śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 17 lipca 2026

Gdy zbliża się koniec - cisza

„Koniec”, który się zbliża, to sam Chrystus. To nie machinacje rządów i ukryte spiski wyznaczają dni ostatnie. To, że zło staje się bardziej widoczne, jest wtórnym skutkiem „zbliżania się” Chrystusa.

0 czytelników poleca

Święty Jan Chrzciciel powiedział o Chrystusie, że ma w ręku wiejadło (Łk 3, 17). To narzędzie rolnicze służy do oddzielania ziarna od plew, czyli do oddzielania jadalnej części ziarna od plew, które należy odrzucić. W tym sensie jest ono narzędziem sądu. Charakter Chrystusa, który jest Obrazem, według którego zostaliśmy stworzeni, jest taki, że ludzie w pełni objawiają się jako ci, którymi są, gdy zbliżają się do Niego (lub gdy On sam zbliża się do nas). Był taki moment, gdy jedenastu uczniów nie wiedziało, że Judasz jest zdrajcą w oczekiwaniu. Wręcz przeciwnie, ufali mu na tyle, że służył im jako skarbnik. Chrystus, jak nam powiedziano, zawsze wiedział, kim Judasz był, ale cierpliwie znosił go, dopóki nie został ujawniony jako zdrajca.

W podobny sposób, jak sądzę, istnieją dowody na to, że Chrystus również widział, kim mieli się stać inni uczniowie. Szymon nosi imię „Piotr” na długo, zanim ujawnia jakiekolwiek cechy charakteru przypominające skałę. Był głośny, uparty, zdolny do prób poprawiania Chrystusa w dowolnej kwestii. W takim zachowaniu nie ma nic ze skały. Niemniej jednak podejrzewam, że w obecności Chrystusa Piotr poczuł poruszenie skały w sobie. W Jego obecności ci, którzy nie mogli chodzić, czuli przypływ sił w kończynach, tak jak ślepe oczy wytężały się ku światłu. Niewierzący odkrywali w sobie zdolność wiary, którą uważaliby za niemożliwą. Obecność Chrystusa nas odkrywa.

To, że wiatry i morza były posłuszne głosowi Chrystusa, nie było sprzeczne z ich naturą – było spełnieniem ich natury, gdy w końcu ponownie usłyszały głos Adama (teraz Drugiego, a nie Pierwszego), który im rozkazywał. Jęczały i trudziły się przez wieki, czekając na chwalebną wolność posłuszeństwa. Na głos Chrystusa wiatry i morze stały się swymi prawdziwymi jaźniami.

Nie mam słów mądrości o tych, którzy w jakiś sposób okazują się „zagubieni”, o tych, dla których obecność Chrystusa zdaje się ujawniać ich oddzielenie od Boga. Z mojego doświadczenia wynika, że nie jest to powszechne zjawisko. Dobroć, choć wydaje się krucha, jest w rzeczywistości dość silna i często zwycięska. To, co zostało oddzielone od Boga, nie ma łaski, która by je podtrzymywała. Nic tego nie „napędza”. Niemniej jednak od czasu do czasu pojawia się coś w rodzaju ontologicznej entropii, „upadku” w nicość. W obliczu tego przypominam sobie zstąpienie Chrystusa do najniższego Hadesu, aby w najdalszych zakątkach tej mrocznej entropii zajaśniało odkupieńcze światło.

W żadnym dniu nie śmiem długo ani intensywnie rozmyślać o tej entropii. Samo jej wspomnienie może być zaproszeniem do włączenia się w jej spiralę upadku. Chrystus ostrzega w Piśmie Świętym, że „dni ostatnie” będą tak trudne, że niewielu zachowa wiarę. Podejrzewam, że winowajcą nie będzie ból ani cierpienie, ale po prostu rozpacz. Nawet teraz słyszę jej pełen lęku, zmęczony głos w narzekaniach wielu.

Czy żyjemy w „dniach ostatnich”? W pierwszym tygodniu Wielkiego Postu śpiewamy:
Duszo moja, duszo moja, powstań, czemu śpisz?
Koniec przybliża się i ty smucisz się.
Przebudź się, aby oszczędził cię Chrystus Bóg, wszędzie będący i wszystko wypełniający.

„Koniec”, który się zbliża, to sam Chrystus. To nie machinacje rządów i ukryte spiski wyznaczają dni ostatnie. To, że zło staje się bardziej widoczne, jest wtórnym skutkiem „zbliżania się” Chrystusa. Ludzkie wydarzenia w żaden sposób nie determinują Bożego czasu. Jeśli obserwujemy takie wydarzenia, nasze oczy są rozproszone i prawdopodobnie żyjemy w złudzeniu. Pismom o takich rzeczach zazwyczaj towarzyszą napomnienia, aby dbać o swoją duszę.

Ostatni list św. Pawła został napisany do Filipian z więzienia. Apostoł ma nadzieję na uwolnienie, ale jednocześnie nie jest pewien, jaki los go czeka (został stracony) (Flp 1,20). Warto zauważyć, że list ten nazywany jest „listem radości”. W miarę jak zbliża się koniec, dusza św. Pawła jaśnieje. Udziela on następującej rady:
Ponadto zaś, bracia moi, co jest prawdziwe, co godne czci, co sprawiedliwe, co nieskalane, co przyjazne, co chwalebne, jeśli coś jest cnotą, jeśli coś godne pochwały – o tym myślcie (Flp 4, 8).

To napomnienie jest czymś o wiele ważniejszym niż tylko namawianiem nas przez apostoła do rzeczy przyjemnych. W jego życiu duchowym nie ma nic naiwnego. To wskazówka dla serca, konkretna instrukcja, która pozwala nam przygotować się na koniec. Ci, którzy myślą o brzydocie świata lub plotkach o strasznych rzeczach i zamiarach, tak naprawdę śpią. To sen, który usypia nas w rozpaczy, niszczącej naszą wiarę w sposób, którego nie potrafimy sobie wyobrazić.

W ludzkim sercu toczy się wielka duchowa walka. To walka prawdy, szlachetności, sprawiedliwości, czystości, piękna, dobrej sławy, cnoty i tego, co godne pochwały – a wszystkie te rzeczy mają prawdziwą istotę i są podtrzymywane ręką Boga – przeciwko kłamstwom, lękom, wyimaginowanemu niebezpieczeństwu, brzydocie i ciemności, które ostatecznie nie mają żadnej substancji i przeminą jak wiatr. Ta bitwa jest prawdziwym zmaganiem naszych czasów. Ci przeciwnicy to „duchowe zło w okręgach niebieskich”, które św. Paweł opisuje w Liście do Efezjan 6.

Nie bez powodu św. Serafin z Sarowa mówi: „Zdobywaj Ducha Pokoju, a tysiące wokół ciebie będą zbawione”. W dużej mierze zamieniliśmy prawdziwą duchową walkę serca na ideologiczne zmagania naszych czasów. W związku z tym stawiamy się na równi z każdym świeckim argumentem i działaniem. Pokusy polityczne są liczne, ponieważ trwamy w złudzeniu, że w tym procesie powstają rzeczy o wielkiej wartości. Złudzeniem jest to, że dopóki nasze cele są szlachetne i poprawnie sformułowane, rezultat będzie równie szlachetny i właściwy. Święty Paweł ostrzega: Albowiem nie w słowie Królestwo Boże - lecz w mocy (1 Kor 4, 20). Moc (do której wyraźnie nawiązuje św. Serafin) nie tkwi w naszych argumentach, lecz w cichym zwycięstwie odniesionym dzięki zjednoczeniu z Chrystusem, Który w nas mieszka.

To ta sama moc, która wskrzesiła Chrystusa z martwych.

Jeśli Duch Tego, który wskrzesił Jezusa z martwych, mieszka w was, to Ten ożywi i wasze śmiertelne ciała przez mieszkającego w was swego Ducha, który wskrzesił Chrystusa z martwych (Rz 8, 11).

To jest życie, które zbawia tysiące ludzi wokół nas. Za każdym razem, gdy piszę w tym duchu, spotykam się z oporem ze strony niektórych, oskarżających mnie o „kwietyzm”, co jest dziwną krytyką ze strony prawosławnych. „Hezychazm” to grecka forma tego samego słowa i jest postrzegany jako samo sedno wiary – w wierze i praktyce. Historia „kwietyzmu” na Zachodzie różni się od historii hezychazmu na Wschodzie. Mimo to wydaje się on łatwym celem krytyki. Wierzymy w naszą politykę.

Oto słowo warte rozważenia. Pochodzi od Aleksandra Kałomirosa, autora artykułu „Rzeka Ognia”:
„Hezychazm jest najgłębszą cechą życia prawosławnego, znakiem prawosławnej autentyczności, przesłanką prawidłowego myślenia, właściwej wiary i chwały, paradygmatem wiary i prawosławia. We wszystkich wewnętrznych i zewnętrznych bitwach Kościoła mieliśmy hezychastów po jednej stronie, a antyhezychastów po drugiej.
Sama struktura herezji jest antyhezychastyczna”.

Znów, hezychazm odnajduje się w praktyce, a nie w retoryce. Wierzę, że to hezychazm rozstąpił wody Morza Czerwonego. Spowodował zawalenie się murów Jerycha. Wskrzeszał umarłych i oczyszczał trędowatych. Demony drżą w jego obecności.

Pan jest w swojej świętej świątyni. Niech cała ziemia zamilknie przed Nim.

o. Stephen Freeman (tłum. Gabriel Szymczak)

za: Glory to God for All Things

fotografia: Adam Matyszczyk /cerkiew-sokolka.pl/ 

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze aktualności

wszystkie →