Tak wiele ostatnimi czasy mówi się o edukacji, dobrym wychowaniu, o tym, że dzisiejsza młodzież zachowuje się zupełnie inaczej niż kiedyś, że brak jej podstawowych manier i prawdziwego szlacheckiego etosu, który charakteryzował wcześniejsze pokolenia.
Tak wiele ostatnimi czasy mówi się o edukacji, dobrym wychowaniu, o tym, że dzisiejsza młodzież zachowuje się zupełnie inaczej niż kiedyś, że brak jej podstawowych manier i prawdziwego szlacheckiego etosu, który charakteryzował wcześniejsze pokolenia. Niemniej jednak, ci, którzy tak mówią – a są to przede wszystkim starsze osoby, nasi rodzice, dziadkowie – zapominają przy okazji, że sami byli w podobny sposób postrzegani, gdy byli młodzi. Znając życie, również i ja, jeśli Bóg da, i dożyje sędziwej starości, będę narzekał na to, że ta dzisiejsza młodzież postępuje zupełnie inaczej w porównaniu z moimi czasami. Cóż, chyba już taka natura człowieka…
Od czego zależy takie postrzeganie rzeczywistości i świata nas otaczającego? Widzimy, że wszystko dokoła się zmienia, panta rei – jak mawiali starożytni. Dzisiaj ubieramy się inaczej niż kiedyś, myślimy inaczej niż kiedyś, zachowujemy się inaczej niż kiedyś, żyjemy szybciej niż kiedyś… Wydawać by się mogło, że nie ma na świecie żadnej stałej rzeczy, żadnego niewzruszonego oparcia, które mogłoby być uniwersalne i powszechne, ażeby wszystkie pokolenia mogły czerpać z niego przykład i przede wszystkim wdrażać je w życie. Bowiem teoria bez praktyki jest jak wiara bez uczynków, czyli martwa.
Istnieje w kalendarzu cerkiewnym pewne święto, które w niektórych krajach postrzegane jest jako Święto Edukacji – mam, oczywiście, na myśli Święto Trzech Hierarchów, mianowicie św.św. Bazylego Wielkiego, Grzegorza Teologa i Jana Złotoustego. W bardzo charakterystyczny sposób wypowiada się o nich św. Focjusz: Niezrównany w teologii Grzegorz; królewska ozdoba i oparcie Cerkwi – wielki Bazyli; złote usta świata i morze mądrości, zaprawdę złotousty Jan (PG 102, 729A). Ci trzej święci ojcowie nie ukazywali swoim życiem jedynie wzoru do naśladowania dla innych osób, nie charakteryzowali się tylko wszechstronną mądrością i wiedzą, lecz ukazali się jako wielcy nauczyciele w szerokim znaczeniu tego słowa.
Mógłby ktoś postawić następujące pytanie: Dlaczego Cerkiew wybrała akurat te trzy osoby i nadała im godność Trzech Wielkich Hierarchów i Nauczycieli Cerkwi? Wiąże się z tym faktem pewien spór, który miał miejsce w XI w. w Konstantynopolu. Dotyczył on tego, który z ojców Cerkwi odegrał największą rolę i był największym nauczycielem. Doszło nawet do tego, że poszczególne grupy zaczęły się nazywać bazylianami, gregorianami i joannitami – analogicznie do imion trzech świętych. Spór został załagodzony przez samych hierarchów, którzy objawili się we śnie biskupowi Euchaiton Janowi Mauropousowi i stwierdzili, że żaden z nich nie jest najważniejszy, lecz każdy z nich wnosi pewien wkład do nauczania Cerkwi.
W ten sposób dokonano pewnej syntezy i na 30 stycznia ustalono święto ku czci Trzech Hierarchów. Jakiż to poszczególny wkład wnoszą oni do nauczania Cerkwi? Święty Grzegorz Teolog duży nacisk kładł na teorię, na teologię. Jego tzw. Mowy Teologiczne są swoistym elementarzem prawosławnego dogmatycznego nauczania o Bogu. Święty Bazyli Wielki szczególną uwagę przywiązywał do ascezy i modlitwy. On jako pierwszy uformował organizację monasterską, napisał kanony traktujące o życiu mniszym. Natomiast św. Jan Złotousty ogromną rolę przywiązywał do nauczania zwykłego ludu, ukazywał ważność relacji międzyludzkich opartych na miłości. Jego zbiór kazań i komentarzy Pisma Świętego stanowi niewyczerpane źródło wiedzy praktycznej, której tak bardzo nam dzisiaj brakuje w relacjach z bliźnimi.
To, co jest bardzo znamienne, odnosi się do nierozłączności tych trzech – nazwijmy to – postaw i swoistej pedagogiki cerkiewnej. Jeśli odseparujemy ascezę od teologii – błądzimy. Jeśli odrzucimy na bok praktykę, a zajmiemy się jedynie teorią – błądzimy. Natomiast połączenie teorii, ascezy i praktyki daje nam możliwość kroczenia zbawienną drogą. Żal jedynie, że w naszych czasach – kilka stuleci po ustaniu tego sporu – nadal nie potrafimy odpowiednio połączyć tych trzech cech i tworzymy swoje, niekiedy, ostre spory i waśnie.
Wspomniałem na wstępie o zmienności postaw, zachowania, także wychowania i oświaty. Lata przemijają, zmieniają się systemy i ustroje polityczne, przeminęli cesarze, królowie, zmieniła się filozofia, oświata, a w centrum życia Prawosławia nadal znajduje się nauczanie tych trzech wielkim osób, które w swoim sercu nosili Chrystusa i Jemu poświęcili swoje życie. Ich nauczanie ma charakter uniwersalny, bowiem oparte jest na wierze w Trójjedynego Boga. Tak jak On jest niezmienny, tak i Jego nauka, choć może przyjmować inne odbicie w danej epoce, jest niezmienna w swojej istocie. Oparta jest na niewzruszonym filarze, który nie ma związku z żadną filozofią, nie pochodzi od żadnego polityka czy mędrca z Dalekiego Wschodu, lecz ma odniesienie do Boga miłości, prawdy i życia.
Jeszcze jedna mała refleksja na koniec. Każdy z nich potrafił być krytyczny wobec własnej osoby. Żyjący w VIII-IX w. mówca i historyk Kosmas Bestitor opisuje pewne wydarzenie związane ze św. Janem Złotoustym i prostą gospodynią domową. Pewnego razu Święty mówił w cerkwi o zbawieniu, używał przy tym bardzo trudnych słów, aby wyrazić jego głębszy sens. I w tym momencie przerwała jego homilię pewna kobieta, mówiąc grzecznie, że błogosławione jest jego słowo, błogosławieni są także ci, którzy je rozumieją. Niemniej jednak, jest potrzeba, abyśmy również i my, prości ludzie, zrozumieli twoje wywody na temat Chrystusa. Owa kobieta podkreśliła przy tym, że zostawiła w domu swoją pracę i przyszła, aby go posłuchać. Kiedy św. Jan usłyszał te słowa, zmienił sposób wypowiedzi i za pomocą prostych słów począł wyjaśniać znaczenie zbawienia.
O czym to świadczy? Mianowicie, o tym, że także dzisiaj tak często ludzie młodzi podkreślają, że są nierozumiani przez starszych. Istnieje również sytuacja odwrotna, mówiąca, że to młodzież nie rozumie tego, co mówią starsi. Powyższy przykład ukazuje nam, że prawdziwą mądrość człowieka poznaje się nie po erudycji, wykwintności słów czy po tym, że unosi się on nad wszystkimi. Ma miejsce zgoła coś odmiennego. Wielkich nauczycieli i pedagogów poznaje się po tym, że umieją słuchać, a przy tym uczyć się sami, bowiem osobista edukacja nie ogranicza się do konkretnego wieku, ale odnosi się do całego życia oraz nie posiada końca. Człowiek uczy się całe życie. ____________________________________________________ Rafał Wawreniuk, absolwent teologii i pedagogiki na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Obecnie kontynuuje naukę na studiach podyplomowych na Uniwersytecie Ateńskim. Współpracownik serwisu Cerkiew.pl. Prowadzi autorskiego bloga. Dociekliwy w poznawaniu otaczającego świata, pasjonat zagadnień związanych z historią myśli ekonomicznej i politycznej. Miłośnik podróży, dobrego towarzystwa, nie pogardzi także dobrą książką.
— Rafał Wawreniuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.