na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
35A mówię to dla waszej korzyści, nie aby sidła na was zastawić, lecz abyście godnie i z oddaniem trwali przy Panu.
35Бра́тїе, къ по́льзѣ ва́мъ самѣ́мъ глаго́лю, не да сило̀ ва́мъ наложꙋ̀, но къ бл҃гоѻбра́зїю и҆ бл҃гопристꙋпа́нїю гдⷭ҇ви безмо́лвнꙋ.
36A jeśli ktoś uważa, że to wstyd dla powierzonej mu panny, iż lata jej nieuchronnie przemijają, to niech czyni, co chce; nie zgrzeszy, jeśli wyjdzie za mąż.
36А҆́ще ли же кто̀ без̾ѡбрази́ти ѡ҆ дѣ́вѣ свое́й непщꙋ́етъ, а҆́ще є҆́сть превозра́стна, и҆ та́кѡ должна̀ є҆́сть бы́ти: є҆́же хо́щетъ, да твори́тъ: не согрѣша́етъ, а҆́ще посѧ́гнетъ.
37Lecz kto w swoim sercu twardo postanowił, bez przymusu, i w pełni panując nad swą wolą, powziął zamiar w swoim sercu, by chronić swoją pannę, dobrze czyni.
37А҆ и҆́же стои́тъ тве́рдѡ се́рдцемъ, не и҆мы́й нꙋ́жды, вла́сть же и҆́мать ѡ҆ свое́й во́ли, и҆ сѐ разсꙋди́лъ є҆́сть въ се́рдцы свое́мъ блюстѝ дѣ́вꙋ свою̀, до́брѣ твори́тъ.
38Kto więc wydaje swoją pannę za mąż, dobrze czyni, a kto nie wydaje – lepiej czyni.
38Тѣ́мже и҆ вдаѧ́й бра́кꙋ свою̀ дѣ́вꙋ до́брѣ твори́тъ: и҆ не вдаѧ́й лꙋ́чше твори́тъ.
39Żona związana jest Prawem, dopóki żyje jej mąż, a gdyby umarł mąż, wolno jej poślubić kogo chce, lecz tylko w Panu.
39Жена̀ привѧ́зана є҆́сть зако́номъ, въ є҆ли́ко вре́мѧ живе́тъ мꙋ́жъ є҆ѧ̀: а҆́ще же ᲂу҆́мретъ мꙋ́жъ є҆ѧ̀, свобо́дна є҆́сть, за него́же хо́щетъ, посѧ́гнꙋти, то́чїю ѡ҆ гдⷭ҇ѣ.
40Szczęśliwsza jednak będzie, jeśli za moją radą tak pozostanie, a mniemam, że i ja mam Ducha Bożego.
40Бл҃же́ннѣйша же є҆́сть, а҆́ще та́кѡ пребꙋ́детъ, по моемꙋ̀ совѣ́тꙋ: мню́сѧ бо и҆ а҆́зъ дх҃а бж҃їѧ и҆мѣ́ти.
1Co do mięsa z ofiar pogańskich, wszyscy mamy należytą wiedzę. Wiedza bowiem nadyma, lecz miłość buduje.
1Ѡ҆ і҆дѡложе́ртвенныхъ же вѣ́мы: ꙗ҆́кѡ всѝ ра́зꙋмъ и҆́мамы. Ра́зꙋмъ (ᲂу҆́бѡ) кичи́тъ, а҆ любы̀ созида́етъ.
2Jeśli ktoś mniema, że coś wie, to jeszcze nie wie, jak należy wiedzieć.
2А҆́ще ли кто̀ мни́тсѧ вѣ́дѣти что̀, не ᲂу҆̀ что̀ разꙋмѣ̀, ꙗ҆́коже подоба́етъ разꙋмѣ́ти:
3Lecz jeśli ktoś miłuje Boga, to ten został przez Niego poznany.
3а҆́ще же кто̀ лю́битъ бг҃а, се́й позна́нъ бы́сть ѿ негѡ̀.
4O spożywaniu zaś mięsa z ofiar pogańskich wiemy, że nie ma żadnego bożka w świecie i że nie ma innego Boga z wyjątkiem Jednego.
4Ѡ҆ ꙗ҆де́нїи же і҆дѡложе́ртвенныхъ вѣ́мы, ꙗ҆́кѡ і҆́дѡлъ ничто́же є҆́сть въ мі́рѣ, и҆ ꙗ҆́кѡ никто́же бг҃ъ и҆́нъ, то́кмѡ є҆ди́нъ.
5Jakkolwiek są tak zwani bogowie, czy to na niebie, czy to na ziemi, są bowiem bogowie liczni i panowie liczni,
5А҆́ще бо и҆ сꙋ́ть глаго́лемїи бо́зи, и҆лѝ на небесѝ, и҆лѝ на землѝ: ꙗ҆́коже сꙋ́ть бо́зи мно́зи и҆ госпо́дїе мно́зи:
6dla nas jednak [jest] jeden Bóg, Ojciec, z którego wszystko i my ku Niemu, i jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko i my przez Niego.
6но на́мъ є҆ди́нъ бг҃ъ ѻ҆ц҃ъ, и҆з̾ негѡ́же всѧ̑, и҆ мы̀ ᲂу҆ негѡ̀, и҆ є҆ди́нъ гдⷭ҇ь і҆и҃съ хрⷭ҇то́съ, и҆́мже всѧ̑, и҆ мы̀ тѣ́мъ.
7Ale nie wszyscy to wiedzą. Bo niektórzy z przyzwyczajenia aż dotąd spożywają mięso ofiarne jako ofiarę bożkom i ich słabe sumienie kala się.
7Но не во всѣ́хъ ра́зꙋмъ: нѣ́цыи же со́вѣстїю і҆́дѡльскою да́же досе́лѣ ꙗ҆́коже і҆дѡложе́ртвенное ꙗ҆дѧ́тъ, и҆ со́вѣсть и҆́хъ, немощна̀ сꙋ́щи, скверни́тсѧ.
1Współdziałając zaś, zachęcamy was, abyście na próżno nie przyjmowali łaski Bożej.
1Бра́тїе, поспѣ́шствꙋюще мо́лимъ, не вотщѐ бл҃года́ть бж҃їю прїѧ́ти ва́мъ.
2Mówi bowiem: W czasie łaskawym wysłuchałem cię i w dniu zbawienia pomogłem ci. Oto teraz czas dogodny, oto teraz dzień zbawienia.
2Гл҃етъ бо: во вре́мѧ прїѧ́тно послꙋ́шахъ тебє̀, и҆ въ де́нь спⷭ҇нїѧ помого́хъ тѝ. Сѐ нн҃ѣ вре́мѧ бл҃гопрїѧ́тно, сѐ нн҃ѣ де́нь спⷭ҇нїѧ.
3Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby to posługiwanie nie zostało wyszydzone.
3Ни є҆ди́но ни въ че́мже даю́ще претыка́нїе, да слꙋже́нїе безпоро́чно бꙋ́детъ,
4A we wszystkim uważamy się za sługi Boga: w wielkiej cierpliwości, w udrękach, w potrzebach, w uciskach,
4но во все́мъ представлѧ́юще себѐ ꙗ҆́коже бж҃їѧ слꙋги̑, въ терпѣ́нїи мно́зѣ, въ ско́рбехъ, въ бѣда́хъ, въ тѣснота́хъ,
5w chłostach, w więzieniach, w rozruchach, w trudach, w nocnych czuwaniach, w postach,
5въ ра́нахъ, въ темни́цахъ, въ нестрое́нїихъ, въ трꙋдѣ́хъ, во бдѣ́нїихъ, въ поще́нїихъ,
6w czystości, w poznaniu, w wielkoduszności, w dobroci, w Duchu Świętym, w miłości nieobłudnej,
6во ѡ҆чище́нїи, въ ра́зꙋмѣ, въ долготерпѣ́нїи, въ бл҃гости, въ дс҃ѣ ст҃ѣ, въ любвѝ нелицемѣ́рнѣ,
7w mówieniu prawdy, w mocy Bożej; przez oręż sprawiedliwości w prawej i lewej ręce,
7въ словесѝ и҆́стины, въ си́лѣ бж҃їей, ѻ҆рꙋ̑жїи пра́вды десны́ми и҆ шꙋ́ими,
8przez chwałę i hańbę, przez zniesławienie i dobrą sławę – jako zwodziciele i prawdomówni,
8сла́вою и҆ безче́стїемъ, гажде́нїемъ и҆ благохвале́нїемъ: ꙗ҆́кѡ лестцы̀, и҆ и҆́стинни:
9jako niepoznani i uznawani, jako umierający i oto żyjemy, jako karceni, a nieuśmiercani,
9ꙗ҆́кѡ незна́еми, и҆ познава́еми: ꙗ҆́кѡ ᲂу҆мира́юще, и҆ сѐ жи́ви є҆смы̀: ꙗ҆́кѡ наказꙋ́еми, а҆ не ᲂу҆мерщвлѧ́еми:
10jako zasmuceni, a zawsze radośni, jako ubodzy, a wzbogacający wielu, jako nic niemający, a wszystko posiadający.
10ꙗ҆́кѡ скорбѧ́ще, прⷭ҇нѡ же ра́дꙋющесѧ: ꙗ҆́кѡ ни̑щи, а҆ мнѡ́ги богатѧ́ще: ꙗ҆́кѡ ничто́же и҆мꙋ́ще, а҆ всѧ̑ содержа́ще.
29W owym czasie, przyszedł Jezus nad Morze Galilejskie. I wszedłszy na górę, usiadł tam.
29Во вре́мѧ ѻ҆́но, прїи́де і҆и҃съ на мо́ре галїле́йское: и҆ возше́дъ на горꙋ̀, сѣ́де тꙋ̀.
30I przystąpiły do Niego wielkie tłumy, prowadząc ze sobą chromych, ślepych, niemych, kalekich i wielu innych; kładli ich u stóp Jezusa, a On ich uzdrowił,
30И҆ пристꙋпи́ша къ немꙋ̀ наро́ди мно́зи, и҆мꙋ́ще съ собо́ю хрѡмы́ѧ, слѣпы̑ѧ, нѣмы̑ѧ, бѣ̑дныѧ и҆ и҆́ны мнѡ́ги, и҆ приверго́ша и҆̀хъ къ нога́ма і҆и҃совыма: и҆ и҆сцѣлѝ и҆̀хъ:
31tak że tłum dziwił się, widząc niemych – mówiącymi, kalekich – zdrowymi, chromych – chodzącymi i ślepych – widzącymi; i sławili Boga Izraela.
31ꙗ҆́коже наро́дѡмъ диви́тисѧ, ви́дѧщымъ нѣмы̑ѧ глаго́лющѧ, бѣ̑дныѧ здра̑вы, хрѡмы́ѧ ходѧ́щѧ и҆ слѣпы̑ѧ ви́дѧщѧ: и҆ сла́влѧхꙋ бг҃а і҆и҃лева.
36W owym czasie, prosił Jezusa jeden z faryzeuszy, aby spożył z nim posiłek. Wszedłszy do domu faryzeusza, spoczął przy stole.
36Во вре́мѧ ѻ҆́но, молѧ́ше і҆и҃са нѣ́кїй ѿ фарїсє́й, да бы̀ ꙗ҆́лъ съ ни́мъ: и҆ вше́дъ въ до́мъ фарїсе́овъ, возлежѐ.
37A oto kobieta, która była znana w mieście jako grzesznica, dowiedziawszy się, że spoczywa w domu faryzeusza, kupiwszy dzban wonności
37И҆ сѐ, жена̀ во гра́дѣ, ꙗ҆́же бѣ̀ грѣ́шница, и҆ ᲂу҆вѣ́дѣвши, ꙗ҆́кѡ возлежи́тъ во хра́минѣ фарїсе́овѣ, прине́сши а҆лава́стръ мѵ́ра,
38i stanąwszy za Nim u stóp Jego z płaczem, łzami zaczęła zraszać stopy Jego i włosami swej głowy wycierać, i okrywała pocałunkami stopy Jego, i namaszczała wonnościami.
38и҆ ста́вши при ногꙋ̀ є҆гѡ̀ созадѝ, пла́чꙋщисѧ, нача́тъ ᲂу҆мыва́ти но́зѣ є҆гѡ̀ слеза́ми, и҆ власы̑ главы̀ своеѧ̀ ѡ҆тира́ше, и҆ ѡ҆блобыза́ше но́зѣ є҆гѡ̀, и҆ ма́заше мѵ́ромъ.
39Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, rzekł sobie: – Gdyby ten był prorokiem, rozpoznałby, co to za jedna, ta kobieta, która go dotyka; że jest grzesznicą.
39Ви́дѣвъ же фарїсе́й воззва́вый є҆го̀, речѐ въ себѣ̀, глаго́лѧ: се́й а҆́ще бы бы́лъ прⷪ҇ро́къ, вѣ́дѣлъ бы, кто̀ и҆ какова̀ жена̀ прикаса́етсѧ є҆мꙋ̀: ꙗ҆́кѡ грѣ́шница є҆́сть.
40Jezus odpowiadając, rzekł do niego: – Szymonie, mam ci coś do powiedzenia. Ten zaś rzecze: – Nauczycielu, mów!
40И҆ ѿвѣща́въ і҆и҃съ речѐ къ немꙋ̀: сі́мѡне, и҆́мамъ тѝ нѣ́что рещѝ. Ѻ҆́нъ же речѐ: ᲂу҆чт҃лю, рцы̀.
41Jezus zaś rzekł: – Dwóch zadłużyło się u pewnego wierzyciela. Jeden był winien pięćset denarów, drugi zaś pięćdziesiąt.
41І҆и҃съ же речѐ: два̀ должника̑ бѣ́ста заимода́вцꙋ нѣ́коемꙋ: є҆ди́нъ бѣ̀ до́лженъ пѧтїю́сѡтъ дина̑рїй, дрꙋгі́й же пѧтїю́десѧтъ:
42Gdy nie mieli z czego oddać, obu darował. Powiedz więc, który z nich będzie go bardziej miłował?
42не и҆мꙋ́щема же и҆́ма возда́ти, ѻ҆бѣ́ма ѿда̀ {ѡ҆ста́ви}. Кото́рый ᲂу҆̀бо є҆ю̀, рцы̀, па́че возлю́битъ є҆го̀;
43Odpowiadając, Szymon rzekł: – Przyjmuję, że ten, któremu więcej darował. On zaś rzekł do niego: – Prawidłowo osądziłeś.
43Ѿвѣща́въ же сі́мѡнъ речѐ: мню̀, ꙗ҆́кѡ є҆мꙋ́же вѧ́щше ѿда̀ {ѡ҆ста́ви}. Ѻ҆́нъ же речѐ є҆мꙋ̀: пра́вѡ сꙋди́лъ є҆сѝ.
44I odwróciwszy się do kobiety, powiedział Szymonowi: – Czy widzisz tę kobietę? Gdy wszedłem do twojego domu, nie podałeś Mi wody do [obmycia] stóp, ona zaś łzami obmyła Moje stopy i wytarła je swoimi włosami.
44И҆ ѡ҆бра́щьсѧ къ женѣ̀, сі́мѡнови речѐ: ви́диши ли сїю̀ женꙋ̀; Внидо́хъ въ до́мъ тво́й, воды̀ на но́зѣ моѝ не да́лъ є҆сѝ: сїѧ́ же слеза́ми ѡ҆блїѧ́ ми но́зѣ и҆ власы̑ главы̀ своеѧ̀ ѡ҆трѐ.
45Pocałunku Mi nie dałeś, ona zaś, odkąd wszedłem, nie przestaje całować Moich stóp.
45Лобза́нїѧ мѝ не да́лъ є҆сѝ: сїѧ́ же, ѿне́лиже внидо́хъ, не преста̀ ѡ҆блобыза́ющи мѝ но́зѣ.
46Głowy Mojej olejkiem nie namaściłeś, ona zaś wonnościami namaściła stopy Moje.
46Ма́сломъ главы̀ моеѧ̀ не пома́залъ є҆сѝ: сїѧ́ же мѵ́ромъ пома́за мѝ но́зѣ.
47Ze względu na to powiadam ci: – Jej liczne grzechy są odpuszczone, skoro tak bardzo miłuje; komu zaś mało jest odpuszczone, mało miłuje.
47Є҆гѡ́же ра́ди, гл҃ю тѝ, ѿпꙋща́ютсѧ грѣсѝ є҆ѧ̀ мно́зи, ꙗ҆́кѡ возлюбѝ мно́гѡ: а҆ є҆мꙋ́же ма́лѡ ѡ҆ставлѧ́етсѧ, ме́ньше лю́битъ.
48Do niej zaś rzekł: – Odpuszczone są grzechy twoje.
48Рече́ же є҆́й: ѿпꙋща́ютсѧ тебѣ̀ грѣсѝ.
49A ci, którzy z Nim razem spoczywali, zaczęli mówić sobie: – Kim jest ten, który nawet grzechy odpuszcza?
49И҆ нача́ша возлежа́щїи съ ни́мъ глаго́лати въ себѣ̀: кто̀ се́й є҆́сть, и҆́же и҆ грѣхѝ ѿпꙋща́етъ;
50On zaś powiedział do kobiety: – Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.
50Рече́ же къ женѣ̀: вѣ́ра твоѧ̀ сп҃се́ тѧ: и҆дѝ въ ми́рѣ.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.