śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 11 marca 2022

Do spowiadających się w piątek pierwszego tygodnia Wielkiego Postu

Myślę, że naszym głównym nieszczęściem jest to, że uważamy, że spowiedź jest naszym obowiązkiem raz w roku. A potem – odbyli rekolekcje, zrobiło się lekko – i Bożą lekkość my przestępczo przemieniamy w zwyczajną lekkość, w zwykłe ludzkie przeżywanie. Zrobiło się lekko – ot i wszystko, ot i dobrze.

0 czytelników poleca

W imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha!

Myślę, że naszym głównym nieszczęściem jest to, że uważamy, że spowiedź jest naszym obowiązkiem raz w roku. A potem – odbyli rekolekcje, zrobiło się lekko – i Bożą lekkość my przestępczo przemieniamy w zwyczajną lekkość, w zwykłe ludzkie przeżywanie. Zrobiło się lekko – ot i wszystko, ot i dobrze.

Czyżby pokajanie było tylko po to, żeby poczuć się lekko?

Musimy pamiętać, że spowiedź jest tym środkiem, który daje Bóg dla naszego duchowego zbudowania, zbudowania całego życia, inaczej pokajanie jest daremne. Pokajanie to wielki sakrament, a my przemieniamy je w to, co jawi się dla nas radosnym przeżywaniem i niczym więcej.

Święci Ojcowie mówią nam o tym, że prawdziwe pokajanie zaczyna się od tej minuty, kiedy się wyspowiadałeś. Kapłan modli się nad kajającym się, żeby Pan dał mu wzór pokajania: „Ulituj się Panie nad sługą Twoim, daj mu obraz pokajania”. Więc jak to, przecież pokajał się, wyspowiadał – po co prosimy, żeby Pan dał mu obraz pokajania?

Od tego momentu, od momentu spowiedzi i odpuszczenia grzechów, a następnie i zjednoczenia ze świętym Ciałem i Krwią, zaczyna się pokajanie w życiu, prawdziwe pokajanie.

Nasz stan chrześcijan jest stanem kajających się. Jeśli jawimy się grzeszącymi w życiu, ale niemniej jednak chcemy Królestwa Bożego, to powinniśmy być i kajającymi się, kajającymi się całe życie, z dnia na dzień, każdego dnia sprawdzać swoje sumienie, a nie raz w roku.

Nieprzypadkowo mówią Święci Ojcowie, że dopiero wtedy zaczyna się pokajanie, kiedy kajamy się i przyjmujemy Święte Tajemnice [tj. Eucharystię – przyp. tłum.], bowiem wtedy właśnie łatwo jest uważać na siebie, badać swoje sumienie. Ta lekkość, którą czujemy, jest właśnie oswobodzeniem z grzechu, od całych chaszczy jego w nas. Kiedy my z pomocą Bożą zrzuciliśmy to wszystko z duszy, kiedy łaska Boża dotknęła nas, wtedy właśnie można popatrzeć, zajrzeć w duszę, bowiem wtedy na tej czystości duszy zauważalny jest każdy drobiazg grzechu. A zazwyczaj, póki człowiek nie pokaja się, zatraca się w chaosie grzechów, jak je rozliczyć. Ale kiedy choroba, która niszczyła organizm człowieka, zostaje pokonana, wtedy staje się możliwym patrzeć i na osobne narządy, których nie można było obserwować wcześniej. Każdy z nas ma swój grzech - „bliski i drogi”. Od niego trzeba przede wszystkim wybawić się.

Święci Ojcowie mówią, że droga oczyszczenia - to droga zdobywania w sobie bojaźni Bożej, relacji z Bogiem. Przede wszystkim czuję w sobie strach, jeśli jestem grzeszny, i w miarę tego, jak oczyszczam się z grzechu, jak zbliżam się do Boga i jednoczę się z Nim – strach zmniejsza się, przepada, i w końcu „doskonała miłość przegania strach”.

Musimy iść drogą oczyszczenia, drogą pokajania, zjednoczenia z Bogiem.

Zrobiło nam się lekko od zetknięcia z Bogiem. A dalej? Człowiekowi jest lekko, jest zadowolony i mówi sobie: „no i wszystko”.

Nie, bracia i siostry, jeszcze nic nie zrobione. Wszystko dał Bóg, Syn Boży, Który odkupił nas. Zbawienie na tyle należy do Boga, na ile i do człowieka; droga zbawienia jest procesem Bogoludzkim. Ja idę do Boga, jak mogę, a Bóg mnie, nieumiejącego chodzić, podtrzymuje i prowadzi.

W jaki sposób możemy iść do Boga, żyć z Nim, jeśli tego chcemy?

Święci Ojcowie mówią, że „modlitwa jest przebywaniem i zjednoczeniem człowieka z Bogiem”. I to właśnie jest nasze najsłabsze miejsce.

Wielu dzisiaj się spowiadało. Pytasz: „A ty się modlisz?” Odpowiadają poważnie: „Co wy. Ja nie mam czasu, jestem zajęty. Rano nie mam kiedy, spieszę się d pracy, a jak mam się modlić wieczorem, kiedy jestem zmęczony po robocie, padam ze zmęczenia i senności”. Poważnie to wszystko mówią.

„Po co więc przyszedłeś do spowiedzi, po co przyszedłeś do Cerkwi, do świątyni, jeśli wszystko przewracasz, jeśli nie chcesz przyjąć tego, co daje Cerkiew, jeśli łaskę sakramentu, otrzymaną przez ciebie, jako największe miłosierdzie Boże, czynisz tylko przyjemnym ludzkim przeżywaniem?”

Wielu, którzy przychodzili do mnie dzisiaj, pytałem: „Ile śpicie? - „7-8 godzin”. A ile pracujesz? Czyżby 16-17 godzin? A co dla Boga? Czyżby Bogu, modlitwie, nie możecie poświęcić trochę czasu? Czy ze wszystkim tak jest, z chrześcijaństwem między innymi? Dawniej chodziliśmy na rekolekcje i dopiero wtedy przyjmowaliśmy Komunię.

Święci Ojcowie mówią, że trzeba żyć w Bogu, stale znajdować się z Nim w rozmowie i przebywać z Nim. I przede wszystkim – rano i wieczorem się modlić. Jak zaczniesz dzień, tak i cały przejdzie. Rano modlić się może każdy z nas, bowiem mamy dziesiątki godzin dla wszystkich naszych spraw, a dziesięć minut można poświęcić Bogu. „A wieczorem jesteśmy zmęczeni...” Oczywiście, trudno jest stać na modlitwie, kiedy jesteśmy zmęczeni, jeszcze nie naszą miarą jest modlić się, kiedy oczy kleją się do snu. Módlcie się wcześniej. Módlcie się godzinę, półtorej przed snem, a potem zróbcie wasze niezbędne sprawy. A przed snem odmówcie jedną krótką modlitwę - „Da woskresniet Boh” albo „Boże, osłabi, ostawi”.

A my wszystko pominęliśmy, poharataliśmy to, co otrzymujemy w pokajaniu, i wszystko nieczyste w nas przypisujemy o mało nie Bogu.

Musimy zrozumieć, że wszelkie dzieło nasze powinno być uświęcone Bogiem, w pracy powinniśmy wzywać Boga, kto jak może: „Panie, zmiłuj się”, „Boże, oczyść mnie grzesznego”. Módlcie się krótko. Pamiętajcie, że od tego zależy i nasza poranna, i wieczorna modlitwa. Jeśli szczerze zapragniemy żyć w Bogu, Pan pomoże nam.

Ale mówią jeszcze i drugie: „Jak będę się modlić bez nastroju, bez pragnienia? Jak będę się modlić, jeśli jestem kamienny?” I tym usprawiedliwiają się i nawet zarzucają nam, mówiąc: „Uczycie faryzejstwa”.

Nie, jeśli będziemy uczciwi, to ujrzymy, że wszelkie dzieło czynimy albo z radością i ochotą, albo z trudem i pod przymusem. Tak ze służbą, tak i z wszelką sprawą. I zmusiwszy się, wchodzimy do pracy, stajemy się dobrymi pracownikami, chociaż przedtem i gnuśność, i lenistwo pokonywały nas. Tak samo w relacji z Bogiem, z modlitwą. My grzeszni, nie możemy stale znajdować się w ogniu, w płomiennym pragnieniu bycia z Bogiem. Nie martwcie się tym, przypomnijcie sobie wdowę, która dała dwa grosze. My byśmy po ludzku rzucili te dwa grosze: „Na co one?” Inni dawali dużo, a Chrystus powiedział, że mały dar wdowy był większy od wszystkich, bowiem ona dała wszystko, co miała. Dlatego nie martwcie się tym, że wam nie chce się modlić, że nie macie pokajania. Człowiek nie pragnie oddać ostatniego Bogu. „Pokajania nie ma we mnie, ale daj mi rozum, abym płakał gorzko o uczynkach moich”. „Nie mam ani łez, ani pokajania, ani rozrzewnienia” - mówi autor Wielkiego Kanonu, ale ja idę i proszę Boga: „Sam mi to Zbawicielu, jako Bóg, daruj” (środa 1 tygodnia, 2 pieśń), „jako miłosierny, daj mi łzy rozrzewnienia” (czwartek, 1 pieśń). Nasza krytyka jest w tym kanonie. My, jeśli chcemy tego rozrzewnienia, musimy powiedzieć Panu: „Oto moje dwa grosze, pomóż mi”.

Jeśliby ktoś mieszkał daleko, i ojciec albo matka przyjechali do niego i zastali go przy brudnej pracy, czyż ten człowiek, ujrzawszy swoich najdroższych, pobiegnie myć się i doprowadzać się do porządku? On rzuci się w takim stanie, w jakim jest. Tego właśnie chce od nas Pan.

O tym chciałem mówić z wami dzisiaj, kiedy jest wielu ludzi, którzy przyszli do spowiedzi jeden raz w roku. Musimy wstępować do Boga w każdej minucie życia. Błagam wszystkie moje duchowe dzieci tego dnia, po tym jak otrzymają przebaczenia, łaskę i niezniszczalność w sakramentach pokajania i przyjęcia Świętych Tajemnic, żeby zaczęli swoje duchowe życie właśnie od tego postu, jeśli jeszcze wcale nie zaczęli, a ci, którzy już próbują zacząć pokajanie i znowu upadli, zaczęli je znowu. „Jeśli nic dobrego nie uczyniłem przed Tobą, ale daj mi z łaski Twojej położyć dobry początek”.

To, że jesteś lekarzem, pracownikiem służb, robotnikiem, gospodynią – to wszystko jest drugoplanowe, przy okazji. Myślcie, że jesteście chrześcijanami - żyjcie w Bogu, uświęcajcie swoje życie Chrystusem. Pamiętajcie, że pokajanie jest dziełem całego życia, że trzeba każdego dnia badać swoje sumienie i naprawiać się. Powinniśmy iść do Boga takimi, jakimi jesteśmy, a nie oczekiwać na ten moment, kiedy zejdziemy do Niego i będziemy mogli coś Mu dać.

Życzę wam wszystkim, żeby jutro, kiedy wy nie tylko pojednacie się z Panem przez sakrament pokajania, ale i zjednoczycie się z Nim przyjęciem Świętych Tajemnic, żebyście wstąpili na nową drogę, żebyście pamiętali, co uczynił dla was Chrystus, żebyście zaczęli modlitwę, nauczyli się pokajania i świadomości swoich grzechów nie tylko na spowiedzi, ale i w każdym momencie tego naszego doczesnego życia. Amen.

Święty kapłan męczennik Sergiusz Mieczow (1892-1942)

za: azbyka.ru/otechnik/Sergij_Mechev/k-ispovednikam-v-pjatnitsu-pervoj-nedeli-velikogo-posta/

fotografia: Alicja Ignaciuk /orthphoto.net/

— tłum. Michał Diemianiuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →