śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 16 października 2024

Bojaźń Boża

Jeśli chcesz podążać za Chrystusem, twoje serce musi ci to nakazać i musisz porzucić wszystko, co światowe. Musisz odrzucić jakiekolwiek połączenie z grzechem. Wtedy Bóg stanie się twoim Ojcem.

0 czytelników poleca

Kościół nie stoi w opozycji do ludzkiego ciała. Dlatego Ojcowie tak bardzo starali się, aby swoimi ascetycznymi wysiłkami nie uszkodzić ciała. Starali się podporządkować je Duchowi Świętemu i przykazaniom Bożym, nie zaś szukać przyjemności i cielesnych upadków - nigdy jednak nie akceptowali tego, że ich ciała powinny zostać zniszczone.

W literaturze patrystycznej jest takie powiedzenie, że „nie zabijamy ciała, ale zabijamy namiętności”. To grzech i namiętności zabijają, a nie ciało będące świątynią Boga. A jeśli czasami mamy wrażenie, że święci wydają się bezlitośni i surowi w traktowaniu ciała, to nie chodziło o zabicie go, ale - jak powiedzieliśmy - zabicie grzechu i namiętności. Traktowali je tak dlatego, że ciało było często więźniem grzechu i namiętności. Kościół nigdy nie pozwolił ludziom zabijać lub okaleczać swoich ciał w pogoni za jakąś cnotą. Poza tym musimy nauczyć się pokonywać różnice między płciami. Innymi słowy, powinniśmy nauczyć się traktować innych ludzi nie w kategoriach seksualnych czy cielesnych, ale jako obraz Boga, jako naszych braci i siostry, jako ludzi przeznaczonych do uświęcenia i uwielbienia. Jeśli widzimy ich w tym świetle, nie będziemy ich traktować w sposób grzeszny, ale w sposób święty i cnotliwy. Taki jest pogląd Kościoła na ludzkie ciało.

W Starym Testamencie Bóg mówi: „Mieszkanie moje będzie pośród nich, a Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem” (Ez 37, 27). Bóg przemawia osobiście, tysiące lat przed Chrystusem, i mówi, że stworzy swój własny lud.

W Kościele nie ma etniczności. Dlatego wszyscy pracujemy razem, bez względu na pochodzenie etniczne, choć oczywiście nie oznacza to lekceważenia naszej ojczyzny i naszego narodu. Ale w Kościele wykraczamy poza to. Tak więc w Kościele jest nowy lud, nowy naród. Lud, o którym Duch Święty powiedział tysiące lat temu, że Bóg będzie chodził pośród niego i będzie jego Bogiem, jest w rzeczywistości narodem chrześcijan. Jesteśmy nowym ludem, nasze pochodzenie etniczne nie ma znaczenia. Dlatego prorok Izajasz mówi: „Dlatego wyjdźcie spośród z nich i odłączcie się od nich -  mówi Pan. I tego, co nieczyste, nie dotykajcie” [w rzeczywistości jest to św. Paweł cytujący Izajasza, 2 Kor 6, 17].

Bóg mówi, że nas zaakceptuje, stanie się naszym Ojcem, a my będziemy Jego synami i córkami. W ten sposób Bóg zachęca nas do oddzielenia się nie od innych ludzi, ale od grzechu, od tego, co ziemskie. Kiedy mówi nam, abyśmy opuścili świat i nie kochali go, nie ma na myśli naszych bliźnich, ale świecki sposób patrzenia na rzeczy - to znaczy grzech.

Ludzie, którzy chcą podążać za Chrystusem, nie mogą po prostu robić tego, co robią wszyscy inni. Jeśli chcesz podążać za Chrystusem, twoje serce musi ci to nakazać i musisz porzucić wszystko, co światowe. Musisz odrzucić jakiekolwiek połączenie z grzechem. Wtedy Bóg stanie się twoim Ojcem, a ty zostaniesz Jego synem lub córką. Tak będzie na pewno, ponieważ kiedy Bóg coś mówi - jest to zapieczętowane, potwierdzone i powtarzane na przestrzeni wieków. Bóg nigdy nikogo nie opuszcza.

Dlaczego więc jesteśmy tchórzliwi i leniwi? Mamy Bożą obietnicę, więc zróbmy pierwszy krok: pójdźmy pod prąd i wbrew światowemu sposobowi myślenia, a wtedy Bóg stanie się naszym Ojcem, a my Jego synami i córkami.

Święty Paweł mówi dalej: „Mając więc takie obietnice, o umiłowani, oczyśćmy siebie z wszelkiej skazy ciała i ducha, dopełniając uświęcenia w bojaźni Bożej” [2 Kor 7, 1]. Oznacza to, że powinniśmy oczyścić się z każdego popełnionego grzechu, czy to ciała, umysłu czy duszy, i prowadzić święte życie w bojaźni Bożej.

Bojaźń Boża nie jest jakimś psychologicznym strachem, ale świadomością Jego miłości i podziwem, jaki odczuwamy w naszych duszach dla Niego, kiedy patrzymy na majestat Jego świętości i czystości. Kiedy widzimy tę świętość i zdajemy sobie sprawę, kim powinniśmy być i kim jesteśmy, i kiedy boimy się zerwania naszej relacji z Nim, to jest to bojaźń Boża. Ponieważ jeśli boisz się Boga w sposób psychologiczny, nie kochasz Go naprawdę.

Święty Jan mówi, że doskonała miłość usuwa strach. Święty Antoni mówi: „Nie boję się już Boga, ale Go miłuję”. A więc bojaźń przed Bogiem jest szacunkiem dla Niego, miłością do Niego. Jeśli kocham Boga, uważam, aby nie stracić tej miłości. I im bardziej Go kocham, tym bardziej jestem ostrożny.

metropolita Limassol Atanazy (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Pemptousia

fotografia: Berlior /orthphoto.net/
 

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →