Jaccy od dzieciństwa aktywnie uczestniczyła w życiu mormońskiej wspólnoty.
Jaccy od dzieciństwa aktywnie uczestniczyła w życiu mormońskiej wspólnoty. Oto jej opowieść, jak i dlaczego zostawiła tę wspólnotę, co jej duchowo nie zadowalało w nauce Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, jak odkryła dla siebie prawosławie i co w nim znalazła.
– Z zasady, Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich porzucają ludzie dwóch kategorii: pierwsi – ci, którzy byli głęboko wierzącymi i aktywnie zajmowali się charakterystycznymi dla mormonów rodzajami służenia (służba świątynna, misjonarstwo); drudzy to ci, którzy pochodzą z rodziny mormonów, ale zawsze byli obojętni ich religijnej praktyce albo też niezbyt aktywni. Jaccy, opowiedz, proszę, o swoim doświadczeniu. Do której, według Ciebie, kategorii odniosłabyś siebie? Czy Ty i Twoja rodzina byliście aktywnymi zwolennikami nauki Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich? Ile pokoleń Twoich krewnych było mormonami? Zajmowaliście się misjonarstwem? Zawarliście związek małżeński w świątyni mormonów?
– Moja rodzina nie jest spośród zagorzałych mormonów. Mogliśmy opuścić niedzielną służbę/niedzielne nabożeństwo z powodu wyjazdu do krewnych, na ryby albo zawody sportowe. Pamiętam, peszyłam się tym, że nie znałam wielu pieśni albo historii z Pisma Świętego na zajęciach w niedzielnej szkole. Ale należałam do mormonów, i muszę powiedzieć, byłam z tego dumna. Kiedy miałam dziesięć lat, zaczęłam czytać poważne książki i interesować się naszą wiarą. Przeczytałam w całości serię ksiąg Doktryna zbawienia[1].
Pomimo naszej nieregularnej obecności na służbach/nabożeństwach, ukończyłam seminarium, nigdy nie naruszałam słowa mądrości[2], zachowywałam prawo czystości[3] i czułam się posłańcem wiary mormonów. Chodziłam na Uniwersytet Brigama Younga [mormoński uniwersytet, założony przez następcę Josepha Smitha] i wzięłam ślub w wieku 19 lat z młodzieńcem z mojego miasta, który powrócił z podróży misyjnej. Zaczęłam znacznie poważniej odnosić się do wiary i robiłam wszystko, co mogłam: chodziłam na nabożeństwa, uczyłam się, modliłam i uczestniczyłam w życiu wspólnoty.
– A jak z wiernej wyznawczyni Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich zostałaś prawosławną?
– Wychowywaliśmy nasze dzieci w stanie Utah, kiedy mój mąż wstąpił do służby wojskowej. Kochałam Utah i niełatwo było mi wyjechać. Ale postanowiłam skorzystać z okazji i zostać misjonarzem. Przejechaliśmy w region biblijnego pasa[4] i spotkałam się z przedstawicielami różnych chrześcijańskich wspólnot. Odkryłam, że wielu z nich prowadzi głębsze życie religijne niż ja; częściowo znali naukę mormonów i nie mieli chęci przyłączyć się do nas. Trudno było mi to przyjąć. Jako człowiek, żyjący zgodnie ze swoimi religijnymi przekonaniami, miałam nadzieję na „uniesienie”, ale przy tym myślałam: jak mogę wstąpić do Królestwa Niebieskiego, a oni nie? Zgadzałam się, aby odstąpić od przygotowanego dla mnie miejsca. Uznałam, że problem jest w moich misjonarskich wysiłkach. I pomyślałam, że muszę zdwoić modlitwę, aktywniej rozdawać Księgę Mormona, zapraszać misjonarzy, zapraszać znajomych do służby w Kościele i dokładniej poznawać jego historię.
Mój mąż i ja działaliśmy tak prawie dwa lata. Byliśmy szczęśliwi, że jesteśmy Świętymi w Dniach Ostatnich. Wszystko szło gładko, oprócz tego, że moje studia (oparte na wiarygodnych mormońskich źródłach) wczesnej historii mormonów przyniosły więcej pytań i czułam, że moje przekonania zaczęły coraz bardziej różnić się od mormońskiej doktryny. Nie bacząc na te odczucia, kontynuowałam niesienie świadectwa bliźnim i służenie, brałam udział w zarządzaniu wspólnotą.
W tym czasie postanowiłam poczytać o prawosławnym chrześcijaństwie. To postanowienie nie było niezwykłe. Często uczyłam się o innych wyznaniach z ciekawości i dla pomocy w mojej misji. Kupiłam książkę Wprowadzenie do Kościoła Prawosławnego: jego wiara i życie Anthony’ego Corniarisa. Pamiętam, czytałam każdą stronę myśląc: „tak, to jest to, w co zawsze wierzyłam w moim sercu”. To było połączenie uczucia braku satysfakcji duchowej i tego, że były nowe, interesujące drzwi, które były otwarte dla mnie i umożliwiały mi zapytanie siebie samej: „co, jeśli mormonizm nie jest prawdą?”. Kiedy uznałam, że muszę dokładnie przemyśleć to pytanie, to jakby ktoś zdjął ze mnie wielki ciężar. Przestałam wierzyć w mormonizm właśnie w tym momencie.
Minęło kilka miesięcy, zanim pierwszy raz zobaczyłam prawosławną cerkiew. Mój mąż był wciąż oddany wierze mormońskiej, a ja byłam niewierząca. Nasza wspólnota była bardzo zwarta i nie chciałam porzucać mojego powołania i wszystkich, którzy mi ufali. Po prostu mówiłam o Chrystusie podczas moich lekcji i rozmów o wierze. Trzymałam swoją niewiarę w tajemnicy. Chciałam mieć czas, aby uczyć się, pościć i modlić, aby utwierdzić się w decyzji o zmianie życia, która dotyczyła nie tylko mnie, ale też wszystkich dookoła mnie, szczególnie tych, których kochałam.
To był emocjonujący czas. Pomimo że byłam zaznajomiona z prawosławiem, nie byłam gotowa na to, co nastąpi, jeśli nagle porzucę podstawowe przekonania, które sformułowały moją osobowość. Czułam, że zostałam sama z mnóstwem kawałków układanki, które nie pasowały do siebie. Rozczarowanie i wyczerpanie doprowadziły mnie do skłonienia się ku ateizmowi na krótki czas. Odbudowanie mojej wiary było przytłaczające, zwłaszcza z moim nowym sceptycyzmem. Potrzebowałam czystej kartki, aby odbudowywać moją wiarę od nowa. Zaczęcie od materialistycznego ateizmu wydawało się najprostszą drogą.
Chrystus zawsze był najważniejszą częścią mojej wiary jako mormonki. Każde duchowe doświadczenie, którego kiedykolwiek doświadczyłam, było skoncentrowane wokół Niego. Odejście od mormońskich wierzeń było dosyć łatwe dla mnie, w porównaniu z tym, czym mentalnie było odejście od Chrystusa. Czułam, że muszę zobaczyć i doświadczyć Chrystusa nowymi oczyma. Ale nie byłam całkiem pewna, kim Chrystus był. Postanowiłam poznawać chrześcijaństwo od samych początków, więc zaczęłam studiować wczesnych Ojców Kościoła, przednicejski Symbol Wiary. To doprowadziło do potwierdzenia mojej potrzeby, aby pójść i doświadczyć prawosławia. Kiedy zakończył się czas mojej posługi we wspólnocie, poprosiłam mojego biskupa, aby nie nakładał na mnie nowych obowiązków. To był ostatni raz, kiedy byłam na nabożeństwie w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich.
Na pierwsze greckie prawosławne nabożeństwo przyszłam sama. Mój mąż, nie będąc już wyznawcą mormonizmu, nie był jeszcze gotów, aby poznawać nową wiarę. Chodziłam tam przez miesiąc, spotkałam się z kapłanem i zapytałam o chrzest. On uśmiechnął się i powiedział, że potrzebuję czasu, aby nauczyć się wiary. Nie wiedziałam wtedy o tym, ale zostałam katechumenką. Siedem miesięcy później ochrzciłam się wraz z dziećmi, mój mąż dołączył pół roku później.
– Jestem pewien, że trudności, których doświadczyłaś w okresie przejściowym, są zrozumiałe dla wielu z nas, którzy przeszli z Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich do prawosławia. Jak powiedziano, każdy z nas został powołany do wiary w szczególny sposób. Jakie były główne czynniki, które doprowadziły Cię do prawosławia?
– Przyszłam do prawosławia, gdyż wierzyłam i wierzę, że to jest Kościół Chrystusa. Czytanie wczesnych Ojców Kościoła doprowadziło mnie do wiary w Świętą Trójcę i to, że Eucharystia jest prawdziwym Ciałem i Krwią Chrystusa. Chciałam być tam, gdzie mogę dotknąć Boga. Podziwiałam też, że prawosławie podkreślając, iż jest prawdziwe, pozbawione jest osądzania o zbawieniu tych, którzy są poza wiarą. Uczęszczanie na prawosławne nabożeństwa, stanie na kolanach i czytanie prawosławnych modlitw, życie w wierze – to wszystko przynosi pokój mojej duszy.
– Czy rozważałaś kiedyś inne, tzw. Tradycje Apostolskie (Kościół rzymskokatolicki/unickie, Kościoły orientalne)? Jeśli tak, dlaczego ostatecznie wybrałaś wschodnie, prawosławne chrześcijaństwo?
– Zawsze rozważałam o Kościele rzymskokatolickim. Miałam miłe doświadczenie w rzymskokatolickiej parafii, gdy byłam dzieckiem. Jedna z naszych sąsiadek po naszej przeprowadzce z Utah była rzymską katoliczką. Czułam Boga w jej domu i jej życiu. Moje córki były skautkami, a oni działają pod opieką Kościoła rzymskokatolickiego. Możliwe, że otworzyłabym się na rzymski katolicyzm, ale znalazłam swój dom w prawosławiu. Kiedy byłam katechumenką, studiowałam trochę historię i różnice między rzymskim katolicyzmem i prawosławiem, i zazwyczaj przychylałam się do prawosławnej nauki i praktyki.
– Jak zmieniło się Twoje życie, od kiedy zostałaś prawosławną?
– Od kiedy zostałam prawosławną, z Bożą pomocą stałam się bardziej świadoma swoich grzechów i mniej osądzam innych. Staram się być obecna na nabożeństwach i jestem zawiedziona, jeśli nie mogę przyjść. To nie jest poczucie winy, raczej utraty możliwości. Modlitwa jest łatwiejsza. Gdy byłam mormonką, czułam wielką presję, gdy się modliłam. Kocham prawosławne modlitwy i mogę bardziej skupić się na moim sercu. Odkryłam wielką miłość do Matki Bożej. Bardziej skupiłam się na zmianie swojego charakteru i mniej na zewnętrznym okazywaniu sprawiedliwości.
– Czy masz ulubionego świętego/świętą? Jeśli tak, to kogo?
– Nie mam ulubionego świętego. Jedną z piękniejszych rzeczy w prawosławiu jest to, że jest tak wielu świętych z tak różnymi żywotami, którzy mogą oddziaływać na nasze życie w różnych momentach. Moje imię z Chrztu to Zofia. Moje córki noszą imiona jej córek – Wiara, Nadzieja i Miłość. Święta, o której najczęściej ostatnio myślałam, to święta Monika. Prawdopodobnie nigdy nie będę mniszką. Być może nigdy nie będę powołana, aby oddać życie jako męczennica. Ale jestem matką, tak jak święta Monika. Ona została świętą przez swoją miłość i usilną modlitwę za rodzinę. Kiedy nie mogę nic zrobić, zawsze mogę modlić się. Wiele razy zapominam o modlitwie i święta Monika przypomina mi o tym.
– Co chciałabyś, aby wyznawcy Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich dowiedzieli się o prawosławnym chrześcijaństwie albo o Twoim przejściu do prawosławia?
– Chciałabym, aby Święci w Dniach Ostatnich wiedzieli, że ich kocham. Kochałam bycie mormonką i będę zawsze doceniać moje wychowanie. Próbowałam żyć mormońskim duchowym życiem tak bardzo, jak mogłam, ale nastąpiła przerwa. Duchowo uderzyłam w ścianę. W prawosławiu moja dusza znalazła pokój, a ja rozwinęłam moją relację z Bogiem.
– Dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoją historią, Jaccy.
za: pravoslavie.ru
— tłum. Michał Diemianiuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.