Czy można pościć w pojedynkę, czy też Wielki Post dotyczy całej Cerkwi?
Czy można pościć w pojedynkę, czy też Wielki Post dotyczy całej Cerkwi? Teolog Aleksander Szmeman wyjaśnia, dlaczego nie możemy się obejść bez pomocy Cerkwi.
Żyjemy tak, jakby Chrystus nigdy nie przyszedł. Jest to wyjątkowy w obecnych czasach grzech, największa tragedia i smutek naszego nominalnego chrześcijaństwa. Tylko wtedy, gdy to zrozumiemy i przyznamy, będziemy w stanie uzmysłowić sobie, czym jest Pascha oraz dlaczego poprzedzający ją post jest niezbędny. Tylko wtedy będziemy mogli zrozumieć, że wszystkie tradycje liturgiczne Cerkwi oraz cały cykl nabożeństw istnieją przede wszystkim po to, aby pomóc nam po raz kolejny ujrzeć i zaznać Nowego Życia, od którego z łatwością odchodzimy, zdradzając je, a także do którego wracamy, poprzez okazanie skruchy.
Jak można kochać i chcieć otrzymać to, czego nie znamy? Jak można to, czego nie znamy, uznać za najważniejszą rzecz na świecie, za szczęście, którego nie doznaliśmy? Słowem, jak możemy szukać Królestwa, o którym nie mamy pojęcia? Od samego początku do czasów obecnych nabożeństwa cerkiewne są wejściem do tego Królestwa, włącznikiem do udziału w Nowym Życiu. Dzięki nabożeństwom Cerkiew ukazuje nam to, „czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy go miłują” (1 Kor. 2,9).
Pascha znajduje się w samym centrum życia cerkiewnego, jest jego sercem, wierzchołkiem i słońcem, wszędzie przenikającym swoimi promieniami. Co roku otwierane są drzwi do blasku Królestwa Niebieskiego, daje się nam przedsmak czekającej nas wiecznej radości, a także chwały i zwycięstwa, które niewidzialnie napełniają cały wszechświat: „Śmierci nie ma”.
Wszystkie nabożeństwa cerkiewne są zorganizowane wokół Wielkanocy: dlatego też rok liturgiczny oraz kolejność świąt i postów stają się podróżą, pielgrzymką na Paschę, czyli na koniec, który jednocześnie jest początkiem, na koniec starego i początek nowego życia. Jest to stałe przejście ze świata do Królestwa, objawiające się w Chrystusie.
Okazuje się jednak, że stare życie, pełne grzechu i drobiazgowości, nie tak łatwo zwalczyć i zmienić. Ewangelia oczekuje i wymaga od człowieka wysiłku, którego człowiek w obecnym swoim położeniu nie jest w stanie podjąć. Jesteśmy wzywani do walki z niewidzialnym, a także do stawiania sobie celu ponad nasze siły, jakim jest nowy sposób życia.
Nawet apostołowie, kiedy usłyszeli nauki swego Nauczyciela, ze zdumieniem zapytali Go: „Jak to możliwe?”. Rzeczywiście, niełatwo jest zrezygnować z drobiazgowego sposobu życia, na które składają się z codzienne troski, pozyskanie środków do życia i przyjemności, czyli wszystko to, co jest dalekie od naszego celu – doskonałości: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt. 5,48).
Świat wszelkimi możliwymi sposobami mówi nam: bądźcie szczęśliwi, żyjcie beztrosko, kroczcie szeroką drogą. Z drugiej strony Chrystus w Ewangelii mówi nam: idźcie wąską drogą, ścieżką walki i cierpienia, ponieważ tylko ona prowadzi do prawdziwego szczęścia.
Jak zdobyć się na ten ciężki wybór drogi bez pomocy Cerkwi, w jaki sposób możemy wyrazić skruchę i powrócić do jasnej i radosnej obietnicy, którą co roku, w dzień Paschy, daje nam Cerkiew?
Do tego właśnie potrzebny nam Post. To pomocna dłoń, wyciągana do nas za pośrednictwem Cerkwi. Post to też szkoła pokuty, która jako jedyna jest w stanie przygotować nas do spotkania Paschy. Wielkanoc nie tylko daje pozwolenie na jedzenie, picie i odpoczywanie. Przede wszystkim to rzeczywisty koniec starego życia i początek nowego.
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa głównym zadaniem Postu było przygotowanie katechumenów (ohłaszennych) do sakramentu chrztu, który był sprawowany w czasie paschalnej liturgii. Nawet jeśli w dzisiejszych czasach rzadko chrzci się dorosłych, a sama instytucja „katechumenów” już nie istnieje, to główne znaczenie Postu pozostaje niezmienne. Dlatego też, mimo iż jesteśmy ochrzczeni, stale tracimy i zdradzamy to, co otrzymaliśmy przy chrzcie.
Pascha to coroczny powrót do naszego własnego chrztu, a Post przygotowuje nas do tego powrotu oraz do stopniowego i stałego wysiłku, prowadzącego nas do Wielkanocy – końcowego przejścia do nowego życia w Chrystusie.
Można zauważyć, iż nabożeństwa Wielkiego Postu po dziś dzień zachowały wyróżniające cechy pouczenia, jakoby przygotowujące do chrztu. Nie są to jednak archeologiczne ślady przeszłości, ale coś rzeczywistego i dla nas istotnego.
Co roku Post oraz Pascha są dla nas nowym odkryciem oraz zdobyciem tego, co było nam dane przy chrzcie, podczas naszego umierania i zmartwychwstania.
Jednakże, kiedy tylko wstępujemy w „światły smutek” Postu, to zauważamy, że daleko przed nami znajduje się koniec drogi. Jej końcowy cel to radość Paschy, wejście w blask sławy Królestwa Niebieskiego. To, co widzimy z daleka, jest przedsmakiem Wielkanocy, co oświetla „postny smutek” i przekształca go we „wiosnę duszy”.
Chociaż noc bywa długa i ciemna, to przez cały czas podróży zdaje nam się, iż tajemny blask zorzy oświeca horyzont. „Nie pozbawiaj nas nadziei naszej, Miłujący ludzi (Czełowiekolubcze)!”.
tłum. Agnieszka Andrejuk
Za: pravmir.ru
— Aleksander Szmeman
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.