W trakcie swojego pobytu w Mińsku polski reżyser Krzysztof Zanussi wolny czas spędził w towarzystwie pracowników studia filmowego im.
W trakcie swojego pobytu w Mińsku polski reżyser Krzysztof Zanussi wolny czas spędził w towarzystwie pracowników studia filmowego im. męcz. Jana Rycerza, działającego przy monasterze św. Elżbiety. W ciągu dwóch godzin spotkania reżyser podzielił się swoim doświadczeniem twórcy i człowieka wierzącego.
Najnowszy film Zanussiego, „Serce na dłoni” (w roli głównej Bohdan Stupka), jest rodzajem przypowieści. Przeplatają się w niej dobro i zło, które często zlewają się w jedno. Eksperymenty z formą i treścią reżyser tłumaczy jako grę ze współczesnym zabłąkaniem: „Niestety, obecnie panuje przekonanie, że wiara człowieka ogranicza jego kreatywność. Jednak to nie jest prawda. Wiara, podobnie jak wiedza, stale potrzebuje rozwijania. Bywa, że jesteśmy dalej od wiary, to znów bliżej. To normalny szlak każdego człowieka. Staram się pokazać to widzom w swoich filmach.”
Reżyser zauważył, że większość nowoczesnych filmów stanowi tylko atrakcję dla odbiorców i jest to niebezpieczne. Zgodnie z jego opinią, sztuka powinna realizować wyższe cele. Jeśli jest inaczej, to jedynie strata czasu.
za: sobor.by
— Hanna Mordań
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.