви́дѣша сла́вꙋ мою̀: и҆ возвѣстѧ́тъ сла́вꙋ мою̀ во ꙗ҆зы́цѣхъ,
20I przyprowadzą wszystkich waszych braci jako dar dla PANA ze wszystkich narodów, na koniach, na rydwanach, w lektykach, na mułach i na wielbłądach, na moją świętą górę, do Jerozolimy, mówi PAN, tak jak synowie Izraela przynoszą dar w czystym naczyniu do domu PANA.
20и҆ приведꙋ́тъ бра́тїю ва́шꙋ ѿ всѣ́хъ ꙗ҆зы̑къ да́ръ гдⷭ҇еви, съ ко́ньми и҆ колесни́цами и҆ съ носи́лами мскѡ́въ, под̾ сѣ́ньми во ст҃ы́й гра́дъ і҆ерⷭ҇ли́мъ, речѐ гдⷭ҇ь, а҆́ки бы принеслѝ сы́нове і҆и҃лєвы жє́ртвы своѧ̑ мнѣ̀ со ѱалмы̑ въ до́мъ гдⷭ҇ень:
21I z nich także wezmę sobie kapłanów i Lewitów, mówi PAN.
21и҆ ѿ тѣ́хъ поимꙋ̀ себѣ̀ жерцы̀ и҆ леѵі́ты, речѐ гдⷭ҇ь.
22Jak bowiem to nowe niebo i ta nowa ziemia, które ja uczynię, będą trwać przede mną, mówi PAN, tak będzie trwać wasze potomstwo i wasze imię.
22Ꙗ҆́коже бо не́бо но́во и҆ землѧ̀ нова̀, ꙗ҆̀же а҆́зъ творю̀, пребыва́ютъ предо мно́ю, гл҃етъ гдⷭ҇ь, та́кѡ ста́нетъ сѣ́мѧ ва́ше и҆ и҆́мѧ ва́ше:
23I stanie się tak, że od nowiu do nowiu księżyca i od szabatu do szabatu przychodzić będzie wszelkie ciało, aby oddać pokłon przede mną, mówi PAN.
23и҆ бꙋ́детъ мцⷭ҇ъ ѿ мцⷭ҇а, и҆ сꙋббѡ́та ѿ сꙋббѡ́ты, прїи́детъ всѧ́ка пло́ть поклони́тисѧ предо мно́ю во і҆ерⷭ҇ли́мъ, речѐ гдⷭ҇ь:
24I gdy wyjdą, zobaczą trupy ludzi, którzy wystąpili przeciwko mnie. Ich robak bowiem nie zdechnie i ich ogień nie zgaśnie, i będą obrzydliwością dla wszelkiego ciała.
24и҆ и҆зы́дꙋтъ и҆ ᲂу҆́зрѧтъ трꙋ́пы человѣ́кѡвъ престꙋпи́вшихъ мнѣ̀: че́рвь бо и҆́хъ не сконча́етсѧ, и҆ ѻ҆́гнь и҆́хъ не ᲂу҆га́снетъ, и҆ бꙋ́дꙋтъ въ позо́ръ всѧ́цѣй пло́ти.
33A gdy Jakub przestał mówić do swoich synów, złożył swoje nogi na łoże i umarł, i został przyłączony do swego ludu.
33И҆ преста̀ і҆а́кѡвъ завѣща́ѧ сынѡ́мъ свои̑мъ, и҆ возложи́въ і҆а́кѡвъ но́зѣ своѝ на ѻ҆́дръ ᲂу҆́мре, и҆ приложи́сѧ къ лю́демъ свои̑мъ.
1Wtedy Józef przypadł do twarzy swego ojca i płakał nad nim, i całował go.
1И҆ припа́дъ і҆ѡ́сифъ на лицѐ ѻ҆тца̀ своегѡ̀, пла́касѧ (го́рькѡ) ѡ҆ не́мъ и҆ ѡ҆блобыза̀ є҆го̀:
2Potem Józef rozkazał swoim sługom, lekarzom, aby zabalsamowali jego ojca. I lekarze zabalsamowali Izraela.
2и҆ повелѣ̀ і҆ѡ́сифъ рабѡ́мъ свои̑мъ погреба́телємъ погребстѝ ѻ҆тца̀ своего̀. И҆ погребо́ша погреба́телїе і҆и҃лѧ.
3I minęło czterdzieści dni, bo tyle trwa balsamowanie. Egipcjanie opłakiwali go przez siedemdziesiąt dni.
3И҆ и҆спо́лнишасѧ є҆мꙋ̀ четы́редесѧть дні́й: та́кѡ бо и҆счислѧ́ютсѧ дні́е погребе́нїѧ: и҆ пла́касѧ є҆гѡ̀ є҆гѵ́петъ се́дмьдесѧтъ дні́й.
4Po upływie dni żałoby Józef powiedział do domowników faraona: Jeśli znalazłem teraz łaskę w waszych oczach, powiedzcie, proszę, do uszu faraona:
4Є҆гда́ же преидо́ша дні́е пла́ча, глаго́ла і҆ѡ́сифъ ко вельмо́жамъ фараѡ́нѡвымъ, глаго́лѧ: а҆́ще ѡ҆брѣто́хъ благода́ть пред̾ ва́ми, рцы́те ѡ҆ мнѣ̀ во ᲂу҆́шы фараѡ́нꙋ, глаго́люще:
5Mój ojciec zobowiązał mnie przysięgą i powiedział: Oto ja umieram. Pogrzebiesz mnie w moim grobie, który sobie wykopałem w ziemi Kanaan. Teraz, proszę, pozwól mi pojechać i pogrzebać mego ojca, a potem wrócę.
5ѻ҆те́цъ мо́й заклѧ́ мѧ пре́жде сконча́нїѧ (своегѡ̀), глаго́лѧ: во гро́бѣ, є҆го́же и҆скопа́хъ себѣ̀ въ землѝ ханаа́ни, та́мѡ мѧ̀ погребѝ: нн҃ѣ ᲂу҆̀бо возше́дъ погребꙋ̀ ѻ҆тца̀ моего̀ и҆ возвращꙋ́сѧ. И҆ реко́ша фараѡ́нꙋ по словесѝ і҆ѡ́сифовꙋ.
6Faraon powiedział: Jedź i pogrzeb twego ojca, jak cię zobowiązał przysięgą.
6И҆ речѐ фараѡ́нъ ко і҆ѡ́сифꙋ: взы́ди, погребѝ ѻ҆тца̀ твоего̀, ꙗ҆́коже заклѧ́ тѧ.
7Józef pojechał więc, aby pogrzebać swego ojca. Jechali też z nim wszyscy słudzy faraona, także starsi jego domu i wszyscy starsi ziemi Egiptu;
7И҆ взы́де і҆ѡ́сифъ погребстѝ ѻ҆тца̀ своего̀. И҆ совзыдо́ша съ ни́мъ всѝ рабѝ фараѡ̑ни и҆ старѣ̑йшины до́мꙋ є҆гѡ̀, и҆ всѝ старѣ̑йшины землѝ є҆гѵ́петскїѧ,
8I cały dom Józefa, jego bracia i dom jego ojca. Tylko swoje dzieci, swoje owce i swoje woły zostawili w ziemi Goszen.
8и҆ ве́сь до́мъ і҆ѡ́сифовъ и҆ бра́тїѧ є҆гѡ̀, и҆ ве́сь до́мъ ѻ҆тца̀ є҆гѡ̀ и҆ срѡ́дницы є҆гѡ̀: ѻ҆́вцы же и҆ волы̀ ѡ҆ста́виша въ землѝ гесе́мъ.
9Wyruszyły też z nimi wozy i wyruszyli jeźdźcy. A orszak był bardzo wielki.
9И҆ совзыдо́ша съ ни́мъ и҆ колєсни́цы и҆ кѡ́нницы, и҆ бы́сть по́лкъ вели́къ ѕѣлѡ̀.
10I przyjechali aż do klepiska Atad, które jest za Jordanem, i tam opłakiwali go wielkim i bardzo głębokim lamentem. Józef przez siedem dni obchodził żałobę po swym ojcu.
10И҆ прїидо́ша на гꙋмно̀ а҆та́дово, є҆́же є҆́сть ѡ҆б̾ ѡ҆́нъ по́лъ і҆ѻрда́на, и҆ рыда́ша є҆гѡ̀ рыда́нїемъ ве́лїимъ и҆ крѣ́пкимъ ѕѣлѡ̀: и҆ сотворѝ пла́чь ѻ҆тцꙋ̀ своемꙋ̀ се́дмь дні́й.
11A gdy obywatele ziemi Kanaan zobaczyli tę żałobę na klepisku Atad, mówili: To ciężka żałoba Egipcjan. Dlatego nazwano to miejsce Ebel-Misraim; leży ono za Jordanem.
11И҆ ви́дѣша жи́телїе землѝ ханаа́нскїѧ пла́чь на гꙋмнѣ̀ а҆та́довѣ и҆ рѣ́ша: пла́чь вели́къ се́й є҆́сть є҆гѵ́птѧнѡмъ. Сегѡ̀ ра́ди нарече́сѧ и҆́мѧ мѣ́стꙋ томꙋ̀ пла́чь є҆гѵ́петскъ, є҆́же є҆́сть ѡ҆б̾ ѡ҆́нъ по́лъ і҆ѻрда́на.
12Jego synowie uczynili więc z nim tak, jak im rozkazał.
12И҆ сотвори́ша є҆мꙋ̀ та́кѡ сы́нове є҆гѡ̀, ꙗ҆́коже заповѣ́да и҆̀мъ.
13Jego synowie zawieźli go do ziemi Kanaan i pogrzebali go w jaskini na polu Makpela naprzeciwko Mamre, którą kupił Abraham wraz z polem od Efrona Chetyty jako grób na własność.
13И҆ взѧ́ша є҆го̀ сы́нове є҆гѡ̀ въ зе́млю ханаа́ню и҆ погребо́ша є҆го̀ въ пеще́рѣ сꙋгꙋ́бѣй, ю҆́же стѧжа̀ а҆враа́мъ пеще́рꙋ въ стѧжа́нїе гро́ба ѿ є҆фрѡ́на хетте́анина, прѧ́мѡ мамврі́и.
14Po pogrzebie swego ojca Józef wrócił do Egiptu wraz ze swymi braćmi i ze wszystkimi, którzy pojechali z nim na pogrzeb jego ojca.
14И҆ возврати́сѧ і҆ѡ́сифъ во є҆гѵ́петъ, са́мъ и҆ бра́тїѧ є҆гѡ̀ и҆ всѝ совозше́дшїи погребстѝ ѻ҆тца̀ є҆гѡ̀.
15A bracia Józefa, widząc, że ich ojciec umarł, mówili: Może Józef będzie nas nienawidził i odpłaci nam sowicie za to wszystko zło, które mu uczyniliśmy.
15Ви́дѣвше же бра́тїѧ і҆ѡ́сифѡвы, ꙗ҆́кѡ ᲂу҆́мре ѻ҆те́цъ и҆́хъ, рѣ́ша: да не когда̀ воспомѧне́тъ ѕло́бꙋ на́шꙋ і҆ѡ́сифъ и҆ воздаѧ́нїемъ возда́стъ на́мъ за всѧ̑ ѕла̑ѧ, ꙗ҆̀же показа́хомъ є҆мꙋ̀.
16Kazali więc powiedzieć do Józefa: Twój ojciec, zanim umarł, nakazał:
16И҆ прише́дше ко і҆ѡ́сифꙋ реко́ша: ѻ҆те́цъ тво́й заклѧ̀ пре́жде кончи́ны своеѧ̀, глаго́лѧ:
17Tak powiedzcie Józefowi: Proszę, wybacz teraz przestępstwo twoich braci i ich grzech, że wyrządzili ci zło. Proszę, wybacz teraz występek sługom Boga twego ojca. I Józef płakał, gdy to mówili do niego.
17та́кѡ рцы́те і҆ѡ́сифꙋ: ѡ҆ста́ви и҆̀мъ непра́вдꙋ и҆ грѣ́хъ и҆́хъ, ꙗ҆́кѡ лꙋка̑ваѧ тебѣ̀ показа́ша: и҆ нн҃ѣ прїимѝ непра́вдꙋ рабѡ́въ бг҃а ѻ҆тца̀ твоегѡ̀. И҆ пла́касѧ і҆ѡ́сифъ, глаго́лющымъ и҆̀мъ къ немꙋ̀.
18I jego bracia podeszli, i upadli przed nim, mówiąc: Oto jesteśmy twoimi sługami.
18И҆ прише́дше къ немꙋ̀ реко́ша: сѐ, мы̀ тебѣ̀ рабѝ.
19Józef powiedział do nich: Nie bójcie się. Czyż ja jestem na miejscu Boga?
19И҆ речѐ къ ни̑мъ і҆ѡ́сифъ: не бо́йтесѧ, бж҃їй бо є҆́смь а҆́зъ:
20Obmyśliliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, żeby sprawić to, co się dziś dzieje, aby zachować tak wielki lud.
20вы̀ совѣща́сте на мѧ̀ ѕла̑ѧ, бг҃ъ же совѣща̀ ѡ҆ мнѣ̀ во бл҃га̑ѧ, дабы̀ бы́ло ꙗ҆́коже дне́сь, и҆ препита́лисѧ бы лю́дїе мно́зи.
21Teraz więc nie bójcie się. Ja będę żywić was i wasze dzieci. I tak ich pocieszał, i serdecznie z nimi rozmawiał.
21И҆ речѐ и҆̀мъ: не бо́йтесѧ, а҆́зъ препита́ю ва́съ и҆ до́мы ва́шѧ. И҆ ᲂу҆тѣ́ши и҆̀хъ, и҆ глаго́ла и҆̀мъ по се́рдцꙋ и҆́хъ.
22I Józef mieszkał w Egipcie, on sam i dom jego ojca. A Józef żył sto dziesięć lat.
22И҆ всели́сѧ і҆ѡ́сифъ во є҆гѵ́птѣ са́мъ и҆ бра́тїѧ є҆гѡ̀ и҆ ве́сь до́мъ ѻ҆тца̀ є҆гѡ̀: и҆ поживѐ і҆ѡ́сифъ лѣ́тъ сто̀ де́сѧть.
23Józef oglądał synów Efraima aż do trzeciego pokolenia. Także synowie Makira, syna Manassesa, wychowali się na kolanach Józefa.
23И҆ ви́дѣ і҆ѡ́сифъ є҆фрє́мли дѣ́ти до тре́тїѧгѡ ро́да: и҆ сы́нове махі́ра сы́на манассі́ина роди́шасѧ при бе́дрѣхъ і҆ѡ́сифовыхъ.
24Potem Józef powiedział do swoich braci: Ja umrę, ale Bóg na pewno was nawiedzi i wyprowadzi z tej ziemi do ziemi, którą przysiągł Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.
24И҆ речѐ і҆ѡ́сифъ бра́тїи свое́й, глаго́лѧ: а҆́зъ ᲂу҆мира́ю, посѣще́нїемъ же посѣти́тъ ва́съ бг҃ъ и҆ и҆зведе́тъ ва́съ ѿ землѝ сеѧ̀ въ зе́млю, ѡ҆ не́йже клѧ́тсѧ бг҃ъ ѻ҆тцє́мъ на́шымъ а҆враа́мꙋ, і҆саа́кꙋ и҆ і҆а́кѡвꙋ.
25Józef zobowiązał więc przysięgą synów Izraela i powiedział: Bóg na pewno was nawiedzi, a wtedy zabierzcie stąd moje kości.
25И҆ заклѧ̀ і҆ѡ́сифъ сы́ны і҆и҃лєвы, глаго́лѧ: въ посѣще́нїи, и҆́мже посѣти́тъ ва́съ бг҃ъ, совознеси́те и҆ кѡ́сти моѧ̑ ѿсю́дꙋ съ ва́ми.
26I Józef umarł, mając sto dziesięć lat. Zabalsamowano go i złożono do trumny w Egipcie.
26И҆ сконча́сѧ і҆ѡ́сифъ сы́й лѣ́тъ ста̀ десѧтѝ: и҆ погребо́ша є҆го̀, и҆ положи́ша въ ра́цѣ во є҆гѵ́птѣ.
8Otwórz swe usta dla niemych w sprawie wszystkich osądzonych na śmierć.
8Сы́не, ѿверза́й ᲂу҆ста̀ твоѧ̑ сло́вꙋ бж҃їю и҆ сꙋдѝ всѧ̑ здра́вѡ:
9Otwórz swe usta, sądź sprawiedliwie i broń sprawy ubogiego i nędzarza.
9ѿверза́й ᲂу҆ста̀ твоѧ̑ и҆ сꙋдѝ првⷣнѡ, разсꙋжда́й же ᲂу҆бо́га и҆ не́мощна.
10Któż znajdzie kobietę cnotliwą? Jej wartość przewyższa perły.
10Женꙋ̀ до́блю кто̀ ѡ҆брѧ́щетъ, дража́йши є҆́сть ка́менїѧ многоцѣ́ннагѡ такова́ѧ:
11Serce męża jej ufa i zysku mu nie zabraknie.
11дерза́етъ на ню̀ се́рдце мꙋ́жа є҆ѧ̀: такова́ѧ до́брыхъ коры́стей не лиши́тсѧ:
12Dobro mu będzie wyświadczać, a nie zło, po wszystkie dni swego życia.
12дѣ́лаетъ бо мꙋ́жꙋ своемꙋ̀ блага̑ѧ во всѐ житїѐ:
13Szuka wełny i lnu i chętnie pracuje swymi rękami.
13ѡ҆брѣ́тши во́лнꙋ и҆ ле́нъ, сотворѝ благопотре́бное рꙋка́ма свои́ма.
14Podobna jest do okrętów handlowych; przywozi żywność z daleka.
14Бы́сть ꙗ҆́кѡ кора́бль кꙋ́плю дѣ́ѧ, и҆здале́ча собира́етъ себѣ̀ бога́тство:
15Wstaje, gdy jeszcze jest noc, i daje pokarm swoim domownikom i odpowiednią porcję swym służącym.
15и҆ востае́тъ и҆з̾ но́щи, и҆ дадѐ бра̑шна до́мꙋ и҆ дѣла̀ рабы́нѧмъ.
16Myśli o polu i kupuje je; z zarobku swych rąk sadzi winnice.
16Оу҆зрѣ́вши село̀ кꙋпѝ, ѿ плодѡ́въ же рꙋ́къ свои́хъ насадѝ стѧжа́нїе.
17Przepasuje swe biodra siłą i umacnia swoje ramiona.
17Препоѧ́савши крѣ́пкѡ чрє́сла своѧ̑, ᲂу҆тверди́тъ мы̑шцы своѧ̑ на дѣ́ло,
18Dostrzega, że jej dorobek jest dobry, a jej pochodnia w nocy nie gaśnie.
18и҆ вкꙋсѝ, ꙗ҆́кѡ добро̀ є҆́сть дѣ́лати, и҆ не ᲂу҆гаса́етъ свѣти́льникъ є҆ѧ̀ всю̀ но́щь.
19Wyciąga ręce po kądziel, a dłonią chwyta wrzeciono.
19Ла̑кти своѧ̑ простира́етъ на полє́знаѧ, рꙋ́цѣ же своѝ ᲂу҆твержда́етъ на вретено̀,
20Otwiera dłoń przed ubogim i wyciąga swe ręce do nędzarza.
20и҆ рꙋ́цѣ своѝ ѿверза́етъ ᲂу҆бо́гомꙋ, дла́нь же прострѐ ни́щꙋ.
21Nie boi się śniegu dla swych domowników, bo wszyscy jej domownicy są ubrani w szkarłat.
21Не пече́тсѧ ѡ҆ сꙋ́щихъ въ домꙋ̀ мꙋ́жъ є҆ѧ̀, є҆гда̀ гдѣ̀ заме́длитъ: вси́ бо ᲂу҆ неѧ̀ ѡ҆дѣ́ѧни сꙋ́ть.
22Robi sobie kobierce; jej ubiór jest z jedwabiu i purpury.
22Сꙋгꙋ̑ба ѡ҆дѣѧ̑нїѧ сотворѝ мꙋ́жꙋ своемꙋ̀, ѿ вѷссо́на же и҆ порфѵ́ры себѣ̀ ѡ҆дѣѧ̑нїѧ.
23Jej mąż jest znany w bramach, gdy siedzi wśród starszyzny ziemi.
23Сла́венъ быва́етъ во вратѣ́хъ мꙋ́жъ є҆ѧ̀, внегда̀ а҆́ще сѧ́детъ въ со́нмищи со старѣ̑йшины жи́тельми землѝ.
24Wyrabia płótno i sprzedaje je, dostarcza pasy kupcowi.
24Плащани̑цы сотворѝ и҆ продадѐ фїнїкі́анѡмъ, ѡ҆поѧ̑санїѧ же ханане́ѡмъ.
25Siła i godność są jej strojem; będzie się cieszyła jeszcze w przyszłości.
25Оу҆ста̀ своѧ̑ ѿве́рзе внима́тельнѡ и҆ зако́ннѡ и҆ чи́нъ заповѣ́да ѧ҆зы́кꙋ своемꙋ̀.
26Otwiera swe usta mądrze i na jej języku jest prawo miłosierdzia.
26Крѣ́постїю и҆ лѣ́потою ѡ҆блече́сѧ, и҆ возвесели́сѧ во дни̑ послѣ̑днїѧ.
27Dogląda spraw swego domu i nie je chleba próżniactwa.
27Тѣ̑сны стєзѝ до́мꙋ є҆ѧ̀, бра́шна же лѣ́ностнагѡ не ꙗ҆дѐ.
28Jej dzieci powstają i błogosławią jej, mąż także ją chwali:
28Оу҆ста̀ своѧ̑ ѿве́рзе мꙋ́дрѡ и҆ зако́ннѡ.
29Wiele kobiet poczynało sobie cnotliwie, ale ty przewyższasz je wszystkie.
29Ми́лостынѧ же є҆ѧ̀ возста́ви ча̑да є҆ѧ̀, и҆ ѡ҆богати́шасѧ: и҆ мꙋ́жъ є҆ѧ̀ похвалѝ ю҆̀:
30Wdzięk jest zwodniczy i piękność próżna, lecz kobieta, która się boi PANA, jest godna pochwały.
30мнѡ́ги дще́ри стѧжа́ша бога́тство, мнѡ́ги сотвори́ша си́лꙋ: ты́ же пред̾ꙋспѣ́ла и҆ превознесла́сѧ є҆сѝ над̾ всѣ́ми:
31Dajcie jej z owocu jej rąk i niech jej czyny chwalą ją w bramach.
31ло́жнагѡ ᲂу҆гожде́нїѧ и҆ сꙋ́етныѧ добро́ты же́нскїѧ нѣ́сть въ тебѣ̀: жена́ бо разꙋ́мнаѧ благослове́на є҆́сть: стра́хъ же гдⷭ҇ень сїѧ̀ да хва́литъ.
32Дади́те є҆́й ѿ плодѡ́въ ᲂу҆сте́нъ є҆ѧ̀, и҆ да хвали́мь бꙋ́детъ во вратѣ́хъ мꙋ́жъ є҆ѧ̀.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.