śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 4 marca 2008

Dimitri Oikonomou o muzyce liturgicznej i wyprawach na Górę Athos

Przedstawiamy wywiad z Dimitrim Oikonomou, profesorem studiów bizantyjskich na Uniwersytecie w Oksfordzie, byłym prezydentem Światowego Bractwa Młodzieży Prawosławnej SYNDESMOS Przez jedną kadencję pełniłeś obowiązki prezydenta SYNDESMOSU.

0 czytelników poleca

Przedstawiamy wywiad z Dimitrim Oikonomou, profesorem studiów bizantyjskich na Uniwersytecie w Oksfordzie, byłym prezydentem Światowego Bractwa Młodzieży Prawosławnej SYNDESMOS

Przez jedną kadencję pełniłeś obowiązki prezydenta SYNDESMOSU. W tym czasie Sekretariat Generalny tej organizacji mieścił się w Białymstoku, a jego pracami kierował obecny ks. Włodzimierz Misijuk. Porównując obecne działania SYNDESMOSU z tymi, z czasów Twojej prezydentury nie da się nie zauważyć zmiany, na gorsze…

Istotnie, obecnie SYNDESMOS przeżywa kryzys. W ubiegłym roku upłynął termin zwołania kolejnego Zgromadzenia Generalnego, a zgromadzenie takie nie odbyło się. Nie wybrano zatem nowych władz, nie było również szansy na zastanowienie się nad sposobem wyjścia z kryzysu. Trudno również porównywać pracę obecnego Sekretariatu Generalnego w Atenach do pracy tego, w Białymstoku. Wtedy Sekretariat zatrudniał kilku pracowników, działało również wielu wolontariuszy… Obecnie panuje zastój.

Nie mam większej wiedzy w zakresie tego, czym od wewnątrz żyje SYNDESMOS. Widać jednak gołym okiem, jak niewiele projektów realizuje i jak jest mało aktywny w porównaniu z tym, co było w przeszłości. Być może przyczyną takiego stanu rzeczy jest zła komunikacja pomiędzy organizacjami-członkami SYNDESMOSU oraz niewielkie środki finansowe, które udało się SYNDESMOSOWI zgromadzić na jego działalność.

W konferencji o śpiewie liturgicznym, w której obydwaj bierzemy udział tutaj w Białymstoku, większość prelegentów podkreśla, jak ważny dla Kościoła prawosławnego jest śpiew jednogłosowy. Również w Twoim wykładzie dało się odczuć tęsknotę za śpiewem jednogłosowym w cerkwi. Czy naprawdę uważasz, że nie ma w cerkwi miejsca dla śpiewu polifonicznego i należy wprowadzić znamiennyj razspiew lub też coś na jego kształt?

Jeżeli uważnie słuchałeś mojego przemówienia, to zorientowałeś się, że nie ma nic z natury rzeczy złego w śpiewie polifonicznym. Osobiście wolę muzykę jednogłosową ponieważ bardziej niż wielogłosowa sprzyja modlitwie.

Jeżeli jednak w lokalnej tradycji bardziej zakorzeniony jest śpiew polifoniczny, takie są również oczekiwania wiernych, śpiew jednogłosowy może, a nawet powinien pozostać w liturgii. Moim zdaniem kwestia wprowadzenia znamiennego razspiewa to niezwykle delikatna, duszpasterska kwestia. Duszpasterze powinni unikać jakichkolwiek rewolucyjnych działań, gdyż z całą pewnością spotka się to ze złym odbiorem wiernych. Jeżeli jakaś parafia chce wprowadzić znamiennyj razspiew, powinna to robić przez stopniowe wnikanie takiego śpiewu do liturgii, nigdy zaś przez rewolucyjne zmuszenie do takiego, i tylko takiego śpiewu w cerkwi.

Wszyscy prelegenci podkreślali, że w śpiewie cerkiewnym ważniejsze od muzyki są słowa. To one, bardziej niż dźwięki, chwalą Boga i umożliwiają wiernym modlitwę. Wnioskują z tego, że należy odchodzić od skomplikowanej harmonii na rzecz prostych, jednogłosowych melodii, gdzie wszyscy w tym samym czasie wyśpiewują te same słowa. Czy jednak w takiej sytuacji, nie należy również, a może przede wszystkim, pomyśleć o zrozumiałym, tzn. współczesnym języku tekstów liturgicznych obok prostych melodii?

Zadałeś mi tak naprawdę dwa różne pytania. Pierwsze dotyczy artykulacji. Bez względu na to, jakiego używamy języka, polskiego czy cerkiewnosłowiańskiego należy wyśpiewywać je tak, by słowa były słyszane czysto i wyraźnie. Śpiew polifoniczny może dezorientować wiernych, o ile śpiewający nie wymawiają słów modlitwy dostatecznie wyraźnie. Śpiewając jednogłosowo łatwiej wymawiać słowa bez względu na to, w jakim są one języku. Mówię to nie tylko jako muzykolog, ale również jako członek wielu chórów cerkiewnych.

Osobne pytanie dotyczy tego, czy należy używać języka starożytnego: starogreckiego, cerkiewnosłowiańskiego, arabskiego itp. To jest również niezwykle delikatna, duszpasterska kwestia. Osobiście wolę język współczesny, ale rozumiem, że mogą być powody, by takiego języka nie wprowadzać. Również tutaj rewolucja nie jest w żadnym razie wskazana.

A Twoja cerkiew w Oxfordzie do której uczęszczasz? Do jakiej należy jurysdykcji, w jakich językach celebruje się tam Boską Liturgię i sprawuje nabożeństwa?

Moja parafia znajduje się w jurysdykcji Patriarchatu Moskiewskiego. Używamy angielskiego, greckiego i słowiańskiego. Ponad 60% tekstów liturgicznych to współczesna angielszczyzna, w tym wszystkie części zmienne i czytania biblijne, do tego oczywiście homilie. W cerkwi śpiewa chór mieszany używając melodii „obichodnych”, które znakomicie nadają się do tekstów angielskich i greckich.

To zupełnie tak samo, jak w mojej parafii św. Cyryla i Metodego we Wrocławiu „na Piasku” – przy czym oczywiście zamiast angielskiego używamy od 35 lat polszczyzny.

Moje gratulacje.

Ale dlaczego parafia jurysdykcji moskiewskiej? Jesteś przecież rodowitym Grekiem urodzonym w Australii, znakomicie władającym językiem ojczystym. Słuchanie Twojej oksfordzkiej angielszczyzny to dla mnie prawdziwa uczta filologiczna… W Twoim mieście jest przecież liczna wspólnota grecka i parafia…

Zazwyczaj uczęszczam do takiej cerkwi, w której posługuje kapłan, którego osobiście cenię jako ojca duchowego. Ważne jest by był dobrym kaznodzieją i w sposób staranny wykonywał czynności liturgiczne. Jeżeli jest charyzmatycznym duszpasterzem, a ja mam możliwość wyboru cerkwi w okolicy, w której przebywam, chodzę tam gdzie posługę duszpasterską niesie taki właśnie kapłan bez względu na to, do jakiej kanonicznej jurysdykcji należy świątynia. Nie jestem członkiem mojej parafii bo jest moskiewska, ale ponieważ wybrałem na mojego duszpasterza ojca Stevena Platta gdyż odpowiada mojemu ideałowi duszpasterza. Ojciec Steven jest rodowitym Anglikiem, prawosławnym chrześcijaninem z wyboru, którego do Kościoła prawosławnego przyjął, a następnie wyświęcił metropolita Antoni (Bloom).

W naszym serwisie pisaliśmy o problemach diecezji suroskiej Patriarchatu Moskiewskiego i jej ówczesnego biskupa, które miały miejsce po śmierci metropolity Antoniego.

Pozwól, że pominiemy kwestie o charakterze politycznym. Obecnie ten bolesny problem przycichł. Wytworzyły się dwie prawosławne wspólnoty o rosyjskim rodowodzie na wyspach brytyjskich. Ta większa – pozostaje w jurysdykcji Patriarchatu Moskiewskiego – należy do niej katedra w Londynie na Ennismore Gardens, w której posługiwał metropolita Antoni. I druga, mniejsza, wikariat biskupi Wielkiej Brytanii i Irlandii z biskupem Basilem. Obecny zwierzchnik diecezji suroskiej biskup Ireneusz jest niezwykle otwartym człowiekiem, który znakomicie posługuje się językiem angielskim. Biskup Basil uzyskał od patriarchy kanoniczne zwolnienie. Obydwie wspólnoty współistnieją i nie wygląda na to by były między nimi jakieś spory.

Od piętnastu lat, co roku organizujesz obozy dla młodych mężczyzn na Świętej Górze Athos. Znasz to miejsce zapewne lepiej od własnego uniwersytetu, dlaczego nadal chcesz tam jeździć z młodymi, prawosławnymi chrześcijanami.

Ponieważ tak bardzo lubię Świętą Górę, chcę nadal dzielić się nią z tyloma ludźmi, z iloma to tylko możliwe, szczególnie zaś z tymi, którzy nie mieliby szans tam pojechać, szczególnie z biednych krajów, które właśnie wyzwoliły się z komunizmu. Chciałem, by młodzieńcy, którzy pojadą tam raz w tak zorganizowanej grupie, powrócą na Świętą Górę samodzielnie. Tak przecież było również w Twoim przypadku. Rozpoczęliśmy ten program, by nawiązać łączność Świętej Góry z SYNDESMOSEM. Należę do organizacji „Friends of Mt Athos” (Przyjaciele Świętej Góry Athos), chciałem by i SYNDESMOS stał się przyjacielem Świętej Góry. Dzięki obozowi mam całe mnóstwo młodych przyjaciół, a dzięki nim poznawałem nowe oblicza Świętej Góry. Obóz będzie się odbywał z pomocą Twojego redakcyjnego kolegi Mariusza Nikiciuka, jak długo tylko będę żył …(śmiech)

Friends of Mt Athos, to organizacja, której patronują członkowie brytyjskiej rodziny panującej…

To prawda małżonek królowej Elżbiety II – książę Filip i następca tronu książę Karol są patronami tego stowarzyszenia. Co ciekawe tzw. królewskie towarzystwa mają zazwyczaj tylko jednego członka brytyjskiej rodziny panującej jako swojego patrona. Organizacja powstała 15 lat temu, podkreślmy, że to nie jest prawosławna organizacja – zrzesza ludzi innych wyznań i religii, a wśród jej członków jest wiele kobiet, które oczywiście nigdy nie pojadą na Świętą Górę. Friends of Mt Athos na początku miało 15 członków, a obecnie – bez żadnej reklamy – ponad 800 na całym świecie, a jej zadaniem jest zbieranie funduszy i lobbowanie na rzecz Świętej Góry. Stowarzyszenie spotyka się w różnych krajach Europy, odbywa pielgrzymki, wydaje materiały o monastycyzmie.
Co roku w maju towarzyszę księciu Karolowi w jego podróży na Świętą Górę Athos. Spędzamy wspólnie trzy cztery dni łącząc nasz pobyt z programem oczyszczania dróg atoskich. Książę Karol chodzi po atoskich lasach i sprząta zbudowane przez mnichów drogi zachęcając do ekologicznego stylu życia. Odpowiadając na pytanie, które już widzę w Twoich oczach powiem, że można w maju spotkać księcia Karola na atoskich drogach i w katholikonach (głównych cerkwiach klasztornych) choć niełatwo się do niego zbliżyć, gdyż towarzyszą mu królewscy ochroniarze. Mnisi nie wpuszczą Ciebie również w okolice pokojów, w których książę mieszka.

Kiedyś bywałeś w Polsce systematycznie jako juror festiwalu w Hajnówce. Następnie uczestniczyłeś w Letniej Szkole w Supraślu w 1999 roku, tam gdzie się po raz pierwszy spotkaliśmy. Jak po niemal dziewięciu latach postrzegasz nasz Kościół?

Niewiele mogę powiedzieć, gdyż przebywam tu przez niecałe trzy dni. Widzę bardzo prężny ruch młodych ludzi i mnichów, którzy doprowadzili do powstania Akademii Supraskiej. Wasze Bractwo Młodzieży Prawosławnej jest nadal aktywne i pełne zapału, co było widoczne, kiedy przewodziłem SYNDESMOSOWI. Cieszę się również z czterech placówek, które wprowadzają język polski do liturgii, dziewięć lat temu nie było jeszcze o tym mowy.

Dziękuję za rozmowę, do zobaczenia na Świętej Górze!

— Szymon Krzyszczuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →