śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 8 września 2025

Obraz wieczności, zaszczepiony w każdym

Nikt nigdy nie uwierzył w Boga na podstawie naukowych i logicznych wywodów, nikt nigdy nie doszedł do Niego samym rozumem.

0 czytelników poleca

W powieści Sołżenicyna „Oddział chorych na raka” o jednym z bohaterów napisano: „... cały sens istnienia – jego samego i wszystkich ludzi w ogóle – jawił mu się nie w ich głównej działalności, którą nieustannie się zajmowali, w której pokładali całe swoje zainteresowanie i dzięki której byli znani ludziom. A w tym, na ile udawało im się zachować niezmącone, niezmienne, niezafałszowane – obraz wieczności, zaszczepiony w każdym z nich”. To wspaniałe, ale jednocześnie tajemnicze słowa. Czym jest ten obraz wieczności, zaszczepiony w każdym z nas? I jak zachować go niezmąconym, niezafałszowanym, niezmiennym? O czym tu mowa?

Być może jedną z niezwykłych cech literatury rosyjskiej jest to, że – oczywiście w swoich najlepszych momentach – cała ona dotyczy właśnie tego obrazu wieczności, że o nim opowiada i do niego powraca.

Pamiętacie niebo, które nagle ujrzał książę Andrzej Bołkoński, gdy upadł ranny w krwawej miazdze bitwy pod Austerlitz? Pamiętacie cichą i uroczystą noc, w której Aleksy Karamazow wychodzi po śmierci starca Zosimy i ten dziwny zachwyt, to „dotknięcie” jego duszy „innego świata”? Pamiętacie: „Noc jest cicha. Pustynia słucha Boga, a gwiazda rozmawia z gwiazdą”? Tak samo jest u Sołżenicyna. Jego opowiadania, jego „Oddział chorych na raka”, jego „Krąg pierwszy” wydają się przepełnione do granic możliwości horrorem, złem, cierpieniem, ale kiedy kończy się książkę, pierwszym odczuciem jest uczucie ciszy, światła i wieczności. Obraz wieczności, dany każdemu... Ale żeby tak było, trzeba, żeby ten obraz naprawdę istniał, żeby naprawdę był dany każdemu. Dany jak jakiś tajemniczy skarb, którym w najgłębszej głębi mierzymy i oceniamy nasze życie. Oznacza to, że nasze życie nie sprowadza się i nie może sprowadzać się do tej jednej bezsensownej krzątaniny, w której cały czas żyjemy i w której tak – w drobiazgach – marnuje się i spala coś bezcennego, wiecznego, najwyższego, co odczuwamy w sobie.

Ludzie kłócą się, kłócą się bez końca, nudno i monotonne, o to, czy Bóg istnieje, czy nie, i wszyscy próbują nadać tej dyskusji charakter naukowy, w jakiś sposób wcisnąć ją do laboratorium chemicznego, do tabeli logarytmów, geometrii; a jest tak oczywiste, że wtłoczony w tę płaszczyznę spór traci wszelki sens, że w tej płaszczyźnie nie da się go prowadzić i nie ma takiej potrzeby. Z punktu widzenia logarytmów przytoczone słowa Sołżenicyna nie mają bowiem najmniejszego sensu.

Obraz wieczności, niezmącony, niezafałszowany, niezmienny zapis. Tabela logarytmów nie może się zmienić, zafałszować ani zamazać, bo właśnie tym jest tabela logarytmów. A ludzka dusza – może. Tak, może upaść, ubrudzić się, zanieczyścić, ale może też oczyścić się, wznieść się, wywyższyć, ponieważ może, wie, co oznacza ten obraz wieczności, o którym mówi Sołżenicyn. A czym on właściwie jest?

W wielkim przybliżeniu, słowami z góry niewystarczającymi, nieodpowiednimi, można, być może, odpowiedzieć tak: to przede wszystkim poczucie obecności, obecności w życiu, w czasie, w każdej ich cząstce, jakby innego wymiaru, drugiej strony - gołym okiem, gołym uchem niewidocznych i niesłyszalnych, ale stających się widocznymi i słyszalnymi, gdy tylko my, tak jak książę Andrzej na polu pod Austerlitz, wychodzimy z pochłaniającego wszystko zgiełku, duchowo i wewnętrznie uwalniamy się od niego. Nie, to nie wszystko, to co widzi oko, to nie wszystko, to co słyszy ucho, za tym kryje się jeszcze coś, ta tajemnicza obecność, to dziwne wezwanie, sygnał o czymś innym: promień słońca pada na jakiś przedmiot, jedna sekunda, jeden błysk – i wszystko przemija. Zewnętrznie, z punktu widzenia tabeli logarytmów, jest to zjawisko czysto fizyczne, na które nie warto zwracać uwagi. Ale to światło, które pozostało w duszy, ta radość, to uczucie, ta świadomość, że coś mi zostało powiedziane, odkryte, objawione – jak to wyrazić, jak przekazać? Rzeczywistość tego doświadczenia jest oczywista, inaczej nie byłoby w naszym języku słów „piękno”, „duch”, „inspiracja”. I od tego zaczyna się poczucie obrazu wieczności, danego każdemu, o którym mówi Sołżenicyn. Poczucie czegoś wyższego, pięknego i wiecznego.

Wierzący mówią tutaj o Bogu, ale nie mówiliby o Nim, gdyby nie to pierwotne uczucie, ponieważ, powtarzam, nikt nigdy nie uwierzył w Boga na podstawie naukowych i logicznych wywodów, nikt nigdy nie doszedł do Niego samym rozumem. Zawsze było i jest to „dotknięcie innego świata”, to światło i ta miłość, która topi serce, to wezwanie i ta odpowiedź. „Nie szukałbym Ciebie – mówi Pascal – gdyby nie to, że najpierw Cię znalazłem”. „Dla siebie stworzyłeś nas, Panie – mówi Augustyn – i nasze serca nie zaznają spokoju, dopóki nie znajdą Ciebie”. Tak, wszystko jest przeniknięte promieniami tego światła, wszystko jest pełne tej tajemniczej obecności.

Oczywiście można to wszystko przeoczyć, przespać, można nic nie zobaczyć i nic nie usłyszeć. Ale to, co najlepsze na świecie, wzywa. Wzywa, aby nie dać się złamać, nie zamazać tego obrazu wieczności i jakże pocieszające jest wiedzieć, że pół wieku po oficjalnym zaprzeczeniu realności tego doświadczenia pojawia się Sołżenicyn i tak spokojnie i prosto, z absolutną pewnością mówi: „obraz wieczności, dany każdemu”. I od razu wydaje się jakby nie było tych pięćdziesięciu lat ateizmu, drwin, sprowadzania wszystkiego do logarytmów i laboratoriów. Wszystko znów jest na swoim miejscu, światło znów świeci. Cichy głos powiedział coś ważnego, powiedział coś duszy, a cały świat to usłyszał. Inni krzyczą od lat, a nikt ich nie słucha. Czy człowiek ponownie nazwie tę obecność, to światło i to wezwanie Bogiem, czy zdoła powrócić do obrazu wieczności, czy nauczy się pokonywać mroczną próżność, krzątaninę ciemności – nie wiemy; wiemy, że nigdy nie zabraknie świadków tej obecności. Wiemy, że „Światłość świeci w ciemności, ale ciemność jej nie ogarnie” (J 1, 5).

o. Aleksander Schmemann (tłum. Jakub Oniszczuk)

za: Проповеди и беседы / Протоиерей Александр Шмеман - М. : Паломникъ, 2002. - 206, [1] с.

fotografia: Aleksander Wasyluk /orthphoto.net/

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →