Trzeci dzień przesłuchań festiwalowych, to prawdziwa uczta międzynarodowej muzyki cerkiewnej.
Trzeci dzień przesłuchań festiwalowych, to prawdziwa uczta międzynarodowej muzyki cerkiewnej. W soborze Św. Trójcy wystąpiły chóry z Białorusi, Serbii, Rosji, Polski i Macedonii.
Chór Kameralny Prużańskiego Pałacu Kultury – Prużany (Białoruś). - Na hajnowskim festiwalu byłam dwa lata temu, ze swoim dziecięcym chórem „Switanok”, a trzy lata temu, z chórem kameralnym, zajęliśmy trzecie miejsce – mówi Irina Krawczuk, dyrygentka Chór Kameralnego Prużańskiego Pałacu Kultury. - Nie jesteśmy profesjonalistami, ale miłośnikami muzyki. Z przyjemnością przyjechałam do Hajnówki po raz trzeci, ponieważ wasz sobór jest niecodzienny, jego architektura i akustyka przyciąga wszystkich. W waszym soborze zbiera się tak dużo ludzi i jest tyle przepięknej muzyki, że niemożliwością jest ponowne nieprzyjechanie. Każdy festiwal, to inny status, inna atmosfera, dlatego nie ma jednakowych festiwali. Akurat wasz, bardzo nam się podoba. Dlatego z wielką radością przyjeżdżamy do Hajnówki i jesteśmy szczęśliwi, że nas zapraszacie.
Chór Dziecięcy „Branko” – Nisz (Serbia)
- Pierwszy raz przyjechaliśmy na hajnowski festiwal. Jednocześnie jest to pierwsze spotkanie tego chóru z Polską. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy być między swymi braćmi - Słowianami. Ja także jestem po raz pierwszy w tej cerkwi – tłumaczy Jovana Mikie, dyrygentka Chóru Dziecięcego „Branko”. - Niesamowitą impresję pozostawiła na mnie akustyczność tego soboru, niesamowity dźwięk. A jeśli mam dokładniej powiedzieć, to bardzo mi się podoba organizacja festiwalu. Bardzo mi miło, że wszystko jest dopięte, zorganizowane w przyjemny sposób. Dzisiaj śpiewało 36 dzieci. Najmłodsza dziewczynka, to moja córka Izydora, która w chórze uczy się, aby jak najwcześniej posiąść umiejętności śpiewacze. Mam jeszcze dwie córki – Anastazję i Damianę, również śpiewają w chórze „Branko”. Tak się jakoś stało, że cała rodzina jest muzykalna. Nie jestem profesjonalistką, ale muzykiem z miłości. Mam podstawowe i średnie wykształcenie muzyczne. Późniejsza nauka, to Uniwersytet Filozofii w Belgradzie. Muzyka, to moje hobby, a tak naprawdę mam inny zawód, który codziennie wypełniam, mam swoją firmę i zajmuję się produkcją tkanin. Pragnę dodać, że bardzo długo byliśmy w ustroju komunistycznym, a teraz, tak naprawdę, jesteśmy pod wpływem światowego globalizmu, więc musimy z tego jakoś się wyrwać, stąd muzyka cerkiewna. Uważam, że każdy z nas, powinien coś zrobić dla naszej Cerkwi i naszego narodu. Każdy, według swoich możliwości. I nie ma prawa tego robić dla pieniędzy, nie dlatego, że musi, tylko dlatego, że chce i że to kocha. Odnalazłam się właśnie w muzyce cerkiewnej. To jest to, co jestem winna mojej wierze i mojemu narodowi.
Zespół Wokalny „Rieczeńka”– Nowogród Wielki (Rosja)
- Z zespołem „Rieczeńka”, przyjechałam pierwszy raz, a dziesięć lat temu przyjeżdżałam do Hajnówki z żeńskim chórem, który dzisiaj także wystąpi – mówi Oksana Wiereszczaga, dyrygentka zespołu„Rieczeńka”. - Mnie się bardzo spodobał wasz festiwal i wasze miasteczko, dlatego bardzo chciałam zaprezentować się z moim zespołem. Nasz występ był udany, pokazał poziom jaki chcieliśmy. Jestem zadowolona i dziękuję za gościnność.
Chórzystki „Rieczeńki”, to osoby różnych profesji, jedna ukończyła szkołę muzyczną, inna trzy klasy szkoły muzycznej, a dyrygentka - studia muzyczne. Trzy dziewczyny i dyrygentka „Reczeńki”, śpiewają także w chórach cerkiewnych.
- Do Hajnówki jechałyśmy 20 godzin, to nic strasznego, bo podróż do Hiszpanii trwała aż cztery doby. Najważniejsze, że organizatorzy festiwalu w Hajnówce nas zaprosili i oczywiście, że jest to festiwal muzyki cerkiewnej – dodaje Oksana Wiereszczaga. - Zachwyca nas to, że w kraju, postrzeganym jako katolicki, jest tyle cerkwi, ludzie szanują prawosławie i dużo uwagi poświęcają muzyce cerkiewnej.
Męski Zespół Wokalny „Błagowiest” z Mińska (Białoruś), jest młodym zespołem. Działa od 2008 roku.
- Skąd dowiedziałem się o hajnowskim festiwalu? – zastanawia się Siergiej Agranowicz, dyrygent zespołu „Błagowiest”. - Jako student przyjeżdżałem tutaj, do soboru Św. Trójcy, wówczas śpiewałem pod batutą świętej pamięci prof. Wiktora Rowdo. Dzisiaj występowało się ciężko, bo dyrygowanie jest jednak bardziej skomplikowane niż śpiewanie. Było trudno, chociaż moi chórzyści są psalmistami różnych parafii miasta Mińsk, ale bas – solista nie jest wykształcony muzycznie, to absolwent seminarium duchownego. Na szczęście sobór hajnowski zapewnia rewelacyjną akustykę, wprost unikalną. Dzisiaj, w ciągu dnia, pozwolono nam na próbę w soborze. Wrażenia akustyczne, rzecz jasna, inne niż teraz, gdy cerkiew pełna ludzi i dostaje się od nich energię. Śpiewamy nie tylko muzykę cerkiewną, ale także pieśni folklorystyczne i narodowe – białoruskie, ukraińskie i ruskie.
Już po raz trzeci na hajnowskim festiwalu zaprezentował się Amatorski Chór Żeński Miejskiego Centrum Kultury – Nowogród Wielki (Rosja)
- Z tym chórem współpracuję już 13 lat, a ponad połowa naszego repertuaru, to muzyka religijna. – mówi Marina Popowa. - W latach poprzednich, byłam w Hajnówce jako chórzystka, pod dyrekcją Aleksandra Leonowa. W tym roku - jako dyrygentka całkowicie kobiecego składu. Oczywiście ciekawiej dyrygować niż śpiewać. Wczoraj było bardzo zimno, bałam się, że temperatura utrudni występ. Na szczęście dzisiaj ciepło, śpiewało się lekko i radośnie. Publiczność hajnowska jest niesamowita. Cisza taka, jakby w soborze nikogo nie było, a przecież pełen ludzi. Przyjechaliśmy z Nowogrodu Wielkiego, z bardzo daleka, ponad tysiąc kilometrów stąd. Ale było warto, bo wasz sobór jest bardzo dobry do śpiewania, bo akustyka przepiękna. Podoba nam się także organizacja festiwalu. Jesteśmy zadowoleni.
Chór Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej – Warszawa (Polska)
Założycielem i dyrygentką chóru jest Ewa Mackiewicz.
- Motorem założenia chóru była bardzo banalna historia, mianowicie inauguracje, które odbywały się w naszej szkole, były ozdabiane nagraniami z taśmy. Któregoś razu taśma się zacięła. To było inspiracją do powstania zespołu, który działa już, daj Panie Boże, siódmy rok – opowiada Ewa Mackiewicz.
Chór tworzą ludzie związani ze szkołą psychologii, ale nie tylko. Wszyscy są miłośnikami muzyki. W soborze Św. Trójcy wystąpili drugi raz.
- Pięć lat temu, w Hajnówce zaśpiewaliśmy po raz pierwszy. Teraz przygotowaliśmy inny repertuar, znacznie trudniejszy, stąd więcej stresu, żeby sprostać zadaniu – dodaje Ewa Mackiewicz.
Dlaczego w repertuarze muzyka cerkiewna?
- Jestem związana z muzyką cerkiewną, ponieważ jestem prawosławna, więc wyrosłam w tym duchu i klimacie – tłumaczy Ewa Mackiewicz. - Po pierwszym wystąpieniu w Hajnówce, młodzież była tak zauroczona śpiewem cerkiewnym, iż stwierdziła, że chce przyjechać raz jeszcze i uczestniczyć w hajnowskim festiwalu. Jest to święto dla nas wszystkich. Moi chórzyści czują muzykę cerkiewną, podchodzą do niej z bardzo wielkim uczuciem, zaangażowaniem, bo jest to muzyka bogata i wielobarwna.
Chór Parafii Prawosławnej Wszystkich Świętych Białoruskich z Grodna (Białoruś).
- Dolna cerkiew naszej ogromnej świątyni, została poświęcona pamięci Gabriela Młodzieńca Białostockiego. Dlatego modlitewnie, jesteśmy bliskimi kuzynami. Tym bardziej chcieliśmy zaśpiewać na waszej ziemi – wyjaśnia Natalia Gaplicznik, dyrygentka Chóru Parafii Prawosławnej Wszystkich Świętych Białoruskich. – Tak się złożyło, że nasz chór dopiero pierwszy raz na festiwalu w Hajnówce. Jesteśmy chórem parafialnym, więc główne zadanie, to śpiewanie podczas nabożeństw, szczególnie podczas Wszystkich Świętych Białoruskich, w trzecią niedzielę po „Pięćdziesiątnicy”. Wówczas przez całe miasto idziemy z procesją. Stąd nie zawsze udaje nam się przygotować tak wielki program, trochę koncertowy. Jednak w końcu się udało i przyjechaliśmy. Prawie wszyscy moi chórzyści, to profesjonalni muzycy, absolwenci Konserwaturium w Mińsku, wykładowcy szkół muzycznych, ale są także funkcjonariusze straży granicznej i elektrycy.
Skąd dowiedzieliście się o hajnowskim festiwalu?
- Na Białorusi istnieją dwa międzynarodowe festiwale – w Mińsku i Grodnie - „Kałożskij Błagowiest’”. Kałoża, to cerkiew w Grodnie, z XII wieku – tłumaczy Natalia Gaplicznik. Do nas przyjeżdżają także chóry z Polski i od nich wiele dobrego słyszeliśmy o festiwalu hajnowskim. Faktycznie, śpiewało się rewelacyjnie, jesteśmy zadowoleni. Oczywiście trochę się denerwowaliśmy, jak będzie. A tu i akustyka znakomita i ludzie widać, że słuchali, modlili się razem z nami.
Chór Mieszany „Gortiniya” – Gevgelija (Republika Macedonii)
- W Hajnówce i na festiwalu hajnowskim, jestem po raz pierwszy. Jednak w Polsce już byłem, w 2006 r., na festiwalu muzyki cerkiewnej w Białymstoku – mówi Ilija Atanasov. - Mój chór „Gortiniya”, po raz pierwszy i w Polsce, i na festiwalu. Dzisiaj, w południe, mieliśmy próbę w soborze. Akustyka zachwycająca.
Dlaczego tym razem przyjechał pan na festiwal do hajnowskiego soboru?
- Z Macedonii do Hajnówki 1800 km, okropnie daleko, ale naprawdę bardzo chcieliśmy tutaj przyjechać. Wtedy, w 2006 r., trafiliśmy do Białegostoku, bo nie wiedzieliśmy, że są dwa festiwale „Hajnówka”. Chcieliśmy do Hajnówki, a okazało się, że byliśmy na festiwalu w Białymstoku. W 2006 r., gdy jeździliśmy po waszej ziemi, zobaczyliśmy tę przepiękną cerkiew w Hajnówce. Powiedziano nam, że tutaj także jest festiwal muzyki cerkiewnej „Hajnówka”. Właśnie o ten festiwal nam chodziło. Jesteśmy szczęśliwi, że w końcu udało się tutaj trafić.
— Krystyna Kościewicz
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.