Zapraszamy do lektury kolejnej części zbioru pouczeń św. Serafima z Sarowa.
14. O pokajaniu
Pragnący zbawić się zawsze powinien mieć serce skierowane na pokajanie i skruszone, według Psalmisty: ofiarą Bogu jest duch skruszony, sercem skruszonym i pokornym Bóg nie wzgardzi (Ps 50, 19). W takim skruszeniu ducha człowiek może bez nieszczęścia przechodzić poprzez chytre pułapki pysznego diabła, którego wszelkie staranie zawiera się w tym, żeby wzburzyć ducha człowieka i we wzburzeniu zasiać swoje chwasty, według słowa Ewangelii: Panie, czyż nie dobre ziarno zasiałeś na polu Twoim? Skąd więc są chwasty? On zaś powiedział: wróg ludzi to zrobił (Mt 13, 27-28).
Kiedy zaś człowiek stara się w sobie mieć serce pokorne i myśl nie wzburzoną, ale spokojną, to wszystkie pułapki wroga są bezużyteczne, bowiem gdzie jest spokój myśli, tam spoczywa Sam Pan Bóg - w pokoju jest miejsce Jego (Ps 75, 3).
Początek pokajania pochodzi z bojaźni Bożej i uwagi, jak mówi męczennik Bonifacy (Czetji-Minieje, grudzień 19, w żywocie jego): bojaźń Boża jest ojcem uważności, a uważność - matka wewnętrznego pokoju, on bowiem rodzi sumienie, które to czyni, aby dusza, jak w jakiejś wodzie czystej i niewzburzonej, widziała swoją brzydotę, i tak rodzą się początki i korzeń pokajania.
My przez całe swoje życie grzesznymi upadkami swoimi zasmucamy wielkość Bożą, i dlatego powinniśmy zawsze być pokorni przed Nim, prosząc o odpuszczenie win naszych.
Czy człowiek obdarzony łaską może powstać po upadku? Może, według Psalmisty: popchnięto mnie abym upadł, i Pan podniósł mnie (Ps 117, 13), bowiem kiedy prorok Natan skrytykował Dawida za jego grzech, to on, pokajawszy się, od razu otrzymał wybaczenie (2 Sm 12, 13).
Przykładem ku temu służy też pewien pustelnik, który gdy poszedł po wodę, u źródła wpadł w grzech z kobietą, i wróciwszy do celi, uświadomiwszy sobie swój grzech, znowu zaczął prowadzić życie ascetyczne, jak i wcześniej, nie słuchając rad wroga, który przedstawiał mu ciężar grzechu i odwodził go od ascetycznego życia. O tym przypadku Bóg objawił pewnemu ojcu i polecił pochwalić brata, który wpadł w grzech, za takie zwycięstwo nad diabłem.
Kiedy szczerze kajamy się za grzechy nasze i zwracamy się do Pana naszego Jezusa Chrystusa całym naszym sercem, On raduje się z naszego powodu, urządza święto i wzywa nań przychylne mu siły, pokazując im drachmę, którą On znowu odnalazł, czyli Swój królewski obraz i podobieństwo. Wziąwszy na ramiona zbłąkaną owcę, On przynosi ją ku Swemu Ojcu. W mieszkaniach radujących się Bóg osiedla też duszę kajającego się razem z tymi, którzy nie odeszli od Niego.
Tak więc, nie zaniechajmy zwracać się ku przychylnemu Władcy naszemu prędko i nie oddawajmy się bezczynności i rozpaczy z powodu ciężkich i niezliczonych naszych grzechów. Rozpacz jest największą radością dla diabła. Ona jest grzechem prowadzącym do śmierci, jak mówi Pismo (1 J 5, 16).
Pokajanie za grzech, między innymi, polega na tym, żeby nie popełniać go ponownie.
Tak jak na wszelką chorobę jest lekarstwo, tak i na wszelki grzech jest pokajanie.
Tak więc bez wahania przystępuj do pokajania, i ono będzie wstawiać się za tobą przed Bogiem.
15. O modlitwie
Ci, którzy szczerze postanowili służyć Panu Bogu, powinni ćwiczyć się w pamięci o Bogu i w nieustannej modlitwie do Jezusa Chrystusa, mówiąc w umyśle: Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym.
Takim ćwiczeniem, przy ochranianiu siebie od nieuwagi i przy zachowaniu pokoju sumienia, można zbliżyć się do Boga i zjednoczyć się z Nim. Bo według słowa świętego Izaaka Syryjczyka, poza nieustanną modlitwą nie możemy zbliżyć się do Boga (Słowo 69).
Wzór modlitwy bardzo dobrze pokazał święty Symeon Nowy Teolog (Filokalia, część I). Zaś jej godność bardzo dobrze wyraził święty Złotousty: wielkim, mówi on, orężem jest modlitwa, skarbiec niewyczerpany, bogactwo nigdy nie zużyte, przystań bez fal, powód ciszy i korzeń tysięcy dóbr, [tego wszystkiego] jest źródłem i matką.
W cerkwi na modlitwie stać dobrze jest z zamkniętymi oczami w wewnętrznym skupieniu; otwierać zaś oczy tylko wtedy, kiedy przygnębisz się, lub sen będzie odciągać cię i skłaniać do drzemania; wtedy oczy należy kierować na ikonę i płonącą przed nią świecę.
Jeśli podczas modlitwy zdarzy się, że umysł wpadnie w niewolę roztargnienia myśli, to należy spokornieć przed Panem Bogiem i prosić o przebaczenie, mówiąc: zgrzeszyłem, Panie, słowem, uczynkiem, myślą i wszystkimi moimi zmysłami.
Dlatego zawsze należy starać się, żeby nie oddawać siebie dla roztargnienia myśli, bowiem przez to odrywa się dusza od pamięci Bożej i Jego miłości na skutek działania diabła, jak mówi święty Makary: całe dążenie wroga naszego jest w tym, aby odwrócić naszą myśl od pamiętania o Bogu, i bojaźni, i miłości (Słowo 2, rozdział 15).
Kiedy zaś umysł i serce będą zjednoczone w modlitwie i myśli duszy nie roztargnione, to wtedy serce ogrzewa się ciepłem duchowym, w którym jaśnieje światłość Chrystusa, napełniając pokojem i radością całego wewnętrznego człowieka.
16. O łzach
Wszyscy święci i mnisi, którzy wyrzekli się świata, przez całe swoje życie płakali w oczekiwaniu na wieczne pocieszenie, według zapewnienia Zbawiciela świata: błogosławieni ci, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni (Mt 5, 4).
Tak i my powinniśmy płakać dla odpuszczenia grzechów naszych. Do tego niech przekonają nas słowa Noszącego Purpurę [tj. króla, tu: króla Dawida - przyp. tłum]: Postępują naprzód wśród płaczu, niosąc ziarno na zasiew: Z powrotem przychodzą wśród radości, przynosząc swoje snopy (Ps 125, 6), i słowa świętego Izaaka Syryjczyka: zamocz policzki swoje płaczem oczu twoich, aby spoczął na tobie Duch Święty i obmył ciebie z nieczystości złości twojej. Przebłagaj Pana twego łzami, aby przyszedł do ciebie (Słowo 68, O wyrzeczeniu się świata).
Kiedy płaczemy w modlitwie i w tym momencie wtrąca się śmiech, to jest to z powodu diabelskiej chytrości. Trudno pojąć tajemne i subtelne działania naszego wroga.
Komu płyną łzy rozrzewnienia, tego serce oświecają promienie Słońca Prawdy - Chrystusa Boga.
17. O światłości Chrystusowej
Aby przyjąć i ujrzeć w sercu światłość Chrystusową, należy, na ile można, odciągnąć siebie od widzialnych przedmiotów. Oczyściwszy najpierw duszę pokajaniem i dobrymi uczynkami, i z wiarą w Ukrzyżowanego zamknąwszy cielesne oczy, należy pogrążyć umysł w głąb serca, i wołać wzywaniem imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa; i wtedy według miary usilności i gorąca ducha wobec Umiłowanego znajduje człowiek we wzywanym imieniu słodycz, która pobudza pragnienie szukania wyższego oświecenia.
Kiedy poprzez takie ćwiczenie umieści się umysł w sercu, to wtedy zajaśnieje światłość Chrystusowa, oświecając dom duszy swoim Boskim blaskiem, jak mówi prorok Malachiasz: i zajaśnieje wam, bojącym się imienia Mego, słońce prawdy (Ml 4, 2).
To światło jest jednocześnie życiem według słowa Ewangelii: w nim było życie, i życie było światłem dla ludzi (J 1, 4).
Kiedy człowiek wewnętrznie kontempluje wieczne światło, to wtedy umysł jego jest czysty i nie ma w sobie żadnych zmysłowych wyobrażeń, ale cały będąc pogrążony w kontemplowaniu niestworzonej dobroci, zapomina o wszystkim, co zmysłowe, i chce widzieć i siebie; ale pragnie skryć się w sercu ziemi, byleby nie pozbawić się tego prawdziwego dobra - Boga.
18. O uwadze wobec samego siebie
Idący drogą uważności nie powinien ufać tylko swojemu sercu, ale powinien swoje serdeczne działania i swoje życie porównywać z prawem Bożym i z czynnym życiem ascetów pobożności, którzy czynili taki duchowy wysiłek. Tym sposobem można i wybawić się od złego, i jaśniej ujrzeć prawdę.
Umysł uważnego człowieka jest jakby ustawionym strażnikiem, albo czujnym ochroniarzem wewnętrznego Jeruzalemu. Stojąc na wysokości duchowej kontemplacji, on patrzy okiem czystości na okrążające i zbliżające się do duszy wrogie siły, według Psalmisty: i na wrogów moich patrzy oko moje (Ps 53, 9).
Przed okiem jego nie ukryje się diabeł, jak lew ryczący i szukający, kogo pożreć (1 P 5, 8), i ci, którzy naciągają łuk swój, aby strzelać w ciemności w szlachetnych sercem (Ps 10, 2).
Dlatego taki człowiek, podążając za nauką boskiego Pawła, bierze wszelki oręż Boży, aby mógł obronić się w dzień zły (Ef 6, 13) i tym orężem, przy współdziałaniu łaski Bożej, odpiera widzialne ataki i zwycięża niewidzialnych wrogów.
Idący tą drogą nie powinien słuchać obcych wieści, z powodu których głowa może być napełniona próżnymi i marnymi myślami i wspomnieniami, ale powinien być uważny wobec siebie.
Szczególnie na tej drodze należy pilnować, aby nie kierować się na cudze sprawy, nie myśleć i nie mówić o nich, według Psalmisty: nie powiedzą usta moje o sprawach ludzkich (Ps 16, 4), a modlić się do Pana: oczyść mnie z tajemnych moich i oszczędź sługę Twego od cudzych (Ps 18, 13-14).
Człowiek powinien kierować swoją uwagę na początek i koniec swego życia, wobec środka zaś, gdzie zdarza się szczęście lub nieszczęście, powinien być obojętny. Żeby zachować uważność dobrze jest być samemu ze sobą, według słowa Pańskiego: nikogo na drodze nie pozdrawiajcie (Łk 10, 4), tzn. bez potrzeby nie rozmawiać, chyba że ktoś biegnie za tobą, żeby usłyszeć od ciebie coś pożytecznego.
19. O bojaźni Bożej
Człowiek, który postanowił iść drogą wewnętrznej uważności, przede wszystkim powinien mieć bojaźń Bożą, która jest początkiem mądrości.
W jego umyśle zawsze powinny być odciśnięte te prorocze słowa: pracujcie dla Pana z bojaźnią i radujcie się dla Niego z drżeniem (Ps 2, 11).
On powinien iść tą drogą ze skrajną ostrożnością i pobożnością wobec wszystkiego, co święte, a nie z lekceważeniem. W przeciwnym wypadku należy bać się należy, żeby nie odniosły się do niego te Boże słowa: przeklęty człowiek, który czyni dzieło Boże z lekceważeniem (Jr 48, 10).
Pobożna ostrożność jest tu potrzebna dlatego, bo to morze, czyli serce ze swoimi myślami i pragnieniami, które należy oczyszczać poprzez uważność, jest wielkie i obszerne, tam są niezliczone gady, tzn. wiele myśli marnych, nieprawych i nieczystych, potomstwo złych duchów.
Bój się Boga - mówi Kohelet - i przestrzegaj Jego przykazań (Koh 12, 13). A przestrzegając przykazań, będziesz mocny we wszelkim dziele, i dzieło twoje będzie zawsze dobre. Bowiem bojąc się Boga, ty z miłości do Niego będziesz robić wszystko dobrze. A diabła się nie bój; kto się boi Boga, ten pokona diabła, wobec tego diabeł jest bezsilny.
Dwa rodzaje bojaźni: jeśli nie chcesz czynić zła, to bój się Pana i nie czyń; a jeśli chcesz czynić dobro, to bój się Pana i czyń.
Ale nikt nie może osiągnąć bojaźni Bożej, póki nie oswobodzi się ze wszystkich trosk życiowych. Kiedy umysł będzie niezatroskany, to wtedy porusza go bojaźń Boża i pociąga do miłości dobroci Bożej.
za: pravoslavie.ru
— tłum. Michał Diemianiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.