Jak ryby w strumieniach życia, możemy albo spędzić je, płynąc pod prąd… na przekór… wbrew samozadowoleniu…, tak abyśmy mogli zbliżyć się do źródła Życia…, albo poddać się.
Od początku świata, odkąd Adam i Ewa przestali patrzeć na zewnątrz, ku Bogu i do wewnątrz, na samych siebie, ziemia czekała na Mesjasza. Wszystkie ostatnio przeżywane świąteczne chwile były spowodowane tym, że ten dzień w końcu nadszedł. Bóg wszedł w środek swego stworzenia pośrodku jaskini, leżąc obok zwierząt i brudu, pokazując nam raz na zawsze swoim przykładem, jak ludzkość powinna żyć… z całkowitą pokorą.
Po narodzinach Chrystusa niewiele słyszymy w Ewangeliach o Jego życiu, dopóki nie rozpoczął swojej publicznej służby. Ludzkość wciąż szukała w ciemności światła Chrystusa, nie wiedząc, że jest teraz pośród niej. Aby wypełnić to, co mówili prorocy, Jezus potrzebował wprowadzenia: głosu wołającego z pustyni św. Jana Chrzciciela.
Czytaliśmy w akatyście ku czci św. Jana, że był jak gwiazda poranna, która pojawia się przed Słońcem. Św. Jan wskazał Chrystusowi drogę, by skąpał świat w swoim Świetle. Przykład, dzięki któremu wypełnił swoją rolę i sposób, w jaki żył, był echem świecącego przykładu Chrystusa dla świata: całkowitej pokory.
Św. Jana nie obchodziło, co myślą o nim inni. Ten wielki wysłannik Boga nie mieszkał w pałacu, ale na pustkowiu. Nie jadł najlepszych potraw ani nie pił najlepszych win. Jadł szarańczę i dziki miód. Nosił odzież z wielbłądziej skóry i skórzany pas. Przesłanie Jana do ludzi na całym świecie było dokładnie tym samym przesłaniem, od którego nasz Pan rozpoczął Swoją publiczną służbę.
Najpierw obaj podają nam przykład pokory, a potem pojawia się czasownik, oznaczający działanie: nawracajcie się.
„Nawracajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios”.
Jeśli nie wiecie, że pokora i nawrócenie są dwoma najważniejszymi tematami Ewangelii, życia świętych i samego Kościoła, to nie odrobiliście lekcji. W Wielkim Poście prawie każde słowo wypowiedziane podczas nabożeństw odnosi się do nawrócenia, pokuty i pokory. To jest WSZYSTKIM… i dlatego jest to TAK TRUDNE! Życie tym chrześcijańskim sposobem życia jest niezwykle trudne, dlatego tak wielu ludzi na świecie po prostu odmawia.
Na poziomie makro żyjemy w czasach, w których skromne życie jest postrzegane jako słabość, a słowa takie jak „duma” (najniebezpieczniejsza ze wszystkich pasji) są celebrowane. Na poziomie mikro, w zaciszu i prywatności naszych domów, trudno zachować pokorę. Trudno jest się zmienić, ponieważ po prostu czujemy się zbyt dobrze z tym, co się dzieje i co nas otacza.
Istnieje obraz, który często mam przed oczami w okresie Teofanii, przedstawiający ryby próbujące przepłynąć w górę rzeki Jordan. Te ryby spędzają całe życie płynac instynktownie na północ, w kierunku źródła słodkiej wody w Jordanie, ponieważ wiedzą, że jeśli zostaną porwane przez prąd, trafią do Morza Martwego, które jest tak pełne soli, że nic w nim nie może przetrwać.
Jako ryby w strumieniach życia mamy tę samą opcję, prawda? Możemy albo spędzić życie, płynąc pod prąd… na przekór… wbrew samozadowoleniu…, tak abyśmy mogli zbliżyć się do źródła Życia…, albo poddać się. Pozwalamy naszym pasjom przejąć kontrolę. Odmawiamy zmian. Odmawiamy prowadzenia pokornego życia i dajemy się ponieść prądowi, który prowadzi do naszej własnej duchowej śmierci.
Morze Martwe nie jest daleko za naszymi rybimi ogonami. Św. Jan z Damaszku wspominał tę rzeczywistość każdego dnia przed pójściem spać. Patrzył na swoje łóżko i mówił:
„O Panie, który miłujesz człowieka, czy to łóżko ma być moją trumną? A może nowym dniem oświecisz moją nieszczęsną duszę? "
Czy to, co św. Jan mówił, nie brzmi czasem chorobliwie? Kto chce myśleć o własnej śmierci, idąc spać?! Nie, on mówił tak, aby pamiętać, że jeśli zostanie pobłogosławiony kolejnym dniem, zostanie mu on dany jako nowa szansa na pokorne życie i pokutę.
Dzisiaj może być ostatnim dniem, w którym będziemy musieli płynąć w górę rzeki… aby wejść w kontakt ze Źródłem wszelkiego życia. Dzisiaj może być ostatnią chwilą, kiedy będziemy mogli uczestniczyć w Boskiej Eucharystii… aby prawdziwie wejść w komunię z Tym, który jest Życiem.
Nawracajcie się, bo Królestwo Niebieskie jest blisko. To nie są tylko puste słowa, ale raczej przypomnienie, że każda chwila jest nam dana na pokutę, na skruchę i nawrócenie.
Każda sekunda jest darem od samego Boga dla nas, abyśmy żyli w pokorze… kochali więcej… modlili się więcej… i wzrastali bardziej. To wzór, który nie jest tylko po to, aby o nim słuchać lub uczyć się, ale aby tak ŻYĆ.
Niech nasz Pan nadal błogosławi nas mocą do życia pełnego pokory i skruchy!
o. Gabriel Bilas
za: St. Mary Magdalene Orthodox Church
fotografia: orthodoxyhk /orthphoto.net/
— tłum. Gabriel Szymczak
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.