na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
15W owym czasie, powstawszy z martwych, ukazał się Jezus uczniom swoim i mówi Szymonowi Piotrowi: – Szymonie, [synu] Jonasza, czy miłujesz Mnie bardziej niż ci? Mówi Mu: – Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Mówi mu: – Paś jagnięta Moje.
15Во вре́мѧ ѻ҆́но, ꙗ҆ви́сѧ і҆и҃съ ᲂу҆ченикѡ́мъ свои́мъ воста́въ ѿ ме́ртвыхъ, и҆ глаго́ла сі́мѡнꙋ петрꙋ̀: сі́мѡне і҆ѡ́нинъ, лю́биши ли мѧ̀ па́че си́хъ; глаго́ла є҆мꙋ̀: є҆́й гдⷭ҇и, ты̀ вѣ́си, ꙗ҆́кѡ люблю́ тѧ. глаго́ла є҆мꙋ̀: пасѝ а҆́гнцы моѧ̀.
16Mówi mu znowu po raz drugi: – Szymonie, [synu] Jonasza, czy miłujesz Mnie? Mówi Mu: – Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Mówi mu: – Paś owieczki Moje.
16Гл҃а є҆мꙋ̀ па́ки второ́е: сі́мѡне і҆ѡ́нинъ, лю́биши ли мѧ̀; Глаго́ла є҆мꙋ̀: є҆́й, гдⷭ҇и, ты̀ вѣ́си, ꙗ҆́кѡ люблю́ тѧ. Гл҃а є҆мꙋ̀: пасѝ ѻ҆́вцы моѧ̑.
17Mówi mu po raz trzeci: – Szymonie, [synu] Jonasza, kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że rzekł mu po raz trzeci: – Czy kochasz Mnie? I mówi Mu: – Panie, Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że kocham Cię. Mówi mu Jezus: – Paś owieczki Moje.
17Гл҃а є҆мꙋ̀ тре́тїе: сі́мѡне і҆ѡ́нинъ, лю́биши ли мѧ̀; Ѡ҆скорбѣ́ (же) пе́тръ, ꙗ҆́кѡ речѐ є҆мꙋ̀ тре́тїе: лю́биши ли мѧ̀; и҆ глаго́ла є҆мꙋ̀: гдⷭ҇и, ты̀ всѧ̑ вѣ́си: ты̀ вѣ́си, ꙗ҆́кѡ люблю́ тѧ. Гл҃а є҆мꙋ̀ і҆и҃съ: пасѝ ѻ҆́вцы моѧ̑:
18Amen, amen, mówię ci: – Kiedy byłeś młodszy, przepasywałeś się sam i chodziłeś, dokąd chciałeś. Kiedy zaś się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje i ktoś inny cię przepasze, i poprowadzi, dokąd nie chcesz.
18а҆ми́нь, а҆ми́нь гл҃ю тебѣ̀: є҆гда̀ бы́лъ є҆сѝ ю҆́нъ, поѧ́салсѧ є҆сѝ са́мъ и҆ ходи́лъ є҆сѝ, а҆́може хотѣ́лъ є҆сѝ: є҆гда́ же состарѣ́ешисѧ, воздѣ́жеши рꙋ́цѣ твоѝ, и҆ и҆́нъ тѧ̀ поѧ́шетъ и҆ веде́тъ, а҆́може не хо́щеши.
19To zaś rzekł, dając znak, jaką śmiercią uwielbi Boga. A to powiedziawszy, mówi mu: – Chodź za Mną!
19Сїе́ же речѐ, назна́менꙋѧ, ко́ею сме́ртїю просла́витъ бг҃а. И҆ сїѧ̑ ре́къ, гл҃а є҆мꙋ̀: и҆дѝ по мнѣ̀.
20Piotr, obróciwszy się, widzi idącego za nimi ucznia, którego miłował Jezus i który podczas wieczerzy opierał się o pierś Jego, i który powiedział: – Panie, któż to jest, kto Cię wyda?
20Ѡ҆бра́щьсѧ же пе́тръ ви́дѣ ᲂу҆чн҃ка̀, є҆го́же люблѧ́ше і҆и҃съ, в̾слѣ́дъ и҆дꙋ́ща, и҆́же и҆ возлежѐ на ве́чери на пе́рси є҆гѡ̀ и҆ речѐ: гдⷭ҇и, кто̀ є҆́сть предаѧ́й тѧ̀;
21Tego więc widząc, Piotr mówi do Jezusa: – Panie, a co z nim?
21Сего̀ ви́дѣвъ пе́тръ, глаго́ла і҆и҃сови: гдⷭ҇и, се́й же что̀;
22Mówi mu Jezus: – Jeśli chcę, aby on pozostał, aż przyjdę, to co ci [do tego]? Ty za Mną chodź!
22Гл҃а є҆мꙋ̀ і҆и҃съ: а҆́ще хощꙋ̀, да то́й пребыва́етъ, до́ндеже прїидꙋ̀, что̀ къ тебѣ̀; ты̀ по мнѣ̀ грѧдѝ.
23Doszło więc to słowo do braci, że ten uczeń nie umrze. Jezus zaś nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: – Jeśli chcę, aby on pozostał, aż przyjdę, to co ci [do tego]?
23И҆зы́де же сло́во сѐ въ бра́тїю, ꙗ҆́кѡ ᲂу҆чн҃къ то́й не ᲂу҆́мретъ. И҆ не речѐ є҆мꙋ̀ і҆и҃съ, ꙗ҆́кѡ не ᲂу҆́мретъ, но: а҆́ще хощꙋ̀ томꙋ̀ пребыва́ти, до́ндеже прїидꙋ̀, что̀ къ тебѣ̀;
24Ten to jest uczeń, który świadczy o tym i który to napisał, i wiem, że prawdziwe jest świadectwo jego.
24Се́й є҆́сть ᲂу҆чн҃къ свидѣ́тельствꙋѧй ѡ҆ си́хъ, и҆́же и҆ написа̀ сїѧ̑: и҆ вѣ́мъ, ꙗ҆́кѡ и҆́стинно є҆́сть свидѣ́тельство є҆гѡ̀.
25Są jeszcze inne, liczne [rzeczy], które uczynił Jezus; gdyby o każdej z nich pisano, [to] uważam, że świat nie zmieściłby napisanych ksiąg. Amen.
25Сꙋ́ть же и҆ и҆́на мнѡ́га, ꙗ҆̀же сотворѝ і҆и҃съ, ꙗ҆̀же а҆́ще бы по є҆ди́номꙋ пи̑сана бы́ша, ни самомꙋ̀ мню̀ (всемꙋ̀) мі́рꙋ вмѣсти́ти пи́шемыхъ кни́гъ. А҆ми́нь.
6dowiedziawszy się o tym, zbiegli do miast Likaonii: Listry i Derbe, i okolic.
6Во днѝ ѻ҆́ны, па́ѵелъ и҆ варна́ва прибѣго́ста во гра́ды лѷкао́нскїѧ, въ лѵ́стрꙋ и҆ де́рвїю, и҆ во ѻ҆крє́стныѧ и҆́хъ:
7I tam pozostawali, zwiastując Ewangelię.
7и҆ та́мѡ бѣ́ста благовѣствꙋ̑юща.
8A siedział w Listrze pewien mężczyzna z bezwładem nóg, chromy od łona swej matki, który nigdy nie chodził.
8И҆ нѣ́кто мꙋ́жъ въ лѵ́стрѣхъ не́мощенъ нога́ма сѣдѧ́ше, хро́мъ ѿ чре́ва ма́тере своеѧ̀ сы́й, и҆́же николи́же бѣ̀ ходи́лъ.
9On słyszał przemawiającego Pawła, który popatrzywszy uważnie na niego i widząc, że wierzy w swój ratunek,
9Се́й слы́шаше па́ѵла глаго́люща: и҆́же воззрѣ́въ на́нь и҆ ви́дѣвъ, ꙗ҆́кѡ вѣ́рꙋ и҆́мать здра́въ бы́ти,
10zawołał głosem wielkim: – [Mówię do ciebie w imię Pana Jezusa Chrystusa:] Stań prosto na swoich nogach! Zerwał się i zaczął chodzić.
10речѐ ве́лїимъ гла́сомъ: тебѣ̀ глаго́лю во и҆́мѧ гдⷭ҇а і҆и҃са хрⷭ҇та̀, вста́ни на ногꙋ̀ твоє́ю пра́въ. И҆ а҆́бїе возскочѝ и҆ хожда́ше.
11Tłumy zaś widząc, co uczynił Paweł, podniosły głos, wołając po likaońsku: – Bogowie, upodobniwszy się do ludzi, zstąpili do nas!
11Наро́ди же ви́дѣвше, є҆́же сотворѝ па́ѵелъ, воздвиго́ша гла́съ сво́й, лѷкао́нски глаго́люще: бо́зи ᲂу҆подо́бльшесѧ человѣ́кѡмъ снидо́ша къ на́мъ.
12Barnabę więc nazwali Zeusem, a Pawła Hermesem, jako że on przewodził słowu.
12Нарица́хꙋ же ᲂу҆́бѡ варна́вꙋ ді́а, па́ѵла же є҆рмі́а, поне́же то́й бѧ́ше нача́льникъ сло́ва.
13Kapłan Zeusa [ze świątyni] pod ich miastem, sprowadziwszy byki i wieńce przed bramy, chciał wraz z tłumem złożyć ofiarę.
13Жре́цъ же ді́евъ, сꙋ́щагѡ пред̾ гра́домъ и҆́хъ, приведѐ ю҆нцы̀ и҆ (принесѐ) вѣнцы̀ пред̾ врата̀, съ нарѡ́ды хотѧ́ше жре́ти.
14A usłyszawszy to apostołowie Barnaba i Paweł, rozdarłszy swoje szaty, wpadli w tłum, krzycząc
14Слы̑шавша же а҆пⷭ҇ла варна́ва и҆ па́ѵелъ, растерза̑вша ри̑зы своѧ̑, вскочи́ста въ наро́дъ, зовꙋ̑ща и҆ глагѡ́люща:
15i mówiąc: Mężowie, cóż to czynicie! I my jesteśmy tylko ludźmi, takimi jak wy, którzy zwiastują wam Dobrą Nowinę, abyście się odwrócili od tych próżności ku Bogu żywemu, który uczynił niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich;
15мꙋ́жїе, что̀ сїѧ̑ творитѐ; и҆ мы̀ подобостра̑стна є҆сма̀ ва́мъ человѣ̑ка, благовѣствꙋ̑юща ва́мъ ѿ си́хъ сꙋ́етныхъ ѡ҆браща́тисѧ къ бг҃ꙋ жи́вꙋ, и҆́же сотворѝ не́бо и҆ зе́млю и҆ мо́ре и҆ всѧ̑, ꙗ҆̀же въ ни́хъ:
16który też w poprzednich pokoleniach dozwalał wszystkim narodom chodzić własnymi drogami.
16и҆́же въ мимоше́дшыѧ ро́ды ѡ҆ста́вилъ бѣ̀ всѧ̑ ꙗ҆зы́ки ходи́ти въ пꙋте́хъ и҆́хъ:
17Jednak nie zostawił was bez świadectwa o sobie, czyniąc dobrze, dając wam deszcze z nieba i czasy urodzaju, sycąc pokarmem i radością serca nasze.
17и҆ ᲂу҆́бѡ не несвидѣ́тельствована себѐ ѡ҆ста́ви, бл҃готворѧ̀, съ небесѐ на́мъ дожди̑ даѧ̀ и҆ времена̀ плодонѡ́сна, и҆сполнѧ́ѧ пи́щею и҆ весе́лїемъ сердца̀ на̑ша.
18To mówiąc, ledwie powstrzymali tłumy, aby nie składały im ofiary i aby odeszli każdy do siebie. Kiedy apostołowie zaś przebywali tam i uczyli,
18И҆ сїѧ̑ глагѡ́люща, є҆два̀ ᲂу҆ста́виста наро́ды не жре́ти и҆́ма, но ѿитѝ коемꙋ́ждо во своѧ̑ си. Пребыва́ющема же и҆́ма и҆ ᲂу҆ча́щема,
1W owym czasie król Herod podniósł ręce na niektórych z Cerkwi, aby ich skrzywdzić.
1Во днѝ ѻ҆́ны, возложѝ и҆́рѡдъ ца́рь рꙋ́цѣ ѡ҆ѕло́бити нѣ̑кїѧ и҆̀же ѿ цр҃кве.
2Zabił mieczem Jakuba, brata Jana.
2ᲂу҆би́ же і҆а́кѡва, бра́та і҆ѡа́ннова, мече́мъ:
3Widząc zaś, że to się podoba Żydom, kazał też uwięzić Piotra. A były to Dni Przaśników.
3и҆ ви́дѣвъ, ꙗ҆́кѡ го́дѣ є҆́сть і҆ꙋде́ємъ, приложѝ ꙗ҆́ти и҆ петра̀: бѧ́хꙋ же дні́е ѡ҆прѣсно́чнїи:
4Pojmawszy go, wtrącił do więzienia i oddał pod straż czterem czwórkom żołnierzy, chcąc po Passze postawić go przed ludem.
4є҆го́же и҆ є҆́мь всадѝ въ темни́цꙋ, преда́въ четы́ремъ четвери́цамъ во́инѡвъ стрещѝ є҆го̀, хотѧ̀ по па́сцѣ и҆звестѝ є҆го̀ къ лю́демъ.
5Piotr był więc strzeżony w więzieniu. A Cerkiew usilnie modliła się za niego do Boga.
5И҆ ᲂу҆́бѡ петра̀ стрежа́хꙋ въ темни́цѣ: моли́тва же бѣ̀ прилѣ́жна быва́емаѧ ѿ цр҃кве къ бг҃ꙋ ѡ҆ не́мъ.
6Owej nocy, po której miał go Herod wyprowadzić, spał Piotr między dwoma żołnierzami, skuty dwoma żelaznymi łańcuchami, strażnicy zaś przed bramą strzegli więzienia.
6Є҆гда́ же хотѧ́ше є҆го̀ и҆звестѝ и҆́рѡдъ, въ нощѝ то́й бѣ̀ пе́тръ спѧ̀ междꙋ̀ двѣма̀ во́инома, свѧ́занъ (желѣ́знома) ᲂу҆́жема двѣма̀, стра́жїе же пред̾ две́рьми стрежа́хꙋ темни́цы.
7I oto anioł Pański stanął obok i światłość zajaśniała w celi. Dotknąwszy boku Piotra, obudził go, mówiąc: – Wstań szybko! I spadły mu z rąk łańcuchy.
7И҆ сѐ, а҆́гг҃лъ гдⷭ҇ень предста̀, и҆ свѣ́тъ возсїѧ̀ въ хра́минѣ: толкнꙋ́въ же въ ре́бра петра̀, воздви́же є҆го̀, глаго́лѧ: воста́ни вско́рѣ. И҆ спадо́ша є҆мꙋ̀ ᲂу҆́жѧ (желѣ́знаѧ) съ рꙋкꙋ̀.
8I anioł rzekł do niego: – Opasz się i zawiąż swoje sandały. Tak też uczynił. I mówi mu: – Narzuć swój płaszcz i idź za mną.
8Рече́ же а҆́гг҃лъ къ немꙋ̀: препоѧ́шисѧ и҆ встꙋпѝ въ плесни̑цы твоѧ̑. Сотвори́ же та́кѡ. И҆ глаго́ла є҆мꙋ̀: ѡ҆блецы́сѧ въ ри́зꙋ твою̀ и҆ послѣ́дствꙋй мѝ.
9Wyszedłszy, podążał za nim, ale nie wiedział, czy to, co się stało przez anioła, jest rzeczywiste. Sądził, że ma wizję.
9И҆ и҆зше́дъ в̾слѣ́дъ є҆гѡ̀ и҆дѧ́ше и҆ не вѣ́даше, ꙗ҆́кѡ и҆́стина є҆́сть бы́вшее ѿ а҆́гг҃ла, мнѧ́ше же видѣ́нїе зрѣ́ти.
10Przeszedłszy zaś pierwszą straż i drugą, przyszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta, która otworzyła się im sama. I wyszedłszy, przeszli jedną ulicę i wtedy anioł odstąpił od niego.
10Прошє́дша же пе́рвꙋю стра́жꙋ и҆ вторꙋ́ю, прїидо́ста ко вратѡ́мъ желѣ̑знымъ, вводѧ́щымъ во гра́дъ, ꙗ҆̀же ѡ҆ себѣ̀ ѿверзо́шасѧ и҆́ма: и҆ и҆зшє́дша преидо́ста сто́гнꙋ є҆ди́нꙋ, и҆ а҆́бїе ѿстꙋпѝ а҆́гг҃лъ ѿ негѡ̀.
11Gdy Piotr doszedł do siebie, rzekł: – Teraz naprawdę wiem, że posłał Pan anioła swego i wyrwał mnie z ręki Heroda i z całego oczekiwania ludu żydowskiego.
11И҆ пе́тръ бы́въ въ себѣ̀, речѐ: нн҃ѣ вѣ́мъ вои́стиннꙋ, ꙗ҆́кѡ посла̀ бг҃ъ а҆́гг҃ла своего̀ и҆ и҆з̾ѧ́тъ мѧ̀ и҆з̾ рꙋкѝ и҆́рѡдовы и҆ ѿ всегѡ̀ ча́ѧнїѧ люді́й і҆ꙋде́йскихъ.
14Gdy upłynęła połowa Pięćdziesiątnicy, wszedł Jezus do świątyni i uczył.
14Въ преполове́нїе пѧтьдесѧ́тницы взы́де і҆и҃съ во це́рковь, и҆ ᲂу҆ча́ше.
15Dziwili się więc Żydzi, mówiąc: – Skąd Ten Pisma zna, choć się nie uczył?
15И҆ дивлѧ́хꙋсѧ і҆ꙋде́є, глаго́люще: ка́кѡ се́й кни̑ги вѣ́сть не ᲂу҆чи́всѧ;
16Odpowiedział więc im Jezus i rzekł: – Moja nauka nie jest Moją, lecz Tego, który Mnie posłał.
16Ѿвѣща̀ (ᲂу҆̀бо) и҆̀мъ і҆и҃съ и҆ речѐ: моѐ ᲂу҆ч҃нїе нѣ́сть моѐ, но посла́вшагѡ мѧ̀:
17Jeśli ktoś chce wolę Jego czynić, pozna, czy ta nauka jest od Boga, czy też Ja mówię od siebie.
17а҆́ще кто̀ хо́щетъ во́лю є҆гѡ̀ твори́ти, разꙋмѣ́етъ ѡ҆ ᲂу҆ч҃нїи, ко́е ѿ бг҃а є҆́сть, и҆лѝ а҆́зъ ѿ себє̀ гл҃ю:
18Kto od siebie mówi, swojej chwały szuka. Ten zaś, który szuka chwały Tego, który Go posłał, Ten jest prawdziwy i nieprawości w Nim nie ma.
18глаго́лѧй ѿ себє̀ сла́вы своеѧ̀ и҆́щетъ: а҆ и҆щѧ́й сла́вы посла́вшагѡ є҆го̀, се́й и҆́стиненъ є҆́сть, и҆ нѣ́сть непра́вды въ не́мъ.
19Czyż to nie Mojżesz dał wam Prawo? A nikt z was Prawa nie czyni. Czemuż usiłujecie Mnie zabić?
19Не мѡѷсе́й ли дадѐ ва́мъ зако́нъ; и҆ никто́же ѿ ва́съ твори́тъ зако́на. Что̀ менѐ и҆́щете ᲂу҆би́ти;
20Odpowiedział tłum: – Czyżbyś miał demona? Kto usiłuje Cię zabić?
20Ѿвѣща̀ наро́дъ и҆ речѐ: бѣ́са ли и҆́маши; кто̀ тебѐ и҆́щетъ ᲂу҆би́ти;
21Odpowiedział Jezus i rzekł im: – Jedno dzieło uczyniłem i wszyscy się dziwicie.
21Ѿвѣща̀ і҆и҃съ и҆ речѐ и҆̀мъ: є҆ди́но дѣ́ло сотвори́хъ, и҆ всѝ дивите́сѧ:
22A przecież Mojżesz dał wam obrzezanie – jakkolwiek nie od Mojżesza ono jest, lecz od ojców – i wy obrzezujecie człowieka w szabat.
22сегѡ̀ ра́ди мѡѷсе́й дадѐ ва́мъ ѡ҆брѣ́занїе, не ꙗ҆́кѡ ѿ мѡѷсе́а є҆́сть, но ѿ ѻ҆тє́цъ: и҆ въ сꙋббѡ́тꙋ ѡ҆брѣ́заете человѣ́ка:
23Jeśli obrzezanie przyjmuje człowiek w szabat, aby nie było naruszone Prawo Mojżesza, to czemu się tak na Mnie złościcie, kiedy całego człowieka zdrowym uczyniłem w szabat?
23а҆́ще ѡ҆брѣ́занїе прїе́млетъ человѣ́къ въ сꙋббѡ́тꙋ, да не разори́тсѧ зако́нъ мѡѷсе́овъ, на мѧ́ ли гнѣ́ваетесѧ, ꙗ҆́кѡ всего̀ человѣ́ка здра́ва сотвори́хъ въ сꙋббѡ́тꙋ;
24Nie sądźcie z pozorów, lecz sądem sprawiedliwym sądźcie.
24не сꙋди́те на лица̑, но првⷣный сꙋ́дъ сꙋди́те.
25Mówili więc niektórzy z jerozolimian: – Czy to nie Ten, którego usiłują zabić?
25Глаго́лахꙋ ᲂу҆̀бо нѣ́цыи ѿ і҆ерⷭ҇ли́млѧнъ: не се́й ли є҆́сть, є҆го́же и҆́щꙋтъ ᲂу҆би́ти;
26A oto otwarcie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby przywódcy naprawdę poznali, że Ten jest Chrystusem?
26и҆ сѐ, не ѡ҆бинꙋ́ѧсѧ гл҃етъ, и҆ ничесѡ́же є҆мꙋ̀ не глаго́лютъ: є҆да̀ ка́кѡ {вои́стиннꙋ} разꙋмѣ́ша кнѧ̑зи, ꙗ҆́кѡ се́й є҆́сть хрⷭ҇то́съ;
27Ale skąd Ten jest, wiemy. Gdy zaś przyjdzie Mesjasz, nikt nie będzie wiedział, skąd jest.
27но сего̀ вѣ́мы, ѿкꙋ́дꙋ є҆́сть: хрⷭ҇то́съ же є҆гда̀ прїи́детъ, никто́же вѣ́сть, ѿкꙋ́дꙋ бꙋ́детъ.
28Jezus zaś zawołał w świątyni, nauczając i mówiąc: – I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem, i że przyszedłem nie od siebie. Ale prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie.
28Воззва̀ ᲂу҆̀бо въ це́ркви ᲂу҆чѧ̀ і҆и҃съ и҆ гл҃ѧ: и҆ менѐ вѣ́сте, и҆ вѣ́сте, ѿкꙋ́дꙋ є҆́смь: и҆ ѡ҆ себѣ̀ не прїидо́хъ, но є҆́сть и҆́стиненъ посла́вый мѧ̀, є҆гѡ́же вы̀ не вѣ́сте:
29Ja Go znam, bo od Niego jestem i to On Mnie posłał. Usiłowali Go pojmać;
29а҆́зъ вѣ́мъ є҆го̀, ꙗ҆́кѡ ѿ негѡ̀ є҆́смь, и҆ то́й мѧ̀ посла̀.
30ale nikt na Nim ręki nie położył, bo nie nadeszła jeszcze Jego godzina.
30И҆ска́хꙋ ᲂу҆̀бо, да и҆́мꙋтъ є҆го̀: и҆ никто́же возложѝ на́нь рꙋкѝ, ꙗ҆́кѡ не ᲂу҆̀ бѣ̀ прише́лъ ча́съ є҆гѡ̀.
1W owym czasie, stał Jezus nad jeziorem Genezaret,
1Во вре́мѧ ѻ҆́но, стоѧ́ше і҆и҃съ при є҆́зерѣ геннисаре́тстѣ:
2i ujrzał dwie łodzie stojące u brzegu jeziora; rybacy zaś, wysiadłszy z nich, myli sieci.
2и҆ ви́дѣ два̀ кораблѧ̑ стоѧ̑ща при є҆́зерѣ: ры́барїе же ѿше́дше ѿ нею̀, и҆змыва́хꙋ мрє́жи.
3Kiedy zaś wsiadł do jednej z łodzi, tej Szymonowej, poprosił go, aby odpłynął trochę od brzegu, i usiadłszy, z łodzi nauczał tłumy.
3Влѣ́зъ же въ є҆ди́нъ ѿ кораблю̑, и҆́же бѣ̀ сі́мѡновъ, молѝ є҆го̀ ѿ землѝ ѿстꙋпи́ти ма́лѡ: и҆ сѣ́дъ ᲂу҆ча́ше и҆з̾ кораблѧ̀ наро́ды.
4Gdy zaś przestał przemawiać, rzekł do Szymona: – Odpłyń na głębinę i rzućcie sieci wasze do połowu.
4Ꙗ҆́коже преста̀ гл҃ѧ, речѐ къ сі́мѡнꙋ: постꙋпѝ во глꙋбинꙋ̀, и҆ вве́рзите мрє́жи ва́шѧ въ лови́твꙋ.
5A Szymon odpowiadając, rzekł: – Nauczycielu, trudząc się przez całą noc, nic nie złowiliśmy. Jednak ze względu na słowo Twoje, rzucę sieci.
5И҆ ѿвѣща́въ сі́мѡнъ речѐ є҆мꙋ̀: наста́вниче, ѡ҆б̾ но́щь всю̀ трꙋ́ждшесѧ, ничесо́же ꙗ҆́хомъ: по гл҃ꙋ же твоемꙋ̀ вве́ргꙋ мре́жꙋ.
6I to uczyniwszy, złowili tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich się przerywały.
6И҆ сѐ сотво́рше, ꙗ҆́ша мно́жество ры́бъ мно́го: протерза́шесѧ же мре́жа и҆́хъ.
7I dali znak współtowarzyszom z drugiej łodzi, aby przyszli im pomóc. I przyszli, i napełnili obie łodzie tak, że tonęły.
7И҆ поманꙋ́ша прича́стникѡмъ, и҆̀же бѣ́хꙋ во дрꙋзѣ́мъ кораблѝ, да прише́дше помо́гꙋтъ и҆̀мъ: и҆ прїидо́ша, и҆ и҆спо́лниша ѻ҆́ба кораблѧ̑, ꙗ҆́кѡ погрꙋжа́тисѧ и҆́ма.
8Co widząc, Szymon Piotr upadł do kolan Jezusa, mówiąc: – Odejdź ode mnie, Panie, albowiem człowiekiem grzesznym jestem.
8Ви́дѣвъ же сі́мѡнъ пе́тръ, припадѐ къ колѣ́нома і҆и҃совома, глаго́лѧ: и҆зы́ди ѿ менє̀, ꙗ҆́кѡ мꙋ́жъ грѣ́шенъ є҆́смь, гдⷭ҇и.
9Lęk bowiem chwycił go i wszystkich razem z nim na widok mnóstwa ryb, które złowili.
9Оу҆́жасъ бо ѡ҆держа́ше є҆го̀ и҆ всѧ̑ сꙋ́щыѧ съ ни́мъ, ѡ҆ лови́твѣ ры́бъ, ꙗ҆̀же ꙗ҆́ша:
10Także Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli współtowarzyszami Szymona. A Jezus rzekł do Szymona: – Nie lękaj się, odtąd ludzi łowić będziesz.
10та́кожде же і҆а́кѡва и҆ і҆ѡа́нна сы̑на зеведе́ѡва, ꙗ҆̀же бѣ́ста ѡ҆бє́щника сі́мѡнови. И҆ речѐ къ сі́мѡнꙋ і҆и҃съ: не бо́йсѧ: ѿсе́лѣ бꙋ́деши человѣ́ки ловѧ̀.
11I wyciągnąwszy obie łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.
11И҆ и҆звле́кше (ѻ҆́ба) кораблѧ̑ на зе́млю, ѡ҆ста́вльше всѧ̑, в̾слѣ́дъ є҆гѡ̀ и҆до́ша.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.