na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
5Tak mówi Bóg, PAN, który stworzył niebiosa i je rozpostarł; który rozszerzył ziemię i to, co się z niej rodzi; który daje tchnienie ludziom mieszkającym na niej i ducha tym, co po niej chodzą.
5Та́кѡ гл҃етъ гдⷭ҇ь бг҃ъ, сотвори́вый не́бо и҆ водрꙋзи́вый є҆̀, ᲂу҆твержде́й зе́млю и҆ ꙗ҆̀же на не́й, и҆ даѧ́й дыха́нїе лю́демъ, и҆̀же на не́й, и҆ дꙋ́хъ ходѧ́щымъ на не́й:
6Ja, PAN, wezwałem cię w sprawiedliwości i ująłem cię za rękę, będę cię strzegł i dam cię jako przymierze dla ludu, jako światłość dla narodów;
6а҆́зъ гдⷭ҇ь бг҃ъ призва́хъ тѧ̀ въ пра́вдѣ, и҆ ᲂу҆держꙋ̀ за рꙋ́кꙋ твою̀ и҆ ᲂу҆крѣплю́ тѧ: и҆ да́хъ тѧ̀ въ завѣ́тъ ро́да і҆и҃лева, во свѣ́тъ ꙗ҆зы́кѡвъ,
7Abyś otwierał oczy ślepym, wyprowadził więźniów z ciemnicy i z więzienia tych, co siedzą w ciemności.
7ѿве́рсти ѻ҆́чи слѣпы́хъ, и҆звестѝ ѿ ᲂу҆́зъ свѧ̑занныѧ и҆ и҆з̾ до́мꙋ темни́цы и҆ сѣдѧ́щыѧ во тьмѣ̀.
8Ja, PAN, to jest moje imię, a mojej chwały nie oddam innemu ani mojej czci – rzeźbionym posągom.
8А҆́зъ гдⷭ҇ь бг҃ъ, сїѐ моѐ є҆́сть и҆́мѧ, сла́вы моеѧ̀ и҆но́мꙋ не да́мъ, нижѐ добродѣ́телей мои́хъ и҆стꙋка̑ннымъ.
9Oto nastąpiły pierwsze rzeczy, a ja ogłaszam nowe; zanim się zaczną, dam wam o nich słyszeć.
9Ꙗ҆̀же и҆з̾ нача́ла, сѐ, прїидо́ша, и҆ нѡ́ваѧ, ꙗ҆̀же а҆́зъ возвѣщꙋ̀, и҆ пре́жде не́же возвѣсти́ти, ꙗ҆ви́шасѧ ва́мъ.
10Śpiewajcie PANU nową pieśń, jego chwałę od krańców ziemi, wy, którzy się w morzu pławicie, i wszystko, co w nim jest, wyspy i ich mieszkańcy.
10Воспо́йте гдⷭ҇еви пѣ́снь но́вꙋ: нача́льство є҆гѡ̀, просла́вите и҆́мѧ є҆гѡ̀ ѿ конє́цъ землѝ, сходѧ́щїи въ мо́ре и҆ пла́вающїи по немꙋ̀, ѻ҆́строви и҆ живꙋ́щїи на ни́хъ.
11Niech podniosą głos pustynia i jej miasta oraz wsie, w których mieszka Kedar. Niech wykrzykują mieszkańcy skały, niech wołają ze szczytu gór.
11Возвесели́сѧ, пꙋсты́не, и҆ вє́си є҆ѧ̀, придвѡ́рїѧ, и҆ живꙋ́щїи въ кида́рѣ: возвеселѧ́тсѧ живꙋ́щїи на ка́мени, ѿ кра́ѧ го́ръ возопїю́тъ,
12Oddajcie cześć PANU i głoście jego chwałę na wyspach.
12дадѧ́тъ бг҃ꙋ сла́вꙋ, добродѣ́тєли є҆гѡ̀ во ѻ҆́стровѣхъ возвѣстѧ́тъ.
13PAN wyruszy jak mocarz, jak mąż waleczny wzbudzi swoją gorliwość. Zawoła, nawet zagrzmi i odniesie zwycięstwo nad swoimi wrogami;
13Гдⷭ҇ь бг҃ъ си́лъ и҆зы́детъ и҆ сокрꙋши́тъ ра́ть, воздви́гнетъ рве́нїе и҆ возопїе́тъ на врагѝ своѧ̑ со крѣ́постїю.
14Mówiąc: Milczałem dość długo, w spokoju wstrzymywałem się; ale teraz będę krzyczeć jak rodząca, spustoszę i pożrę wszystkich razem.
14Молча́хъ, є҆да̀ и҆ всегда̀ ᲂу҆молчꙋ̀ и҆ потерплю̀; Терпѣ́хъ ꙗ҆́кѡ ражда́ющаѧ, и҆стреблю̀ и҆ и҆зсꙋшꙋ̀ вкꙋ́пѣ,
15Góry i pagórki zamienię w pustynię i całą ich zieleń wysuszę. Zamienię rzeki w wyspy, a jeziora wysuszę.
15ѡ҆пꙋстошꙋ̀ го́ры и҆ хо́лмы, и҆ всѧ́кꙋ травꙋ̀ и҆́хъ и҆зсꙋшꙋ̀, и҆ положꙋ̀ рѣ́ки во ѻ҆́стровы, и҆ лꙋ́ги и҆зсꙋшꙋ̀:
16Powiodę ślepych drogą, której nie znali, poprowadzę ich ścieżkami, o których nie wiedzieli. Ciemność zamienię w światłość przed nimi, a miejsca nierówne – w równinę. To są rzeczy, które dla nich uczynię, a nie opuszczę ich.
16и҆ наведꙋ̀ слѣпы̑ѧ на пꙋ́ть, є҆гѡ́же не ви́дѣша, и҆ по стезѧ́мъ, и҆́хже не зна́ша, ходи́ти сотворю̀ и҆̀мъ: сотворю̀ и҆̀мъ тьмꙋ̀ во свѣ́тъ и҆ стро́пѡтнаѧ въ пра̑ваѧ: сїѧ̑ гл҃го́лы сотворю̀, и҆ не ѡ҆ста́влю и҆́хъ.
39W owe dni, Mariam, powstawszy, wyruszyła pospiesznie w stronę gór, do miasta [pokolenia] Judy.
39Во днѝ ѻ҆́ны воста́вши марїа́мъ, и҆́де въ гѡ́рнѧѧ со тща́нїемъ, во гра́дъ і҆ꙋ́довъ.
40Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
40и҆ вни́де въ до́мъ заха́рїинъ и҆ цѣлова̀ є҆лїсаве́ть.
41I stało się, skoro tylko Elżbieta usłyszała pozdrowienie Mariam, że poruszyło się radośnie dziecko w jej łonie i została napełniona Duchem Świętym.
41И҆ бы́сть ꙗ҆́кѡ ᲂу҆слы́ша є҆лїсаве́ть цѣлова́нїе мр҃і́ино, взыгра́сѧ младе́нецъ во чре́вѣ є҆ѧ̀: и҆ и҆спо́лнисѧ дх҃а ст҃а є҆лїсаве́ть,
42I wtedy zawołała głośno, i rzekła: Błogosławiona ty jesteś pośród niewiast i błogosławiony owoc łona twego.
42и҆ возопѝ гла́сомъ ве́лїимъ, и҆ речѐ: блгⷭ҇ве́на ты̀ въ жена́хъ, и҆ блгⷭ҇ве́нъ пло́дъ чре́ва твоегѡ̀:
43I skądże mi to, że przyszła do mnie matka Pana mego?
43и҆ ѿкꙋ́дꙋ мнѣ̀ сїѐ, да прїи́детъ мт҃и гдⷭ҇а моегѡ̀ ко мнѣ̀;
44Oto bowiem, gdy rozległ się w moich uszach głos twego pozdrowienia, poruszyło się radośnie dziecko w łonie moim.
44се́ бо, ꙗ҆́кѡ бы́сть гла́съ цѣлова́нїѧ твоегѡ̀ во ᲂу҆́шїю моє́ю, взыгра́сѧ младе́нецъ ра́дощами во чре́вѣ мое́мъ:
45Szczęśliwa ta, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane jej od Pana.
45и҆ бл҃же́нна вѣ́ровавшаѧ, ꙗ҆́кѡ бꙋ́детъ соверше́нїе гл҃гѡ́ланнымъ є҆́й ѿ гдⷭ҇а.
46I rzekła Mariam: Uwielbia dusza moja Pana
46И҆ речѐ мр҃їа́мь: вели́читъ дш҃а̀ моѧ̀ гдⷭ҇а,
47i weseli się duch mój Bogiem, Zbawicielem moim.
47и҆ возра́довасѧ дх҃ъ мо́й ѡ҆ бз҃ѣ сп҃сѣ мое́мъ:
48Bo wejrzał na uniżenie służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.
48ꙗ҆́кѡ призрѣ̀ на смире́нїе рабы̀ своеѧ̀: се́ бо, ѿнн҃ѣ ᲂу҆блажа́тъ мѧ̀ всѝ ро́ди:
49Albowiem wielkie rzeczy uczynił mi Ten, Który jest Mocny – imię Jego jest święte.
49ꙗ҆́кѡ сотворѝ мнѣ̀ вели́чїе си́льный, и҆ ст҃о и҆́мѧ є҆гѡ̀:
56Mariam pozostała z nią około trzech miesięcy i wróciła do domu swego.
56Пребы́сть же мр҃їа́мь съ не́ю ꙗ҆́кѡ трѝ мцⷭ҇ы и҆ возврати́сѧ въ до́мъ сво́й.
11A Ten, który zarówno uświęca, jak i ci, którzy są uświęcani, z Jednego wszyscy; z tej przyczyny nie wstydzi się braćmi ich nazywać, mówiąc:
11Бра́тїе, ст҃ѧ́й и҆ ѡ҆сщ҃а́емїи, ѿ є҆ди́нагѡ всѝ: є҆ѧ́же ра́ди вины̀ не стыди́тсѧ бра́тїю нарица́ти и҆̀хъ, глаго́лѧ:
12Oznajmię imię twoje braciom moim, pośród zgromadzenia będę cię opiewał.
12возвѣщꙋ̀ и҆́мѧ твоѐ бра́тїи мое́й, посредѣ̀ це́ркве воспою́ тѧ.
13I znowu: Ja będę pokładał w nim nadzieję. I znowu: Oto ja i dzieci, które to dał mi Bóg.
13И҆ па́ки: а҆́зъ бꙋ́дꙋ надѣ́ѧсѧ на́нь. И҆ па́ки: сѐ, а҆́зъ и҆ дѣ́ти, ꙗ҆̀же мѝ да́лъ є҆́сть бг҃ъ.
14Ponieważ więc dzieci stały się uczestnikami w krwi i ciele, i On tym bardziej ma w nich udział, aby przez śmierć zniszczył tego, który ma władzę śmierci, to jest diabła,
14Поне́же ᲂу҆̀бо дѣ́ти приѡбщи́шасѧ пло́ти и҆ кро́ви, и҆ то́й прїи́скреннѣ приѡбщи́сѧ тѣ́хже, да см҃ртїю ᲂу҆праздни́тъ и҆мꙋ́щаго держа́вꙋ сме́рти, си́рѣчь дїа́вола,
15i uwolnił tych, którzy ze strachu przed śmiercią przez całe życie podlegli byli niewoli.
15и҆ и҆зба́витъ си́хъ, є҆ли́цы стра́хомъ сме́рти чрез̾ всѐ житїѐ пови́нни бѣ́ша рабо́тѣ.
16Albowiem z całą pewnością nie przychodzi z pomocą aniołom, ale potomstwu Abrahama.
16Не ѿ а҆́гг҃лъ бо когда̀ {вои́стиннꙋ} прїе́млетъ, но ѿ сѣ́мене а҆враа́мова прїе́млетъ:
17Dlatego powinien być we wszystkim podobny do braci, aby stać się miłosiernym i wiernym Arcykapłanem w tym, co odnosi się Bogu, żeby oczyścić grzechy ludzkie.
17ѿню́дꙋже до́лженъ бѣ̀ по всемꙋ̀ подо́битисѧ бра́тїи, да млⷭ҇тивъ бꙋ́детъ и҆ вѣ́ренъ первосщ҃е́нникъ въ тѣ́хъ, ꙗ҆̀же къ бг҃ꙋ, во є҆́же ѡ҆чⷭ҇тити грѣхѝ людскі̑ѧ.
18Albowiem w tym, co wycierpiał, sam będąc poddany próbie, może pomóc tym, którzy próbę przechodzą.
18Въ не́мже бо пострада̀, са́мъ и҆скꙋше́нъ бы́въ, мо́жетъ и҆ и҆скꙋша́ємымъ помощѝ.
24W owych dniach, poczęła Elżbieta, żona Zachariasza i pozostawała w ukryciu pięć miesięcy, mówiąc:
24Во дне́хъ ѻ҆́нѣхъ, зача́тъ є҆лїсаве́тъ жена̀ заха́рїина и҆ таѧ́шесѧ мѣ̑сѧцъ пѧ́ть, глаго́лющи:
25– Tak mi Pan uczynił w tych dniach, gdy wejrzał na mnie, zdejmując ze mnie hańbę wśród ludzi.
25ꙗ҆́кѡ та́кѡ мнѣ̀ сотворѝ гдⷭ҇ь во дни̑, въ нѧ́же призрѣ̀ ѿѧ́ти поноше́нїе моѐ въ человѣ́цѣхъ.
26W szóstym zaś miesiącu wysłany został przez Boga anioł Gabriel do miasta w Galilei, zwanego Nazaret,
26Въ мцⷭ҇ъ же шесты́й по́сланъ бы́сть а҆́гг҃лъ гаврїи́лъ ѿ бг҃а во гра́дъ галїле́йскїй, є҆мꙋ́же и҆́мѧ назаре́тъ,
27do dziewicy powierzonej mężowi imieniem Józef, z domu Dawida, imię zaś dziewicy Mariam.
27къ дв҃ѣ ѡ҆брꙋче́ннѣй мꙋ́жеви, є҆мꙋ́же и҆́мѧ і҆ѡ́сифъ, ѿ до́мꙋ дв҃дова: и҆ и҆́мѧ дв҃ѣ мр҃їа́мь.
28Wszedłszy do niej anioł, rzekł: – Raduj się, łaską obdarowana, Pan z tobą . Błogosławiona jesteś między niewiastami.
28И҆ вше́дъ къ не́й а҆́гг҃лъ речѐ: ра́дꙋйсѧ, блгⷣтнаѧ: гдⷭ҇ь съ тобо́ю: блгⷭ҇ве́на ты̀ въ жена́хъ.
29Ona zaś, widząc to, przelękła się tego słowa i zastanawiała się, co by znaczyło to pozdrowienie.
29Ѻ҆на́ же ви́дѣвши смꙋти́сѧ ѡ҆ словесѝ є҆гѡ̀ и҆ помышлѧ́ше, каково̀ бꙋ́детъ цѣлова́нїе сїѐ.
30I powiedział jej anioł: Nie lękaj się, Mariam, łaskę bowiem u Boga znalazłaś.
30И҆ речѐ а҆́гг҃лъ є҆́й: не бо́йсѧ, мр҃їа́мь: ѡ҆брѣла́ бо є҆сѝ блгⷣть ᲂу҆ бг҃а.
31Oto poczniesz i urodzisz Syna, i dasz Mu imię Jezus.
31И҆ сѐ зачне́ши во чре́вѣ, и҆ роди́ши сн҃а, и҆ нарече́ши и҆́мѧ є҆мꙋ̀ і҆и҃съ:
32On będzie wielki i otrzyma imię: Syn Najwyższego, i da Mu Pan, Bóg, tron Dawida, Jego ojca.
32се́й бꙋ́детъ ве́лїй, и҆ сн҃ъ вы́шнѧгѡ нарече́тсѧ: и҆ да́стъ є҆мꙋ̀ гдⷭ҇ь бг҃ъ прⷭ҇то́лъ дв҃да ѻ҆тца̀ є҆гѡ̀:
33Na wieki będzie królował nad domem Jakuba i królestwu Jego nie będzie końca.
33и҆ воцр҃и́тсѧ въ домꙋ̀ і҆а́кѡвли во вѣ́ки, и҆ црⷭ҇твїю є҆гѡ̀ не бꙋ́детъ конца̀.
34Powiedziała Mariam do anioła: – Jak to będzie, przecież nie znam męża?
34Рече́ же мр҃їа́мь ко а҆́гг҃лꙋ: ка́кѡ бꙋ́детъ сїѐ, и҆дѣ́же мꙋ́жа не зна́ю;
35Odpowiadając rzekł jej anioł: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego okryje cię, przeto Święte, które się narodzi, otrzyma imię: Syn Boży.
35И҆ ѿвѣща́въ а҆́гг҃лъ речѐ є҆́й: дх҃ъ ст҃ы́й на́йдетъ на тѧ̀, и҆ си́ла вы́шнѧгѡ ѡ҆сѣни́тъ тѧ̀: тѣ́мже и҆ ражда́емое ст҃о нарече́тсѧ сн҃ъ бж҃їй:
36A oto Elżbieta, krewna twoja, i ona w starości swej poczęła syna, i ten miesiąc jest już szósty dla tej, która jest nazywana bezpłodną.
36и҆ сѐ, є҆лїсаве́ть ю҆́жика твоѧ̀, и҆ та̀ зача́тъ сы́на въ ста́рости свое́й: и҆ се́й мцⷭ҇ъ шесты́й є҆́сть є҆́й нарица́емѣй непло́ды:
37Bo u Boga żadne słowo nie będzie niemocne.
37ꙗ҆́кѡ не и҆знемо́жетъ ᲂу҆ бг҃а всѧ́къ гл҃го́лъ.
38Mariam powiedziała: – Oto ja, służebnica Pana, niech mi się stanie według słowa twego. I odszedł od niej anioł.
38Рече́ же мр҃їа́мь: сѐ, раба̀ гдⷭ҇нѧ: бꙋ́ди мнѣ̀ по глаго́лꙋ твоемꙋ̀. И҆ ѿи́де ѿ неѧ̀ а҆́гг҃лъ.
20Potem PAN powiedział: Ponieważ okrzyk Sodomy i Gomory jest wielki i ich grzech jest bardzo ciężki;
20Рече́ же гдⷭ҇ь: во́пль содо́мскїй и҆ гомо́ррскїй ᲂу҆мно́жисѧ ко мнѣ̀, и҆ грѣсѝ и҆́хъ вели́цы ѕѣлѡ̀:
21Zstąpię teraz i zobaczę, czy postępują według tego okrzyku, który doszedł do mnie. A jeśli nie, dowiem się.
21соше́дъ ᲂу҆̀бо ᲂу҆зрю̀, а҆́ще по во́плю и҆́хъ грѧдꙋ́щемꙋ ко мнѣ̀ соверша́ютсѧ: а҆́ще же нѝ, да разꙋмѣ́ю.
22Wtedy ci mężczyźni odwrócili wzrok i poszli stamtąd do Sodomy, ale Abraham jeszcze stał przed PANEM.
22И҆ ѡ҆брати́вшесѧ ѿтꙋ́дꙋ мꙋ́жїе, прїидо́ша въ содо́мъ: а҆враа́мъ же є҆щѐ бѧ́ше стоѧ́й пред̾ гдⷭ҇емъ.
23I Abraham zbliżył się, i powiedział: Czy wytracisz sprawiedliwego razem z niegodziwym?
23И҆ прибли́живсѧ а҆враа́мъ, речѐ: погꙋби́ши ли првⷣнаго съ нечести́вымъ, и҆ бꙋ́детъ првⷣникъ ꙗ҆́кѡ нечести́вый;
24Jeśli będzie pięćdziesięciu sprawiedliwych w tym mieście, czy je wytracisz i nie oszczędzisz tego miejsca ze względu na pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim są?
24а҆́ще бꙋ́дꙋтъ пѧтьдесѧ́тъ првⷣницы во гра́дѣ, погꙋби́ши ли ѧ҆̀; не пощади́ши ли всегѡ̀ мѣ́ста пѧти́десѧти ра́ди првⷣныхъ, а҆́ще бꙋ́дꙋтъ въ не́мъ;
25Niech to będzie dalekie od ciebie, byś miał uczynić coś takiego i zabić sprawiedliwego z niegodziwym, żeby sprawiedliwy był jak niegodziwy. Niech to będzie dalekie od ciebie! Czy Sędzia całej ziemi nie postąpi sprawiedliwie?
25ника́коже ты̀ сотвори́ши по глаго́лꙋ семꙋ̀, є҆́же ᲂу҆би́ти првⷣника съ нечести́вымъ, и҆ бꙋ́детъ првⷣникъ ꙗ҆́кѡ нечести́вый: ника́коже, сꙋдѧ́й все́й землѝ, не сотвори́ши ли сꙋда̀;
26Wtedy PAN odpowiedział: Jeśli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych w samym mieście, oszczędzę całe miejsce ze względu na nich.
26Рече́ же гдⷭ҇ь: а҆́ще бꙋ́дꙋтъ въ содо́мѣхъ пѧтьдесѧ́тъ првⷣницы во гра́дѣ, ѡ҆ста́влю ве́сь гра́дъ и҆ всѐ мѣ́сто и҆́хъ ра́ди.
27A Abraham odpowiedział: Oto ośmielam się teraz mówić do mojego Pana, choć jestem prochem i popiołem.
27И҆ ѿвѣща́въ а҆враа́мъ, речѐ: нн҃ѣ нача́хъ глаго́лати ко гдⷭ҇ꙋ моемꙋ̀, а҆́зъ же є҆́смь землѧ̀ и҆ пе́пелъ:
28Gdyby do tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z powodu braku tych pięciu zniszczysz całe miasto? I odrzekł: Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu.
28а҆́ще же ᲂу҆ма́лѧтсѧ пѧтьдесѧ́тъ првⷣницы въ четы́редесѧть пѧ́ть, погꙋби́ши ли четы́редесѧти пѧти́хъ ра́ди ве́сь гра́дъ; И҆ речѐ: не погꙋблю̀, а҆́ще ѡ҆брѧ́щꙋ та́мѡ четы́редесѧть пѧ́ть.
29Odezwał się ponownie do niego i powiedział: A gdyby znalazło się tam czterdziestu? I odpowiedział: Nie uczynię tego ze względu na tych czterdziestu.
29И҆ приложѝ є҆щѐ глаго́лати къ немꙋ̀, и҆ речѐ: а҆́ще же ѡ҆брѧ́щꙋтсѧ та́мѡ четы́редесѧть; И҆ речѐ: не погꙋблю̀ ра́ди четы́редесѧти.
30I Abraham powiedział: Niech się nie gniewa mój Pan, że zapytam: A gdyby znalazło się tam trzydziestu? Odpowiedział: Nie uczynię tego, jeśli znajdę tam trzydziestu.
30И҆ речѐ: что̀, гдⷭ҇и, а҆́ще возглаго́лю; а҆́ще же ѡ҆брѧ́щетсѧ та́мѡ три́десѧть; И҆ речѐ: не погꙋблю̀ три́десѧтихъ ра́ди.
31Rzekł jeszcze: Oto ośmielam się teraz mówić do mego Pana: A gdyby znalazło się tam dwudziestu? Odpowiedział: Nie zniszczę go ze względu na tych dwudziestu.
31И҆ речѐ: поне́же и҆́мамъ глаго́лати ко гдⷭ҇ꙋ: а҆́ще же ѡ҆брѧ́щꙋтсѧ та́мѡ два́десѧть; И҆ речѐ: не погꙋблю̀, а҆́ще ѡ҆брѧ́щꙋтсѧ та́мѡ два́десѧть.
32Powiedział: Niech się nie gniewa mój Pan, że jeszcze tylko raz przemówię: A gdyby znalazło się tam dziesięciu? Odpowiedział: Nie zniszczę go ze względu na tych dziesięciu.
32И҆ речѐ: что̀, гдⷭ҇и, а҆́ще возглаго́лю є҆щѐ є҆ди́ною; а҆́ще же ѡ҆брѧ́щꙋтсѧ та́мѡ де́сѧть; И҆ речѐ: не погꙋблю̀ десѧти́хъ ра́ди.
33Gdy PAN skończył rozmowę z Abrahamem, odszedł. Abraham zaś wrócił do siebie.
33Ѿи́де же гдⷭ҇ь, ꙗ҆́кѡ преста̀ гл҃ѧ ко а҆враа́мꙋ: и҆ а҆враа́мъ возврати́сѧ на мѣ́сто своѐ.
17Droga prawych to odstąpić od zła; kto strzeże swojej drogi, strzeże swej duszy.
17Пꙋтїѐ жи́зни ᲂу҆кланѧ́ютсѧ ѿ ѕлы́хъ: долгота́ же житїѧ̀ пꙋтїѐ првⷣни. Прїе́млѧй наказа́нїе во бл҃ги́хъ бꙋ́детъ, хранѧ́й же ѡ҆бличє́нїѧ ᲂу҆мꙋдри́тсѧ. И҆́же храни́тъ своѧ̑ пꙋти̑, соблюда́етъ свою̀ дꙋ́шꙋ: любѧ́й же живо́тъ сво́й щади́тъ своѧ̑ ᲂу҆ста̀.
18Pycha poprzedza zgubę, a wyniosły duch – upadek.
18Пре́жде сокрꙋше́нїѧ предварѧ́етъ досажде́нїе, пре́жде же паде́нїѧ ѕлопомышле́нїе.
19Lepiej być uniżonego ducha z pokornymi, niż dzielić łup z pysznymi.
19Лꙋ́чше кроткодꙋ́шенъ со смире́нїемъ, не́жели и҆́же раздѣлѧ́етъ коры̑сти съ досади́тельми.
20Kto zważa na słowo, znajdzie dobro, a kto ufa PANU, jest błogosławiony.
20Разꙋ́мный въ ве́щехъ ѡ҆брѣта́тель бл҃ги́хъ, надѣ́ѧйсѧ же на гдⷭ҇а бл҃же́нъ.
21Kto jest mądrego serca, zwie się rozumnym, a słodycz warg pomnaża wiedzę.
21Премꙋ̑дрыѧ и҆ разꙋ̑мныѧ ѕлы́ми нари́чꙋтъ, сла́дцїи же въ словесѝ мно́жае ᲂу҆слы́шани бꙋ́дꙋтъ.
22Rozum jest zdrojem życia dla tych, którzy go mają, a pouczenie głupich jest głupotą.
22И҆сто́чникъ живо́тенъ ра́зꙋмъ стѧжа́вшымъ, наказа́нїе же безꙋ́мныхъ ѕло̀.
23Serce mądrego czyni jego usta roztropnymi i dodaje nauki jego wargom.
23Се́рдце премꙋ́драгѡ ᲂу҆разꙋмѣ́етъ ꙗ҆̀же ѿ свои́хъ є҆мꙋ̀ ᲂу҆́стъ, во ᲂу҆стна́хъ же но́ситъ ра́зꙋмъ.
24Miłe słowa są jak plaster miodu, słodycz dla duszy i lekarstwo dla kości.
24Со́тове медо́внїи словеса̀ дѡ́браѧ, сла́дость же и҆́хъ и҆сцѣле́нїе дꙋшѝ.
25Jest droga, która wydaje się człowiekowi słuszna, ale jej końcem jest droga do śmierci.
25Сꙋ́ть пꙋтїѐ мнѧ́щїисѧ пра́ви бы́ти мꙋ́жꙋ, ѻ҆ба́че послѣ̑днѧѧ и҆́хъ зрѧ́тъ во дно̀ а҆́дово.
26Robotnik pracuje dla siebie, bo usta pobudzają go do tego.
26Мꙋ́жъ въ трꙋдѣ́хъ трꙋжда́етсѧ себѣ̀ и҆ и҆знꙋжда́етъ поги́бель свою̀: стропти́вый во свои́хъ ᲂу҆ста́хъ но́ситъ поги́бель.
27Człowiek nikczemny wykopuje zło, a na jego wargach jakby ogień płonący.
27Мꙋ́жъ безꙋ́менъ копа́етъ себѣ̀ ѕла̑ѧ и҆ во ᲂу҆стна́хъ свои́хъ сокро́вищствꙋетъ ѻ҆́гнь.
28Człowiek przewrotny rozsiewa spory, a plotkarz rozdziela przyjaciół.
28Мꙋ́жъ стропти́вый разсыла́етъ ѕла̑ѧ, и҆ свѣти́льникъ льстѝ вжига́етъ ѕлы̑мъ, и҆ разлꙋча́етъ дрꙋ́ги.
29Człowiek gwałtowny zwabia swego bliźniego i wprowadza go na drogę niedobrą.
29Мꙋ́жъ законопрестꙋ́пенъ прельща́етъ дрꙋ́ги и҆ ѿво́дитъ и҆̀хъ въ пꙋти̑ не бла̑ги.
30Mruga swymi oczami, by knuć podstępy; rusza wargami i popełnia zło.
30Оу҆твержда́ѧй ѻ҆́чи своѝ мы́слитъ развращє́ннаѧ, грызы́й же ᲂу҆стнѣ̀ своѝ ѡ҆предѣлѧ́етъ всѧ̑ ѕла̑ѧ: се́й пе́щь є҆́сть ѕло́бы.
31Siwa głowa jest koroną chwały, zdobywa się ją na drodze sprawiedliwości.
31Вѣне́цъ хвалы̀ ста́рость, на пꙋте́хъ же пра́вды ѡ҆брѣта́етсѧ.
32Lepszy jest nieskory do gniewu niż mocarz, a kto panuje nad swym duchem, jest lepszy niż ten, kto zdobywa miasto.
32Лꙋ́чше мꙋ́жъ долготерпѣли́въ па́че крѣ́пкагѡ, (꙳и҆ мꙋ́жъ ра́зꙋмъ и҆мѣ́ѧй па́че земледѣ́льца вели́кагѡ:) ᲂу҆держава́ѧй же гнѣ́въ па́че взе́млющагѡ гра́дъ.
33Losy wrzuca się w zanadrze, ale całe rozstrzygnięcie ich zależy od PANA.
33Въ нѣ̑дра вхо́дѧтъ всѧ̑ непра́вєднымъ: ѿ гдⷭ҇а же всѧ̑ првⷣнаѧ.
1Lepszy jest kęs suchego chleba, a przy tym spokój, niż dom pełen bydła ofiarnego z kłótnią.
1Лꙋ́чше ᲂу҆крꙋ́хъ хлѣ́ба со сла́стїю въ ми́рѣ, не́жели до́мъ и҆спо́лненъ мно́гихъ благи́хъ и҆ непра́ведныхъ же́ртвъ со бра́нїю.
2Sługa roztropny będzie panował nad synem, który przynosi hańbę, i wraz z jego braćmi będzie miał udział w dziedzictwie.
2Ра́бъ смы́сленъ ѡ҆блада́етъ влады̑ки безꙋ́мными, въ бра́тїихъ же раздѣли́тъ (и҆мѣ́нїе) на ча̑сти.
3Tygiel dla srebra, piec dla złota, ale serca bada PAN.
3Ꙗ҆́коже и҆скꙋша́етсѧ въ пещѝ сребро̀ и҆ зла́то, та́кѡ и҆збра̑ннаѧ сердца̀ ᲂу҆ гдⷭ҇а.
4Zły zważa na wargi fałszywe, a kłamca słucha przewrotnego języka.
4Ѕлы́й послꙋ́шаетъ ѧ҆зы́ка законопрестꙋ́пныхъ, првⷣный же не внима́етъ ᲂу҆стна́мъ лжи̑вымъ.
5Kto naśmiewa się z ubogiego, uwłacza jego Stwórcy, a kto się cieszy z nieszczęścia, nie uniknie kary.
5Рꙋга́йсѧ ᲂу҆бо́гомꙋ раздража́етъ сотво́ршаго є҆го̀, ра́дꙋѧйсѧ же ѡ҆ погиба́ющемъ не ѡ҆безвини́тсѧ: ми́лꙋѧй же поми́лованъ бꙋ́детъ.
6Koroną starców są synowie synów, a chlubą synów są ich ojcowie.
6Вѣне́цъ ста́рыхъ ча̑да ча̑дъ: похвала́ же ча́домъ ѻ҆тцы̀ и҆́хъ. Вѣ́рномꙋ ве́сь мі́ръ бога́тство, невѣ́рномꙋ же нижѐ пѣ́нѧзь.
7Poważna mowa nie przystoi głupiemu, tym mniej kłamliwe usta dostojnikowi.
7Неприли̑чны сꙋ́ть безꙋ́мномꙋ ᲂу҆стнѣ̀ вѣ̑рны, нижѐ првⷣномꙋ ᲂу҆стнѣ̀ лжи̑вы.
8Dar jest jak drogocenny kamień w oczach tego, kto go posiada; gdziekolwiek z nim zmierza, ma powodzenie.
8Мзда̀ благода́тей наказа́нїе ᲂу҆потреблѧ́ющымъ: и҆ а҆́може а҆́ще ѡ҆брати́тсѧ, ᲂу҆спѣ́етъ.
9Kto kryje grzech, szuka miłości, a kto wyjawia sprawę, rozdziela przyjaciół.
9И҆́же таи́тъ ѡ҆би̑ды, и҆́щетъ любвѐ: а҆ и҆́же ненави́дитъ скрыва́ти, разлꙋча́етъ дрꙋ́ги и҆ дома̑шнїѧ.
10Nagana lepiej działa na rozumnego niż sto razów na głupiego.
10Сокрꙋша́етъ преще́нїе се́рдце мꙋ́драгѡ: безꙋ́мный же бїе́мь не чꙋ́вствꙋетъ (ра́нъ).
11Zły szuka jedynie buntu; dlatego zostanie wysłany przeciw niemu okrutny posłaniec.
11Прекослѡ́вїѧ воздви́жетъ всѧ́къ ѕлы́й: гдⷭ҇ь же а҆́гг҃ла неми́лостива по́слетъ на́нь.
12Lepiej człowiekowi spotkać się z niedźwiedzicą, której zabrano młode, niż z głupim w jego głupocie.
12Впаде́тъ попече́нїе мꙋ́жꙋ смы́сленнꙋ: безꙋ́мнїи же размышлѧ́ютъ ѕла̑ѧ.
13Kto odpłaca złem za dobro, temu zło z domu nie ustąpi.
13И҆́же воздае́тъ ѕла̑ѧ за бл҃га̑ѧ, не подви́гнꙋтсѧ ѕла̑ѧ и҆з̾ до́мꙋ є҆гѡ̀.
14Kto zaczyna kłótnię, jest jak ten, co puszcza wodę; dlatego zaniechaj sporu, zanim wybuchnie.
14Вла́сть дае́тъ словесє́мъ нача́ло пра́вды: предводи́тельствꙋетъ же скꙋ́дости прѧ̀ и҆ бра́нь.
15Kto usprawiedliwia niegodziwego i kto potępia sprawiedliwego, obaj budzą odrazę w PANU.
15И҆́же сꙋ́дитъ првⷣнаго непра́веднымъ, непра́веднаго же првⷣнымъ, нечи́стъ и҆ ме́рзокъ ᲂу҆ гдⷭ҇а.
16Na cóż w ręku głupiego pieniądze, by zdobyć mądrość, skoro nie ma rozumu?
16Вскꙋ́ю бѧ́ше и҆мѣ́нїе безꙋ́мномꙋ; стѧжа́ти бо премꙋ́дрости безсе́рдый не мо́жетъ. И҆́же высо́къ твори́тъ сво́й до́мъ, и҆́щетъ сокрꙋше́нїѧ: ѡ҆строптѣва́ѧй же ᲂу҆чи́тисѧ впаде́тъ во ѕла̑ѧ.
17Przyjaciel kocha w każdym czasie, a brat rodzi się w nieszczęściu.
17На всѧ́ко вре́мѧ дрꙋ́гъ да бꙋ́детъ тебѣ̀, бра́тїѧ же въ нꙋ́ждахъ поле́зни да бꙋ́дꙋтъ: сегѡ́ бо ра́ди ражда́ютсѧ.
1Mojżesz pasał stado swego teścia Jetra, kapłana Midianitów. Zaprowadził stado na drugą stronę pustyni i przyszedł do góry Bożej, do Horebu.
1Мѡѷсе́й же бѧ́ше пасы́й ѻ҆́вцы і҆оѳо́ра те́стѧ своегѡ̀, свѧще́нника мадїа́мска: и҆ гна́ше ѻ҆́вцы въ пꙋсты́ню, и҆ прїи́де въ го́рꙋ бж҃їю хѡри́въ.
2I Anioł PANA ukazał mu się w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Spojrzał, a oto krzew płonął ogniem, lecz nie spłonął.
2Ꙗ҆ви́сѧ же є҆мꙋ̀ а҆́гг҃лъ гдⷭ҇ень въ пла́мени ѻ҆́гненнѣ и҆з̾ кꙋпины̀: и҆ ви́дитъ, ꙗ҆́кѡ кꙋпина̀ гори́тъ ѻ҆гне́мъ, кꙋпина́ же не сгара́ше.
3Wtedy Mojżesz powiedział: Podejdę i zobaczę to wielkie zjawisko, dlaczego ten krzew się nie spala.
3Рече́ же мѡѷсе́й: мимоше́дъ ᲂу҆ви́ждꙋ видѣ́нїе вели́кое сїѐ, ꙗ҆́кѡ не сгара́етъ кꙋпина̀.
4A gdy PAN widział, że podchodził, aby to zobaczyć, zawołał do niego Bóg ze środka tego krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu! A on odpowiedział: Oto jestem.
4Є҆гда́ же ви́дѣ гдⷭ҇ь, ꙗ҆́кѡ пристꙋпа́етъ ви́дѣти, воззва̀ є҆го̀ гдⷭ҇ь и҆з̾ кꙋпины̀, гл҃ѧ: мѡѷсе́е, мѡѷсе́е. Ѻ҆́нъ же речѐ: что́ є҆сть, гдⷭ҇и;
5Wtedy powiedział: Nie zbliżaj się tu. Zdejmij buty z nóg, bo miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą.
5Ѻ҆́нъ же речѐ: не приближа́йсѧ сѣ́мѡ: и҆зꙋ́й сапогѝ ѿ но́гъ твои́хъ: мѣ́сто бо, на не́мже ты̀ стои́ши, землѧ̀ ст҃а̀ є҆́сть.
6I dodał: Ja jestem Bogiem twego ojca, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. I Mojżesz zakrył twarz, bo bał się patrzeć na Boga.
6И҆ речѐ є҆мꙋ̀: а҆́зъ є҆́смь бг҃ъ ѻ҆тца̀ твоегѡ̀, бг҃ъ а҆враа́мовъ и҆ бг҃ъ і҆саа́ковъ и҆ бг҃ъ і҆а́кѡвль. Ѿврати́ же мѡѷсе́й лицѐ своѐ: бл҃гоговѣ́ѧше бо воззрѣ́ти пред̾ бг҃а.
7PAN powiedział: Przyjrzałem się utrapieniom mojego ludu, który jest w Egipcie, i słyszałem ich krzyk z powodu nadzorców, gdyż znam jego cierpienia.
7Рече́ же гдⷭ҇ь къ мѡѷсе́ю: ви́дѧ ви́дѣхъ ѡ҆ѕлобле́нїе люді́й мои́хъ, и҆̀же во є҆гѵ́птѣ, и҆ во́пль и҆́хъ ᲂу҆слы́шахъ ѿ дѣ́лъ приста́вникѡвъ: ᲂу҆вѣ́дѣхъ бо болѣ́знь и҆́хъ,
8Dlatego zstąpiłem, aby wybawić go z ręki Egipcjan i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi dobrej i przestronnej, do ziemi opływającej mlekiem i miodem, na miejsce Kananejczyków, Chetytów, Amorytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów.
8и҆ снидо́хъ и҆з̾ѧ́ти и҆̀хъ ѿ рꙋкꙋ̀ є҆гѵ̑петскꙋ, и҆ и҆звестѝ ѧ҆̀ и҆з̾ землѝ тоѧ̀, и҆ ввестѝ и҆̀хъ въ зе́млю бла́гꙋ и҆ мно́гꙋ, въ зе́млю кипѧ́щꙋю млеко́мъ и҆ ме́домъ, въ мѣ́сто ханане́йско и҆ хетте́йско, и҆ а҆морре́йско и҆ ферезе́йско, и҆ гергесе́йско и҆ є҆ѵе́йско и҆ і҆евꙋсе́йско:
22PAN posiadł mnie na początku swej drogi, przed swymi dziełami, przed wszystkimi czasy.
22Гдⷭ҇ь созда́ мѧ {Є҆вр.: стѧжа́ мѧ.} нача́ло пꙋті́й свои́хъ въ дѣла̀ своѧ̑,
23Przed wiekami zostałam ustanowiona, od początku; zanim powstała ziemia;
23пре́жде вѣ̑къ ѡ҆снова́ мѧ, въ нача́лѣ, пре́жде не́же зе́млю сотвори́ти,
24Gdy jeszcze nie było głębin, zostałam zrodzona, kiedy jeszcze nie było źródeł obfitujących w wody.
24и҆ пре́жде не́же бє́здны содѣ́лати, пре́жде не́же произы́ти и҆сто́чникѡмъ во́дъ,
25Zanim góry zostały założone, nim były pagórki, zostałam zrodzona.
25пре́жде не́же гора́мъ водрꙋзи́тисѧ, пре́жде же всѣ́хъ холмѡ́въ ражда́етъ мѧ̀.
26Gdy jeszcze nie stworzył ziemi ani pól, ani początku prochu okręgu ziemskiego;
26Гдⷭ҇ь сотворѝ страны̑ и҆ ненаселє́нныѧ, и҆ концы̑ населє́нныѧ поднебе́сныѧ.
27Kiedy przygotowywał niebiosa, byłam tam; gdy odmierzał okrąg nad powierzchnią głębi;
27Є҆гда̀ гото́вѧше не́бо, съ ни́мъ бѣ́хъ, и҆ є҆гда̀ ѿлꙋча́ше прⷭ҇то́лъ сво́й на вѣ́трѣхъ,
28Gdy w górze utwierdzał obłoki i umacniał źródła głębin;
28и҆ є҆гда̀ крѣ̑пки творѧ́ше вы̑шнїѧ ѡ҆́блаки, и҆ є҆гда̀ твє́рды полага́ше и҆сто́чники поднебе́сныѧ,
29Gdy wyznaczał morzu jego granice, by wody nie przekraczały jego rozkazu, kiedy ustalał fundamenty ziemi;
29и҆ є҆гда̀ полага́ше мо́рю предѣ́лъ є҆гѡ̀, да во́ды не мимои́дꙋтъ ᲂу҆́стъ є҆гѡ̀, и҆ крѣ̑пка творѧ́ше ѡ҆снова̑нїѧ землѝ, бѣ́хъ при не́мъ ᲂу҆строѧ́ющи.
30Byłam wtedy przy nim jak wychowanka i byłam jego radością każdego dnia, ciesząc się zawsze przed nim;
30А҆́зъ бѣ́хъ, ѡ҆ не́йже ра́довашесѧ, на всѧ́къ же де́нь веселѧ́хсѧ пред̾ лице́мъ є҆гѡ̀ на всѧ́ко вре́мѧ,
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.