śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 10 czerwca 2006

Rozmowa z biskupem Basilem

Prezentujemy obszerny wywiad, którego trzy dni temu udzielił emerytowany biskup diecezji suroskiej Basil Osborne dla Rosyjskiej Sekcji radia BBC.

0 czytelników poleca

Prezentujemy obszerny wywiad, którego trzy dni temu udzielił emerytowany biskup diecezji suroskiej Basil Osborne dla Rosyjskiej Sekcji radia BBC. Wyjaśnia on w niej motywy, które kierowały nim przy podjęciu decyzji o zwróceniu się o przyjęcie w jurysdykcję Patriarchatu Ekumenicznego oraz swój punkt widzenia na sytuację wewnątrz diecezji suroskiej. Rozmowa miała miejsce w przeddzień decyzji Synodu Patriarchatu Ekumenicznego o przyjęciu biskupa Basila.

Biskup Basil urodził się w Egipcie, a od trzeciego roku życia wychowywał w USA. Po odbyciu służby wojskowej poślubił swoją przyszłą małżonkę Rachel, z którą miał troje dzieci. W połowie lat 60tych przybył do Anglii aby podjąć pracę profesora języka greckiego na Uniwersytecie w Oxfordzie. W roku 1969 został wyświęcony na diakona przez metropolitę Antoniego Blooma, a cztery lata później na kapłana. Od tamtej pory niósł posługę duszpasterską w rosyjskiej parafii w Oxfordzie. Po śmierci małżonki w roku 1993 przyjął chirotonię biskupią i został biskupem pomocniczym metropolity Antoniego. Po śmierci metropolity Antoniego w roku 2003 Święty Sobór Biskupów Patriarchatu Rosyjskiego wyznaczył go na administratora diecezji suroskiej. W maju br. został przeniesiony w stan spoczynku.

W dniu 8 czerwca 2006 r. Patriarchat Ekumeniczny przyjął biskupa Basila do swojej jurysdykcji. Otrzymał on tytuł biskupa Amphipolis i został przyjęty do Rosyjskiej Diecezji Patriarchatu Ekumenicznego w Europie Zachodniej.

Ekscelencjo proszę powiedzieć naszym słuchaczom, co się stało, co aktualnie dzieje się w Waszym Kościele, diecezji. Jakie były przyczyny konfliktu i jaka jest przyszłość? Wiele pytań ciśnie się na usta, ale zacznijmy od tego, co wydarzyło się kilka lat temu?

Trudności, których doświadczamy sięgają kilku lat wstecz, okresu jeszcze przed śmiercią metropolity Antoniego i wyszły na jaw po raz pierwszy, kiedy biskun Hilarion (Alfiejew) przebywał tutaj, w Anglii. Wielu ludzi wie o tym, że ostatecznie to metropolita Antoni musiał w końcu poprosić, ażeby biskupa Hilariona przeniesiono z naszej diecezji na inne miejsce.

Ale dlaczego biskup Hilarion pojawił się na początku w Waszej diecezji?

Diecezja zaprosiła go, aby pomógł w pracy duszpasterskiej, gdyż bardzo wielu rosyjskojęzycznych prawosławnych chrześcijan przybywało do Wielkiej Brytanii z terenu byłego Związku Sowieckiego.

I co się wtedy stało? Czy pomogła obecność biskupa Hilariona? Co złego się wydarzyło?

To, co się wydarzyło miało miejsce po raz pierwszy w historii diecezji. Metropolita Antoni nagle znalazł się w sytuacji, gdzie ktoś, kto współpracował z nim – biskup Hilarion – zachowywał się tak, jak gdyby jego rzeczywistym zwierzchnikiem nie był lokalny biskup, a Wydział Kościelnych Stosunków Zewnętrznych. Wyrażało się to w odwoływaniu się od decyzji metropolity i prośbach o konsultacje.

Od czego odwoływał się biskup Hilarion, o co prosił?

Oczywiście nie znam szczegółów, ale efektem jego obecności był poważny podział pomiędzy duchowieństwem na wspierających go i na tych, którzy opowiadali się za metropolitą Antonim.

Kto byłby zainteresowany takim działaniem?

To osłabia pozycję miejscowego biskupa, i wydawało mi się całkiem oczywiste w tamtym czasie, że chodziło o poddanie diecezji większemu nadzorowi Moskwy. Metropolicie Antoniemu zawsze udawało się utrzymywać rozsądną niezależność przez lata komunistycznego reżimu. Kiedy jednak łatwiej było porozumiewać się na odległość, a także polepszyły się możliwości podróżowania niezależność stała się coraz trudniejsza do utrzymania.

Władyka Antoni bardzo cieszył się z przyjazdu Rosjan do Londynu. Kochał swoją ojczyznę i swój Kościół – Matkę. Jak postrzegał działanie Patriarchatu?

Cóż, wydaje mi się, że rozumiał je o tyle, o ile zdawał sobie sprawę, że nadchodzi olbrzymi napływ Rosjan, którzy mają odmienne doświadczenie życiowe, od doświadczenia członków diecezji, która od ponad czterdziestu lat funkcjonowała w tym kraju. Zwykł mawiać: „wszystko to zrujnuje, czego udało mi się dokonać”. A mówimy teraz o połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy uświadomił sobie, że musimy stawić czoła poważnym problemom.

Oznajmił to również Władyce?

Tak, ale powiedział o tym również patriarsze (Aleksemu).

Jaka była reakcja patriarchy?

Nie bardzo się orientuję, ale wtedy właśnie podzielił się ze mną powyższą refleksją. Można się nieco rozczarować tym, co się u nas dzieje. Jeżeli się spojrzy na to wszystko z perspektywy Moskwy jest dla nas rzeczą oczywistą, że przedmiotem ich zasadniczej troski powinni być nowi przybysze z terenów byłego Związku Sowieckiego

Dlaczego jednak Moskwa byłaby zainteresowana podziałem parafian i kapłanów, którzy pracowali tutaj od tak wielu lat. Prowadziłoby to przecież do osłabienia diecezji....?

W całym Patriarchacie moskiewskim diecezja suroska była czymś wyjątkowym. Powszechnie przyjmuje się, że działa ona na innych zasadach wewnętrznego zarządu. Jest bardziej otwarta, przejrzysta. Kładziony jest duży nacisk na transparentność finansową. Dużo więcej głosu ma w niej laikat. Źródeł takiego stanu rzeczy należy upatrywać we Wszechrosyjskim Soborze, który odbywał się w latach 1917 – 1918 . Metropolita Antoni zawsze twierdził, że uznawał swoją diecezję za spadkobierczynię tamtej tradycji, która została praktycznie ustanowiona przed rewolucją bolszewicką, ale nie była nigdy wprowadzona w życie w komunistycznej Rosji.

Kiedy władyka Antoni rozumiał, że tamta tradycja i życie diecezji mogą zostać osłabione, czy kiedykolwiek rozważał możliwość opuszczenia Patriarchatu moskiewskiego?

Cóż, mogę osobiście powiedzieć, że oczywiście myślał o tym i był bardzo zatroskany o przyszłość swojej diecezji. Trudno uwierzyć, że brał pod uwagę odejście, skoro publicznie zawsze pozytywnie mówił o pozostaniu w łączności z Patriarchatem moskiewski, W osobistych wypowiedziach był bardzo zmartwiony.

To bardzo ważne, co Władyka teraz powiedział, ponieważ wielu ludzi, łącznie z Waszymi parafianami mówi, że to wyłącznie Wasza decyzja. Nie rozumieją, dlaczego i cieszę się, że Władyka teraz to wyjaśnia. Nie uważacie jednak Władyko, że przez poprzez opóźnienie tej ostatecznej decyzji o odejściu, Wy, tzn. metropolita Antoni i Władyka sprowadziliście to nieszczęście na diecezję?

Obawiam się, że muszę się z panią zgodzić. Decyzja, którą podjęliśmy teraz winna była być podjęta dużo wcześniej. Metropolita Antoni powinien był ją podjąć, jednak w ostatnich latach swojego życia nie miał siły by tego dokonać. Był chory, zmęczony, pozwolił toczyć się wydarzeniom swoją drogą. Wraz z jego śmiercią poczuliśmy się w bardzo słabej kondycji, ponieważ do śmierci roztaczał nad swoją diecezją swoisty parasol ochronny, pod którym mogliśmy żyć i rozwijać się.

Bardzo się cieszę, że rozmawiamy teraz o tym problemie, gdyż wielu ludzi stara się powiedzieć, że to Władyka spiskował, by doprowadzić do raskołu (schizmy) w diecezji na bazie różnic narodowościowych.

To całkowicie błędne stwierdzenie. Podział, który daje się zauważyć nie musi być wprowadzany w życie ani wymyślany. On po prostu istnieje, a pogłębiał się i rozwijał jeszcze za życia metropolity Antoniego. Linia podziału przebiega między tymi, którzy rozwinęli się pod przewodnictwem metropolity Antoniego, a tych, którzy chcieliby nie tylko widzieć nie tylko życie diecezji i każdej z parafii podporządkowane bardziej zwierzchnictwu Moskwy, ale również stylu życia podobny do tego, do którego ludzie przyzwyczajeni są w Rosji.

Poza tradycją którą ustanowiono w diecezji, czym różni się Kościół prawosławny w Anglii od tego w Rosji? Z punktu widzenia liturgii, teologii czy wręcz wiary?

Jest chyba jasne, że z punktu widzenia wiary nie ma żadnej różnicy, mimo to istnieje różnica w punkcie ciężkości. Nasza diecezja rozwijała się poza Związkiem Sowieckim, choć nie było bezpośredniego związku ze szkołą paryską byliśmy pod przeogromnym wpływem ludzi stamtąd: ojca Johna Meyendorffa, Aleksandra Schmemana, Nikolaia Afanasiewa, Vladmira Losskiego itp.

Bierdiajew?

Bierdiajew również, cała ta plejada intelektualistów, która zaisntaniała w latach dwudziestych, trzydziestych, czterdziestych minionego stulecia i późnej w Paryżu była bardzo ważna dla naszego życia.

Dzisiaj tak bardzo podziwia się ich w Rosji.

Ma pani rację. Ja wierzą, że również wpływ ich nauczania wzrośnie.

A kiedy ostatecznie zdecydował Władyka, że już czas by prosić patriarchę ekumenicznego o przyjęcie pod jego omoforion?

Obserwowałem bardzo uważnie, co się dzieje w diecezji, szczególnie w największej jej parafii w Londynie. W pewnym momencie zauważyłem, jak jeden z duchownych, o. Andriej Teterin otwarcie krytykował...

Kim jest o. Andriej? Czy przysłał go Patriarchat moskiewski?

Zaprosiliśmy go, by przybył tutaj do pomocy, a współpraca z nim przebiegała na początku pomyślnie. W pewnym momencie zorientował się on w tym, co zastał tutaj... Stał się coraz bardziej wyobcowany. Na początku grudnia ubiegłego roku otwarcie krytykował diecezję, jej kierownictwo i sposób życia, który....

Czy mógłby Władyka przybliżyć, co dokładnie krytykował o. Andriej?

Bardzo krytykował założenie Rosyjskiego Ruchu Chrześcijańskiego, które miało moje błogosławieństwo, a które miało scalić wszystkie ruchy, które powstały w obrębie diaspory w latach 20tych i 30tych ubiegłego stulecia. Jej zadaniem było umożliwienie im nawiązanie relacji z Kościołem, nie tylko formalnego związku, ale takiego, w którym życie odzwierciedla rzeczywistość Kościoła jako Ciała Chrystusa...

Przepraszam że przerwę, ale chyba właśnie tego dokładnie tak bardzo brakuje w Rosji.

Cóż, to się rozpoczyna w Rosji. Nie jest tak, że jest to zupełnie nieobecne. Trzeba jednak nad tym nieustannie pracować. Wydaje mi się, że jeśli już jest w tym kraju grupa Rosja, to praca na tym polu była ważnym wkładem w ....

A zatem, kiedy o. Andrej Teterin i część wspólnoty parafii londyńskiej zaczęła się buntować, co się wtedy stało...?

Początkowo zawiesiłem o. Adrejowi prawo publicznego przemawiania do momentu, kiedy wyjaśni, dlaczego przyjął taką pozycję. Otwarcie krytykował ruch, który działał z błogosławieństwa jego własnego biskupa. To nie jest zwykły sposób działania kapłana, zamiast wyjaśnić...

Nie odważyłby się na takie postępowanie w Rosji?

Nie, z całą pewnością takie zachowanie nie miałoby miejsca w Rosji. Tutaj czuł, że może tak postępować. Kiedy przyszedł do mnie, wręczył mi list, który tak naprawdę był próbą samousprawiedliwienia. Ten listo otrzymali: metropolita Cyryl, ambasador Rosji w Londynie, arcybiskup Innocenty w Paryżu co uczyniło sprawę publiczną. Wtedy pomyślałem, że tamten kapłan nie był już dłużej posłuszny mi i powinienem odebrać mu prawo do posługi.

Czy mogę zapytać, czy został on przysłany z Patriarchatu moskiewskiego? Czy od początku miał zamiar zachowywać się w ten sposób?

Nie wiem. Przyjechał, bo go o to poprosiliśmy. Miał jednak oficjalną delegację Soboru biskupów. Często mówił, że jest lojalny wobec Patriarchatu i Synodu, nie zaś wobec biskupa diecezji, w której pracował.

To dość niezwykłe.

Kiedy uświadomiłem sobie, że miał poparcie Moskwy, stałem się dość zdenerwowany. W pewnym momencie dowiedzieliśmy się, że jest w obiegu coraz więcej petycji skierowanych przeciwko mnie, które były dawane parafianom do podpisania. W końcu zajęli się tym członkowie rady parafialnej. To z kolei całkowicie niezgodne jest z dyscypliną cerkiewną. Dlatego zawiesiłem członków rady parafialnej, którzy postępowali w ten sposób i poinformowałem o tym metropolitę Cyryla. On zaś poradził mi przywrócenie im pełnych praw. W ten sposób zwrócił się przeciwko mnie. Cóż powiedzieć. Trudno jest zarządzać diecezją, jeśli brakuje wsparcia własnej hierarchii.

Trudno uwierzyć, że doszło do takiego podważenia autorytetu Władyki...

Rzeczywiście, bardzo trudno. Napisałem do metropolity Cyryla, że ludzie, którzy występują przeciwko mnie, w internecie informują o tym, że mają wsparcie Moskwy. Mówili oni, że jeśli Moskwa otwarcie nie zabroni im takiej działalności, to nie widzą oni powodu by ją kończyć.

Czy miał Władyka wsparcie ze strony swojej diecezji?

Tak, oczywiście, szczególnie ze strony Rosjan, ponieważ ta sprawa głęboko podzieliła społeczność rosyjską. To nie jest sprawa podziału między Anglikami a Rosjanami. Również rosyjska wspólnota...

To jest bardzo ważne, ponieważ powracamy do tego narodowościowego podziału, o który Władyka jest oskarżany. Tymczasem był to podział w ramach wspólnoty rosyjskiej?

Tak, ponieważ również we wspólnocie Rosjan są ludzie, którzy myślą inaczej i pragną, by dzieło metropolity Antoniego było kontynuowane i którzy życzą sobie pozostawać w tej diecezji w takim stanie, w jakim ona jest teraz. To, co zrobiłem to słuchałem ich i działałem w sposób, który odzwierciedlał ich troski i obawy.

I co się stało później?

Zastanawiałem się nad całą sytuacją i podczas gdy wydawało mi się, że nadarza się ogromna możliwość rozwoju obecności rosyjskiego prawosławia w tym kraju nie czułem, by diecezja suroska, która w roku 1993 liczyła zaledwie jakieś dwa do trzech tysięcy członków mogła zaspokoić potrzeby wspólnoty nowoprzybyłych Rosjan, których społeczność liczy jakieś sto razy członków więcej. Z tego względu najbardziej właściwą decyzją wydało się połączenie z podobną decyzją w Europie Zachodniej, tj. Rosyjską Diecezją Patriarchatu Ekumenicznego w Europie Zachodniej i o tym napisałem do patriarchy (Aleksego).

Patriarcha powiedział, że Władyka musi w swojej diecezji objąć posługą duszpasterską wszystkich Rosjan, którzy w ostatnim czasie przybyli do Wielkiej Brytanii, a jednocześnie osłabiał pozycję Władyki?

To była sprzeczność, która w ostateczności zawiodła mnie do poczucia, że nie mogę kontynuować tego, co robiłem dotychczas.

Wtedy Władyka napisał list do patriarchy prosząc go by pozwolił Władyce odejść Patriarchatu moskiewskiego wraz z diecezją.

Cóż, wyłącznie tym, którzy mają na to ochotę. Nie byłem zainteresowany zmuszaniem kogokolwiek do czegokolwiek. Wszyscy świeccy i duchowni, którzy chcieli pozostać, i którzy nieuchronnie staliby się przeważającą większością, mogliby pozostać w Patriarchacie moskiewskim?

Patriarcha nie dał na to swojego błogosławieństwa?

Nie otrzymałem na taką decyzję błogosławieństwa. Napisał do mnie długi list, który nie dotyczył zasadniczych kwestii, o które toczył się spór. Dał mi jednocześnie szansę na spotkanie ze sobą i przedyskutowanie tych spraw. Ponieważ jednak z listu nie wynikało, by patriarcha rozumiał istotę sporu, chociaż wydawało mi się, że dobrze to wyjaśniłem nie czułem, że mogę przyjąć jego propozycję. Nie wydawało mi się, że było to szczere posunięcie...

I wtedy dopiero zwrócił się Władyka do patriarchy ekumenicznego? Czy kroki te były równoczesne?

Nie odbyło się to równocześnie. List, który napisałem do Moskwy dotarł tam w dniu 29 kwietnia a w dniu 2 maja napisałem do patriarchy ekumenicznego. Ale chciałbym zaznaczyć poprosiłem o zwolnienie oraz o zrozumienie mojej postawy

A jakie jest Wasze stanowisko w tej chwili?

Nadal uważam, że właściwe funkcjonowanie diecezji na poziomie autonomii, którą cieszyliśmy się za życia metropolity Antoniego możliwe jest wyłącznie w jurysdykcji Patriarchatu Ekumenicznego. Nie widzę możliwości utrzymania jej w ramach Patriarchatu moskiewskiego.

Czy zaakceptował już Was Patriarchat ekumeniczny?

Nie mam jeszcze odpowiedzi. Ale zdaję sobie sprawę, że będzie to wymagało u Patriarchy dużej refleksji. W między czasie zostałem przeniesiony w stan spoczynku decyzją patriarchy z minionej niedzieli.

Na jakiej podstawie...?

W decyzji nie ma mowy o podstawie. Jest tylko oświadczenie, że jestem przeniesiony w stan spoczynku, a tymczasowym administratorem naszej diecezji jest arcybiskup Innocenty, odpowiedzialny za diecezję i parafie we Francji. Oczekujemy oczywiście raportu komisji, którą ustanowiono do rozwiązania problemów, które wystąpiły w naszej diecezji.

Proszę powiedzieć, jaki jest status Władyki po śmierci metropolity Antoniego?

Po śmierci metropolity Antoniego zostałem wyznaczony na administratora diecezji, a nie jej zwierzchnika. Dlatego utrzymałem tytuł biskupa Siergiejewa zarządzając diecezją suroską. Taki stan ma miejsce od trzech lat, nadal nie jestem zatwierdzony jako biskup Suroża.

Jak Władyka to odbiera?

Gdyby Patriarchat miał pełne zaufanie do mnie zatwierdziliby mnie jako zwierzchnika diecezji. Tak jednak się nie stało, z niewiadomych dla mnie powodów.

Przepraszam, że przerywam. Władyka jest bardzo skromny, ale wiele źródeł wskazywało na to, że Moskwa planowała przysłać swojego biskupa do Waszej diecezji.

Nic mi o tym nie wiadomo. Wydaje się jednak, że pod zwierzchnictwem metropolity Antoniego diecezja rozwinęła się we właściwy sobie sposób i nabrała swoistego charakteru. Z jego śmiercią w ocenie Patriarchatu moskiewskiego powinna się stać jak inne diecezje w Rosji. Nie tego oczekiwał metropolita Antoni. On pragnął, by diecezja suroska zakorzeniona była w Anglię. Obecne kroki odbieram jako próbę zniszczenia jego dziedzictwa. Nie jest to tylko moje zdanie. Nadal oczekujemy odpowiedzi patriarchy ekumenicznego, nie tylko my tutaj w Anglii, ale również w innych miejscach. To wyjątkowe, jak wielki oddźwięk ta sprawa miała w Europie Zachodniej i prawosławnym świecie, z powodu sposobu, w jaki wiąże się ona z kierunkiem Kościoła jako całości i odnosi do sytuacji w krajach, które nie są tradycyjnie prawosławne.

— Szymon Krzyszczuk

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Najnowsza publicystyka

wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →