Już za kilka tygodni w miejscowości Nabulus na zachodnim brzegu Jordanu, w miejscu, w którym wg tradycji znajduje się studnia, do której wrzucono biblijnego Józefa, i przy której Chrystus poprosił Samarytankę, by dała mu pić, po wielu wiekach zakończona zostanie budowa prawosławnego monasteru.
Już za kilka tygodni w miejscowości Nabulus na zachodnim brzegu Jordanu, w miejscu, w którym wg tradycji znajduje się studnia, do której wrzucono biblijnego Józefa, i przy której Chrystus poprosił Samarytankę, by dała mu pić, po wielu wiekach zakończona zostanie budowa prawosławnego monasteru. Budowa cerkwi oraz monasteru rozpoczęła się już w IV wieku po narodzeniu Chrystusa, jednak w wyniku dziejowych zawirowań nie została jeszcze dokończona.
Przez dłuższy czas monaster znajdował się w jurysdykcji Patriarchatu moskiewskiego. Po rewolucji bolszewickiej podzielił los wielu innych miejsc, które wcześniej wspierane były przez Rosjan. Przez blisko 80 lat nie otrzymywał żadnej pomocy finansowej i praktycznie popadł w zapomnienie.
Kolejną próbę dokończenia dzieła podjęto w latach sześćdziesiątych staraniem Patriarchatu Jerozolimskiego. Przerwała ją okupacja Palestyny przez Izrael. Jego władze nie życzyły sobie prawosławnego monasteru w miejscu, które jego obywatele uznają za święte. Dopiero w roku 1998 władze Autonomii Palestyńskiej wydały zezwolenie na dokończenie prac.
Jedynym mnichem, który przebywa w monasterze jest Grek – ojciec Justyn Mamalos. W tym roku mija 26 lat odkąd zamieszkał w monasterze. Wg miejscowej ludności jego poprzednik archimandryta Filemon zginął z rąk fanatycznych syjonistów, którzy włamali się w listopadzie 1979 i zamordowali go toporami. Jego głowa została przepołowiona, oczy wydłubane, a palce, którymi czynił znak krzyża odrąbane.
Dziennikarz agencji Reutera, którzy rozmawiał z dzisiejszym mieszkańcem monasteru opisuje go jako zabawnego gawędziarza, który swobodnie rozmawia w sześciu językach, na co dzień posługuje się lokalnym dialektem języka arabskiego. Opowiadając o historii i dniu dzisiejszym monasteru nie unika krytyki pod adresem izraelskich władz.”Izraelici przychodzą zawsze by nas sprawdzać i nękać. Wydaje im się, że w monasterze ukrywają się palestyńscy rebelianci” mówi ojciec Justyn.”Kiedyś nawet zniszczyli jedną z naszych Ewangelii ponieważ napisana była po arabsku, mimo to nadal sprawuję nabożeństwa w tym języku”.
Obecnie monaster wygląda na ukończony. Pozostało tylko ułożenie marmurowej posadzki, którą sprowadzono z Grecji oraz zainstalowanie dzwonów na wieży. W krypcie monasterskiej cerkwi znajduje się biblijna studnia o głębokości czterdziestu metrów, z której nadal można zaczerpnąć wody, o której podanie niemal dwa tysiące lat temu Chrystus poprosił Samarytankę.
źródło: Reuter's
— Szymon Krzyszczuk
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.