na podstawie kalendarza juliańskiego, według starego stylu
18Szymon zaś widząc, że przez nałożenie rąk apostołów udzielany jest Duch Święty, przyniósł im srebro,
18Во днѝ ѻ҆́ны, ви́дѣвъ сі́мѡнъ, ꙗ҆́кѡ возложе́нїемъ рꙋ́къ а҆пⷭ҇льскихъ дае́тсѧ дх҃ъ ст҃ы́й, принесѐ и҆̀мъ сребро̀,
19mówiąc: – Dajcie i mnie tę władzę, aby ten, na kogo ręce włożę, otrzymał Ducha Świętego.
19глаго́лѧ: дади́те и҆ мнѣ̀ вла́сть сїю̀, да, на него́же а҆́ще положꙋ̀ рꙋ́цѣ, прїи́метъ дх҃а ст҃а́го.
20Piotr zaś rzekł do niego: – Srebro twoje z tobą niech przepadnie, albowiem mniemałeś, że dar Boży można nabyć za srebro.
20Пе́тръ же речѐ къ немꙋ̀: сребро̀ твоѐ съ тобо́ю да бꙋ́детъ въ поги́бель, ꙗ҆́кѡ да́ръ бж҃їй непщева́лъ є҆сѝ сребро́мъ стѧжа́ти:
21Nie masz ani cząstki, ani udziału w tym Słowie, serce twoje bowiem nie jest prawe przed Bogiem.
21нѣ́сть тѝ ча́сти ни жре́бїѧ въ словесѝ се́мъ, и҆́бо се́рдце твоѐ нѣ́сть пра́во пред̾ бг҃омъ:
22Odwróć się więc od tej nieprawości swojej i błagaj Boga, czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego;
22пока́йсѧ ᲂу҆̀бо ѡ҆ ѕло́бѣ твое́й се́й и҆ моли́сѧ бг҃ꙋ, а҆́ще ᲂу҆́бѡ ѿпꙋ́ститсѧ тѝ помышле́нїе се́рдца твоегѡ̀:
23widzę bowiem, że jesteś pełen gorzkiej żółci i w więzach nieprawości.
23въ же́лчи бо го́рести и҆ сою́зѣ непра́вды зрю̀ тѧ̀ сꙋ́ща.
24Odpowiadając tedy Szymon, rzekł: – Błagajcie za mnie Pana, żeby z tego, co powiedzieliście, nic na mnie nie przyszło.
24Ѿвѣща́въ же сі́мѡнъ речѐ: помоли́тесѧ вы̀ ѡ҆ мнѣ̀ ко гдⷭ҇ꙋ, ꙗ҆́кѡ да ничто́же си́хъ на́йдетъ на мѧ̀, ꙗ҆̀же реко́сте.
25Gdy więc oni złożyli świadectwo i przekazali Słowo Pańskie, powrócili do Jerozolimy, zwiastując Dobrą Nowinę wielu wioskom Samarytan.
25Ѻ҆ни́ же ᲂу҆̀бо, засвидѣ́тельствовавше и҆ глаго́лавше сло́во гдⷭ҇не, возврати́шасѧ во і҆ерⷭ҇ли́мъ и҆ мнѡ́гимъ ве́семъ самарі̑йскимъ благовѣсти́ша.
1Odrzuciwszy więc wszelką złość i każdy fałsz, i obłudę, i zawiść, i wszelkie oszczerstwa,
1Ѿло́жше ᲂу҆̀бо всѧ́кꙋ ѕло́бꙋ и҆ всѧ́кꙋ ле́сть и҆ лицемѣ́рїе и҆ за́висть и҆ всѧ̑ клевєты̀,
2jako dopiero co narodzone niemowlęta zapragnijcie duchowego, niepodstępnego mleka, abyście w nim rośli ku zbawieniu,
2ꙗ҆́кѡ новорожде́ни младе́нцы, слове́сное и҆ неле́стное млеко̀ возлюби́те, ꙗ҆́кѡ да ѡ҆ не́мъ возрасте́те во сп҃се́нїе:
3skosztowaliście przecież, że dobry jest Pan.
3поне́же вкꙋси́сте, ꙗ҆́кѡ бл҃гъ гдⷭ҇ь.
4Przystępując do Niego, kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, ale u Boga wybranego, drogocennego,
4Къ немꙋ́же приходѧ́ще, ка́мени жи́вꙋ, ѿ человѣ̑къ ᲂу҆́бѡ ᲂу҆ничиже́нꙋ, ѿ бг҃а же и҆збра́нꙋ, чтⷭ҇нꙋ,
5i wy sami, jako żywe kamienie, budujcie z siebie dom duchowy, kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa.
5и҆ са́ми ꙗ҆́кѡ ка́менїе жи́во зижди́тесѧ во хра́мъ дх҃о́венъ, ст҃и́тельство ст҃о, возноси́ти жє́ртвы дх҃ѡ́вны, бл҃гопрїѧ̑тны бг҃ови і҆и҃съ хрⷭ҇то́мъ.
6Albowiem jest napisane w Piśmie: Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, i kto weń uwierzy, nie będzie zawstydzony.
6Занѐ пи́сано є҆́сть въ писа́нїи: сѐ полага́ю въ сїѡ́нѣ ка́мень краеꙋго́ленъ, и҆збра́нъ, чтⷭ҇енъ: и҆ вѣ́рꙋѧй во́нь не постыди́тсѧ.
7Dla was, wierzących, jest drogocenny, a dla niewierzących kamień, który odrzucili budowniczowie, ten stał się głowicą węgła i kamieniem upadku, i skałą zgorszenia,
7Ва́мъ ᲂу҆̀бо че́сть вѣ́рꙋющымъ, а҆ проти́вѧщымсѧ ка́мень, є҆гѡ́же небрего́ша зи́ждꙋщїи, се́й бы́сть во главꙋ̀ ᲂу҆́гла, и҆ ка́мень претыка́нїѧ и҆ ка́мень собла́зна:
8o co się potykają ci, którzy się Słowu sprzeciwiają, na co i zostali pozostawieni.
8ѡ҆ не́мже и҆ претыка́ютсѧ сло́вꙋ противлѧ́ющїисѧ, на не́же и҆ положе́ни бы́ша.
9A wy [jesteście] rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście głosili cnoty Tego, który powołał was z ciemności do swojej cudownej światłości.
9Вы́ же ро́дъ и҆збра́нъ, ца́рское свѧще́нїе, ꙗ҆зы́къ ст҃ъ, лю́дїе ѡ҆бновле́нїѧ, ꙗ҆́кѡ да добродѣ́тєли возвѣститѐ и҆з̾ тьмы̀ ва́съ призва́вшагѡ въ чꙋ́дный сво́й свѣ́тъ:
10Was, którzyście niegdyś nie byli ludem, a teraz ludem Bożym [jesteście], was, którzyście nie byli objęci miłosierdziem, a teraz doznaliście miłosierdzia.
10и҆̀же и҆ногда̀ не лю́дїе, нн҃ѣ же лю́дїе бж҃їи: и҆̀же не поми́ловани, нн҃ѣ же поми́ловани бы́сте.
35Rzecze Pan do Żydów, którzy przyszli do Niego: Ja jestem chlebem życia! Kto przychodzi do Mnie, zaiste nie będzie głodny. A kto we Mnie wierzy, zaiste nie będzie spragniony, nigdy!
35Речѐ гдⷭ҇ь ко прише́дшымъ къ немꙋ̀ і҆ꙋде́ѡмъ: А҆́зъ є҆́смь хлѣ́бъ живо́тный, грѧды́й ко мнѣ̀ не и҆́мать взалка́тисѧ: и҆ вѣ́рꙋѧй въ мѧ̀ не и҆́мать вжажда́тисѧ никогда́же.
36Ale powiedziałem wam i ujrzeliście Mnie, i nie wierzycie.
36Но рѣ́хъ ва́мъ, ꙗ҆́кѡ и҆ ви́дѣсте мѧ̀, и҆ не вѣ́рꙋете.
37Wszystko, co daje Mi Ojciec, do Mnie przyjdzie. A przychodzącego do Mnie zaiste nie wyrzucę na zewnątrz.
37Всѐ, є҆́же дае́тъ мнѣ̀ ѻ҆ц҃ъ, ко мнѣ̀ прїи́детъ, и҆ грѧдꙋ́щаго ко мнѣ̀ не и҆зженꙋ̀ во́нъ:
38Albowiem, zstąpiłem z niebios nie po to, bym czynił wolę Moją, lecz wolę Ojca, Który Mnie posłał.
38ꙗ҆́кѡ снидо́хъ съ нб҃сѐ, не да творю̀ во́лю мою̀, но во́лю посла́вшагѡ мѧ̀ ѻ҆ц҃а̀.
39To zaś jest wolą Ojca, Który Mnie posłał, abym z wszystkiego, co Mi dał, nic nie zgubił, ale wskrzesił w dniu ostatecznym.
39Се́ же є҆́сть во́лѧ посла́вшагѡ мѧ̀ ѻ҆ц҃а̀, да всѐ, є҆́же дадѐ мѝ, не погꙋблю̀ ѿ негѡ̀, но воскр҃шꙋ̀ є҆̀ въ послѣ́днїй де́нь.
1W owym czasie, przystąpili do Jezusa uczniowie, mówiąc: – Kto zaś jest większy w Królestwie Niebios?
1Во вре́мѧ ѻ҆́но, пристꙋпи́ша ᲂу҆ченицы̀ ко і҆и҃сꙋ, глаго́люще: кто̀ ᲂу҆́бѡ бо́лїй є҆́сть въ црⷭ҇твїи нбⷭ҇нѣмъ; в҃ И҆ призва́въ і҆и҃съ ѻ҆троча̀, поста́ви є҆̀ посредѣ̀ и҆́хъ,
2I Jezus, przywoławszy dziecko, postawił je pośród nich,
2И҆ призва́въ і҆и҃съ ѻ҆троча̀, поста́ви є҆̀ посредѣ̀ и҆́хъ
3i rzekł: Amen, mówię wam, jeśli nie nawrócicie się i nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.
3и҆ речѐ: а҆ми́нь гл҃ю ва́мъ, а҆́ще не ѡ҆братите́сѧ и҆ бꙋ́дете ꙗ҆́кѡ дѣ́ти, не вни́дете въ црⷭ҇тво нбⷭ҇ное:
4Kto więc uczyni siebie małym jak to dziecko, ten jest największy w Królestwie Niebios.
4и҆́же ᲂу҆̀бо смири́тсѧ ꙗ҆́кѡ ѻ҆троча̀ сїѐ, то́й є҆́сть бо́лїй во црⷭ҇твїи нбⷭ҇нѣмъ:
5I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię Moje, Mnie przyjmuje.
5и҆ и҆́же а҆́ще прїи́метъ ѻ҆троча̀ таково̀ во и҆́мѧ моѐ, менѐ прїе́млетъ:
6Kto by zaś zgorszył jednego z tych maluczkich wierzących we Mnie, lepiej by mu było, aby zawieszono mu na szyi kamień młyński obracany przez osła i utopiono w głębinie morskiej.
6а҆ и҆́же а҆́ще соблазни́тъ є҆ди́наго ма́лыхъ си́хъ вѣ́рꙋющихъ въ мѧ̀, ᲂу҆́не є҆́сть є҆мꙋ̀, да ѡ҆бѣ́ситсѧ же́рновъ ѻ҆се́льскїй на вы́и є҆гѡ̀, и҆ пото́нетъ въ пꙋчи́нѣ морстѣ́й.
7Nieszczęściem świata są zgorszenia. Muszą bowiem przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego zgorszenie przychodzi.
7Го́ре мі́рꙋ ѿ собла̑знъ: нꙋ́жда бо є҆́сть прїитѝ собла́знѡмъ: ѻ҆ба́че го́ре человѣ́кꙋ томꙋ̀, и҆́мже собла́знъ прихо́дитъ.
8Jeśli zaś ręka twoja albo noga gorszy cię, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej ci wejść do życia chromym lub kalekim, niż dwie ręce i dwie nogi mając, być wrzuconym do ognia wiecznego.
8А҆́ще ли рꙋка̀ твоѧ̀ и҆лѝ нога̀ твоѧ̀ соблажнѧ́етъ тѧ̀, ѿсѣцы̀ ю҆̀ и҆ ве́рзи ѿ себє̀: добрѣ́йше тѝ є҆́сть вни́ти въ живо́тъ хро́мꙋ и҆лѝ бѣ́днꙋ {без̾ рꙋкѝ}, не́же двѣ̀ рꙋ́цѣ и҆ двѣ̀ но́зѣ и҆мꙋ́щꙋ вве́рженꙋ бы́ти во ѻ҆́гнь вѣ́чный:
9I jeśli oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej ci z jednym okiem wejść do życia, niż dwoje oczu mając, być wrzuconym do ognistej gehenny.
9и҆ а҆́ще ѻ҆́ко твоѐ соблажнѧ́етъ тѧ̀, и҆змѝ є҆̀ и҆ ве́рзи ѿ себє̀: добрѣ́йше тѝ є҆́сть со є҆ди́нѣмъ ѻ҆́комъ въ живо́тъ вни́ти, не́же двѣ̀ ѡ҆́цѣ и҆мꙋ́щꙋ вве́рженꙋ бы́ти въ гее́ннꙋ ѻ҆́гненнꙋю.
10Baczcie, byście nie wzgardzili jednym z tych maluczkich, mówię bowiem wam, że aniołowie ich w niebiosach nieustannie oglądają oblicze Ojca Mego niebiańskiego.
10Блюди́те, да не пре́зрите є҆ди́нагѡ (ѿ) ма́лыхъ си́хъ: гл҃ю бо ва́мъ, ꙗ҆́кѡ а҆́гг҃ли и҆́хъ на нб҃сѣ́хъ вы́нꙋ ви́дѧтъ лицѐ ѻ҆ц҃а̀ моегѡ̀ нбⷭ҇нагѡ.
11Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, by znaleźć i zbawić, co zginęło.
11Прїи́де бо сн҃ъ чл҃вѣ́ческїй (взыска́ти и҆) спⷭ҇тѝ поги́бшаго.
Zostań przyjacielem cerkiew.pl
Stałe wsparcie daje nam stabilność i możliwość realizacji nowych inicjatyw.