czw, 13 sie (31 lip) czwartek, 13 sie (31 lip) 2026 roku juliański
Kalendarz →
Publicystyka 26 sierpnia 2015

Święty Spirydon - obrońca wiary (cz. 3)

Prezentujemy trzecią (ostatnią) część artykułu "Święty Spirydon - obrońca wiary".

0 czytelników poleca

Prezentujemy trzecią (ostatnią) część artykułu "Święty Spirydon - obrońca wiary". Pierwszą można przeczytać tutaj, drugą tutaj.

Przykazanie VII: „Nie cudzołóż”. Pewien kupiec z Trimifuntu udał się w daleką handlową wyprawę. Gdy po 12 miesiącach powrócił do domu zastał żonę brzemienną. Jasnym było, że nie dochowała mu ona wierności. Rozgniewany przyszedł do Świętego prosząc go o radę. Wezwana kobieta twierdziła, że nie chciała rodzić bez męża i dlatego powstrzymywała się z porodem. Nikt oczywiście nie wierzył by dziecko mogło wytrzymać w łonie matki ponad 12 miesięcy. Zasmucony Spirydon – znając jej serce - oznajmił, że skoro tak to dziecko rzeczywiście nie wyjdzie z jej łona dopóki nie powie całej prawdy. Gdy nastał czas porodu kobieta mimo strasznych bólów i mijających godzin nie mogła urodzić. Niestety nie wyznała również grzechu i zmarła. Zasmucony Święty modlił się za nią i już nigdy nie chciał uczestniczyć w sądach.

Kiedy Święty udał się do swego przyjaciela Prowatja ten na spotkanie wyniósł misę z woda by obmyć nogi hierarchy. Wielu obecnych chciało mu w tym pomóc. Szczególnie gorliwą była pewna kobieta, na którą za jej zgodą mówiono „dziewica”. Święty jednak powstrzymał ją ostrymi słowami: „Nie myj moich nóg. Wyglądasz jak cudzołożnica, która niczego się nie wstydzi”. Kobieta spuściła wzrok i przyznała się, że Święty, jako jedyny dostrzegł jej ukryty grzech i go ujawnił. Wyraziła przy tym niezwykle głęboką skruchę. Św. Spirydon wybaczył jej i rozgrzeszył.

Przykazanie VIII: „Nie kradnij”. Pewnego razu, gdy Święty sam pasał stada, złodzieje chcieli ukraść Jego owce. Nocą zakradli się do obejścia. Spętali je, lecz sami również zostali spętani siłą Bożą i nie mogli się ruszyć. Święty rano znalazł ich i pouczył jak Bóg karze złodziei, o czym sami się już przekonali. Następnie modlitwą zdjął ich więzy i pozwolił odejść. Dał im też jedną owcę by następnym razem, gdy będą w potrzebie prosili a nie kradli.

Dla Św. Spirydona kradzieżą było nie tylko odbierania cudzej własności, ale i wykorzystywanie trudnej sytuacji bliźnich do wzbogacenia się na ich nieszczęściu. W czasach głodu właściciele artykułów spożywczych mogą sztucznie zawyżać ceny, podczas gdy bliźni przymierają głodem. Gdy w Kerkirze nastał głód bogaty ziemianin długo nie sprzedawał zboża, aż wyczerpało się ono w innych magazynach i osiągnęło niebotyczną cenę. Otworzył wówczas swoje zasoby, ale żądał za nie gotówki. Odmawiał każdemu, kto chciał otrzymać ziarno nawet na wysoki procent. Biedny rolnik, któremu bogacz odmówił przyszedł ze skargą do Świętego. Ten uspokoił go zapewniając, że jutro będzie miał zboża w nadmiarze a bogaty sam będzie prosił by zechciał przyjąć bezpłatnie tyle jego ziarna ile potrzebuje. Nocą spadł obfity deszcz. Wody potoków wystąpiły z koryta, podmyły spichlerze bogacza i rozniosły całe jego zborze po okolicy. Dużą jego część porzuciły na podwórzu biedaka. Rano chciwy ziemianin upraszał okolicznych mieszkańców by pomogli mu pozbierać ziarno, a w zamian wzięli sobie tyle zboża ile potrzebują. Z prośbą tą zwrócił się też do biednego.

Podobną wymowę ma cud z kozami. Pewnego dnia do Świętego zgłosił się kupiec pragnący nabyć 100 kóz. Święty zgodził się i swoim zwyczajem zapłatę polecił włożyć do kufra skąd biedni mogli pożyczać od Spirydona pieniądze. Kupiec widząc, że nikt nie patrzy włożył tam pieniądze za 99 kóz. Jakież było jego zdziwienie, gdy 99 kóz poszło za nim spokojnie a 100 krzycząc w niebogłosy zapierała się kopytami i nie chciała iść. Uciekała do obory. Święty zapytał kupca czy nie zapomniał za nią zapłacić. Ten przyznał się do grzechu, dodał brakującą sumę i teraz koza spokojnie i cicho poszła z nim.

Przykazanie IX: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu twemu”. Kłamstwo, krzywoprzysięstwo oraz milczenie w obliczu fałszywego świadectwa i osądu będzie naruszeniem IX przykazania. Święty głosił, że w takich chwilach chrześcijanin musi reagować nawet, jeśli wszystko sprzysięgnie się przeciwko niemu. Sam wyruszył z Trimifuntu do Konstantiany (Konstancja) na wieść, że jego znajomy będzie niesprawiedliwie sądzony przez zarządcę prowincji. Złożono na niego fałszywe świadectwo, o czym sędzia nie wiedział. Drogę przegrodziły Spirydonowi wezbrane po wcześniejszych ulewach wody potoku. Święty pomodlił się i nakazał wodom zatrzymać się. Te posłusznie wypełniły słowo Spirydona, który wraz z dużą grupką świadków zdarzenia przeszedł na drugi brzeg. Zdążył na proces i wyjawiając fałszywość oskarżycieli i świadków uratował sądzonego. Pomodlił się też za zarządcę prowincji, który nieświadomy był fałszywego świadectwa oskarżycieli.

Ostatnie, X przykazanie: „Nie zapragnij żony bliźniego twego, nie pożądaj domu bliźniego twego, ani pola jego, ani sługi jego, ani służebnicy jego, ani wołu jego, ani osła jego, ani żadnego bydlęcia jego, ani wszystkich rzeczy, które są bliźniego twego”. Żywot świętego mówi też nam, jaki powinien być nasz stosunek do bogactw tego świata, czy to materialnych czy niematerialnych. Gdy zachorował cesarz wschodniorzymski Konstancjusz otrzymał we śnie widzenie dwóch duchownych. Bóg oznajmił władcy, że tylko oni mogą go uzdrowić. Do stolicy w Antiochii zaproszono wszystkich biskupów. Na zaproszenie władcy, który przyjął już setki hierarchów postanowił odpowiedzieć również św. Spirydon. Wziął z sobą swego ucznia Tryfilia. Gdy tylko przekroczyli próg pałacu władca rozpoznał w nich duchownych ze swego snu. Spirydon uzdrowił go a Konstancjusz okazywał im wielkie względy. Podczas gdy Św. Spirydon przyjmował to ze spokojem Św. Tryfiliusz był zachwycony przepychem pałacu i stołecznego życia, bogactwem złotych ozdób i różnobarwnością szat. Widząc to Św. Spirydon zwrócił się do niego ze słowami: „… Czy imperator jest sprawiedliwszym od tej rozkoszy i chwały? Czyż nie umrze na podobieństwo nieznanego i opuszczonego biedaka? Czyż nie będzie pochowany i nie ulegnie rozkładowi jego ciało? Czyż nie stanie przed Nieprzekupnym Sędzią jak inni? Dlaczego czcisz przemijające jakby było nieprzemijającym i podziwiasz bezwartościowe, podczas gdy należy szukać niematerialnego i wiecznego oraz kochać jedynie niewiędnącą niebiańską chwałę”. O samym zaś złocie, którego tak bardzo ludzie pragną, Święty powiedział: „Jakże mi przyjąć za to – uzdrowienie imperatora - w nagrodę złoto, które jest winne wszelkiemu złu, które tak lekko bezcześci każdego sprawiedliwego?”.

Wspomnieliśmy zaledwie o kilkunastu z kilkuset cudów związanych z ziemskim i pośmiertnym życiem Św. Spirydona, które niczym najdoskonalsze traktaty teologiczne ukazują nam Świętego, jako wielkiego teologa chroniącego czystość chrystusowej nauki. Bronił on i opowiadał o niej nie słowem a codziennym życiem. Dowodził jej prawdziwości nie zawiłymi filozoficznymi dowodami, a życiem przepełnionym ingerencją Boga. Dla Niego zatrzymać potok, czy obudzić zmarłego było czymś tak naturalnym jak dla nas otworzyć Ewangelię i zagłębić się w jej treść. Dla Niego życie zgodnie z prawdami wiary jest jak oddychanie. Jest jedynym sensem życia.

Na kilka dni przed swoim odejściem do wieczności, Bóg odkrył Św. Spirydonowi w widzeniu, kiedy ma to nastąpić. Tradycja głosi, iż ostatnie jego słowa brzmiały: Miłuj Boga i bliźniego. Zasnął w Panu w 348 roku (niektóre źródła podają rok 344 lub 346) w wieku 78 lat. Spoczął w podziemiach świątyni pw. Świętych Apostołów w Tremithus.

Po kilkudziesięciu latach od Jego śmierci, dokonano wydobycia doczesnych szczątków biskupa. Ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich nie dość, że nie uległy one naturalnemu rozkładowi, to wydzielały dodatkowo przyjemną woń. Zachowały naturalną i miękką w dotyku skórę (utrzymującą nieustannie temperaturę, zbliżoną do temperatury ludzkiego ciała, niezależnie od pory roku), całkowite uzębienie i wyraźnie dostrzegalne gałki oczne.

Kiedy w pierwszej połowie VII wieku, rozpoczęły się najazdy Saracenów na Cypr, w celu uniknięcia zbezczeszczenia i zniszczenia relikwii, zostały one przewiezione przez cesarza Justyniana II do Konstantynopola. Tam przebywały aż do roku 1456, kiedy to, w obawie przed ich profanacją ze strony Turków, potajemnie przeniesiono je na zajmowane wówczas przez łacinników Korfu. Tam spoczywają one w stanie nienaruszonym do dnia dzisiejszego.

— ks. Doroteusz Sawicki

Przekaż wsparcie na rozwój serwisu cerkiew.pl

Zostań przyjacielem cerkiew.pl

Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.

Polecane przez czytelników

z ostatniego kwartału
wszystkie →

Najnowsze z Polski

wszystkie →