śr, 12 sie (30 lip) środa, 12 sie (30 lip) 2026 roku juliański | dzień postny post
Kalendarz →
Publicystyka 12 sierpnia 2024

Św. Grzegorz z Nyssy o naśladowaniu przypadkowych narodzin Mojżesza

Istnieje w nas moc dana nam przez Boga, aby dać początek życiu cnoty i męstwa, życiu sprawiedliwości.

0 czytelników poleca

Chciałbym, abyśmy dzisiaj przyjrzeli się tekstowi, który uważam za jeden z najważniejszych i najbardziej znaczących w epoce patrystycznej. Tekst nosi tytuł Życie Mojżesza, a jego autorem jest święty Grzegorz z Nyssy.

Św. Grzegorz sam jest jednym z najbardziej znaczących Ojców wczesnego Kościoła. Urodził się około roku 335, umarł zaś około roku 395. Św. Grzegorz był jednym z tego godnego uwagi grona, które nazywamy Ojcami Kapadockimi. Pozostałymi dwoma członkami tej grupy byli jego brat, św. Bazyli z Cezarei i ich wspólny przyjaciel, św. Grzegorz Teolog, biskup Nazjanzu.

Św. Grzegorz i św. Bazyli pochodzili z dużej rodziny. Sam św. Grzegorz był trzecim synem spośród dziesięciorga dzieci. Najbardziej znani poza nim byli jego brat, św. Bazyli, i jego starsza siostra, św. Makryna, kobieta bardzo oddana życiu duchowemu.

Sam św. Grzegorz, choć w młodym wieku został lektorem, wydaje się, że naśladując ojca, pragnął podążać ścieżką świeckiej kariery i zostać retorem, wyszkolonym mówcą. Jednak około roku 371 lub 372, i w dużej mierze dzięki pomysłowości swojego brata św. Bazylego, Grzegorz został mianowany biskupem stosunkowo małego miasta Nyssa. Od tego momentu jego wpływy w Kościele dramatycznie wzrosną.

Po śmierci brata św. Grzegorz stał się jednym z najsilniejszych głosów broniących doktryny Kościoła w obliczu tego, co obecnie często nazywa się kryzysem neoariańskim. W 381 roku, na soborze powszechnym w Konstantynopolu, św. Grzegorz odegrał decydującą rolę, a jego wpływ na Kościół wzrastał przez całe życie aż do początku lat 90., kiedy to jego rola polityczna i kościelna zaczęła słabnąć. I w ciągu tych ostatnich czterech lub pięciu lat swojego życia, w dużej mierze pod silnym wpływem swojej siostry, św. Grzegorz rozmyślał bardziej nad sprawami życia duchowego, nad rzeczami kontemplacyjnymi i duchowymi, a nie dogmatycznymi, co pochłonęło większość jego życia.

I właśnie z tego ostatniego okresu, tych ostatnich czterech lub pięciu lat jego życia, pochodzi nasz tekst, a mianowicie Życie Mojżesza. Ten niezwykły dokument jest, jak powiedziałem wcześniej, być może jednym z najważniejszych tekstów, które wypływają z całego korpusu patrystycznego. Jest podzielony mniej więcej na dwie części.

W pierwszej księdze św. Grzegorz bada to, co nazywa dosłowną tradycją o Mojżeszu, jego życie od narodzin do Exodusu i jego śmierci. Jest to pod wieloma względami po prostu parafraza historii opowiedzianej w biblijnej księdze Wyjścia, z pewnym rozwinięciem, chociaż w tej pierwszej księdze znajdują się również bardzo ważne rozwinięcia teologiczne. Ale to w drugiej księdze św. Grzegorz dochodzi do prawdziwego celu swojego dzieła: duchowej kontemplacji znaczenia życia Mojżesza, znaczenia Exodusu, znajdując w dosłownej historii, nie poza nią, ale w niej, duchową symbolikę dla żyjących w Chrystusie.

Biorąc historyczną postać wielkiego patriarchy i godne uwagi wydarzenie Exodusu z Egiptu do ziemi obiecanej, św. Grzegorz odkrywa paradygmat naszego duchowego wznoszenia się z ciemności do światła, z grzechu do odkupienia. I w tej duchowej kontemplacji skupia się na niemal każdym znaczącym momencie w życiu Mojżesza. Rzeczywiście, koncentruje się na wielu wydarzeniach i momentach, które mogą wydawać się nieistotne lub o niewielkiej wartości duchowej, znajdując w nich ikony życia skruchy i przemiany udzielonej przez Chrystusa.

I właśnie na jednym z tych szczegółów chciałbym się zatrzymać. Chciałbym, abyśmy dziś spojrzeli na kilka pierwszych wersetów z księgi drugiej, otwierających jego rozważania nad duchowym znaczeniem życia Mojżesza. Należy pamiętać, że do tego momentu w tekście poświęcił już całą księgę historycznym okolicznościom życia Mojżesza, od narodzin poprzez jego śmierć.

A teraz powraca do tych pierwszych chwil, do uchowanych przez Boga narodzin tego, który stanie się oglądającym Boga. I znajduje w narodzinach Mojżesza, co ciekawe, paradygmat dla naszego własnego duchowego postępowania. Zacznę od przytoczenia pierwszego paragrafu z księgi drugiej.

Św. Grzegorz pisze:

Mojżesz przychodzi na świat w momencie, gdy dekret tyrana nakazuje zabijać noworodki płci męskiej. Czy możemy świadomie nasladować przypadkowe narodziny tego chłopca? Powie ktoś, że nie jest możliwe, abyśmy naszym urodzeniem naśladowali owe niezwykłe narodziny. Tymaczasem jednak wcale nie jest tak trudno zacząć naśladownictwo właśnie od tej rzekomej trudności.

Jest to ciekawy początek dla św. Grzegorza. Mamy naśladować narodziny Mojżesza. I od razu zdaje sobie sprawę, że niektórzy, a już na pewno niektórzy z nas dzisiaj, zapytaliby o to.

Jak mamy naśladować narodziny? Z pewnością narodziny są czymś, na co nie mamy wpływu. Narodziny to coś, za co nie ponosimy odpowiedzialności. Nasze narodziny przychodzą do nas z powodów i motywacji, na które nie mamy wpływu.

A jednak św. Grzegorz jest przekonany, że nawet w tym musi być przykład dla naszego duchowego życia. Kontynuuje on w następujący sposób:

Wiadomo przecież powszechnie, że wszystko, co podlega przemianom, nie pozostaje takie, jakie jest, lecz wciąż odmienia swój stan, stając się albo lepszym, albo gorszym. I tak narrację Mojżesza należy rozumieć według jej prawdziwej intencji. Oto bowiem żeński pierwiastek życiowy, który tyran pragnie zachować przy życiu, symbolizuje materialne upodobania oraz skłonność do namiętności, które ściągają ludzką naturę w przepaść. Natomiast surową i poważną cnotę oznacza nowo narodzony chłopiec, który jest wrogiem tyrana i po którym można się spodziewać buntu przeciw władzy.

To jest paragraf drugi z księgi drugiej. Pierwszą rzeczą, do której powinniśmy się odnieść, jest zestawienie słabych cech z płcią żeńską, a silnych i cnotliwych cech z płcią męską, co ma tendencję do bycia odczytanym w niewłaściwy sposób. Postawmy sprawę jasno, że św. Grzegorz identyfikuje tutaj przenośnię w narracji Exodusu.

Przypomnimy sobie, że tyran, a tym tytułem św. Grzegorz odnosi się do egipskiego faraona, postanowił, że wszystkie dzieci płci męskiej mają zostać zabite, podczas gdy dzieci płci żeńskiej mogą pozostać przy życiu. I tak Grzegorz, podążając za standardowymi paradygmatami swoich czasów, identyfikuje duchowe cechy znajdujące się w nas wszystkich, które są identyfikowane przez te płcie. To, co jest cnotliwe i silne, jest zagrożeniem dla tyrana, zagrożeniem dla faraona, więc nakazuje egzekucję.

To, co jest słabe, co jest miękkie i podatne, nie stanowi zagrożenia i zostaje pozostawione przy życiu. Ale za tym wszystkim kryje się spostrzeżenie św. Grzegorza, że narodziny, o których mówimy, kiedy omawiamy nasze naśladownictwo narodzin Mojżesza, oczywiście nie są naszymi fizycznymi narodzinami, nad którymi nie mamy kontroli, ale są narodzinami, które wiążą się z ciągłymi zmianami, z postanowieniem podjęcia nowego sposobu życia w dowolnym momencie. Jak mówi św. Grzegorz, nasze życie jest nieustannie wypełnione zmianami.

W każdej chwili każda zmiana jest potencjalnie zmianą na lepsze lub gorsze, z dobrego na złe lub ze złego na dobre. To, jak się zmieniamy, jak się rodzimy w tych chwilach, które wypełniają nasze dni i nasze życie, jest w naszej mocy. Tak więc Grzegorz ustanowił paradygmat, zgodnie z którym narodziny odnoszą się do sposobu, w jaki żyjemy, a wybory, których dokonujemy i rodzaje wyborów, opisane są typami dzieci, które faraon nakazuje albo zabić, albo pozostać przy życiu.

Święty Grzegorz rozwija w trzeciej części tekstu:

To więc, co ulega zmianom, musi się rodzić nieustannie. W zmiennej naturze bowiem nie można wyróżnić żadnego elementu stałego. W przeciwieństwie jednak do urodzin cielesnych, narodziny takie nie są skutkiem działania zewnętrznego, lecz zależą od wolnego wyboru. Tak więc w pewnym sensie sami jesteśmy swoimi rodzicami, rodzimy siebie takimi, jakimi chcemy być, i z własnej woli kształtujemy siebie zgodnie z wybranym przez nas wzorem - jako mężczynzę lub kobietę, w zależności od tego, czy skłaniamy się ku cnocie, czy ku występkowi.

To niezwykły tekst. Jesteśmy w pewnym sensie naszymi własnymi rodzicami, mówi św. Grzegorz, z każdą chwilą obserwując zmiany, do których jesteśmy skłonni i podejmując decyzję, czy mam zmienić się ku dobremu, czy ku złemu, kontrolujemy to, czym się stajemy. Człowiek, którym teraz jestem, może zaraz stać się lepszy lub gorszy, takie narodziny lepszej lub gorszej osoby, osoby cnotliwej lub jeszcze bardziej zniewolonej grzechem, wybór tych narodzin jest w mojej mocy.

Jakiego wyboru dokonam? Wracamy do pierwszego stwierdzenia św. Grzegorza, że mamy naśladować przypadkowe narodziny Mojżesza i teraz zaczynamy dostrzegać jego znaczenie. W naszym życiu duchowym przypadkowe narodziny Mojżesza są przewodnikiem po wyborach, których powinniśmy dokonywać w każdym momencie. W każdej chwili powinienem być dzieckiem zrodzonym z moich wyborów, które zaszczepiłoby strach w sercu faraona, dzieckiem cnoty, dzieckiem pobożności, rodzajem dziecka, które niesie przerażenie i jest zagrożeniem dla bezbożnego tyrana.

I powinienem być ostrożny, aby przez swoje wybory nie urodzić w sobie słabego dziecka, które nie jest zagrożeniem dla bezbożnego tyrana, takiego dziecka, na które wróg patrzy z pewną sympatią. Nie musi się o nie martwić. To jest wybór mojego trwającego odrodzenia.

Św. Grzegorz kontynuuje:

Od nas samych zatem zależy, czy wbrew woli tyrana i ku jego niezadowoleniu rodzimy się dla życia doskonałego, a sprawcy tych pięknych narodzin, czyli dobre poruszenia duszy, cieszą się, widząc, że ich dzieci żyją wbrew zamysłowi tyrana.

Ten tekst jest zapewnieniem św. Grzegorza, że możliwe są lepsze narodziny. Nie jesteśmy więźniami okoliczności naszego fizycznego urodzenia.

W pewnym sensie, w sferze duchowej, to fizyczne narodziny i jego okoliczności stają się nieistotne. Wszyscy z nas, z łaski Chrystusa, mają w swojej mocy, w danej przez Boga wolności naszej stworzonej natury, moc, aby, jak nazywa to św. Grzegorz, narodzić się w lepszym narodzeniu, w królestwie światła, w królestwie pobożności, niezależnie od tego, jak bardzo tyran, diabeł, może się temu w nas przeciwstawić. A to prowadzi św. Grzegorza do podsumowania tego biegu jego myśli.

Pisze:

Jeśli więc podejść do tego problemu, odwołując się do czystego sensu Pisma, poucza nas ono, że początkiem cnotliwego życia są narodziny, które wywołują niezadowolenie wroga, a położną przy nich jest nasz wolny wybór. Nie może bowiem wywołać niezadowolenia wroga nikt, kto nie ujawni w sobie symptomów, które stają się widzialnym znakiem zwycięstwa nad nim.

Te duchowe spostrzeżenia św. Grzegorza, aby zbadać ten historyczny moment narodzin Mojżesza i znaleźć w nim historię naszej własnej skruchy, historię naszego własnego przyjścia, aby podjąć się życia Chrystusa i życia cnoty, jest jego darem dla nas w tym niezwykłym tekście. A życie Mojżesza jest wypełnione tak głębokimi obserwacjami. Mam nadzieję, że w tych kilku chwilach stało się jasne, że ukryta w Piśmie Świętym, w opowieściach z naszej historii o postaciach z naszej przeszłości, jest historia, która jest również historią mojego serca, mojego życia i mojej skruchy.

Możemy i musimy czytać Księgę Wyjścia jako dokumentalną historię naszego ludu, naszego ojca, Mojżesza i jego spotkania z wielkim faraonem. Ale w tej właśnie historii znajdujemy historię naszego życia. Znajdujemy w jego narodzinach, jak wyraźnie pokazuje nam św. Grzegorz, ikonę wyborów, których musimy dokonywać w każdym momencie.

Mogę w każdym momencie urodzić cnotę lub występek. Co to będzie? Tyran prowadzi nas w jednym kierunku i jesteśmy zwalczani w życiu duchowym przez wroga, tak jak Mojżesz przez faraona. Sprzeciwia się nam ktoś, kto w naszej duchowej walce poprowadziłby nas do życia w kruchości, do życia w rozluźnieniu.

A jednak istnieje w nas moc dana nam przez Boga, aby dać początek życiu cnoty i męstwa, życiu sprawiedliwości. Niech życie Mojżesza przyniesione nam przez słowa św. Grzegorza prowadzi nas do takich wyborów, do takiego odrodzenia i takiego nowego narodzenia na chwałę zmartwychwstałego Pana. Przez modlitwy naszego świętego ojca Grzegorza z Nyssy, Panie Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i zbaw nas.

Amen.

biskup Ireneusz (Steenberd) / tłum. Jakub Oniszczuk

za: A Word from the Holy Fathers

fotografia: alik / www.orthphoto.net /

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze ze świata

wszystkie →