Świąteczne podróże po podlaskich parafiach spowodowały u mnie ból zębów.
Świąteczne podróże po podlaskich parafiach spowodowały u mnie ból zębów. Nie, nie chodzi o nadmiar cukru podczas świątecznych deserów. Chodzi o morze blachy, plastiku, papieru i paciorków, które niepostrzeżenie wlało się do naszych cerkwi. Słowo skromność nie jest słowem prawosławnym. Prawosławni nie uznają skromności, szczególnie jeśli chodzi o wystrój wnętrz. Musi być na złoto, na bogato, na bordowo, muszą być sztuczne kwiaty i firanki, promienie i perskie wzory. Zęby bolą. A prawosławny ksiądz dentysta tylko jeden.
Pierwszy grzech to złote anałoje (pulpity). To istna plaga polskich cerkwi. Imitacja carsko-cesarskiej małej architektury, blacha, błyszczące, obwieszone ozdobami kiczowate meble. Biją po oczach nadmiarem – nadmiarem złotej blachy, nadmiarem ozdób, aniołków, imitacji emalii, ozdobnych kolumienek, aksamitu i płotków. Anałoje im większe, tym lepsze – można je wykorzystać do położenia książki, czapki podczas pogrzebu biskupa (widziałam), kilku ikon… Pasują do podlaskich cerkiewek z paździerzowymi ikonostasami jak pięść do nosa i są zwyczajnie brzydkie. Brzydkie, bo nieprawdziwe. Nie są ze złota, drogich kamieni, tylko blachy i paciorków. Kłują w oczy swoim oszustwem – jak rosół z glutaminianu sodu.
Drugi grzech to sztuczne kwiaty. Czy ktokolwiek wymaga od nas jakichkolwiek kwiatów? Nie. Jeśli już chcemy stawiać kwiaty, korzystajmy z kwiatów świeżych. Jeśli nie mamy świeżych, to nie stawiajmy kwiatów w ogóle. Po co używamy substytutów? Sztucznych, chińskich podróbek natury? Stoją te biedne plastikowe paprotki obsypane kurzem w plastikowych flakonach.
Dalej mamy festiwal papierowych wydruków ikon. Przywiezionych – a jakże – z zakupów na Ukrainie. Ikon niekanonicznych, dziewiętnastowiecznych wypaczeń, na których Chrystus zmartwychwstający, niemal nagi, podpiera się kijkiem, a dwa pucułowate aniołki przyglądają się z zaciekawieniem. Tymczasem kanoniczna ikona Zmartwychwstania to zstąpienie do otchłani albo niewiasty przy grobie. Ale nie – w Polsce od najbiedniejszych wiosek, po najbogatsze parafie i siedziby biskupów – tzw. ikona typ supermena z chorągiewką. I Trójca – typu dwóch mężczyzn i gołąbek.
Potem załamać się można na świecznikach, które stylem dorównują anałojom. Im bardziej złote i nadźgane ozdobami, tym lepiej. A na niech parafinowe, sztuczne, jaskrawożółte świece.
Dalej podłogi i dywany. Klasycznie podłogi w starych cerkwiach były drewniane, co przynajmniej gwarantowało, że są w jednolitym kolorze. Teraz jest gorzej, bo zapał remontowy przyczynia się do klejenia w cerkwiach różnego rodzaju kafelków – najlepiej w kratkę typu romb i w dwóch kolorach. Kontrastowych. Od samego patrzenia na taką podłogę można dostać oczopląsu, niestety – to nie koniec. Na tym zwykle leży perski dywan w obfite wzory, a na tym jeszcze podkładki pod świeczniki wycięte z linoleum we wzorek z dębowej deski. Ból zębów murowany.
Dalej na liście mamy obudowę ołtarza (tak zwany okład prestoła – jakkolwiek to rozumieć). Powszechna moda to zmiana drewnianego stołu na blaszaną obudowę z płaskorzeźbą lub obrazem w stylu dziewiętnastowiecznych malowideł. Dumny proboszcz z wielką płaskorzeźbą. I nie ma znaczenia, czy znajdujemy się w wielkiej dziewiętnastowiecznej katedrze, czy w małej, cmentarnej kaplicy. Ważne, że proboszcz się sprawił, zakupy na Ukrainie zrobił i na wysokości kolan celebransa spoziera na nas 12 apostołów z zaróżowionymi policzkami.
Oczywiście, w każdym z tych przypadków dyskutować można, czy coś jest ładne, czy brzydkie – bo w końcu to piękne, co się komu podoba. Obiektywnie jednak na pewno mamy problem z pomieszaniem stylów. Kiedy widzimy stary, drewniany, wiejski dom, nie wyobrażamy sobie, że ktoś go „poprawi”, dorzucając plastikowe białe okna, granatową blachodachówkę, a do wnętrza doda imperialne kandelabry obwieszone koralikami. Powiedzielibyśmy wtedy, że dom stracił swój urok, że poprawki były nieadekwatne do stylu, że coś po prostu nie pasuje i gryzie, w końcu – że zmarnowaliśmy kawałek dziedzictwa (nawet jeśli to dziedzictwo podupadało i wymagało remontu, to nie o TAKI remont chodziło).
To samo robimy w naszych cerkwiach. Mamy urokliwe, stare, drewniane cerkiewki. Często urządzone biednie, prosto, nawet niezbyt ładnie. Ale całość tworzy pewien styl, uświęcony tradycją i modlitwą kilku pokoleń. I nie szkodzi, że ikonostas jest z paździerzowej płyty pomalowany olejną farbą, a na podłodze są stare deski przykryte ręcznie robionymi chodnikami. Albo lekko pociemniałe – być może niekanoniczne – ale stare ikony na ścianach. Kiedy przyjdzie odpowiedni moment, zmieni się powoli to, co stare i zniszczone, na nowe, ale zgodnie z pewną logiką, estetyką, jakimś długofalowym planem.
W naszej rzeczywistości zamiast jednak zacząć od rzeczy dużych, takich jak przebudowa czy renowacja ścian/ikonostasu/podłóg itd., zaczynamy od mebli. I startują pielgrzymki do ukraińskich sklepów, skąd plastikowe i blaszane podróbki będą w naszych cerkwiach imitować imperium.
Drogi proboszczu! Nie jedź na Ukrainę po zakupy! Nie zaczynaj zmian od pomysłów, które przyśnią ci się w nocy. Broń Boże, nie sugeruj się sąsiednią parafią i, niestety, również katedrą swojego biskupa (tak będzie bezpieczniej). Nie daj się ponieść wyobraźni pobożnych parafianek, które właśnie wróciły z Poczajowa. Weź na wstrzymanie. Skonsultuj się z kimś, kto się zna, jest artystą z wykształcenia albo doświadczenia, jest architektem, urządza wnętrza, pisze ikony, projektuje ikonostasy – ktokolwiek. Nie ograniczaj się do jednej osoby – konsultuj. Przemyśl projekt całościowo – choć zapewne zakupy rozłożone zostaną na kilkanaście lat, warto mieć przed sobą całościowy plan i wiedzieć, jakie świeczniki będziemy za czas jakiś kupować do naszego nowego wnętrza.
I ty, parafianinie – powstrzymaj zapędy swoich sąsiadów, chcących na gwałt „coś” zasponsorować – najlepiej bardzo ozdobnego i złotego. Obejrzyj zdjęcia innych cerkwi na świecie, znajdź, porównaj, pytaj – szukaj. I pomyśl, czy we wnętrzu, które właśnie w swojej cerkwi organizujesz, chciałabyś przebywać dłużej niż godzinę? Czy chciałbyś w tym wnętrzu brać ślub, chrzcić dziecko? Czy byłbyś dumny, pokazując swoją cerkiew nieprawosławnym znajomym, czy raczej czerwieniłbyś się ze wstydu?
PS Dla niektórych Ojców i niektórych Dyrektorów. Nie potępiam w tym tekście parafii, które z biedy, braku pieniędzy, niewielkiej liczby wiernych mają ikonostas z płyty i drukowane na papierze ikony. Nie krytykuję tych, którzy kaplicę cmentarną urządzili spadkiem po głównej cerkwi, bo nie stać ich na inny wybór. Krytykuję jednak tych, którzy urządzają wnętrza swoich cerkwi na nowo, robią zakupy w nieodpowiednich miejscach, kupują plastikowe i blaszane podróbki i sprawiają, że jest jeszcze gorzej niż było.
___________________________________________________________
Anna Czerewacka, z wykształcenia ekonomistka, z zawodu konsultantka systemów informatycznych. Przez 5 lat szefowała serwisowi www.Cerkiew.pl. Autorka wielu opracowań muzyki cerkiewnej w języku polskim. Prowadzi chór kaplicy św. Grzegorza Peradze w Warszawie – co jest jej pasją i wyzwaniem.
— Anna Czerewacka
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.