śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 25 lipca 2015

Miłość jest twórcza - przemyślenia metropolity Kallistosa (Ware)

Prezentujemy trzecią część wykładu metropolity Kallistosa (Ware) pt.

0 czytelników poleca

Prezentujemy trzecią część wykładu metropolity Kallistosa (Ware) pt. "Zbawienie w Chrystusie". Pierwszą można przeczytać tutaj, drugą zaś tutaj.

Teraz przechodzę do mojego piątego i ostatniego przykładu. Jestem świadom, że mówię już dość długo. Kiedy na początku zacząłem wykładać, bałem się, że urwę w połowie, bo nie będę miał już nic więcej do powiedzenia. Co ciekawe, nigdy coś takiego nie miało w rzeczywistości miejsca. Ale w przeddzień mojego pierwszego wykładu na uniwersytecie inny również świeżo upieczony wykładowca miał bardzo nieprzyjemne doświadczenie. Przygotował coś, co miało trwać godzinę, ale przez swoje zdenerwowanie wygłosił to tak szybko, że skończył po 20 minutach. Cóż, w tej sytuacji powinien zacząć od początku, ponieważ nikt nic nie zrozumiał. Ale zamiast tego podniósł wzrok na słuchaczy i rzekł: «Przepraszam, ale to wszystko, co mam do powiedzenia», po czym ruszył do wyjścia. Jednak w swoim skrajnym zdenerwowaniu zamiast skierować się do wyjścia, wpakował się do schowka na miotły. W bardzo upokarzający sposób musiał być wyciągany stamtąd przez jego słuchaczy. Dlatego ostrożnie przyglądałem się, gdzie tutaj może być schowek na miotły na wypadek, gdybym musiał pilnie wyjść.

Pozwólcie, że przejdę do naszego piątego przykładu. Jest on wiązany w szczególności z Abelardem. To idea życia i śmierci Chrystusa jako najwyższego wyrazu miłości w działaniu. «Miłość – powiedział Abelard – jest głęboko pociągająca, więc miłość, która zajaśniała w Jego życiu i śmierci, wywołuje miłosną odpowiedź w nas». Jak mówimy w pieśni: «Jak wielce, wielce umiłował On i my Jego umiłować musimy też». A u św. Jana Jezus mówi: «Gdy zostanę podniesiony z ziemi, pociągnę wszystkich do siebie». Zwróćmy uwagę, jak wielką zaletę ma ten piąty model dla dzisiejszych chrześcijan. Kompletnie oddala się od obrazu Boga Ojca jako zazdrosnego, mściwego, żądnego krwi. W równym stopniu odsuwa się od legalistycznych kategorii takich jak zadośćuczynienie. Odsuwa się od militarystycznych wyobrażeń. Interpretuje Boga i Jego zbawienie w kategoriach miłości, ale czy odpowiada na nasze czwarte pytanie? Z pewnością ten piąty model, który traktuje Krzyż jako najwyższy przykład miłości, jest subiektywny, nie obiektywny. Jeśli Chrystus tylko dał nam przykład, wtedy nie uczynił nic, przez co rzeczywiście odmieniłby naszą sytuację. Jesteśmy zdani na siebie samych, by naśladować jego przykład mocą własnych wysiłków. W efekcie musimy zbawić samych siebie, a to jest pelagianizm.

Pozwólcie, że podam przykład z życia szkockiego wodza Roberta Bruce’a, który walczył z Anglikami i wielokrotnie został pokonany. W przygnębieniu siedząc w samotności myślał, że musi się poddać. Wtedy spojrzał i zobaczył pająka zwisającego z pajęczyny, który próbował wspiąć się z powrotem, ale ciągle spadał. Mimo to nie przestawał usiłować wspiąć się na górę, chociaż spadał nieustannie. I w końcu udało mu się wrócić na pajęczynę. «Cóż – rzekł Robert Bruce – jeśli pająk może to uczynić, być może ja też mogę». Wyruszył wtedy i pokonał Anglików. Ale czy Chrystus nie zrobił nic więcej dla nas niż pająk dla Roberta Bruce’a? Moja odpowiedź jest taka, że ta krytyka całkowicie błędnie pojmuje zakres i dynamikę miłości.

Miłość jest twórcza, to nie jest tylko subiektywne uczucie. To obiektywna moc we wszechświecie. Kochając innych ludzi, zmieniamy ich, zmieniamy świat, w którym żyją. To samo jest prawdą w odniesieniu do nienawiści. Miłość uzdalnia, nienawiść pozbawia możliwości. Miłość drugiej osoby wobec mnie wlewa we mnie przemieniającą siłę, moc. I to jest bardzo prawdziwe w przypadku rodziców i dzieci. Jeśli miłość ojca lub matki ma tak dalekosiężne skutki dla przyszłości dziecka, o ileż bardziej miłość Boga dla nas. Chociaż tutaj rozróżnienie na subiektywne i obiektywne w rzeczywistości się rozmywa.

Być może możemy połączyć model czwarty i piąty, by otrzymać w tym punkcie efektywną teorię odkupienia. Zwycięstwo Chrystusa to zwycięstwo cierpiącej miłości, bezbronnego współczucia, zdemilitaryzowanej siły. A potem przejmujemy model piąty w obiektywnym sensie: miłość jest twórcza i przemieniająca. Dokładnie dlatego zwycięstwo Chrystusa darowuje nam wolność. W słowach Pieśni nad Pieśniami: «Miłość jest silna jak śmierć, wielość wód nie zdoła zgasić miłości». A poetka Edith Sitwell powiada: «Miłość nie doznaje zmiany za sprawą śmierci i nic nie jest stracone, i wszystko w końcu jest żniwem».

W tym punkcie pozostawiam wam moje pięć modeli. Jednak wciąż mam do spełnienia pewną obietnicę. Św. Paweł mówi w Pierwszy Liście do Koryntian 9:27, że obawia się, aby po głoszeniu innym, sam nie został odrzucony. Zatem na długo po swoim doświadczeniu nawrócenia pod Damaszkiem, obawiał się, że może odpaść od wiary. Zbawcze dzieło Chrystusa to fakt dokonany, Jego zwycięstwo jest spełnione. Ale moje uczestnictwo w tym zbawczym dziele i tym zwycięstwie nie jest jeszcze wypełnione. Zachowuję wolną wolę, a z nią możliwość odstąpienia. Św. Antoni z Egiptu, ojciec monastycyzmu, powiedział: «Oczekuj kuszenia aż do swego ostatniego tchu». Jestem w drodze, to prawda, ale ta droga się jeszcze nie skończyła. A więc, czy powinienem był odpowiedzieć: «Nie, nie jestem zbawiony»? Wtedy by pewnie zapytał, co w takim razie wyprawiam łażąc dookoła przebrany za duchownego. I czyż nie byłoby to zaprzeczenie łasce, którą otrzymałem od Chrystusa, mojego Zbawiciela? Cóż, może zatem powinienem był odpowiedzieć: «Nie wiem»? Ale czy nie zabrzmiałoby to marnie? Dlatego postanowiłem odpowiedzieć w czasie teraźniejszym, ale teraźniejszym ciągłym: «Ufam, że przez łaskę Bożą jestem zbawiany». To jeszcze nieskończone, zbawienie to proces trwający całe życie, ale mogę przynajmniej powiedzieć, że ufam, iż przez Bożą litość i miłosierdzie jestem zbawiany. Jednak aż do bram śmierci muszę kontynuować moje pokajanie.

Jest taka historia opowiadana o jednym z wielkich Ojców Pustyni, Abbie Sisoesie. Był już na łożu śmierci i w minionych wiekach śmierć była wydarzeniem publicznym, mnóstwo ludzie stało dookoła patrząc, jak umierasz. Było więc wielu jego uczniów wokół niego, gdy on zaczął rozmawiać z kimś. I oni pytają: «Z kim rozmawiasz, ojcze?» A on na to: «Rozmawiam z aniołami, proszę ich, by dali mi więcej czasu». «Dlaczego?» – zapytali jego uczniowie. «Proszę ich, by dali mi – odpowiedział – więcej czasu, bym mógł się pokajać». Uczniowie odrzekli: «Ty jesteś święty, wszyscy o tym wiemy, nie musisz się kajać». A on odpowiedział na to: «Zaiste, nie potrafię nawet po sobie stwierdzić, że choćby zacząłem się kajać». Wtedy jego twarz się rozjaśniła i mówi: «Pan przybył!» I umarł pośród wielkiego blasku jaśniejącego z jego twarzy. Taka jest moja nadzieja, abym mógł umrzeć jak Abba Sisoes.

***

Metropolita Kallistos (Timothy Ware) urodził się w 1934 r. w Bath. W 1958 r. przyjął Prawosławie (wcześniej był anglikaninem). W 1965 r. otrzymał święcenia diakońskie. Długi okres spędził w monasterze św. ap. Jana Teologa na wyspie Patmos (Grecja), gdzie otrzymał postrzyżyny mnisze i święcenia kapłańskie. Po powrocie do Anglii został wykładowcą teologii w Uniwersytecie Oksfordzkim (funkcję tę pełnił przez okres 35 lat – do 2001 r). W 1982 r. został wybrany na biskupa Dioklei (wikariusza arcybiskupa Wielkiej Brytanii). W 2007 r. Synod Patriarchatu Konstantynopola podniósł biskupa Kallistosa do godności metropolity.
Metropolita Kallistos należy do najwybitniejszych współczesnych teologów. Mnóstwo jego dzieł można zaliczyć do klasyki światowej literatury prawosławnej, m.in. „Kościół prawosławny”, „Prawosławną Drogę”, „Królestwo wnętrza, dzieła zebrane”. Wiele pozycji zostało przetłumaczonych na różne języki, w tym polski.

— tłum. Kamil Mańka

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →