Wspomnienie świętego jasnowidzącego Paisjusza Pieczerskiego, szalonego dla Chrystusa*
(17/30 kwietnia)
Św. Paisjusz urodził się w 1821 r. na Ukrainie w mieście Łubna w guberni połtawskiej i był najstarszym z sześciorga dzieci w rodzinie. Od dzieciństwa Paisjusz wyróżniał się pobożnością i bojaźnią Bożą. Szkoła, w której się uczył, znajdowała się w Kijowie i chłopiec często opuszczał zajęcia, żeby odwiedzić Ławrę Kijowsko-Pieczerską. Tam z zachwytem obserwował życie mnichów. Gdy za naruszenie dyscypliny został usunięty ze szkoły, postanowił zostać nowicjuszem w monasterze.
Ponieważ Paisjusz został przyjęty na okres próbny, jego rodzice wszelkimi sposobami starali się zabrać syna, ale on zdecydowanie trzymał się swego zamiaru. Pewnego razu, gdy leżał chory, objawiła mu się Najświętsza Dziewica i obiecała swoją niebiańską pomoc w wysiłku bycia szalonym dla Chrystusa. Zostawszy nowicjuszem, Paisjusz otrzymał obowiązki śpiewaka, a jego duchowym kierownikiem został starzec Parteniusz (17 marca). Zrodziła się także jego przyjaźń duchowa ze starcem Teofilem (28 października).
Gdy szaleństwo Paisjusza stało się jawne, przeniesiono go do pustelni Gołosiewskiej (11 marca). W 1854 r. został postrzyżony na mnicha i jego dziwactwa się nasiliły. Wzbudzały one pogardę i śmiech mnichów, którzy uważali go za wariata. Szaleniec wchodził do cerkwi boso, a pewnego razu, gdy kazano mu przeczytać list apostolski, wybuchnął śmiechem i wybiegł z cerkwi.
Nie spełniał żadnych posług w pustelni, i żył w okolicach Kijowa, wędrując z jednego monasteru do drugiego. Ihumen ławry zrozumiał, że Paisjusz jedynie udaje szaleńca, i dlatego skierował go do pracy w kuchni w pustelni Kitajew.
Święty nie miał żadnej celi, i gdzie go zastała noc, tam zasypiał, a po krótkim śnie zaczynał całonocną modlitwę. Nie miał żadnej zmiany odzieży, a gdy dawano mu nową, to odmawiał jej noszenia, póki stara nie zostanie podarta i pobrudzona w błocie. Zamiast mniszego nakrycia głowy szaleniec nosił na głowie nędzną podartą chustę i zakładał dziurawe buty lub bez podeszwy. W rękach zawsze miał kawałek żelaza, tajemniczo zawinięty w materiał. Jadł na podłodze z garnuszka to, co zostawało z obiadu braci, a zanim zaczynał jeść, czekał, póki pokarm zupełnie się popsuje. Po wejściu do cerkwi szaleniec zaczął z pałką w ręku zalczyć z biesami, których poza nim nikt nie widział, i bił dużo pokłonów, rozbijając sobie głowę do krwi.
Za to niezwykłe życie i pogardę ze strony ludzi Bóg dał mu dar jasnowidzenia i uzdrawiania. Trzy dni przed zabójstwem cara Aleksandra II (marzec 1881 r.) Paisjusz wyglądał na zaniepokojonego i smutnego oraz powiedział do swego krewnego: „Nieszczęście, nieszczęście, tam w Petersburgu zamierzają zabić naszego cara-obrońcę!”. W całym kraju Paisjusz zasłynął wieloma uzdrowieniami.
Znając wcześniej datę swojej śmierci, powrócił do ławry, gdzie umieszczono go w szpitalu. Po przyjęciu świętej Eucharystii jego dusza znalazła pokój w Bogu 17 kwietnia 1893 r.
* Jego kult został uznany przez Ukraiński Kościół Prawosławny patriarchatu moskiewskiego w 1994r.
Za: Synaksarion. Kwiecień, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka 2014, s. 197-198.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.