śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 5 grudnia 2013

Felieton: "Miłość jest słodsza od życia i silniejsza od śmierci..."

Słowa, które umieściłem w tytule tego felietonu, należą do jednego z największych świętych XX wieku, św.

0 czytelników poleca

Słowa, które umieściłem w tytule tego felietonu, należą do jednego z największych świętych XX wieku, św. Mikołaja (Velimirowicia). Święty, w swym opowiadaniu „Kasijana”, słowa te wkłada w usta mnicha Kalistrata, który poucza młodą mniszkę o chrześcijańskim pojmowaniu miłości. Ojciec duchowy zwraca się do swego dziecka: Wierz słowom wielkiego Izaaka Syryjczyka: "Miłość jest słodsza od życia”. A ja dodaję: „i silniejsza od śmierci”. W pierwszej chwili słowa te wydały mi się jak najbardziej zrozumiałe i oczywiste. Jednak po głębszym zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że nie jest tak do końca. Być może wyda się to komuś zabawne, ale przez dłuższy czas nie mogłem zrozumieć sensu słów: „miłość jest słodsza od życia”. Drugi człon tej frazy mówiący, że miłość jest silniejsza od śmierci, nie budził we mnie jakichkolwiek wątpliwości. Myślę, że wielu nieraz odczuło siłę miłości, która łączy nas z naszymi zmarłymi bliskimi. Mimo że nie widzimy ich realnie, czujemy ich bliskość, bardzo często pomoc. Co ciekawe, miłość ma również tę siłę, która pozwala nam nawiązać żywą relację z osobami, których nie znaliśmy za życia i których nigdy nie spotkaliśmy. Nikt z obecnie żyjących ludzi nie spotkał przecież św. Mikołaja, św. Dymitra, czy św. Katarzyny (oczywiście, poza wypadkami objawienia się komuś tychże świętych). Mimo to tysiące ludzi uważa zarówno tych, jak i wielu innych, świętych za bardzo bliskie sobie osoby. Modlą się do nich, proszą o uzdrowienie, radę, pomoc we wszelkiego typu problemach. Oczywiście, tym, co w pierwszej kolejności łączy człowieka ze świętym, jest miłość do naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Osobista relacja znajduje się naturalnie na drugim miejscu.

Nie miałem więc problemu ze zrozumieniem wyższości miłości nad śmiercią. Tym, przez co nie mogła przebrnąć moja myśl, była wyższość miłości nad życiem. Bez wątpienia bowiem określenie „słodsza” taką relację wyraża. W jaki sposób miłość może być słodsza, ważniejsza od życia? Przecież miłość jest nieodłączną częścią życia. Każdy człowiek, bez względu na to, w co wierzy bądź nie wierzy, szuka w tym życiu szczęścia. Samo poszukiwanie szczęścia, chęć bycia szczęśliwym, zawiera miłość – miłość do samego siebie. Jeżeli człowiek nie szuka więc, zgodnie z chrześcijańskim rozumieniem, miłości w relacji z Bogiem i następnie z drugim człowiekiem, to tak czy inaczej, ona w nim jest.

Dłuższy czas nie mogłem sobie poradzić z tą kwestią. Tym człowiekiem, który pomógł mi zrozumieć te słowa, okazał się św. Grzegorz (Peradze). Nie pamiętam już, w jakim radiu wysłuchałem rozmowy z ks. Henrykiem Paprockim, tematem której była właśnie ta wielka postać świętego ziemi gruzińskiej. Mówiąc o św. Grzegorzu, ks. Henryk stwierdzał między innymi: Grzegorz Peradze znał ponad 20 języków, w 7 publikował. W swoim czasie był najlepszym specjalistą w swojej dziedzinie naukowej na świecie. W dalszej części rozmowy można było usłyszeć, jak św. Grzegorz, już w czasie niemieckiej okupacji, miał propozycję powrotu na niemieckie uniwersytety. Tam z pewnością mógłby spokojnie kontynuować swoją pracę naukową. Z niewątpliwie kuszącej propozycji jednak nie skorzystał. Usłyszeć można było również, jak stanął w obronie, bitej przez żołnierzy Wehrmachtu, starej Żydówki, pomagał potrzebującym, ukrywał oficerów Wojska Polskiego. Ostatecznie został aresztowany, a następnie zesłany do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie ostatecznie zmarł.

Ktoś może zapytać, dlaczego akurat osoba św. Grzegorza (Peradze) okazała się kluczem rozwiązującym moje pytania, wątpliwości. Otóż, mógł on w czasie okupacji wybrać życie. Mógł zostawić okupowaną Warszawę i przenieść się do Niemiec, gdzie w spokoju kontynuowałby badania nad zabytkami literatury swojej ukochanej ojczyzny. Człowiek o takiej erudycji, nawet w tych tragicznych i trudnych czasach wojny miał u swoich stóp otwarty cały świat. Jednak nie... Św. Grzegorz wybrał miłość do drugiego człowieka, która dla chrześcijanina jest surowym i bezwzględnym miernikiem stanu miłości do Boga. W tym miejscu chyba każdemu, kto zdołał przebrnąć przez ten tekst aż do tego momentu, automatycznie przypominają się słowa ap. Jana z jego pierwszego listu : Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi [1 J 4,20]. Św. Grzegorz wybrał miłość, która była dla niego słodsza i ważniejsza od całego dorobku naukowego, jaki zdołał zgromadzić przez całe swoje życie. Będąc duchownym, czuł odpowiedzialność za ludzi, których zebrał wokół siebie przebywając w Warszawie. Będąc chrześcijaninem, nie mógł obojętnie pozostawić całego bólu i nędzy mieszkańców okupowanej Warszawy. Abp Atanazy (Jevtić) nazywa miłość podstawowym „dogmatem” chrześcijaństwa. Dla św. Grzegorza ten „dogmat” okazał się słodszy od spokojnego, dostatniego życia, samorealizacji, doskonalenia się. Wszystko, czym zajmował się przez całe swoje życie, było jedynie dodatkiem do tego, co tak naprawdę było dla niego ważne, co ożywiało jego duszę. Najważniejszy był dla niego niewątpliwie Bóg, który przecież jest Miłością.

Oczywiście, każdy może się ze mną nie zgodzić. Każdy może zupełnie inaczej zinterpretować słowa św. Mikołaja. Niemniej jednak, czułem potrzebę podzielenia się z innymi tymi kilkoma moimi myślami w momencie, gdy liturgicznie wspominamy pamięć św. Grzegorza (Peradze). Dziękuję św. Grzegorzowi za jego przykład i za to, że pomógł mi swym życiem zrozumieć te piękne słowa: Miłość jest słodsza od życia i silniejsza od śmierci.

O. Włodzimierz (Dejneko) – absolwent Prawosławnego Seminarium Duchownego i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Podjął trud życia mniszego w monasterze św. Dymitra Sołuńskiego (z Salonik) w Sakach, gdzie ze współbraćmi służy Bogu starając się realizować ideał prawosławnego monastycyzmu.

— o. Włodzimierz (Dejneko)

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →